Masz mieszkanie własnościowe? Zobacz, czy zawsze musisz płacić czynsz
Wielu właścicieli mieszkań przeżywa niemałe zaskoczenie, gdy po zakupie własnego lokalu w skrzynce pocztowej pojawiają się kolejne rachunki ze spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. Część osób sądzi, że skoro mieszkanie należy już do nich, nie muszą ponosić żadnych dodatkowych opłat poza rachunkami za prąd czy wodę. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Fot. Shutterstock
Posiadanie własnego mieszkania w bloku oznacza nie tylko prawo własności, ale także stałe obowiązki finansowe wobec całego budynku.
Własność mieszkania nie oznacza braku opłat
Najczęstszym błędem jest utożsamianie „czynszu” wyłącznie z opłatą płaconą właścicielowi mieszkania w przypadku najmu. Gdy ktoś kupuje lokal na własność, myśli, że taka opłata znika.
W rzeczywistości opłaty do spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej mają zupełnie inny charakter. Nie są wynagrodzeniem dla właściciela budynku, lecz pokrywają koszty utrzymania całej nieruchomości.
Oznacza to, że nawet właściciel mieszkania musi regularnie płacić zaliczki na funkcjonowanie budynku.
Dlaczego właściciel musi płacić
Mieszkanie w bloku działa jak system wspólny. Choć lokal należy do konkretnej osoby, wszystkie elementy poza jego ścianami są współwłasnością mieszkańców.
Dlatego właściciele partycypują w kosztach takich jak:
-
utrzymanie klatek schodowych
-
oświetlenie części wspólnych
-
sprzątanie budynku
-
konserwacja wind
-
odśnieżanie i utrzymanie terenu wokół budynku
-
wynagrodzenie administracji
Nawet jeśli ktoś mieszka na parterze, uczestniczy w kosztach naprawy dachu czy remontu elewacji, ponieważ budynek stanowi jedną całość.
Fundusz remontowy – obowiązkowa składka
Jednym z największych elementów opłat jest tzw. fundusz remontowy. To środki odkładane na przyszłe naprawy budynku.
Z tych pieniędzy finansowane są między innymi:
-
remonty dachów
-
wymiana instalacji
-
modernizacja wind
-
ocieplenie budynku
-
naprawy elewacji
Choć dla wielu mieszkańców jest to duże obciążenie, fundusz remontowy ma zabezpieczać budynek przed poważnymi awariami w przyszłości.
Większość opłat to w rzeczywistości media
Wysokość miesięcznych opłat w wielu miastach sięga dziś nawet 1200–1500 zł. Warto jednak pamiętać, że duża część tej kwoty nie trafia do administracji.
W „czynszu” często znajdują się zaliczki na:
-
ogrzewanie
-
ciepłą i zimną wodę
-
odprowadzanie ścieków
-
wywóz odpadów
Spółdzielnia lub wspólnota jedynie zbiera te pieniądze i przekazuje je dalej do dostawców usług.
W praktyce nawet około 70 procent opłat może stanowić koszt mediów zużywanych przez samych mieszkańców.
Kredyt hipoteczny nie zmienia sytuacji
Nie ma również znaczenia, czy mieszkanie zostało kupione za gotówkę, czy na kredyt. Dla zarządcy budynku właściciel lokalu zawsze ponosi obowiązek uczestniczenia w kosztach utrzymania nieruchomości.
Oznacza to, że oprócz raty kredytu właściciel mieszkania musi liczyć się z dodatkowymi comiesięcznymi opłatami administracyjnymi.
Jak właściciele mogą ograniczyć koszty
Choć obowiązek opłat jest nieunikniony, mieszkańcy mają wpływ na ich wysokość.
Warto przede wszystkim:
-
sprawdzać szczegółowe rozliczenia opłat
-
kontrolować zużycie wody i ogrzewania
-
uczestniczyć w zebraniach wspólnoty mieszkaniowej
-
analizować wydatki administracji
To właśnie podczas zebrań właściciele mogą decydować o wysokości funduszu remontowego czy wyborze firm obsługujących budynek.
Co to oznacza dla właścicieli mieszkań
Posiadanie mieszkania w bloku nie oznacza pełnej finansowej niezależności. Oprócz samego zakupu nieruchomości właściciel musi stale uczestniczyć w kosztach utrzymania całego budynku.
Wynika to bezpośrednio z polskiego prawa, które zobowiązuje właścicieli lokali do współfinansowania nieruchomości wspólnej.
Dlatego nawet jeśli ktoś spłacił mieszkanie w całości, rachunki od wspólnoty lub spółdzielni będą pojawiać się co miesiąc. Ignorowanie ich może zakończyć się poważnymi konsekwencjami, włącznie z postępowaniem windykacyjnym lub komorniczym.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.