Trump bez „ulubionej broni”. Eksperci ostrzegają przed nową strategią
Sąd Najwyższy USA unieważnił większość ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa, uznając je za sprzeczne z prawem federalnym. Decyzja ogranicza możliwość jednostronnego stosowania szerokich taryf handlowych i wywołuje obawy o bardziej nieprzewidywalne działania administracji w polityce zagranicznej i handlowej. Biały Dom zapowiada wykorzystanie innych podstaw prawnych.

Fot. Shutterstock
Sąd Najwyższy USA unieważnił większość ceł. Administracja zapowiada nowe działania
Sąd Najwyższy USA uznał, że większość ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa została nałożona z naruszeniem prawa federalnego. Decyzja ogranicza możliwość jednostronnego stosowania szerokich taryf handlowych przez prezydenta. Administracja zapowiedziała jednak szybkie działania w oparciu o inne podstawy prawne.
Co się zmienia?
Wyrok Sądu Najwyższego oznacza, że dotychczasowa praktyka szerokiego wykorzystywania ceł jako narzędzia polityki zagranicznej i gospodarczej została istotnie ograniczona. Sąd stwierdził, że prezydent nie może jednostronnie wprowadzać daleko idących taryf bez wyraźnej podstawy ustawowej.
Jeszcze tego samego dnia Donald Trump zapowiedział zastosowanie art. 122 amerykańskiej ustawy o handlu, który pozwala na wprowadzenie tymczasowych ceł do 150 dni. Ogłosił plan wprowadzenia globalnej taryfy celnej w wysokości 10 proc.
To rozwiązanie ma charakter czasowy i wymaga dalszych działań legislacyjnych, jeśli miałoby zostać utrzymane na dłużej.
Fakty i tło sprawy
W ostatnim roku cła były szeroko wykorzystywane przez administrację jako narzędzie nacisku nie tylko w sprawach gospodarczych, ale także geopolitycznych. Dotyczyło to m.in. relacji handlowych z państwami kupującymi rosyjską ropę czy utrzymującymi współpracę z Iranem i Wenezuelą.
Edward Fishman z think tanku Council on Foreign Relations wskazał, że taryfy pełniły funkcję „uniwersalnego narzędzia geoekonomicznego”. W jego ocenie wyrok Sądu Najwyższego oznacza zasadniczą zmianę w sposobie prowadzenia polityki zagranicznej przez Biały Dom.
Alternatywne ścieżki prawne pozwalające na nakładanie ceł są bardziej złożone i czasochłonne. Oznacza to, że administracja nie będzie mogła reagować tak szybko, jak dotychczas.
Odmienne stanowisko przedstawił minister finansów Scott Bessent, który ocenił decyzję sądu jako niekorzystną dla interesów USA. Jego zdaniem ograniczono narzędzie umożliwiające natychmiastowe wywieranie presji w relacjach międzynarodowych.
Co to oznacza dla rynków i partnerów handlowych?
Wyrok zwiększa niepewność co do dalszego kierunku polityki handlowej USA. Z jednej strony ogranicza ryzyko nagłego wprowadzania szerokich taryf bez kontroli sądowej. Z drugiej strony może skłonić administrację do częstszego sięgania po inne instrumenty, takie jak sankcje finansowe czy kontrola eksportu.
Eksperci wskazują, że bardziej ograniczone pole manewru w polityce taryfowej może wpłynąć na relacje z kluczowymi partnerami handlowymi i zwiększyć napięcia w niektórych regionach.
Na tym etapie nie ma sygnałów o natychmiastowej eskalacji konfliktów handlowych, jednak rynki i rządy innych państw uważnie monitorują rozwój sytuacji w Waszyngtonie.

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.