Zalałeś sąsiada i myślisz, że sprawa jest załatwiona? Komornik może zapukać do Twoich drzwi przez jeden przepis

Zalanie mieszkania to jedna z najczęstszych przyczyn sąsiedzkich sporów, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że konsekwencje mogą sięgać znacznie dalej niż tylko konieczność odmalowania sufitu piętro niżej. Wystarczy chwila nieuwagi, pęknięty wężyk czy awaria pralki, by uruchomić machinę prawną, której finałem może być zajęcie konta bankowego. Czy wiesz, że nawet jeśli sąsiad otrzymał odszkodowanie od swojego ubezpieczyciela, Ty wcale nie jesteś bezpieczny, a do Twoich drzwi może zapukać listonosz z pismem, które zmieni Twoją sytuację finansową?

Fot. Warszawa w Pigułce

Wielu Polaków żyje w błędnym przekonaniu, że skoro poszkodowany sąsiad ma polisę mieszkaniową, to problem został rozwiązany przez towarzystwo ubezpieczeniowe. To jednak tylko połowa prawdy, która może okazać się niezwykle kosztowna. Mechanizm, który wówczas zadziała, jest bezwzględny i opiera się na konkretnym artykule Kodeksu cywilnego. Jeśli zignorujesz pierwsze sygnały, sprawa może trafić do sądu, a następnie do komornika, generując gigantyczne koszty dodatkowe.

Niewinna awaria czy początek finansowej katastrofy?

Scenariusz zazwyczaj wygląda podobnie. Wracasz z pracy i zastajesz w skrzynce informację o awarii, albo puka do Ciebie zdenerwowany sąsiad z dołu. Okazuje się, że w Twojej łazience pękła rura, albo uszczelka pod zlewem przepuściła wodę. Reagujesz szybko, zakręcasz zawór, przepraszasz.

Sąsiad macha ręką i mówi: „Spokojnie, mam ubezpieczenie, zgłoszę szkodę i mi wypłacą”. Ty oddychasz z ulgą, myśląc, że temat jest zamknięty. Niestety, to właśnie w tym momencie popełniasz największy błąd. Fakt, że sąsiad otrzyma pieniądze od swojego ubezpieczyciela, nie oznacza, że ubezpieczyciel weźmie ten koszt na siebie. Wręcz przeciwnie – firmy ubezpieczeniowe to instytucje nastawione na zysk, a prawo daje im potężne narzędzie do odzyskiwania wypłaconych środków.

Art. 828 KC – paragraf, o którym dowiadujemy się za późno

Kluczem do zrozumienia Twojej sytuacji jest artykuł 828 Kodeksu cywilnego. To właśnie on reguluje kwestię tak zwanego regresu ubezpieczeniowego. Mówi on wprost, że z dniem zapłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela, roszczenie poszkodowanego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzi z mocy prawa na ubezpieczyciela. Co to oznacza w praktyce?

Mówiąc prościej: jeśli zalejesz sąsiada, a jego ubezpieczyciel wypłaci mu np. 15 000 złotych na remont, to ten sam ubezpieczyciel „wchodzi w buty” poszkodowanego. Zyskuje on prawo, by zażądać od Ciebie zwrotu dokładnie tej samej kwoty. Dla firmy ubezpieczeniowej stajesz się dłużnikiem. Jeśli nie posiadasz własnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) w życiu prywatnym, będziesz musiał pokryć tę kwotę z własnej kieszeni.

Wezwanie do zapłaty – pierwszy sygnał ostrzegawczy

Zazwyczaj kilka tygodni lub miesięcy po zdarzeniu, w Twojej skrzynce pocztowej ląduje list polecony. To wezwanie do zapłaty. Treść takiego pisma jest zazwyczaj sformułowana kategorycznie. Ubezpieczyciel informuje, że wypłacił odszkodowanie i na podstawie wspomnianego art. 828 KC domaga się zwrotu środków (regres). Często dołączony jest numer konta i termin płatności, zazwyczaj wynoszący 14 lub 30 dni.

Wielu adresatów takich pism reaguje szokiem. „Przecież sąsiad dostał już pieniądze!” – myślą. Inni, bojąc się konfrontacji, chowają list do szuflady, licząc, że sprawa „przyschnie”. To najgorsza możliwa strategia. Ignorowanie wezwania nie sprawi, że dług zniknie. Ubezpieczyciel ma wyspecjalizowane działy prawne, dla których odzyskiwanie takich należności to chleb powszedni. Brak reakcji to prosta droga do pozwu sądowego.

Kiedy komornik wkracza do akcji?

Jeżeli zignorujesz wezwanie do zapłaty, ubezpieczyciel skieruje sprawę do sądu cywilnego. Jeśli dowody na to, że zalanie nastąpiło z Twojej winy (lub z winy Twojej instalacji), są mocne, sąd wyda nakaz zapłaty. Gdy ten się uprawomocni, a Ty nadal nie uregulujesz należności, ubezpieczyciel złoży wniosek do komornika o wszczęcie egzekucji.

Wówczas koszty drastycznie rosną. Do kwoty głównej (odszkodowania dla sąsiada) dochodzą:

  • Odsetki ustawowe za opóźnienie (naliczane od dnia wymagalności roszczenia).
  • Koszty zastępstwa procesowego (wynagrodzenie prawników ubezpieczyciela).
  • Koszty sądowe.
  • Koszty egzekucji komorniczej.

Finalnie kwota do zapłaty może być nawet dwukrotnie wyższa niż pierwotne odszkodowanie za zalany parkiet czy sufit. Komornik ma prawo zająć Twoje wynagrodzenie, środki na rachunku bankowym, a nawet ruchomości w Twoim mieszkaniu.

OC w życiu prywatnym – tarcza, której często brakuje

Jedynym skutecznym sposobem na uniknięcie takiej sytuacji jest posiadanie ubezpieczenia OC w życiu prywatnym. Często jest ono sprzedawane jako dodatek do ubezpieczenia mieszkania, ale można je kupić oddzielnie. Kosztuje zazwyczaj kilkadziesiąt złotych rocznie, a chroni przed roszczeniami idącymi w dziesiątki tysięcy.

Gdy masz taką polisę i otrzymasz wezwanie do zapłaty (regres), po prostu przekazujesz sprawę swojemu ubezpieczycielowi. To on bierze na siebie ciężar wypłaty odszkodowania (do wysokości sumy gwarancyjnej) oraz prowadzenia sporu prawnego. Niestety, statystyki pokazują, że wielu Polaków ubezpiecza tylko „mury” pod kredyt hipoteczny, zapominając o odpowiedzialności cywilnej.

Nie każde wezwanie trzeba płacić – jak się bronić?

Otrzymanie wezwania do zapłaty nie oznacza, że musisz bezrefleksyjnie przelać pieniądze. Firmy ubezpieczeniowe czasami działają automatycznie, wysyłając regresy nawet w sytuacjach, które są dyskusyjne. Warto wiedzieć, kiedy możesz podważyć zasadność roszczenia lub jego wysokość.

1. Sprawdź, czy jesteś winny

Zgodnie z Kodeksem cywilnym (art. 433), zajmujący lokal odpowiada za szkody wyrządzone wylaniem płynów, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej. Jednak w przypadku awarii instalacji wodno-kanalizacyjnej kluczowe jest ustalenie, do kogo należy dany odcinek rury. Jeśli pękł pion wodny (należący do części wspólnej nieruchomości), odpowiedzialność ponosi spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa, a nie Ty. Często ubezpieczyciele „z rozpędu” wysyłają wezwanie do właściciela lokalu, z którego wyciekła woda, nie badając dokładnie technicznych przyczyn awarii.

2. Zweryfikuj kwotę odszkodowania

W pismach z regresem często widnieją kwoty z kosztorysu sporządzonego przez rzeczoznawcę ubezpieczyciela. Masz prawo domagać się wglądu w ten kosztorys. Zdarza się, że kwoty są zawyżone – np. uwzględniają wymianę całego parkietu w pokoju, podczas gdy zalaniu uległ tylko fragment, albo zakładają użycie materiałów znacznie wyższej jakości niż te, które zostały zniszczone. Pamiętaj też o zasadzie amortyzacji – odszkodowanie nie powinno prowadzić do wzbogacenia się sąsiada („nowe za stare”), lecz do naprawienia szkody.

3. Złóż wniosek o umorzenie lub rozłożenie na raty

Jeśli roszczenie jest zasadne, a nie masz ubezpieczenia i nie stać Cię na jednorazową spłatę, nie chowaj głowy w piasek. Napisz do firmy windykacyjnej lub ubezpieczyciela pismo z prośbą o rozłożenie należności na raty. Wierzyciele często wolą otrzymać pieniądze w ratach niż wcale, a ugoda pozwala uniknąć kosztów sądowych i komorniczych.

Pułapka „rażącego niedbalstwa”

Warto wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie. Nawet jeśli masz polisę OC w życiu prywatnym, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, jeśli uzna, że do szkody doszło w wyniku rażącego niedbalstwa. Co to może być? Na przykład pozostawienie włączonej pralki i wyjście z domu na cały dzień, wiedząc, że urządzenie szwankuje, albo niezabezpieczenie okien przed zapowiadaną nawałnicą.

W przypadku zalania, rażącym niedbalstwem może być np. samodzielna, niefachowa przeróbka instalacji hydraulicznej, która doprowadziła do wycieku. Jeśli Twój ubezpieczyciel odmówi ochrony z tego powodu, wracasz do punktu wyjścia – roszczenie regresowe będziesz musiał pokryć z własnych oszczędności.

Sytuacja komplikuje się również, gdy mieszkanie jest wynajmowane. Kto odpowiada za zalanie – właściciel czy najemca? Tutaj kluczowe są zapisy w umowie najmu oraz przyczyna awarii. Jeśli pękł wężyk, którego stan techniczny powinien kontrolować najemca (jako drobne naprawy bieżące), to on może zostać obciążony. Jeśli jednak pękła rura w ścianie ze starości – odpowiada właściciel.

Co to oznacza dla Ciebie? – Twoja strategia działania

Świadomość istnienia regresu ubezpieczeniowego powinna skłonić Cię do podjęcia konkretnych kroków, zanim jeszcze dojdzie do jakiegokolwiek zdarzenia. Jeśli jednak mleko (a raczej woda) już się rozlało, musisz działać metodycznie.

  • Sprawdź swoją polisę już teraz: Zajrzyj do dokumentów ubezpieczenia mieszkania. Upewnij się, że masz wykupioną klauzulę OC w życiu prywatnym. Sprawdź, na jaką kwotę opiewa (suma gwarancyjna). 10 czy 20 tysięcy złotych przy dzisiejszych kosztach remontów może okazać się kwotą niewystarczającą.
  • Dokumentuj zdarzenie: Jeśli zalejesz sąsiada, zrób zdjęcia szkód (zarówno u siebie, jak i u niego, jeśli pozwoli). To może być kluczowy dowód, jeśli ubezpieczyciel w przyszłości znacznie zawyży rozmiar szkody.
  • Nie ignoruj pism: Otrzymując wezwanie do zapłaty (regres), masz 30 dni na reakcję. To czas na sprawdzenie zasadności roszczenia. Poproś ubezpieczyciela o dokumentację zdjęciową szkody i kosztorys naprawy.
  • Konsultacja prawna: Jeśli kwota roszczenia jest wysoka, a Ty masz wątpliwości co do swojej winy, skonsultuj się z prawnikiem przed wysłaniem odpowiedzi. Czasami jedno pismo z kancelarii, podnoszące argumenty o braku winy lub przyczynieniu się poszkodowanego, potrafi zamknąć sprawę.

Zalanie sąsiada to stresująca sytuacja, ale finansowe konsekwencje wynikające z art. 828 KC mogą być znacznie bardziej dotkliwe niż sama wilgoć na suficie. Wiedza o tym, jak działa mechanizm regresu, to Twoja najlepsza polisa bezpieczeństwa. Nie pozwól, by nieznajomość prawa wpędziła Cię w spiralę długów.

 

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl