Urzędy skarbowe przychodzą na kontrole. Żądają podatku. Mało kto wie, że za to trzeba płacić [AKTUALIZACJA]
Nowelizacja ustawy o podatkach lokalnych, która weszła w życie z początkiem dwa tysiące dwudziestego piątego roku, zmieniła definicję budowli w sposób uderzający w setki tysięcy systemów monitoringu. To nie same kamery trafiły na celownik fiskusa – choć wiele osób tak sądzi po lekturze nagłówków prasowych – lecz konstrukcje, na których zostały zamontowane. Brak zgłoszenia oznacza odsetki karnych narastające z każdym dniem. Jakby tego było mało, przepisy nie dotykają wszystkich w równym stopniu. Kto musi zapłacić nowy podatek? Wyjaśniamy.

Fot. Warszawa w Pigułce
Zamieszanie w interpretacji przepisów budzi kontrowersje
Nowelizacja ustawy o podatkach miała uporządkować chaos wokół opodatkowania różnych obiektów. Eksperci już na etapie projektowania przepisów ostrzegali jednak, że nowe regulacje mogą wprowadzić więcej niejasności niż rozwiązań. Dziś te przewidywania się potwierdzają – właściciele firm nie mają pewności, czy ich instalacje zabezpieczające podlegają nowym obciążeniom, a urzędy skarbowe dopiero wypracowują praktykę stosowania przepisów.
Problem narodził się przez zmianę definicji budowli w prawie podatkowym. Wcześniej katalog obiektów podlegających opodatkowaniu był bardziej ograniczony. Teraz ustawodawca rozszerzył go o pojęcie „urządzenia technicznego wraz z jego częściami budowlanymi”. To właśnie ta nowa kategoria stała się źródłem problemów dla tysięcy przedsiębiorstw w Polsce.
Sama kamera przemysłowa, cyfrowa czy analogowa to tylko elektroniczne urządzenie rejestrujące obraz. Sprzęt tego typu nie podlega podatkowi od nieruchomości, niezależnie gdzie zostanie zainstalowany. Sprawa komplikuje się dopiero wtedy, gdy do zamontowania takiego urządzenia potrzebna jest specjalna infrastruktura budowlana – a ta już może wygenerować zobowiązanie wobec gminy.
Monitoring w domu czy w firmie? To fundamentalna różnica
Mieszkańcy domów jednorodzinnych i bloków mogą odetchnąć z ulgą. Przepisy wyraźnie określają, że opodatkowaniu podlegają wyłącznie budowle związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Nawet jeśli ktoś ma wokół swojej prywatnej posesji dziesięć kamer na wysokich masztach, nie zapłaci ani złotówki podatku – pod warunkiem że instalacja służy wyłącznie celom prywatnym.
Identyczna sytuacja dotyczy wspólnot mieszkaniowych. Kamery w windach, na korytarzach, przy wejściach do budynków czy na parkingach osiedlowych pozostają całkowicie poza zasięgiem nowych regulacji. Mieszkańcy nie odczują żadnych dodatkowych kosztów związanych z systemami bezpieczeństwa w ich budynkach.
Zmiana uderza wyłącznie w sektor biznesowy. Firmy, które wykorzystują monitoring do ochrony swoich obiektów, placów składowych, parkingów czy magazynów, mogą teraz musieć doliczyć nową pozycję w swoich rocznych rozliczeniach podatkowych. Dotyczy to przedsiębiorstw z różnych branż – od małych warsztatów samochodowych przez centra logistyczne aż po wielkie zakłady produkcyjne.
Warto podkreślić jeden istotny wyjątek. Nawet jeśli ktoś prowadzi działalność gospodarczą z domu – ma tam biuro rachunkowe, gabinet lekarski czy małą firmę konsultingową – monitoring zainstalowany wokół takiej nieruchomości nadal pozostaje poza systemem opodatkowania. Budynek zachowuje charakter mieszkalny, a ustawa wyraźnie wyłącza tego typu obiekty z kategorii związanych z działalnością gospodarczą.
Kamera na ścianie to nie to samo co kamera na maszcie
Większość przedsiębiorców może spać spokojnie. Zdecydowana większość firmowych systemów zabezpieczeń montowana jest bezpośrednio na elewacjach budynków – hal magazynowych, biurowców, warsztatów, sklepów. Taki sposób instalacji nie rodzi żadnych dodatkowych obowiązków podatkowych. Kamery przytwierdzone do ścian nie są traktowane jako odrębne budowle, tylko jako wyposażenie już opodatkowanego obiektu.
Całkiem inna sytuacja pojawia się, gdy przedsiębiorca zdecydował się na monitoring oparty na osobnych konstrukcjach wsporczych. Mowa tu o stalowych masztach wykopanych w ziemi i zabetonowanych, wysokich słupach betonowych z fundamentami, wieżach obserwacyjnych czy podobnych elementach infrastruktury. To właśnie te konstrukcje mogą być teraz uznane za budowle podlegające opodatkowaniu.
Dlaczego ta różnica jest tak istotna? Bo w praktyce biznesowej często nie ma innego wyjścia. Firma transportowa z rozległym parkingiem dla ciężarówek nie ma możliwości przykręcenia kamer do ścian – potrzebuje wysokich punktów obserwacyjnych rozmieszczonych na całym terenie. Zakład przemysłowy z ogrodzonym placem musi zabezpieczyć obwód działki, stawiając konstrukcje co kilkadziesiąt metrów. Centrum handlowe z otwartym parkingiem dla setek samochodów wymaga rozbudowanego systemu wolnostojących słupów z kamerami.
Problem narasta, gdy monitoring współpracuje z innymi elementami zabezpieczeń. Jeśli kamery są częścią większego systemu obejmującego bramy automatyczne, szlabany, czytniki kart dostępu czy oświetlenie ochronne – urząd skarbowy może potraktować całość jako jeden kompleks budowlany. To dodatkowo zwiększa podstawę opodatkowania i komplikuje wyliczenia. Każdy taki przypadek wymaga indywidualnej analizy.
Ile faktycznie trzeba zapłacić za firmowe słupy z kamerami
Wysokość zobowiązania zależy od dwóch głównych czynników: powierzchni zabudowy konstrukcji wsporczych oraz lokalnych stawek ustalonych przez gminę. Powierzchnia zabudowy to miejsce, gdzie konstrukcja styka się z gruntem – praktycznie podstawa fundamentu każdego słupa czy masztu.
Przepisy przewidują dwie metody liczenia podatku. Pierwsza to stawka procentowa wynosząca dwa procent wartości budowli. Druga, stosowana przez większość gmin dla mniejszych obiektów, to kwota za metr kwadratowy powierzchni. W praktyce gminy wolą tę drugą opcję jako prostszą w administrowaniu.
Weźmy konkretny przykład mniejszego biznesu. Warsztat mechaniczny w mieście średniej wielkości zainstalował trzy lata temu system zabezpieczający plac z samochodami klientów. Monitoring oparto na trzech betonowych słupach. Każdy ma okrągłą podstawę o średnicy około osiemdziesięciu centymetrów, co daje powierzchnię około pół metra kwadratowego. Razem wychodzi półtora metra kwadratowego powierzchni podlegającej opodatkowaniu. Gmina ustaliła stawkę dwadzieścia złotych za metr kwadratowy. Roczny podatek wyniesie trzydzieści złotych. Niewielka suma, ale wymaga zgłoszenia w urzędzie i formalnego rozliczenia.
Zupełnie inaczej wygląda kalkulacja dla większego przedsiębiorstwa. Firma logistyczna obsługująca międzynarodowy transport postawiła magazyn z parkingiem dla czterdziestu tirów. Ochrona takiego obiektu wymaga profesjonalnego systemu. Dwadzieścia stalowych masztów rozmieszczonych strategicznie na terenie – każdy o podstawie około metra kwadratowego. To łącznie dwadzieścia metrów kwadratowych powierzchni do opodatkowania. W dużym mieście stawki mogą sięgać nawet trzydzieści złotych za metr. Oznacza to roczne zobowiązanie w wysokości sześciuset złotych. Dla wielkiej korporacji to może być marginalny wydatek, ale zawsze dodatkowy koszt operacyjny wymagający księgowania.
Istnieją też przypadki naprawdę rozbudowanych systemów. Zakład przemysłowy zajmujący kilka hektarów może mieć kilkadziesiąt punktów obserwacyjnych wzdłuż ogrodzenia. Jeśli każdy słup ma podstawę półtora metra kwadratowego, a jest ich czterdzieści, wychodzi sześćdziesiąt metrów kwadratowych. Przy stawce dwadzieścia pięć złotych daje to już tysiąc pięćset złotych rocznie. To kwota, która zaczyna mieć realne znaczenie dla budżetu.
Terminy minęły, ale jeszcze można skorygować deklaracje
Przedsiębiorcy mieli obowiązek złożyć deklaracje podatkowe na rok 2025 do końca stycznia. Termin dla firm działających na podstawie przepisów o gospodarce komunalnej to czternasty stycznia, dla pozostałych podmiotów gospodarczych – trzydziesty pierwszy stycznia. Większość z tych terminów już minęła, co stawia wiele firm w trudnej sytuacji.
Jeśli ktoś nie uwzględnił w deklaracji konstrukcji wsporczych pod monitoring, nie oznacza to jeszcze katastrofy. Lepiej złożyć korektę dobrowolnie niż czekać, aż urząd sam odkryje niedopatrzenie. Organ podatkowy ma prawo naliczyć odsetki za zwłokę liczone od dnia powstania obowiązku – a te rosną z każdym kolejnym miesiącem opóźnienia.
Obowiązek podatkowy powstaje od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu zakończenia budowy konstrukcji. Oznacza to, że dla systemów zainstalowanych w latach ubiegłych zaległość może być już pokaźna. Firma, która postawiła monitoring dwa lata temu i nie zgłosiła tego do opodatkowania, może być zaskoczona wysokością naliczonych odsetek przy ewentualnej kontroli.
Gminy mają coraz lepsze narzędzia do weryfikacji zgłoszeń podatkowych. Zdjęcia lotnicze z dronów, ortofotomapy, systemy geoinformacyjne – wszystko to pozwala urzędnikom sprawdzać, czy na terenie przedsiębiorstw nie stoją niezgłoszone obiekty budowlane. Rutynowe kontrole stają się coraz bardziej szczegółowe, a technologia ułatwia wykrywanie rozbieżności między stanem faktycznym a deklaracjami.
Warto też pamiętać o sankcjach. Poza odsetkami za zwłokę urząd może nałożyć dodatkowe kary za nieprzestrzeganie obowiązków sprawozdawczych. W skrajnych przypadkach, gdy stwierdzi celowe działanie mające na celu uniknięcie opodatkowania, sprawa może trafić do organów ścigania jako próba oszustwa podatkowego.
Co to oznacza dla czytelnika
Jeśli mieszkasz w prywatnym domu lub bloku, ten temat cię w ogóle nie dotyczy. Możesz mieć dowolną liczbę kamer zabezpieczających twoją nieruchomość, montowanych w jakikolwiek sposób – system pozostaje całkowicie wolny od podatku. Dotyczy to także sytuacji, gdy prowadzisz z domu niewielką działalność, o ile budynek nie zmienił charakteru na niemieszkalny.
Jeśli jesteś przedsiębiorcą z monitoringiem zamontowanym standardowo – na ścianach budynków biurowych, magazynowych czy produkcyjnych – również nie musisz nic zmieniać. Ten najpopularniejszy sposób instalacji systemów bezpieczeństwa nie generuje dodatkowych obciążeń podatkowych. Możesz kontynuować działalność bez obaw.
Problem pojawia się wyłącznie, gdy prowadzisz firmę i masz monitoring na osobnych konstrukcjach – metalowych masztach, betonowych słupach, wieżach czy innych wolnostojących elementach z fundamentami. Wtedy powinieneś natychmiast zmierzyć powierzchnię podstaw wszystkich konstrukcji stykających się z gruntem. Sprawdź w swojej gminie obowiązującą stawkę podatku od budowli – informacje dostępne są w urzędzie miasta lub na stronie internetowej. Wylicz szacunkowy roczny koszt i zdecyduj, czy kwota jest na tyle istotna, żeby zasięgnąć porady doradcy podatkowego.
Jeśli już minął termin składania deklaracji, a nie uwzględniłeś konstrukcji monitoringu w swoim rozliczeniu, najlepiej niezwłocznie złożyć korektę. Dobrowolne zgłoszenie błędu zawsze wygląda lepiej niż wykrycie go przez kontrolę urzędniczą. Pamiętaj, że odsetki za zwłokę narastają od momentu powstania obowiązku, więc każdy dzień opóźnienia to dodatkowy koszt.
Warto też zrobić przegląd wszystkich instalacji na terenie firmy. Czasem okazuje się, że oprócz monitoringu są tam inne konstrukcje budowlane, które również powinny być zgłoszone – stacje transformatorowe, zbiorniki, wiaty czy platformy. Kompleksowa weryfikacja może pomóc uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas kontroli podatkowej.
Pamiętaj, że przepisy są świeże i ich interpretacja wciąż się kształtuje. To, co dzisiaj wydaje się oczywiste, za pół roku może być interpretowane inaczej przez sądy administracyjne. Dlatego w wątpliwych przypadkach lepiej zasięgnąć profesjonalnej opinii prawnej lub podatkowej, niż działać na własną rękę i ryzykować błędne rozliczenia.
Od stycznia 2025 roku firmy z monitoringiem na osobnych konstrukcjach wsporczych mogą mieć nowy obowiązek podatkowy. Opodatkowaniu podlegają wyłącznie części budowlane systemów – słupy, maszty i fundamenty – o ile są związane z działalnością gospodarczą. Prywatne domy i mieszkania pozostają całkowicie poza zasięgiem przepisów. Kamery zamontowane bezpośrednio na ścianach budynków firmowych również nie generują dodatkowego podatku. Stawki to najczęściej kilkanaście do trzydziestu złotych za metr kwadratowy powierzchni zabudowy, co w praktyce oznacza od kilkudziesięciu do kilkuset złotych rocznie. Przedsiębiorcy powinni zweryfikować swoje instalacje i w razie potrzeby skorygować deklaracje podatkowe, aby uniknąć odsetek za zwłokę i kontroli ze strony urzędu skarbowego.
Gminy zaczęły sprawdzać monitoring. Firmy dostają pierwsze sygnały
[AKTUALIZACJA – 17 marca 2025]
Część przedsiębiorców obawia się, że po złożeniu deklaracji finansowych zaczną otrzymywać wezwania z gmin do wyjaśnienia, czy na terenie ich firm znajdują się wolnostojące konstrukcje monitoringu. Samorządy potwierdzają, że analizują nie tylko nowe instalacje, ale również systemy zamontowane w poprzednich latach. Przedsiębiorcy obawiają się, że firmy, które nie zgłosiły słupów lub masztów pod kamery, mogą zostać objęte korektą podatku wraz z odsetkami.
Urzędnicy samorządowi nie ukrywają, że nowa definicja budowli wymusiła weryfikację złożonych deklaracji. W wielu gminach analiza dotyczy przede wszystkim terenów przemysłowych, magazynowych i logistycznych, gdzie monitoring opiera się na wolnostojących konstrukcjach. Firmy są proszone o wskazanie, czy słupy z kamerami posiadają fundamenty i czy są trwale związane z gruntem. To od tych szczegółów zależy, czy gmina uzna je za budowle podlegające opodatkowaniu.
Artykuł został zaktualizowany 17 marca 2025 roku po sygnałach od przedsiębiorców oraz pierwszych działaniach gmin związanych z weryfikacją deklaracji podatkowych za 2025 rok.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.