Alarm w bazie, w której stacjonują polscy żołnierze. Nagrania pokazują obiekt lecący z nieba

W nocy z czwartku na piątek nad bazą lotniczą Incirlik w Turcji zawyły syreny alarmowe. Alarm trwał 5 minut – mieszkańcy pobliskiej Adany słyszeli go wyraźnie z odległości 10 km. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące świecący obiekt spadający z nieba w pobliżu bazy. W Incirlik stacjonują m.in. polscy żołnierze.

Fot. Warszawa w Pigułce

Pięć minut syren o 1:25 w nocy

Agencja AFP, powołując się na turecką państwową agencję prasową Anadolu, podała w piątek rano, że syreny alarmowe w bazie Incirlik odezwały się około godz. 3:25 czasu lokalnego – to 1:25 czasu polskiego. Alarm trwał 5 minut.

AFP zastrzegła, że nie dysponuje dalszymi szczegółami co do okoliczności zdarzenia. Jednocześnie agencja poinformowała, że na kilku nagraniach wideo opublikowanych przez internautów w mediach społecznościowych widać płonący obiekt spadający z nieba w okolicy bazy lotniczej. „Times of Israel” skomentował te nagrania, sugerując, że może to być rakieta zmierzająca w stronę Incirlik.

Do momentu publikacji tego tekstu żadna ze stron – ani NATO, ani tureckie władze wojskowe – nie wydała oficjalnego komunikatu dotyczącego nocnego incydentu.

Polacy w Incirlik. Misja trwa do końca czerwca

Baza lotnicza İncirlik to jeden z największych i najważniejszych obiektów wojskowych NATO w regionie. Leży w prowincji Adana, na południu Turcji – ok. 70 km od granicy z Syrią. Stacjonują tam głównie siły tureckie oraz kontyngenty sojusznicze USA, Polski i Hiszpanii.

Polacy są obecni w Incirlik od 2021 roku, a rotacje odbywają się co pół roku. Ostatnie przedłużenie mandatu misji przez Sejm RP obejmuje okres do 30 czerwca 2026 r. Polska misja funkcjonuje w ramach działań NATO dotyczących monitorowania bezpieczeństwa w basenie Morza Czarnego i Morza Śródziemnego.

Baza ma też szczególne znaczenie także z innego powodu – to tam Stany Zjednoczone przechowują część swojego arsenału nuklearnego w ramach natowskiego programu Nuclear Sharing. Według nieoficjalnych szacunków chodzi o ok. 50 bomb jądrowych B-61.

Trzeci incydent w ciągu 10 dni

Nocny alarm nie pojawił się w próżni. To już trzeci poważny incydent w tym rejonie w ciągu 10 dni – i wprost wpisuje się w kontekst trwającego od 28 lutego 2026 r. konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, w którym USA i Izrael prowadzą operację wojskową przeciwko Iranowi.

Jak pisała „Warszawa w Pigułce”, 4 marca siły NATO po raz pierwszy zniszczyły irański pocisk balistyczny nad wschodnią częścią Morza Śródziemnego – jeszcze zanim zdążył wlecieć w turecką przestrzeń powietrzną. Szczątki pocisku spadły w prowincji Hatay na południu Turcji, nie raniąc nikogo. Wall Street Journal, powołując się na amerykańskich i regionalnych urzędników, ustalił, że rakieta zmierzała w kierunku bazy İncirlik.

5 dni później, 9 marca, doszło do drugiego takiego incydentu. Tureckie Ministerstwo Obrony potwierdziło zestrzelenie kolejnego irańskiego pocisku balistycznego, który tym razem wleciał już w turecką przestrzeń powietrzną. Fragmenty rakiety spadły w okolicach Gaziantepu – miasta położonego między Incirlik a bazą radarową NATO w Malatyi. Rzeczniczka NATO Allison Hart potwierdziła interwencję Sojuszu. „NATO jest zdecydowane i w gotowości, by bronić sojuszników przed każdym zagrożeniem” – napisała na platformie X.

Po tym incydencie Turcja rozmieściła w Malatyi system Patriot, a Stany Zjednoczone zamknęły konsulat generalny w Adanie i wezwały obywateli USA do opuszczenia południowo-wschodniej Turcji. Ambasada USA wskazała, że personel niepierwszej potrzeby powinien opuścić Adanę.

Iran zapowiada głowice po tonie. Hegseth zamknął temat Artykułu 5

Iran nie ukrywa, że intensywność jego działań rakietowych będzie rosła. Generał Madżid Musawi, dowódca lotnictwa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zapowiedział w państwowych mediach, że każda wystrzeliwana rakieta będzie wyposażona w głowicę bojową o masie co najmniej jednej tony. Iran prowadzi jednocześnie ataki rakietowe i dronami na Izrael, kraje Zatoki Perskiej, a odłamki rakiet i drony wielokrotnie pojawiły się nad terytorium Turcji.

Teheran wielokrotnie zapewniał, że nie celuje bezpośrednio w Turcję – jednocześnie nigdy nie odniósł się wprost do kolejnych naruszeń tureckiej przestrzeni powietrznej. Ankara z kolei ostrzegała Iran przed eskalacją, ale konsekwentnie unikała powołania się na artykuł 4. Traktatu Waszyngtońskiego, który obliguje sojuszników do konsultacji w przypadku zagrożenia terytorialnego.

Kwestię artykułu 5. – czyli klauzuli o zbiorowej obronie – zamknął krótko sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Stwierdził, że nie ma „żadnych podstaw” do uznania, że dotychczasowe zestrzelenia irańskich pocisków wyzwolą klauzulę zbiorowej obrony NATO.

Turcja nie posiada własnego w pełni rozwiniętego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej – w obu dotychczasowych incydentach rakietowych korzystała z sił NATO stacjonujących we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego. Niedawno wzmocniła jednak swoją obronę o system Patriot rozmieszczony w Malatyi.

Co z polskim kontyngentem?

Ministerstwo Obrony Narodowej ani Sztab Generalny Wojska Polskiego nie opublikowały do momentu zamknięcia tego artykułu żadnego komunikatu dotyczącego sytuacji polskich żołnierzy w Incirlik. Nie wiadomo, czy nocny alarm miał wpływ na ich działania operacyjne ani czy rozważane jest skrócenie misji lub jej ewakuacja.

Sytuacja wokół Incirlik jest jednak coraz bardziej napięta. W ciągu 10 dni dwa irańskie pociski balistyczne były zestrzelane w bezpośrednim sąsiedztwie bazy, a według informacji Wall Street Journal oba zmierzały właśnie w jej kierunku. Nocny alarm z 13 marca – trzeci incydent z rzędu – wpisuje się w wyraźną sekwencję zdarzeń.

Śledzimy sytuację na bieżąco i będziemy informować o oficjalnych komunikatach polskiego MON oraz NATO.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl