Czy bezdzietne kobiety później przejdą na emeryturę? Jasne stanowisko Ministerstwa Finansów

Rząd chce od 2027 r. przesunąć próg 32-procentowego PIT, wprowadzić nową stawkę 24 proc. i podnieść CIT dla największych przedsiębiorstw. Co z wyższym wiekiem emerytalnym dla bezdzietnych kobiet i 1000 plus.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Minister Finansów Andrzej Domański. Fot. Shutterstock

Domański w Radiu ZET odniósł się do kilku pomysłów, które w ostatnich tygodniach wracały w debacie publicznej. Dotyczyły zarówno świadczenia na dzieci, jak i wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. W obu przypadkach odpowiedź ministra była negatywna. Znacznie więcej może się natomiast wydarzyć w podatkach, bo zapowiedziane przez rząd zmiany zostały już uwzględnione w założeniach budżetowych na przyszły rok. Jeżeli przejdą całą ścieżkę legislacyjną, część pracowników zapłaci mniej PIT, podczas gdy duże przedsiębiorstwa i osoby o najwyższych dochodach mają oddawać państwu więcej.

800 plus zostaje 800 plus. Minister nie chce corocznej waloryzacji świadczenia

Pomysł podniesienia świadczenia z 800 do 1000 zł miesięcznie na dziecko pojawia się co jakiś czas wraz z argumentem, że przez wzrost cen realna wartość programu stopniowo maleje. Jeszcze pod koniec sierpnia wiceminister rodziny Sebastian Gajewski mówił w Radiu ZET, że w przyszłości zapewne trzeba będzie rozmawiać o wysokości świadczenia, choć jednocześnie zaznaczał, że nie chodzi o 2026 ani 2027 r. Teraz minister finansów praktycznie zamknął temat najbliższej podwyżki.

Domański nie jest również zwolennikiem stworzenia mechanizmu, który automatycznie podnosiłby 800 plus co roku, podobnie jak waloryzowane są emerytury. Jak tłumaczył w Radiu ZET, budżet ma swoje ograniczenia i państwo nie jest w stanie corocznie waloryzować wszystkich świadczeń. Tak samo odniósł się do 300 plus i waloryzacji ulgi prorodzinnej – obecnie resort finansów nie prowadzi nad nią prac.

Dla rodzin oznacza to zachowanie obecnej podstawowej zasady. Świadczenie wychowawcze wynosi 800 zł miesięcznie na każde dziecko do ukończenia 18. roku życia i w przypadku polskich rodzin nadal nie jest uzależnione od wysokości dochodów. W obecnym okresie świadczeniowym, trwającym od 1 czerwca 2026 r. do 31 maja 2027 r., nie przewidziano podniesienia tej kwoty. ZUS jeszcze pod koniec czerwca informował, że otrzymał 4,2 mln wniosków obejmujących 6,2 mln dzieci. W całym systemie świadczenie jest wypłacane dla milionów dzieci, więc każde podniesienie go choćby o 200 zł oznaczałoby wielomiliardowy dodatkowy koszt rocznie.

Nie należy jednak mieszać wysokości świadczenia z wprowadzonymi w 2026 r. zmianami dotyczącymi części cudzoziemców. Dla obywateli Polski podstawowe reguły 800 plus pozostały bez zmian. Inne wymagania – między innymi związane z aktywnością zawodową rodzica i nauką dziecka w polskim systemie – dotyczą wskazanych w ustawie grup obywateli państw trzecich i osób ze statusem UKR.

Żadnego podwyższania wieku emerytalnego. Domański: rząd nie prowadzi prac

Jeszcze bardziej jednoznacznie minister wypowiedział się o emeryturach. W ostatnich tygodniach wracały propozycje dotyczące różnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, zachęt do dłuższej pracy, a nawet pomysł wyższego wieku dla bezdzietnych kobiet. Domański odrzucił możliwość zmian prowadzonych obecnie przez rząd. „Żadnych zmian w wieku emerytalnym” – powiedział w Radiu ZET, dodając, że rząd nie prowadzi prac w tej sprawie i do wyborów ma się to nie zmienić.

Obecnie powszechny wiek emerytalny pozostaje więc na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Osiągnięcie tego wieku daje prawo do przejścia na emeryturę, ale nie zmusza do zakończenia pracy. Osoba, która pozostaje aktywna zawodowo, może później uzyskać wyższe świadczenie między innymi dlatego, że dopisuje kolejne składki, a zgromadzony kapitał jest dzielony przez krótsze prognozowane dalsze trwanie życia.

W debacie publicznej nadal może więc wracać pytanie o przyszłość systemu przy starzeniu się społeczeństwa, ale czym innym jest dyskusja polityków i ekonomistów, a czym innym projekt rządowy. Na 10 września 2026 r. nie ma projektu podnoszącego powszechny wiek emerytalny ani osobnych zasad dla kobiet bez dzieci. Minister finansów twierdzi wręcz, że obecny system jest dobry.

Za to podatki mają się zmienić. Nowy próg 130 tys. zł i stawka 24 proc.

Dużo bardziej zaawansowane są plany podatkowe. 19 sierpnia premier Donald Tusk i Andrzej Domański przedstawili pakiet, który rząd chce uruchomić od 2027 r. Dzisiaj osoba rozliczająca się według skali płaci 12 proc. podatku do 120 tys. zł dochodu, a od nadwyżki ponad tę granicę 32 proc. Rząd proponuje zmianę tego układu po raz pierwszy od kilku lat.

Pierwsza granica ma wzrosnąć ze 120 do 130 tys. zł. Do tej wysokości nadal obowiązywałaby stawka 12 proc. Później pojawiłby się zupełnie nowy przedział: od dochodu powyżej 130 do 150 tys. zł podatek wynosiłby 24 proc.. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł trafiałaby do obecnej najwyższej stawki 32 proc. Rząd wylicza, że na zmianie skorzysta około 3,5 mln podatników, a maksymalna oszczędność może wynieść 3600 zł rocznie.

Różnicę widać bardzo szybko na przykładzie osoby mającej 150 tys. zł dochodu podlegającego skali. Dziś 30 tys. zł znajdujące się ponad granicą 120 tys. zł wpada już w stawkę 32 proc. Po planowanej zmianie pierwsze dodatkowe 10 tys. zł pozostawałoby w stawce 12 proc., a następne 20 tys. zł zostałoby objęte stawką 24 proc. Dopiero kolejne pieniądze powyżej 150 tys. zł byłyby opodatkowane 32 proc. Właśnie stąd bierze się maksymalna różnica wynosząca 3600 zł.

To na razie jednak nie jest uchwalone prawo. Minister mówi, że chciałby nowych progów od 1 stycznia 2027 r., ale projekt musi przejść procedurę legislacyjną. Domański w Radiu ZET odniósł się również do możliwego weta prezydenta i stwierdził, że właśnie od dalszego przebiegu procesu politycznego zależy wejście pakietu w planowanym terminie.

Duże firmy mają zapłacić więcej. CIT z 19 do 22 proc.

Obniżka PIT ma zostać sfinansowana zmianami po drugiej stronie systemu. Podstawowa stawka CIT dla największych podmiotów miałaby wzrosnąć z 19 do 22 proc. Wyższy podatek obejmowałby firmy osiągające roczne przychody przekraczające 50 mln euro oraz podatkowe grupy kapitałowe. Minister finansów podkreśla, że rząd nie chce w ten sposób zwiększać obciążeń małym polskim firmom, lecz skierować podwyżkę przede wszystkim do dużych korporacji.

Pakiet jest szerszy. Rząd zapowiedział również podniesienie z 4 do 5 proc. daniny solidarnościowej płaconej od dochodów przekraczających 1 mln zł oraz radykalne obniżenie limitu przychodów pozwalającego korzystać z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych – z 2 mln euro do 250 tys. euro. Planowane są także zmiany dotyczące preferencji IP Box. Dla części przedsiębiorców właśnie te rozwiązania mogą okazać się znacznie ważniejsze od nowych progów PIT.

Osobna sytuacja dotyczy banków. Te zostały już objęte wyższym CIT – w 2026 r. stawka wynosi dla sektora bankowego 30 proc., w 2027 r. ma spaść do 26 proc., a od 2028 r. do 23 proc. Dlatego projektowane 22 proc. dla dużych przedsiębiorstw nie oznacza, że banki nagle przejdą na tę stawkę. Minister mówił w Radiu ZET, że chce, aby również inne wielkie korporacje ponosiły większą część kosztów finansowania państwa.

W Warszawie zmiana progów może być szczególnie odczuwalna. Średnia pensja to już prawie 11,4 tys. zł brutto

Nowe progi PIT będą takie same w całej Polsce, ale w Warszawie znaczenie zmiany może być większe niż w wielu innych regionach ze względu na poziom wynagrodzeń. Według najnowszych danych opublikowanych 8 września przez Urząd Pracy m.st. Warszawy na podstawie statystyk GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w warszawskim sektorze przedsiębiorstw wyniosło w lipcu 11 392,64 zł. Było o 7,2 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Dla porównania przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w całej Polsce wynosiło w lipcu 9509,02 zł brutto. Trzeba tu zrobić ważne zastrzeżenie: wynagrodzenie brutto nie jest tym samym co dochód będący podstawą zastosowania progu PIT, dlatego nie można po prostu pomnożyć warszawskiej średniej przez 12 i stwierdzić, że przeciętny pracownik wpada w stawkę 32 proc. Po drodze są składki społeczne, koszty uzyskania przychodu oraz indywidualna sytuacja podatnika. Wyższe płace powodują jednak, że znacznie więcej pracowników w stolicy znajduje się w pobliżu obecnego progu 120 tys. zł lub go przekracza.

To właśnie dla takich osób przesunięcie najwyższej stawki do 150 tys. zł może być najbardziej widoczne. Pracownik, którego dochód podatkowy kończy się poniżej obecnych 120 tys. zł, na zmianie progów praktycznie nie zyska. Im wyżej ponad obecną granicę, tym korzyść rośnie – maksymalnie do wspomnianych 3600 zł rocznie. Z kolei rodzina mieszkająca w Warszawie nie dostanie z tego powodu wyższego 800 plus. Świadczenie nadal będzie wynosiło dokładnie tyle samo w stolicy, Krakowie czy małej gminie.

Na razie najbardziej konkretna deklaracja ministra brzmi więc dość nietypowo: nie będzie zwiększenia dwóch wydatków, o których ostatnio głośno dyskutowano, ale ma być przebudowa podatków. 800 plus pozostaje na poziomie 800 zł, rząd deklaruje brak prac nad zmianą wieku emerytalnego, natomiast nowe progi PIT i wyższy CIT są już elementem oficjalnie zapowiedzianego pakietu na 2027 r. Dla podatników kluczowe będą teraz kolejne tygodnie prac legislacyjnych, bo dopiero ustawa pokaże, czy dokładnie takie stawki i progi rzeczywiście zaczną obowiązywać od 1 stycznia.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl