Mieszkasz w bloku? Przymusowa termomodernizacja wydrenuje portfele mieszkańców

Do końca maja 2026 roku Polska musi przyjąć ustawę wdrażającą unijną dyrektywę budynkową EPBD. Co to w praktyce oznacza dla kilkunastu milionów Polaków mieszkających w blokach? Mówiąc wprost: znaczące wydatki rozłożone na wiele lat, nową klasyfikację energetyczną budynków i obowiązkowe prace modernizacyjne – najpierw dla tych najgorzej ocieplonej nieruchomości, potem stopniowo dla pozostałych. Szacunki ekspertów nie pozostawiają złudzeń co do skali przedsięwzięcia.

Fot. Shutterstock

2,5 biliona złotych – tyle ma kosztować „zielona” Polska

Fundacja SET opublikowała raport zatytułowany „Skutki wdrożenia Dyrektywy EPBD (dyrektywa budynkowa) do porządku prawnego w Polsce”. Wynika z niego, że pełne dostosowanie polskich budynków do nowych standardów unijnych pochłonie ok. 2,5 biliona złotych. Rozbicie na składowe wygląda następująco: sama termomodernizacja budynków to ok. 2 bln zł, modernizacja sektora ciepłowniczego – 466 mld zł, a wymiana indywidualnych źródeł ciepła – od 16 do 40 mld zł. Do tej sumy nie wliczono jeszcze kosztów obowiązkowego montażu instalacji fotowoltaicznych, bo ich skala – jak zastrzegają autorzy raportu – jest na tym etapie trudna do precyzyjnego oszacowania.

Przeliczając to na głowę każdego obywatela: eksperci Fundacji SET wyliczyli, że każdy Polak za wdrożenie dyrektywy EPBD zapłaci ok. 70 tys. zł. Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu Fundacji SET i wieloletni menedżer branży energetycznej w komentarzu dla portalu wgospodarce.pl nie owijał w bawełnę:

„Wprowadzenie dyrektywy EPBD oznacza bardzo wysokie obciążenia finansowe dla polskiego społeczeństwa, ponieważ koszty modernizacji budynków i wymiany źródeł ciepła znacznie przekraczają realne możliwości gospodarstw domowych” – ocenił Dąbrowski, dodając, że nakładane wymagania są niemożliwe do spełnienia w tak szybkim tempie, co grozi wzrostem kosztów życia i pogłębieniem ubóstwa energetycznego.

Dyrektywa EPBD – czego tak naprawdę wymaga i kiedy

Unijna dyrektywa budynkowa, przyjęta przez Radę Europejską 12 kwietnia 2024 roku, jest elementem pakietu „Fit for 55″ w ramach Europejskiego Zielonego Ładu. Jej nadrzędny cel to klimatyczna neutralność całego europejskiego budownictwa do 2050 roku. Harmonogram zobowiązań rozpisany jest etapami:

  • od 2026 r. – jednolita klasyfikacja energetyczna budynków w skali od A+ do G (najgorszy standard). Polska musi wdrożyć ten system najpóźniej do maja 2026 roku. Budynki w klasach E, F i G będą podlegać obowiązkowej renowacji w pierwszej kolejności.
  • od 2028 r. – wszystkie nowe budynki użyteczności publicznej muszą spełniać standard zeroemisyjności.
  • od 2030 r. – standard zeroemisyjności obowiązuje wszystkie nowo wznoszone budynki mieszkalne.
  • do 2040 r. – planowane całkowite wycofanie pieców i kotłów na paliwa kopalne.
  • do 2050 r. – zeroemisyjność wszystkich budynków w UE, łącznie z już istniejącymi.

Jak tłumaczy Adam Tywoniuk, członek zarządu Fundacji SET i ekspert ds. regulacji, po przyjęciu ustawy wdrażającej – najpóźniej w maju 2026 r. – rząd będzie musiał do grudnia tego samego roku opracować ostateczną wersję Krajowego Planu Renowacji Budynków. „Wiele gmin wciąż nie wie, czy będzie korzystać z dobrodziejstwa przyłączenia do efektywnego systemu ciepłowniczego, co pozwoliłoby ograniczyć zakres prac związanych z dyrektywą” – zaznaczył Tywoniuk w rozmowie z portalem wgospodarce.pl.

Polska: 14,5 mln budynków czeka na renowację

Skala wyzwania jest ogromna. Według szacunków przytaczanych przez ekspertów Fundacji SET, w Polsce trzeba będzie wyremontować i poddać termomodernizacji prawie 14,5 mln budynków. Wśród nich dominują domy jednorodzinne – według danych GUS z ponad 6 mln budynków aż 5,5 mln stanowią domy jednorodzinne. Bloki i kamienice to pozostała część. Problem w tym, że znaczna część zasobu mieszkaniowego pochodzi z epoki PRL – ponad 50% budynków w Polsce powstało w latach 1945-1988, kiedy standardy energetyczne po prostu nie istniały. Bloki z wielkiej płyty, których w samej tylko Warszawie są tysiące, to dziś energetyczna Achillesa pięta polskiego budownictwa.

Dyrektywa nakłada wymóg poprawy efektywności energetycznej przede wszystkim dla budynków zaliczonych do klas F i G – tych o najwyższym zużyciu energii. Zgodnie z harmonogramem, do 2030 roku renowacji muszą zostać poddane budynki należące do 16% nieruchomości o najgorszej charakterystyce energetycznej, do 2033 r. – kolejne 26% (klasa F), do 2040 r. – budynki klasy E. To nie jest rewolucja z dnia na dzień, ale realna i kosztowna transformacja rozłożona na ponad dekadę.

Ile konkretnie dołoży mieszkaniec bloku?

To pytanie, które interesuje najbardziej – i jednocześnie najtrudniejsze do precyzyjnej odpowiedzi, bo koszty zależą od wieku bloku, jego stanu technicznego, powierzchni elewacji, lokalnych cen usług budowlanych i – kluczowe – od zakresu wymaganych prac. Dyrektywa nie mówi wprost „przejdźcie z klasy G do B”, ale określa minimalne progi redukcji zużycia energii.

Jak wynika z danych oferteo.pl, dla typowego bloku 4-piętrowego koszty samego ocieplenia elewacji (styropian lub wełna mineralna), wymiany stolarki okiennej w częściach wspólnych i modernizacji dachu sięgają od 120 tys. do 250 tys. zł. Przy założeniu 20 lokali oznacza to od 6 tys. do 12,5 tys. zł na mieszkanie tylko za podstawowy zakres prac.

Jednak dyrektywa EPBD wymaga znacznie więcej niż samego docieplenia. Pełna termomodernizacja zgodna z nowymi standardami oznacza także: modernizację systemu grzewczego i instalacji c.o., montaż wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła (rekuperacja), instalację paneli fotowoltaicznych na dachu, wymianę okien i drzwi w częściach wspólnych oraz audyt energetyczny i dokumentację projektową.

Przy tak szerokim zakresie prac całkowity koszt kompleksowej termomodernizacji dużego bloku wielorodzinnego (50-100 lokali) może wynieść od 1,5 do nawet 4-5 mln zł. Na poszczególne mieszkanie daje to widełki od ok. 20 tys. do ponad 50 tys. zł. W przypadku bloków z wielkiej płyty, gdzie konieczne bywa dodatkowo wzmocnienie konstrukcji, koszty mogą być jeszcze wyższe. BGK przewiduje w takich przypadkach dodatkową premię – do 50% kosztów wzmocnienia.

Warto zaznaczyć, że dyrektywa pozwala państwom członkowskim na elastyczność w implementacji – i tu decyzja należy do polskiego rządu. Jeśli ustawa wdrożeniowa będzie bardziej liberalna niż wymagają przepisy unijne, część bloków może uniknąć natychmiastowego obowiązku inwestycji. Jeśli bardziej restrykcyjna – koszty wzrosną. To, jaki będzie ostateczny rachunek dla mieszkańców, okaże się dopiero po przyjęciu polskiej ustawy, która – według harmonogramu – powinna trafić do Sejmu jeszcze w 2026 r.

ETS2 od 2028 – nowy podatek węglowy, który przyspieszy decyzje

Niezależnie od dyrektywy budynkowej, od początku 2028 roku zacznie obowiązywać Europejski System Handlu Emisjami w fazie drugiej (ETS2). Mechanizm jest prosty: opłata za emisję CO2 zostanie nałożona na dostawców paliw – węgla, gazu, oleju opałowego – i doliczana do ich cen. Efekt odczują wszyscy, którzy ogrzewają się paliwami kopalnymi. Szacunki wskazują, że gospodarstwu domowemu ogrzewającemu się węglem i emitującemu rocznie ok. 6 ton CO2 koszty ogrzewania wzrosną o ok. 1,2 tys. zł. Do 2030 r. ten rachunek ma się podwoić. To potężna ekonomiczna zachęta, by z modernizacją nie czekać do ostatniej chwili.

Kto jest zwolniony z wymagań dyrektywy?

Nie każdy budynek będzie musiał przejść pełną renowację. Dyrektywa EPBD przewiduje kilka kategorii wyłączeń. Obejmują one przede wszystkim: budynki wpisane do rejestru zabytków – jeśli spełnienie wymogów energetycznych wymagałoby naruszenia ich charakteru lub wyglądu; budynki tymczasowe – używane krócej niż 2 lata; obiekty kultu religijnego; budynki przemysłowe i rolnicze o niskim zapotrzebowaniu na energię; domy letniskowe i rekreacyjne używane poniżej 4 miesięcy w roku lub zużywające poniżej 25% energii typowej dla całorocznego użytkowania.

Nie istnieje natomiast – wbrew temu, co można było gdzieniegdzie przeczytać – wyłączenie dla bloków z lokalami na wynajem socjalny ze względu na efektywność kosztową. Ostateczna wersja dyrektywy takiego przepisu nie zawiera. Jak wskazuje ekspertka rynku nieruchomości Magdalena Markiewicz – „Dyrektywa zwraca uwagę na konieczność zapewnienia szczególnego wsparcia dla niezamożnych gospodarstw domowych, ale nie zwalnia budynków z obowiązku renowacji” – powiedziała ekspert w rozmowie z infor.pl.

Na co liczyć i skąd wziąć pieniądze

Państwo przygotowało kilka ścieżek wsparcia finansowego, z których mogą korzystać zarówno wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, jak i indywidualni właściciele mieszkań.

  • Program „Ciepłe Mieszkanie” – skierowany do właścicieli i najemców lokali w budynkach wielorodzinnych oraz wspólnot mieszkaniowych. Osoba fizyczna może otrzymać do 41 tys. zł (nawet do 95% kosztów kwalifikowanych przy najniższych dochodach). Wspólnoty mieszkaniowe – do 375 tys. zł, co pokrywa do 60% kosztów. Budżet całego programu wynosi 1,75 mld zł, nabory trwają przez gminy do końca 2026 r. lub do wyczerpania środków.
  • Program TERMO (BGK) – premia termomodernizacyjna w wysokości 26% kosztów przedsięwzięcia, a jeśli inwestycja obejmuje OZE – do 31% łącznych kosztów. Warunkiem jest sfinansowanie co najmniej 50% inwestycji kredytem bankowym. Z programu korzystają m.in. wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie. Do 31 sierpnia 2026 r. trwa okres kwalifikowalności zakończonych inwestycji. W 2026 r. BGK udostępnił na ten cel pulę 331 mln zł.
  • Ulga termomodernizacyjna – dla właścicieli i współwłaścicieli domów jednorodzinnych. Pozwala odliczyć od podatku do 53 tys. zł poniesionych wydatków (106 tys. zł dla małżeństwa rozliczającego się wspólnie).
  • Fundusze unijne i regionalne – w ramach perspektywy 2021-2027 dostępne są środki z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki, Krajowego Planu Odbudowy, Funduszu Sprawiedliwej Transformacji oraz z Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska. W niektórych gminach można łączyć kilka źródeł finansowania.

Co powinieneś teraz wiedzieć jako mieszkaniec bloku?

  • Sprawdź klasę energetyczną swojego budynku. Jeśli Twój blok ma świadectwo charakterystyki energetycznej, poszukaj go w zasobach spółdzielni lub wspólnoty. Budynki w najgorszych klasach (E, F, G) będą modernizowane jako pierwsze – prawdopodobnie jeszcze przed 2030 r.
  • Zapytaj zarządcę o plany. Spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa to podmiot, który będzie wnioskował o dofinansowanie i decydował o zakresie prac. Warto wiedzieć, czy jest już audyt energetyczny i czy planowane są prace w najbliższych latach.
  • Nie czekaj na przymus. Termomodernizacja wykonana teraz, przed 2028 r., nie jest objęta mechanizmem ETS2 – czyli dodatkowym kosztem węglowym. Wcześniejsza modernizacja oznacza niższe rachunki za energię już teraz i niższe opłaty po 2028 r.
  • Sprawdź, czy Twoja gmina uczestniczy w programie „Ciepłe Mieszkanie”. Nie każda gmina podpisała umowę z NFOŚiGW. Jeśli Twoja nie podpisała – nie możesz skorzystać z tego programu. Lista dostępna jest na stronach Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
  • Nie daj się zaskoczyć podwyżką w funduszu remontowym. Wiele spółdzielni i wspólnot już teraz podnosi składki na fundusz remontowy, odkładając środki na termomodernizację. To oznacza wyższe miesięczne opłaty – ale alternatywą jest jednorazowa, znacznie większa wpłata lub zaciągnięcie kredytu przez wspólnotę.
  • Pośpiechem nie wygra: dyrektywa rozpisana jest na lata, a cały zasoby do 2050 roku. Jednak budynki najgorsze energetycznie mają krótszy termin. Jeśli Twój blok jest z lat 70. lub 80. i nie był dotąd ocieplany – prawdopodobnie zalicza się do priorytetowych. Warto to sprawdzić zanim zrobi to za Ciebie urząd.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl