Jeden dzień mrozu kosztuje nawet 240 złotych. Rachunki puchną z każdą nocą
Gdy temperatura spada do -20 stopni, niektóre domy „zjadają” cenę tankowania auta za jedną dobę grzania. Nadchodzące dni przyniosą ekstremalne mrozy – do -25 stopni na wschodzie kraju. Dla tysięcy gospodarstw to nie tylko problem z komfortem, ale przede wszystkim z domowym budżetem. Sprawdziliśmy, ile trzeba zapłacić dziennie w zależności od tego, czym się ogrzewasz.

Fot. Shutterstock
Każdy stopień poniżej zera to dodatkowe złotówki
Termometr pokazujący minus to dla większości domów sygnał do uruchomienia kotła na pełnych obrotach. Problem w tym, że koszty rosną niemal w prostej linii wraz ze spadkiem temperatury. I nie chodzi tu o kosmetyczne różnice.
Farmer.pl policzył poszczególne źródła ciepła. Jako pierwszą wziął przykład powietrznej pompy ciepła w domu 100-metrowym. Przy temperaturze bliskiej zeru wydatek to około 21 złotych dziennie. Kiedy za oknem mamy -10 stopni, ten sam dom kosztuje już 43 złote na dobę. A gdy przychodzi prawdziwy mróz -20 stopni? Rachunki pęcznieją do 92 złotych za każde 24 godziny
Dlaczego tak się dzieje
Fizyka jest brutalna – ciepło ucieka tym szybciej, im większa różnica między temperaturą wewnątrz a na zewnątrz. Dom musi walczyć z utratą energii przez ściany, okna, dach. Im mroźniej, tym więcej pracy ma każde urządzenie grzewcze.
Powietrzne pompy ciepła mają dodatkowo inny problem – przy silnych mrozach ich wydajność spada. Muszą ciężej pracować, żeby wyciągnąć ciepło z lodowatego powietrza. Efekt? Rachunki rosną szybciej niż temperatura maleje.
Gruntowa pompa trzyma koszty w ryzach nawet przy -20
Tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Gruntowa pompa ciepła to technologia, która nie boi się mrozów. Dlaczego? Bo czerpie energię z głębokości ziemi, gdzie temperatura trzyma się stabilnie przez cały rok.
Przy 0 stopniach taki system generuje koszty rzędu 17 złotych dziennie. Spadek do -10 to wydatek 25 złotych. Nawet przy ekstremalnych -20 stopniach Celsjusza rachunki zatrzymują się na poziomie 33 złotych – podaje Farmer.pl. To mniej niż połowa tego, co płacą użytkownicy powietrznych pomp przy tych samych warunkach.
Inwestycja na starcie, oszczędność przez lata
Problem w tym, że gruntowa pompa to kosztowne przedsięwzięcie. Trzeba wykopać studnie lub rozłożyć kolektory pod ziemią. Wydatek to często 60-80 tysięcy złotych. Powietrzna pompa? Połowa lub nawet mniej tej kwoty.
Ale jeśli ktoś buduje dom na lata i planuje długoterminowo, liczby zaczynają grać inaczej. W zimowych miesiącach różnice dobijają do kilkudziesięciu złotych dziennie. W skali roku to tysiące zaoszczędzone na rachunkach.
Gaz i pellet – stabilnie, ale wcale nie tanio
Tradycyjne kotły gazowe nie mają problemów technicznych z mrozem. Pracują efektywnie niezależnie od pogody. Tylko że efektywność nie zawsze równa się niską ceną.
Kondensacyjny kocioł gazowy przy 0 stopniach to wydatek 24 złotych na dobę. Przy -10 już 36 złotych. Gdy temperatura leci w dół do -20, rachunki rosną do 48 złotych dziennie – pokazują wyliczenia Farmer.pl. To więcej niż w przypadku gruntowej pompy, choć mniej od powietrznej przy ekstremalnych warunkach.
Pellet drożeje szybciej niż gaz
Kocioł na pellet to rozwiązanie, które miało być ekonomiczne. W praktyce? Przy obecnych cenach surowca niekoniecznie. Dzienny koszt ogrzewania startuje od 32 złotych przy 0 stopniach, rośnie do 48 przy -10 i dobija do 63 złotych przy -20 stopniach.
Problem nasilił się zimą 2026 roku. Rekordowe mrozy w styczniu zwiększyły popyt na pellet, a większość dobrego surowca trafia do elektrociepłowni i przemysłu. Gospodarstwa domowe dostają to, co zostanie – często w wyższych cenach i gorszej jakości.
Ocieplenie zmienia wszystko – nawet o 100 złotych dziennie
Teraz najważniejsza informacja: wszystkie powyższe liczby dotyczą domów w przyzwoitym stanie. Nie idealnych, ale też nie kompletnie zaniedbanych. Co jeśli mówimy o budynku bez termomodernizacji?
Dom 100-metrowy przed ociepleniem to koszt od 120 do nawet 240 złotych dziennie przy temperaturach od 0 do -20 stopni – wylicza Farmer.pl. Ten sam dom po termomodernizacji? Rachunki spadają do przedziału 48-96 złotych. Różnica? Nawet 144 złote mniej każdego dnia podczas największych mrozów.
Gdzie ucieka ciepło
Nieszczelne okna, brak izolacji na poddaszu, nieocieplone ściany – to główni winowajcy wysokich rachunków. Ciepło po prostu wylatuje z domu szybciej, niż kocioł czy pompa zdążą je wyprodukować.
Najgorsze są stare budynki z wielkiej płyty lub murowane w latach 80. i 90. bez jakiejkolwiek izolacji. Tam rachunki potrafią przekroczyć każdą wyobraźnię. Tydzień prawdziwej zimy to nierzadko koszt przekraczający 1000 złotych samego ogrzewania.
Rok w rok – kto płaci najmniej, kto najwięcej
Perspektywa całoroczna pokazuje jeszcze wyraźniej, które technologie są opłacalne. Serwis KomputerSwiat.pl przeanalizował roczne wydatki dla słabo ocieplonych domów o powierzchni 150 metrów kwadratowych.
Najdroższe źródła ciepła to kondensacyjny kocioł gazowy – około 9600 złotych rocznie, kocioł na pellet – 9190 złotych oraz kocioł węglowy – 8360 złotych. Tak, węgiel wcale nie jest najtańszy, choć wielu nadal tak myśli.
Pompy ciepła z ogromną przewagą
Po drugiej stronie stawki mamy powietrzną pompę ciepła z ogrzewaniem podłogowym – 5930 złotych rocznie. Najniżej plasuje się gruntowa pompa z podłogówką – zaledwie 5010 złotych w skali 12 miesięcy.
To oznacza, że różnica między najdroższym gazem a najtańszą gruntową pompą to prawie 4600 złotych rocznie. W perspektywie 10 lat? Blisko 46 tysięcy złotych. Tyle kosztuje niemal cała instalacja gruntowej pompy.
Co jeśli dom jest dobrze ocieplony
Tutaj wychodzą liczby, które naprawdę cieszą. Niezależnie od źródła ciepła, roczne koszty ogrzewania w dobrze zaizolowanym budynku spadają do poziomu 2500-5000 złotych. To radykalna różnica w porównaniu do domów bez termomodernizacji.
Nawet kosztowny pellet czy gaz stają się znośne, gdy ciepło nie ucieka przez ściany i dach. A pompy ciepła? W ocieplonych domach mogą generować rachunki niższe niż 2500 złotych w całym sezonie grzewczym.
Czy termomodernizacja się opłaca
Ocieplenie domu to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ale przy różnicach dziennych sięgających nawet 100 złotych, zwrot z inwestycji przychodzi szybciej niż się wydaje. Szczególnie teraz, gdy zimy przynoszą coraz częściej ekstremalne mrozy.
Dodatkowo termomodernizacja to nie tylko niższe rachunki. To też większy komfort – równomierna temperatura we wszystkich pomieszczeniach, brak wilgoci, lepsza jakość powietrza. I oczywiście wyższa wartość nieruchomości przy ewentualnej sprzedaży.
Nadchodzące dni będą sprawdzianem dla portfeli
Prognozy długoterminowe mówią jasno – mrozy nie odpuszczą przez najbliższe tygodnie. Na wschodzie Polski temperatura może spaść nawet do -30 stopni. To oznacza, że dla wielu gospodarstw domowych luty będzie najdroższym miesiącem w całym sezonie grzewczym.
Najgorzej będzie w domach bez ocieplenia, ogrzewanych powietrznymi pompami ciepła. Tam rachunki mogą przekroczyć poziomy, które właściciele widzieli tylko w najczarniejszych scenariuszach. Kilkaset złotych tygodniowo to dla niektórych realna perspektywa.
Dla porównania – dobrze zaizolowane domy z gruntowymi pompami przejdą przez te same mrozy z rachunkami niższymi o tysiące złotych. To pokazuje, jak ogromne znaczenie ma wybór technології i inwestycja w jakość budynku.
Co to oznacza dla Polaków? To zrób już teraz, żeby obniżyć rachunki
Nie każdy może sobie pozwolić na termomodernizację za 50 tysięcy złotych. Są jednak sposoby, żeby ograniczyć koszty nawet podczas trwających mrozów. Niektóre działania nie kosztują nic, inne wymagają drobnych nakładów.
Obniż temperaturę o 1-2 stopnie
Każdy stopień Celsjusza niżej to oszczędność około 6-7% na rachunkach. Zamiast 22 stopni ustaw termostat na 20. Różnica w komforcie jest niewielka – wystarczy założyć sweter. Ale w rachunkach może to oznaczać kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
W sypialniach można zejść jeszcze niżej – 18 stopni to temperatura optymalna dla snu. Organizm lepiej regeneruje się w chłodniejszym pomieszczeniu. A kołdra załatwi resztę.
Zamknij pokoje, których nie używasz
Gościnny pokój stoi pusty przez większość roku? Sala gimnastyczna w piwnicy czeka na lepsze czasy? Zakręć grzejniki, zamknij drzwi. Nie ma sensu ogrzewać przestrzeni, w której nikt nie przebywa.
To może zmniejszyć powierzchnię do ogrzania o 20-30%. Jeśli dom ma 120 metrów, a zamkniesz 30 metrów – oszczędzasz na tych 30 metrach. Prosta matematyka, realne pieniądze.
Zasłoń okna na noc
Grube zasłony lub rolety zewnętrzne potrafią zmniejszyć straty ciepła przez okna nawet o 25%. Okno to zawsze słabszy punkt niż ściana – szczególnie w starszych budynkach z drewnianymi ramami.
Na dzień odsłoń, żeby wpuścić słońce. Każdy promień to darmowe ogrzanie. Na noc zasłoń szczelnie. Ta prosta czynność może zaoszczędzić kilkanaście złotych tygodniowo.
Sprawdź ustawienia pompy ciepła
Wielu właścicieli pomp ciepła ma źle skonfigurowane urządzenie. Krzywa grzewcza ustawiona zbyt wysoko? Pompa pracuje ciężej niż powinna. Bivalentny punkt ustawiony niewłaściwie? Urządzenie włącza grzałki elektryczne, gdy mogłoby dać radę samo.
Warto zaprosić serwisanta jeszcze przed szczytem mrozów. Poprawna konfiguracja może obniżyć rachunki o 10-15% bez utraty komfortu. To inwestycja rzędu 200-300 złotych, która zwróci się już w tym sezonie.
Trzy największe mity o ogrzewaniu podczas mrozu
Mit 1: Lepiej grzać cały czas na niskiej temperaturze
Wielu ludzi wierzy, że trzymanie stałej, niskiej temperatury jest tańsze niż podgrzewanie domu rano i wieczorem. To nieprawda. W dobrze zaizolowanym budynku można obniżyć temperaturę na noc o 3-4 stopnie i zaoszczędzić.
Wyjątek: stare, źle ocieplone domy. Tam rzeczywiście lepiej trzymać stałą temperaturę, bo nagrzanie zimnych ścian pochłonie więcej energii.
Mit 2: Pompa ciepła nie działa przy mrozie
Nowoczesne powietrzne pompy ciepła pracują sprawnie nawet przy -20 stopniach. Co prawda ich wydajność spada i rosną koszty, ale nie przestają grzać. Gruntowe pompy w ogóle nie mają tego problemu – dla nich mróz to tylko cyfra na termometrze.
Problem pojawia się w starszych modelach lub przy źle dobranej mocy urządzenia. Ale to nie wina technologii, tylko błędy przy projektowaniu instalacji.
Mit 3: Węgiel to najtańsze ogrzewanie
Może tak było 10 lat temu. Dzisiaj? Koszty wydobycia przekroczyły 1000 złotych za tonę. Do tego trzeba doliczyć czas na obsługę kotła, przechowalnia opału, czyszczenie, wywóz popiołu. A przede wszystkim – uchwały antysmogowe systematycznie ograniczają możliwość palenia węglem.
W wielu miastach stare piece już są zakazane. Kolejne regiony dołączą w najbliższych latach. Inwestowanie w węglowy system grzewczy w 2026 roku to stawianie na przegrywającego konia.
Ile naprawdę kosztuje wymiana źródła ciepła?
Powiedzmy jasno – liczby mogą przytłaczać. Ale trzeba spojrzeć na to długoterminowo. Zestawmy koszty początkowe z oszczędnościami rocznymi.
Powietrzna pompa ciepła
Koszt instalacji: 30 000 – 50 000 złotych. Roczne oszczędności względem gazu: około 3000-4000 złotych. Okres zwrotu: 8-12 lat. Dodatkowa korzyść: klimatyzacja latem w tej samej cenie.
Jeśli do tego dołożysz fotowoltaikę za kolejne 30 000-40 000 złotych, oszczędności mogą sięgnąć 5000-6000 złotych rocznie. Wtedy okres zwrotu całości to 10-13 lat. A urządzenia działają 15-20 lat.
Gruntowa pompa ciepła
Koszt instalacji: 60 000 – 90 000 złotych. Roczne oszczędności względem gazu: około 4000-5000 złotych. Okres zwrotu: 12-18 lat. Stabilna praca przez minimum 20-25 lat.
To najdroższa opcja na starcie, ale też najbardziej przewidywalna. Nie ma niespodzianek, nie ma wahań wydajności. Postawiłeś i masz spokój na dekady.
Termomodernizacja
Koszt: 40 000 – 80 000 złotych w zależności od powierzchni i stanu budynku. Oszczędności: 30-50% kosztów ogrzewania niezależnie od źródła ciepła. Dla domu z rachunkami 10 000 złotych rocznie to 3000-5000 złotych zaoszczędzonych każdego roku.
Okres zwrotu: 10-15 lat. Ale w przeciwieństwie do kotła czy pompy, ocieplenie nie wymaga serwisów, konserwacji ani wymiany. Raz zrobione zostaje na zawsze.
Kiedy warto rozłożyć koszty na raty?
Banki oferują kredyty termomodernizacyjne z oprocentowaniem 4-7% rocznie. Jeśli oszczędności roczne wynoszą 4000 złotych, a rata kredytu 3500 złotych – już w pierwszym roku jesteś na plus 500 złotych. A po spłacie zostają same oszczędności.
Ważne: nie bierz kredytu konsumpcyjnego na takie inwestycje. Oprocentowanie 10-15% sprawi, że zwrot inwestycji przesunie się o kolejne lata. Szukaj produktów dedykowanych – termomodernizacyjnych, ekologicznych, na OZE.
Programy dopłat jeszcze działają
Można złapać dotację z programu Czyste Powietrze – do 30 000 złotych na pompę ciepła i termomodernizację dla gospodarstw o niskich dochodach. Dla średnich dochodów dotacje są niższe, ale wciąż istotne – 7000-15 000 złotych.
Dodatkowo niektóre gminy mają własne programy dopłat. Razem można uzbierać nawet 40-50% kosztów inwestycji. To zmienia całą matematykę zwrotu.
Co zrobić, gdy rachunki są nie do udźwignięcia?
Jeśli lutowy rachunek przekroczy możliwości budżetu domowego, nie ignoruj problemu. Energia elektryczna i gaz to usługi, przy których można negocjować raty.
Rozłóż płatność z dostawcą
Większość firm energetycznych zgodzi się na ratalne spłacenie zaległego rachunku. Nie czekaj na windykację – zadzwoń sam. Wyjaśnij sytuację, zaproponuj plan spłat. Często wystarczy, że będziesz płacić bieżące rachunki plus 100-200 złotych miesięcznie na poczet zaległości.
Firmy wolą dostać pieniądze w ratach niż wcale. A Ty unikniesz odsetek karnych i odcięcia dostaw.
Sprawdź dodatki socjalne
Dodatek mieszkaniowy i energetyczny przysługują rodzinom o niskich dochodach. Wysokość zależy od liczby osób i przychodów, ale może sięgać kilkuset złotych miesięcznie. To nie hańba – to prawo, z którego warto skorzystać w trudnej sytuacji.
Wnioski składa się w urzędzie gminy lub miasta. Potrzebne będą zaświadczenia o dochodach i rachunki za energię. Cała procedura zajmuje około miesiąca.
Perspektywa na przyszłość – zimy będą droższe
Ostatnie lata pokazują trend – zimy są bardziej ekstremalne. Albo bardzo łagodne, albo z gwałtownymi spadkami temperatur. Te drugie to zabójcy budżetów domowych.
Ceny energii raczej nie spadną. Transformacja energetyczna, wymiana źródeł, koszty utrzymania sieci – wszystko to będzie przerzucane na odbiorców końcowych. Za 5 lat może się okazać, że dzisiejsze rachunki były jeszcze „przystępne”.
Dlatego każda inwestycja w zmniejszenie zużycia energii to inwestycja w przyszłość. Nie tylko finansową – także w komfort i spokój. Gdy za oknem będzie -25, a rachunki nie przekroczą 100 złotych dziennie, poczujesz różnicę.
Źródła: Farmer.pl / Warszawa w Pigułce
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.