Alarmujące dane z Warszawy. W pół roku więcej zgłoszeń ataków dzików niż przez cały 2025 rok
129 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi odnotowały Lasy Miejskie w Warszawie tylko od początku stycznia do końca czerwca 2026 roku. To więcej niż przez cały 2025 rok i ponad 2 razy więcej niż w 2024 roku. Dane znalazły się w odpowiedzi warszawskiego ratusza na interpelację radnego Piotra Mazurka. Jest jednak bardzo ważne zastrzeżenie: są to zgłoszenia mieszkańców i świadków, a nie przypadki, których przebieg został każdorazowo szczegółowo zweryfikowany przez miejskie służby.

Problem obecności dzików na warszawskich osiedlach od miesięcy wywołuje ogromne emocje. Z jednej strony mieszkańcy zgłaszają niebezpieczne spotkania ze zwierzętami, z drugiej działania podejmowane wobec dzików spotykają się ze sprzeciwem części mieszkańców i organizacji społecznych.
129 zgłoszeń w zaledwie pół roku
Z dokumentu przekazanego radnemu wynika, że liczba zgłoszeń dotyczących przypadków ataku dzika na człowieka bardzo szybko rośnie.
Według danych Lasów Miejskich statystyka wygląda następująco:
2024 rok – 59 zgłoszeń
2025 rok – 121 zgłoszeń
2026 rok, tylko do 30 czerwca – 129 zgłoszeń
Oznacza to, że w pierwszych 6 miesiącach 2026 roku odnotowano już więcej zgłoszeń niż przez wszystkie 12 miesięcy poprzedniego roku.
Jeszcze większą różnicę widać po zestawieniu z 2024 rokiem. Wówczas odnotowano 59 takich przypadków. Tegoroczny wynik osiągnięty do końca czerwca jest już ponad dwukrotnie wyższy.
O narastającym problemie informowano już wcześniej. W marcu Radio dla Ciebie podawało, że w całym 2025 roku doszło do ponad 120 zgłoszeń ataków dzików na człowieka, czyli około 2 razy więcej niż rok wcześniej.
Miasto stawia ważne zastrzeżenie. To nie są potwierdzone przypadki medyczne
Liczby robią wrażenie, ale trzeba je interpretować prawidłowo.
W odpowiedzi przekazanej radnemu ratusz zaznacza, że informacje o takich zdarzeniach pochodzą ze zgłoszeń osób uczestniczących w zdarzeniu lub jego świadków.
Lasy Miejskie nie prowadzą następnie odrębnego postępowania wyjaśniającego pozwalającego szczegółowo zweryfikować wszystkie okoliczności każdego zgłoszenia.
Zgłaszający nie zawsze przekazują także pełne informacje dotyczące przebiegu zdarzenia, jego skutków czy stanu zdrowia poszkodowanych.
W praktyce oznacza to, że liczby nie powinny być przedstawiane jako statystyka 129 potwierdzonych przypadków pogryzień lub hospitalizacji. Pokazują natomiast liczbę zgłoszeń zakwalifikowanych jako ataki dzików na ludzi.
Podobne zastrzeżenie pojawiało się już wcześniej w stanowisku miasta. Lasy Miejskie wskazywały, że nie mają możliwości szczegółowego weryfikowania wszystkich zdarzeń kwalifikowanych jako ataki. Jednocześnie miasto przyznawało, że obserwuje znaczący wzrost liczby takich zgłoszeń.
Radny: miasto powinno działać natychmiast
Dane opublikował radny Warszawy Piotr Mazurek. Jak poinformował, odpowiedź na jego interpelację dotyczącą problemu dzików otrzymał po około 3 miesiącach.
Radny zwraca uwagę przede wszystkim na skalę wzrostu liczby zgłoszeń i domaga się zdecydowanych działań służących poprawie bezpieczeństwa mieszkańców.
Szczególną uwagę kieruje na osoby, które w przypadku spotkania z agresywnym zwierzęciem mogą mieć ograniczone możliwości szybkiego oddalenia się, między innymi seniorów, dzieci i osoby z niepełnosprawnościami.
Spór o sposób rozwiązania problemu jest jednak bardzo ostry. Część mieszkańców domaga się ograniczenia populacji zwierząt, podczas gdy inni zdecydowanie sprzeciwiają się ich zabijaniu. Kontrowersje nasiliły się szczególnie po tegorocznych interwencjach Lasów Miejskich na Bemowie i Mokotowie.
Dziki coraz częściej pojawiają się między budynkami
Problem nie ogranicza się do terenów leśnych na obrzeżach Warszawy. Zwierzęta pojawiają się również na osiedlach, w pobliżu placów zabaw, ulic, śmietników i innych miejsc regularnie wykorzystywanych przez mieszkańców.
Jednym z powodów jest łatwy dostęp do pożywienia. Dziki mogą znajdować jedzenie przy altanach śmietnikowych, a dodatkowym problemem pozostaje celowe dokarmianie zwierząt.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski już w marcu apelował do mieszkańców, aby nie dokarmiali dzików i odpowiednio zabezpieczali miejsca gromadzenia odpadów. Zwracał uwagę, że przyzwyczajanie zwierząt do obecności człowieka może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.
Ponad 1000 interwencji w pierwszych miesiącach roku
Skalę problemu pokazują również inne dane.
Pod koniec marca Radio dla Ciebie informowało o blisko 1070 interwencjach służb związanych z dzikami od początku 2026 roku. Dla porównania przez cały 2025 rok Lasy Miejskie miały odnotować około 2,5 tys. interwencji.
Nie każda taka interwencja oznacza oczywiście atak na człowieka. Wiele zgłoszeń dotyczy po prostu pojawienia się zwierząt w przestrzeni miejskiej.
Pokazuje to jednak, jak często mieszkańcy Warszawy spotykają dziki poza ich naturalnym środowiskiem.
Miasto redukuje populację. Sprawa wywołuje protesty
Warszawa podejmuje działania zmierzające do ograniczenia liczby dzików. Jednym z wykorzystywanych rozwiązań jest odłów zakończony uśmierceniem zwierzęcia.
Miasto informowało, że w dzielnicach takich jak Bemowo i Mokotów stosowano aplikator pneumatyczny pozwalający podać zwierzęciu środek farmakologiczny. Jednocześnie ratusz podkreśla, że podczas takich interwencji nie wykorzystuje się w mieście broni palnej.
Działania te wywołały jednak bardzo silne reakcje społeczne. Po interwencjach przeprowadzonych wiosną Lasy Miejskie przepraszały mieszkańców narażonych na widok usypiania zwierząt w przestrzeni publicznej.
Problem jest więc wyjątkowo trudny. Miasto musi jednocześnie reagować na zgłoszenia dotyczące zagrożenia dla ludzi i mierzyć się ze sprzeciwem wobec metod ograniczania populacji dzików.
ASF dodatkowo komplikuje sytuację
Możliwości działania ograniczają również przepisy związane z afrykańskim pomorem świń. Lasy Miejskie wskazywały, że przemieszczanie dzików poza Warszawę jest obecnie ograniczone ze względów sanitarnych.
Chodzi o ryzyko rozprzestrzeniania wirusa ASF na kolejne obszary. W rezultacie rozwiązanie, które dla wielu mieszkańców wydawałoby się najbardziej oczywiste, czyli złapanie zwierzęcia i wywiezienie go daleko poza miasto, nie jest obecnie prostą alternatywą.
Co zrobić, gdy spotkasz dzika w Warszawie?
Przede wszystkim nie należy podchodzić do zwierzęcia ani próbować go przepędzać. Szczególnej ostrożności wymaga spotkanie z lochą prowadzącą młode. Zwierzę może odebrać próbę zbliżenia się jako zagrożenie.
Nie należy również dokarmiać dzików. Pozostawianie im jedzenia sprawia, że zaczynają kojarzyć obecność ludzi z łatwym dostępem do pokarmu i mogą coraz częściej wracać w te same miejsca.
Właściciele psów powinni zachować szczególną ostrożność. Pies może sprowokować dzika albo sam znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeżeli mieszkasz w Warszawie, szczególnie w pobliżu lasów, parków i terenów zielonych, spotkanie z dzikiem nie jest już sytuacją wyjątkową. Tegoroczne dane pokazują bardzo wyraźny wzrost liczby zgłoszeń dotyczących ataków na ludzi.
W 2024 roku było ich 59. Rok później 121. Tymczasem do 30 czerwca 2026 roku licznik osiągnął już 129 zgłoszeń.
Nie oznacza to, że w Warszawie doszło do 129 potwierdzonych przypadków ciężkich obrażeń. Miasto wyraźnie zaznacza, że dane opierają się przede wszystkim na relacjach zgłaszających i świadków, a Lasy Miejskie nie weryfikują szczegółowo każdego przypadku.
Nie zmienia to jednak najważniejszego wniosku. Liczba zgłaszanych niebezpiecznych zdarzeń rośnie bardzo szybko. Dlatego nie podchodź do dzika, nie próbuj robić mu zdjęcia z bliskiej odległości, nie zastawiaj mu drogi i nie dokarmiaj zwierząt.
Jeżeli dziki regularnie pojawiają się na Twoim osiedlu, warto również sprawdzić, czy altany śmietnikowe są właściwie zabezpieczone. Łatwy dostęp do jedzenia może zachęcać zwierzęta do kolejnych wizyt wśród zabudowań.
Najważniejsze jest jednak zachowanie dystansu. Dziki są dzikimi zwierzętami i nawet osobnik, który wygląda spokojnie, może zareagować w sposób trudny do przewidzenia.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.