Czy po 26 października przestaniemy zmieniać czas? Najprawdopodobniej premier podpisze rozporządzenie
W nocy z 25 na 26 października 2026 r. Polacy przestawią zegarki z godziny 3:00 na 2:00. To pewne – tak mówi obowiązujące rozporządzenie. Niepewne jest to, co stanie się potem. Polska po raz pierwszy od dekad może znaleźć się w sytuacji, gdy nie będzie miała żadnej prawnej podstawy do kolejnych zmian czasu. I na razie nikt tego nie naprawia.

Skąd się wziął problem – ustawa, która wygasa jesienią
Podstawą prawną wszystkich zmian czasu w Polsce przez ostatnie 4 lata było Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 4 marca 2022 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026 (Dz.U. z 2022 r. poz. 539). Rozporządzenie wyznacza daty zmian czasu precyzyjnie – aż do jesieni 2026 r. włącznie. Na październikowej zmianie czasu jego działanie wygasa.
Co to oznacza w praktyce: od listopada 2026 r. Polska nie będzie miała żadnej obowiązującej podstawy prawnej do kolejnych zmian czasu – jeśli do tego czasu nie zostanie uchwalona nowa ustawa lub wydane nowe rozporządzenie. Brzmi dramatycznie. W rzeczywistości jest to legislacyjna wyrwa, którą rząd może zasypać w ciągu kilku dni – wystarczy podpis premiera pod kolejnym rozporządzeniem. Tylko że nikt tego nie robi.
Projekt PSL utknął w komisji – 96 proc. Polaków chce zmian, Sejm milczy
W Sejmie czeka projekt ustawy złożony przez posłów PSL i Trzeciej Drogi (numer RPW/11229/2025). Zakłada wprowadzenie w Polsce całorocznego czasu letniego (UTC+2) i definitywne zniesienie obowiązku przestawiania zegarków. W konsultacjach społecznych dotyczących projektu wzięło udział 812 osób – 96 proc. z nich opowiedziało się za zniesieniem zmian czasu. Sondaż IBRIS z 2023 r. dla „Rzeczpospolitej” pokazał zbliżony wynik w reprezentatywnej próbie: 68,5 proc. Polaków chce zniesienia zmian czasu.
Projekt uzyskał pozytywną opinię Komisji Ustawodawczej Sejmu, choć nie bez kłopotów. Jak wyjaśniał poseł Michał Pyrzyk (PSL), pojawiły się rozbieżności w ekspertyzach: Biuro Analiz Sejmowych uznało projekt za zgodny z prawem unijnym, ale Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji w nowszej analizie oceniło go jako niezgodny z traktatami UE. Mimo to komisja dopuściła projekt do dalszych prac i skierowała go do sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju. Termin pierwszego czytania w tej komisji nie został wyznaczony do dziś.
Jednocześnie do Senatu trafiła petycja Fundacji „Można Lepiej” z 27 marca 2026 r., proponująca kompromis: rezygnację ze zmiany czasu, ale zamiast przejścia na pełny czas letni lub zimowy – przestawienie zegarków o pół godziny raz i zatrzymanie ich w tym miejscu na stałe. To pomysł, który miałby pogodzić zwolenników obu opcji. Na razie to tylko petycja.
Unijny impas trwa 8 lat – i nic nie wskazuje na przełom
Problem z polskim projektem ma europejski korzeń. Polska jest związana dyrektywą 2000/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 19 stycznia 2001 r. w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego – i ta dyrektywa nakazuje stosowanie zmian czasu w całej UE. Wprowadzenie stałego czasu bez zgody Brukseli narażałoby Polskę na postępowanie naruszeniowe.
Historia prób zmiany tego stanu rzeczy jest ponura. W 2018 r. Komisja Europejska przeprowadziła największe konsultacje publiczne w swojej historii – 4,6 miliona obywateli wyraziło opinię, z czego 84 proc. opowiedziało się za zniesieniem zmian czasu. Komisja przedłożyła projekt dyrektywy COM/2018/639. Parlament Europejski przyjął go w marcu 2019 r. I na tym koniec. Rada UE – czyli rządy państw członkowskich – przez 7 lat nie osiągnęła porozumienia w jednej kwestii: czy docelowo obowiązywać ma czas letni, czy zimowy.
Polska formalnie skłania się ku czasowi letniemu. Polska prezydencja w pierwszej połowie 2025 r. aktywnie lobbowała za wznowieniem reformy i przeprowadziła robocze konsultacje wśród państw członkowskich. Efekt: większość stolic powtórzyła swoje stanowisko sprzed sześciu lat. Komisarz ds. transportu Apostolos Dzidzikostas zobowiązał się w czerwcu 2025 r. do przeprowadzenia oceny skutków zniesienia zmian czasu – ale jak przyznał Cypr sprawujący kolejną prezydencję, sprawa „utknęła”. W październiku 2025 r. odbyła się debata plenarna w Parlamencie Europejskim – bez przełomu. W lutym 2026 r. Komisja Europejska rozważała wycofanie propozycji dyrektywy z 2018 r. – co byłoby de facto pogrzebaniem całej reformy na poziomie unijnym. UE nie uwolniła też możliwości jednostronnej zmiany czasu – dyrektywa 2000/84/WE nadal obowiązuje i zabrania tego pod groźbą postępowania naruszeniowego.
3 scenariusze na jesień – i który jest najbardziej prawdopodobny
Scenariusz pierwszy i najbardziej prawdopodobny: nowe rozporządzenie rządu. Premier wydaje rozporządzenie na kolejne 4-5 lat i nic się nie zmienia. Nie wymaga głosowania w Sejmie, wystarczy podpis. Szybkie, techniczne wyjście z prawnej wyrwy. Zmiana czasu zostanie z nami do co najmniej 2030 r.
Scenariusz drugi: Sejm uchwala ustawę PSL przed październikiem. Projekt jest gotowy, konsultacje zakończone, Komisja Ustawodawcza dała zielone światło. Jeśli rząd i koalicja zdecydują się go przepchnąć – możliwe jest wprowadzenie stałego czasu letniego od początku 2027 roku lub szybciej. Wymaga jednak notyfikacji Komisji Europejskiej i koordynacji z sąsiadami – co samo w sobie zajmuje miesiące. Ryzyko prawne związane z możliwą niezgodnością z dyrektywą unijną pozostaje.
Scenariusz trzeci i najmniej prawdopodobny: przełom na poziomie UE. Polska lub inna prezydencja wznawia prace nad dyrektywą COM/2018/639 i Rada UE osiąga porozumienie co do docelowego czasu. Biorąc pod uwagę 7 lat impasu, to scenariusz akademicki.
Warszawa: miasto, które zmianę czasu odczuwa mocniej niż reszta Polski
Warszawa leży na wschodnim krańcu środkowoeuropejskiej strefy czasowej (CET/CEST). W praktyce oznacza to, że mieszkańcy stolicy funkcjonują w czasie, który jest dla nich geograficznie „za szybki” latem i „za wolny” zimą. Przy czasie letnim w czerwcu słońce zachodzi w Warszawie po godz. 21:00, ale wschodzi już o 4:15 – kiedy większość mieszkańców śpi głęboko. Przy czasie zimowym grudniowy zmrok zapada przed godz. 16:00, co skraca efektywną część popołudniowego dnia praktycznie do zera.
Stały czas letni – czyli opcja, za którą opowiada się projekt PSL – oznaczałby dla Warszawy trwałe zachowanie jasnych wieczorów przez cały rok, kosztem ciemnych poranków zimą. Stały czas zimowy oznaczałby odwrotnie: wcześniejszy wschód słońca zimą, ale zmrok już około godz. 15:00 w grudniu i wieczory krótsze o godzinę przez całe lato. Dla aktywnych zawodowo warszawiaków, którzy swój wolny czas spędzają wieczorami – czas letni na stałe byłby wyraźną korzyścią.
Zegarki przestaw w październiku – i poczekaj co rząd zrobi dalej
- Zmiana czasu w październiku 2026 r. jest pewna. W nocy z 25 na 26 października zegarki cofamy z godz. 3:00 na 2:00. Obowiązujące rozporządzenie nie pozostawia tu żadnych wątpliwości.
- Zmiana czasu w marcu 2027 r. jest niepewna – ale prawdopodobnie nastąpi. Jeśli rząd wyda nowe rozporządzenie (co jest najłatwiejszą ścieżką), wszystko zostanie po staremu. Obserwuj komunikaty KPRM w okolicach listopada-grudnia 2026 r.
- Jeśli zależy ci na zniesieniu zmiany czasu – śledź los projektu RPW/11229/2025 w Komisji Gospodarki i Rozwoju. Termin pierwszego czytania nie jest wyznaczony. Im bliżej października bez głosowania – tym mniejsza szansa na zmianę przed 2027 r.
- Zmiana czasu wpływa na zdrowie – i nie jest to mit. Badania opublikowane w „Sleep Medicine Reviews” wskazują na wzrost liczby zawałów serca, wypadków drogowych i zaburzeń snu w tygodniu po wiosennej zmianie czasu. Osoby z chorobami serca, cukrzycą i zaburzeniami snu są szczególnie narażone.
- Niezależnie od decyzji Sejmu – Polska nie może zmienić czasu jednostronnie bez ryzyka prawnego. Dyrektywa 2000/84/WE obowiązuje. Wprowadzenie stałego czasu bez uprzedniej notyfikacji KE i koordynacji z sąsiadami naraża Polskę na postępowanie naruszeniowe przed TSUE.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.