Mieszkańcy bloków o tym nie wiedzą. Co 12 miesięcy powinien pojawić się kontroler. Grozi kara i odcięcie mediów

Większość właścicieli domów i mieszkań o tym nie wie. Co roku musi przyjść do nich specjalista z uprawnieniami. Ma sprawdzić stan instalacji i wystawić protokół. Jeśli tego nie zrobisz, grożą Ci nie tylko kary finansowe. Dostawca gazu może zakręcić kurek, a ubezpieczyciel odmówić wypłaty po pożarze lub wybuchu.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Spółdzielnie przypominają, domy jednorodzinne zapominają

W blokach spółdzielczych żyje się łatwiej. Na klatkach wiszą ogłoszenia o kontroli, administracja pilnuje terminów, dzwoni do mieszkańców. W domach jednorodzinnych jest zupełnie inaczej. Właściciele są pozostawieni sami sobie. Muszą pamiętać o terminie, znaleźć fachowca z odpowiednimi uprawnieniami i zapłacić 350-450 zł. Wielu o tym zapomina albo zwleka, licząc że nikt nie sprawdzi. To ogromny błąd.

Zarządcy bloków mieszkalnych doskonale znają przepisy. Prawo budowlane z art. 62 nakłada na nich obowiązek corocznej kontroli instalacji gazowej we wszystkich lokalach. To nie jest opcja do wyboru, lecz wymóg prawny. Dlatego w każdej większej spółdzielni można zobaczyć wywieszane ogłoszenia o zbliżających się przeglądach.

Mieszkańcy bloków dostają pisemne powiadomienia z dokładną datą wizyty kontrolera. Jeśli nie ma nikogo w domu, zostawiany jest drugi termin. W razie uporczywej odmowy wpuszczenia kontrolera zarządca może nawet skorzystać z pomocy prawnej, ponieważ zaniedbanie przeglądu naraża wszystkich mieszkańców na niebezpieczeństwo.

Zupełnie inna sytuacja panuje w domach jednorodzinnych. Tam nie ma nikogo, kto przypomniałby o terminie. Właściciel sam musi znać przepisy, śledzić upływające 12 miesięcy od ostatniego przeglądu i znaleźć uprawnionego specjalistę. W praktyce tysiące właścicieli odkładają to na później, nie widząc bezpośredniego zagrożenia.

Pan Tomasz z Pruszkowa dowiedział się o problemie dopiero podczas próby sprzedaży domu. Notariusz zapytał o protokół z kontroli instalacji gazowej. Okazało się, że właściciel nigdy takiej kontroli nie zlecał, odkąd 8 lat temu kupił nieruchomość. Transakcja się opóźniła, trzeba było pilnie zamówić przegląd i zapłacić 400 zł. W międzyczasie kupujący zaczął się wahać, podejrzewając że może być więcej zaniedbanych obowiązków.

Protokół z kontroli wymaga specjalisty z uprawnieniami

Nie każdy może sprawdzić szczelność instalacji gazowej. Przepisy są tu bardzo konkretne. Kontrolę może przeprowadzić tylko osoba posiadająca uprawnienia budowlane w specjalności instalacyjnej albo kwalifikacje G3, czyli dozór i eksploatacja urządzeń gazowych. To tak zwane uprawnienia gazowe, które nadawane są przez komisje kwalifikacyjne Urzędu Regulacji Energetyki.

Podczas kontroli specjalista używa detektora gazu, który wykrywa nawet najmniejsze nieszczelności. Sprawdza przewody od gazomierza do każdego urządzenia – kuchenki, piecyka, kotła gazowego. Ocenia stan techniczny wszystkich połączeń, złączek, zaworów. Weryfikuje czy nie ma samowolnych przeróbek wykonanych przez właściciela bez odpowiednich uprawnień. Takie domowe majsterkowanie przy instalacji gazowej to prosta droga do tragedii.

Kontroler sprawdza też szczelność przy włączonym i wyłączonym dopływie gazu. To dwa różne pomiary. Pierwszy wykrywa wycieki z zamkniętych zaworów, drugi pokazuje czy podczas użytkowania gaz nie ucieka przez połączenia. Cała procedura w typowym mieszkaniu trwa 30-40 minut, w domu jednorodzinnym nawet godzinę.

Po zakończonej kontroli wystawiany jest protokół. Musi zawierać datę przeglądu, wykaz sprawdzonych elementów, wyniki pomiarów szczelności oraz ocenę stanu technicznego. Jeśli wykryte zostaną jakieś nieprawidłowości, w protokole zapisane są zalecenia naprawcze. Właściciel dostaje czas na usunięcie usterek, po czym konieczna jest ponowna kontrola.

Odmowa odszkodowania to najmniejszy z problemów

Ubezpieczyciele znają przepisy lepiej niż większość właścicieli nieruchomości. W Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, które podpisujesz przy zakupie polisy, zawsze jest zapis o obowiązku utrzymania budynku w należytym stanie technicznym. To oznacza między innymi regularne przeglądy instalacji gazowej.

Jeśli dojdzie do wybuchu gazu lub pożaru, towarzystwo ubezpieczeniowe najpierw sprawdzi czy były przeprowadzane obowiązkowe kontrole. Brak protokołu z przeglądu w ostatnich 12 miesiącach to automatyczny sygnał dla likwidatora szkody. Ubezpieczyciel może wtedy argumentować, że właściciel przyczynił się do powstania szkody przez zaniedbanie podstawowych obowiązków.

W takim przypadku wypłata odszkodowania zostanie odmówiona w całości albo drastycznie obcięta. To nie jest teoretyczne zagrożenie. Sądy w Polsce wielokrotnie stawały po stronie ubezpieczycieli, uznając że brak aktualnego przeglądu instalacji gazowej stanowi rażące zaniedbanie ze strony właściciela.

Ale to nie koniec kłopotów. Dostawca gazu ma prawo odciąć dopływ w momencie stwierdzenia nieszczelności lub braku aktualnego protokołu kontroli. Pracownik firmy gazowniczej, który przyjeżdża sprawdzić licznik albo z innego powodu, może zapytać o protokół. Jeśli właściciel go nie ma, technik zakręca kurek główny i plombuje go.

Odblokowanie dostaw wymaga najpierw przeprowadzenia kontroli przez uprawnionego specjalistę i usunięcia wszystkich usterek. Dopiero wtedy można złożyć wniosek o ponowne podłączenie. W międzyczasie, jeśli był sezon grzewczy, dom stoi bez ogrzewania. Jeśli była to kuchenka gazowa – bez możliwości gotowania.

Mandat 500 zł to dopiero początek

Inspekcja nadzoru budowlanego ma dostęp do informacji o nieruchomościach w swojej jurysdykcji. Może przeprowadzić kontrolę w dowolnym momencie. Podczas takiej wizyty inspektor ma prawo zażądać okazania protokołu z ostatniej kontroli instalacji gazowej. Właściciel musi go pokazać na miejscu.

Brak protokołu lub jego dezaktualizacja to podstawa do nałożenia mandatu w wysokości 500 zł. To jednak najłagodniejsza forma sankcji. Jeśli sprawa trafi do sądu, grzywna może wzrosnąć do 5000 zł. W przypadku uporczywego nieprzestrzegania przepisów grozi kara ograniczenia wolności.

Gorzej jeśli inspektor stwierdzi, że brak kontroli spowodował bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia mieszkańców. Wtedy może wydać decyzję o zakazie użytkowania budynku do czasu usunięcia nieprawidłowości. To najcięższy środek, ale inspektorzy nie wahają się go stosować gdy widzą realne niebezpieczeństwo.

Pan Krzysztof z Piaseczna przekonał się o tym na własnej skórze. Mieszka w starym domu z lat 70., gdzie nigdy nie była przeprowadzona kontrola instalacji gazowej. Podczas rutynowej kontroli budowlanej związanej z innymi sprawami inspektor zapytał o protokół z przeglądu gazu. Właściciel nie miał. Inspektor nakazał natychmiastowe odcięcie gazu do czasu wykonania kontroli i ewentualnych napraw. Dom został bez ogrzewania na 2 tygodnie, w środku zimy.

W domach co 12 miesięcy, w większych budynkach częściej

Standardowa częstotliwość kontroli to raz na 12 miesięcy. Przepis mówi „co najmniej raz w roku”, co oznacza że jeśli kontrola była w styczniu 2025, to następna musi się odbyć najpóźniej do końca grudnia 2026. Niektórzy specjaliści interpretują to jako możliwość odstępu nawet do 23 miesięcy, jeśli przeglądy wykonywane są w pierwszym i ostatnim miesiącu kolejnych lat kalendarzowych.

Zupełnie inne zasady dotyczą większych obiektów. Jeśli powierzchnia zabudowy przekracza 2000 m² albo powierzchnia dachu sięga powyżej 1000 m², kontrola musi się odbywać dwa razy w roku. Pierwszy przegląd do 31 maja, drugi do 30 listopada. To wymóg dla budynków użyteczności publicznej, biurowców, szkół, szpitali i innych dużych obiektów.

Koszty przeglądu w 2026 roku zaczynają się od 250 zł za podstawową kontrolę szczelności bez czyszczenia i serwisowania urządzeń. Jeśli właściciel chce kompleksową usługę z czyszczeniem przewodów spalinowych i sprawdzeniem kominów, cena rośnie do 400-450 zł. W większych miastach stawki potrafią być jeszcze wyższe, szczególnie gdy trzeba umówić się na konkretną godzinę albo weekend.

Dodatkowe koszty pojawiają się jeśli podczas kontroli wykryte zostaną nieszczelności wymagające naprawy. Wymiana uszkodzonej złączki to wydatek 150-200 zł, wymiana przewodu elastycznego 100-150 zł. Poważniejsze naprawy instalacji mogą kosztować kilka tysięcy złotych.

Detektor gazu w domu nie zastąpi przeglądu

Wielu właścicieli uważa, że skoro mają zainstalowany czujnik gazu, to automatyczna kontrola nie jest im potrzebna. To błędne rozumowanie. Detektory gazu to dobry element bezpieczeństwa, ale nie zastępują obowiązkowego przeglądu przez uprawnionego specjalistę.

Domowe czujniki reagują dopiero gdy stężenie gazu w powietrzu osiągnie pewien poziom. Tymczasem podczas profesjonalnej kontroli używane są znacznie czulsze urządzenia pomiarowe, które wykrywają nawet minimalne wycieki. Takie małe nieszczelności przez długi czas mogą pozostawać niezauważone przez domowy detektor, ale systematycznie osłabiają instalację i zwiększają ryzyko.

Poza tym kontrola to nie tylko wykrywanie wycieków. Specjalista ocenia stan techniczny całej instalacji, sprawdza czy mocowania są prawidłowe, czy nie ma korozji, czy ktoś nie dokonał samowolnych przeróbek. Ocenia też czy urządzenia gazowe działają prawidłowo i czy ich odprowadzenie spalin jest sprawne.

Czujnik gazu to tylko alarm ostrzegawczy na wypadek nagłego wycieku. Przegląd instalacji to kompleksowa ocena bezpieczeństwa, która ma zapobiec takiemu wyciekowi zanim do niego dojdzie. Jedno drugiego nie wyklucza, ale też nie zastępuje.

Pilnuj terminów w bloku i domu

Jeśli mieszkasz w bloku, administracja powinna przypilnować terminów i powiadomić cię o kontroli. Nie utrudniaj pracy kontrolerowi. Wpuść go do mieszkania, pokaż wszystkie urządzenia gazowe. To w twoim własnym interesie.

Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym, odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na tobie. Zapisz sobie w kalendarzu datę następnej kontroli 12 miesięcy od ostatniej. Nie odkładaj tego na później. Znajdź sprawdzonego specjalistę z uprawnieniami i zamów termin z wyprzedzeniem, szczególnie przed sezonem grzewczym.

Zawsze sprawdzaj czy osoba, która ma przeprowadzić kontrolę, rzeczywiście ma uprawnienia. Można to zweryfikować na stronie Urzędu Regulacji Energetyki. Nie wpuszczaj do domu przypadkowych osób, które twierdzą że „robią przeglądy gazowe”. Bez odpowiednich uprawnień protokół nie ma żadnej wartości prawnej.

Po zakończonej kontroli zachowaj protokół w bezpiecznym miejscu. Może się przydać przy sprzedaży nieruchomości, w razie kontroli inspektora budowlanego albo przy likwidacji szkody przez ubezpieczyciela. Najlepiej zeskanuj go i trzymaj kopię w chmurze, żeby nie zgubić papierowego oryginału.

Jeśli kontroler wykryje jakieś nieprawidłowości, nie bagatelizuj tego. Nawet drobna nieszczelność może prowadzić do poważnych konsekwencji. Zlecaj naprawę natychmiast uprawnionemu instalatorowi. Po naprawie koniecznie wykonaj ponowną kontrolę szczelności, żeby mieć pewność że wszystko działa prawidłowo.

Pamiętaj, że gaz ziemny jest bezwonny. Charakterystyczny zapach dodawany jest sztucznie jako środek ostrzegawczy. Ale niewielkie, systematyczne wycieki mogą przez długi czas pozostawać niezauważone. Właśnie dlatego regularna kontrola przez specjalistę jest nie do zastąpienia. To nie tylko obowiązek prawny, ale przede wszystkim troska o bezpieczeństwo twoje i twoich bliskich.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl