Alarm w kraju NATO. Ostrzeżono ludność, poderwano myśliwce, zestrzelono drona
Łotewskie siły zbrojne poinformowały w poniedziałek, że sojusznicze myśliwce zestrzeliły drona, który wtargnął w przestrzeń powietrzną kraju. Krótko po zestrzeleniu wojsko podało, że potencjalne zagrożenie powietrzne ustało.

Ostrzeżenie dla 3 powiatów przy granicy z Rosją
Przed interwencją myśliwców resort obrony Łotwy wydał komunikaty ostrzegające przed możliwym zagrożeniem w powiatach Lucyn, Balvi i Aluksne na wschodzie kraju. Rzecznik łotewskiej armii mówił wcześniej o co najmniej 1 dronie lecącym ze strony Rosji. Na ten moment nie ujawniono, ani o jaką konkretnie maszynę chodziło ani czyj to był konkretnie dron.
Wschodnia Łotwa jest szczególnie narażona na tego typu incydenty. 7 maja 2 ukraińskie bezzałogowce wystrzelone przeciwko celom w Rosji spadły na terytorium Łotwy i uszkodziły magazyn ropy w mieście Rzeżyca. Zdarzenie nie spowodowało ofiar.
Generał ostrzega: Rosja ma okno do ataku na NATO przed końcem 2028 roku – i chodzi o drony
W czwartek dowódca sił zbrojnych Łotwy gen. Kaspars Pudans ostrzegł w rozmowie z „Financial Times”, że Rosja zyskała przewagę technologiczną, którą może wykorzystać do ataku na NATO do końca 2028 roku. „Gdybym był w Kremlu, powiedziałbym: jeśli mamy coś zrobić, musimy to zrobić przed końcem 2028 roku” – stwierdził generał.
Zdaniem Pudansa przewaga Rosji nie wynika z lepszej technologii samej w sobie – chodzi o skalę produkcji dronów i zdolność do błyskawicznego wdrażania innowacji bezpośrednio na polu walki w Ukrainie. „Ich przewaga to skalowalność dronów. Potrafią szybko uzupełniać zapasy i operować na masową skalę” – ocenił. Tymczasem armie NATO mają mniejsze doświadczenie z bezzałogowcami – podczas ćwiczeń w Estonii zakładano ich szybkie wyczerpanie.
Generał wskazał też na okno czasowe: większość programów modernizacji armii NATO nie wejdzie w życie przed 2029 rokiem. Do tego dochodzi kadencja Donalda Trumpa – Pudans wymienił ją wprost jako czynnik, który Moskwa może kalkulować przy ocenie gotowości Sojuszu do obrony.
Jako najbardziej narażone wskazał 3 państwa bałtyckie – Łotwę, Litwę i Estonię – które ze względu na położenie i bliskość Rosji są najtrudniejsze do obrony w pierwszej fazie konfliktu. Zastrzegł przy tym, że Rosja nie ma dziś wystarczających sił do dużej inwazji lądowej – jest związana wojną w Ukrainie. Zagrożenie dramatycznie wzrośnie, jeśli tam walki wygasną.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.