Do 5 lat więzienia. Sejm przegłosował surowy zakaz w internecie. Tego nie będzie można już robić
Przez lata polskie prawo było bezradne wobec twórców zarabiających na transmitowaniu przemocy, poniżania i patologii. 11 czerwca 2026 r. Sejm to zmienił – niemal jednogłośnie uchwalił nowelizację Kodeksu karnego, która kryminalizuje patostreaming. Za niektóre transmisje grozi teraz do 5 lat więzienia, ale lista wyjątków w ustawie może zaskoczyć nie tylko twórców.

„Biznes” na przemocy – jak wielki jest to problem
Patostreaming to nie niszowa ciekawostka internetu. To przemysł z realnymi ofiarami i poważnymi pieniędzmi. Według badań Urzędu Komunikacji Elektronicznej 27,8 proc. dzieci i młodzieży w Polsce przyznało, że ogląda patostreamingi. W grupie najmłodszych – dzieci w wieku 7-12 lat – ten odsetek przekracza 30 proc. Co więcej, 34,5 proc. badanych, którzy oglądali takie treści, przynajmniej raz za nie zapłaciło.
Zasięgi najpopularniejszych patostreamerów nie ustępują regularnym influencerom. Jednego z czołowych „twórców” śledzi na TikToku 729 tys. osób, na Instagramie – 698 tys. W szczytowej formie gromadził przed ekranami nawet 63 tys. jednoczesnych widzów. Inny w 1 transmisji osiągnął 15 mln wyświetleń. Celowo nie podajemy nazw kont patostreamerów. Analitycy szacują, że zarobki aktywnego patostreamera mogą sięgać 25 tys. zł miesięcznie – z donacji, płatnych subskrypcji i reklam towarzyszących materiałom.
Model w teorii jest cyniczny w swojej prostocie: widzowie płacą za wykonywanie kolejnych zadań – coraz bardziej brutalnych lub upokarzających. Im szokująca treść, tym większy zasięg, tym większy zysk. Algorytmy platform wzmacniały spiralę, podsuwając materiały użytkownikom, którzy ich nie szukali.
Sejm mówi „dość” – 419 głosów za, niemal jednogłośnie
Na 59. posiedzeniu Sejmu w czwartek 11 czerwca 2026 r. posłowie przegłosowali nowelizację Kodeksu karnego wprowadzającą zakaz patostreamingu. Za opowiedziało się 419 posłów, przeciw było 19, 1 wstrzymał się od głosu. Frekwencja wyniosła 439 głosujących.
Poparcie okazało się ponadpartyjne – za ustawą zagłosowali posłowie Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, PSL, Lewicy, Polski 2050, Razem oraz Centrum. Klub PiS głosował jednomyślnie – 178 posłów za, nikt przeciw. To znaczące, bo projekt zainicjowali właśnie posłowie PiS, którzy złożyli go w Sejmie w maju 2023 r. Równolegle swój projekt przygotowała KO. Poseł Michał Wójcik z PiS apelował o połączenie obu projektów i wspólne procedowanie – tak też się ostatecznie stało po pracach Komisji Nadzwyczajnej do spraw Zmian w Kodyfikacjach.
Kto głosował przeciw i dlaczego?
19 głosów sprzeciwu oddali niemal wyłącznie posłowie Konfederacji. Wśród nich znaleźli się m.in. Sławomir Mentzen, Przemysław Wipler, Konrad Berkowicz, Karina Bosak, Bartłomiej Pejo, Grzegorz Płaczek, Witold Tumanowicz, Krzysztof Tuduj oraz Roman Fritz. Przeciw głosowali też Tomasz Rzymkowski i Janusz Kowalski. 1 poseł wstrzymał się od głosu.
Konfederacja konsekwentnie podnosiła wątpliwości dotyczące zakresu regulacji i ryzyka rozszerzającej interpretacji przez prokuratorów. Krytycy wskazywali, że granica między patostreamingiem a dokumentalizmem, reportażem czy satyrą może być płynna, a przepisy – nadmiernie szerokie.
Co dokładnie zakazuje ustawa? Jakie są kary?
Nowe przepisy kryminalizują publiczne rozpowszechnianie za pośrednictwem sieci treści w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, gdy te treści przedstawiają:
- popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności,
- pozorowanie popełnienia takiego czynu,
- znęcanie się nad zwierzęciem lub zabicie zwierzęcia,
- poniżające traktowanie innej osoby – nawet jeśli odbywa się to za jej zgodą.
Ten ostatni punkt jest prawnie kluczowy. Dotychczas patostreamerzy nierzadko chowali się za „dobrowolną zgodą” uczestników transmisji – nowe prawo tę furtkę zamyka. Kara za wspomniane czyny to pozbawienie wolności do 3 lat.
Znacznie surowiej ustawa traktuje treści angażujące nieletnich. Za rozpowszechnianie materiałów pokazujących dopuszczanie się czynu zabronionego wobec osoby małoletniej grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ustawa obejmuje też działania związane z naruszeniami w obszarze gier hazardowych.
Kto zostaje bezpieczny? Są wyjątki
Ustawa wprost wyłącza spod penalizacji działania podjęte w ramach:
- działalności artystycznej,
- działalności edukacyjnej,
- działalności prasowej i informacyjnej mediów,
- działalności naukowej,
- ochrony interesu publicznego.
To ważne wyłączenie dla twórców i dziennikarzy – redakcja dokumentująca przemoc uliczną na potrzeby reportażu działa legalnie. Podobnie twórca edukacyjny, który omawia mechanizmy patostreamingu, pokazując fragmenty takich transmisji w celu krytyki zjawiska. Przepis uderza w osoby, które na takich treściach zarabiają – nie w tych, którzy je opisują.
Kryterium „korzyści majątkowej lub osobistej” to kluczowy filtr ustawy. Patostreaming bez monetyzacji – np. amatorskie nagranie awantury z sąsiadem wrzucone bez reklam i donacji – może nie wypełniać znamion przestępstwa. To jednak obszar, który prokuratura i sądy będą musiały interpretować w konkretnych przypadkach.
Ustawa trafia do Senatu. Potem do Prezydenta. Kiedy przepisy wejdą w życie?
Po uchwaleniu przez Sejm projekt nowelizacji Kodeksu karnego trafi teraz do prac w Senacie. Po ewentualnym przyjęciu przez izbę wyższą – z poprawkami lub bez – konieczny będzie podpis prezydenta. Przepisy nie obowiązują jeszcze z dniem głosowania – do tego czasu patostreaming pozostaje poza zasięgiem nowych kar, choć oczywiście poszczególne czyny mogły być ścigane na podstawie istniejących przepisów (np. znęcanie się czy naruszenie nietykalności cielesnej).
Zgodnie z zapisami UKE pierwsze projekty poselskie w tej sprawie składano do Sejmu jeszcze w maju 2023 r., rządowy projekt wpłynął 25 lipca 2025 r., a kolejny poselski – 29 stycznia 2026 r. Droga od pierwszego projektu do uchwalenia zajęła niemal 3 lata.
Warszawa ma 335 tys. uczniów – i własny program ochrony dzieci w sieci
W stolicy zjawisko patostreamingu wpisuje się w szerszy problem ekspozycji dzieci na szkodliwe treści cyfrowe. Warszawa prowadzi 1 780 szkół i placówek oświatowych, w których uczy się ponad 335 tys. uczniów – to największa populacja szkolna spośród polskich miast. Biorąc pod uwagę ogólnopolskie dane (27,8 proc. młodych widzów patostreamów), statystycznie mówimy o dziesiątkach tysięcy warszawskich uczniów zetknięciach z takimi treściami.
Miasto stołeczne Warszawa odpowiedziało na ten problem własną inicjatywą. W roku szkolnym 2025/2026 Biuro Edukacji m.st. Warszawy oraz WCIES wdrożyły program „Warszawa chroni dzieci w sieci”, realizowany we współpracy z Fundacją Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. W 1. semestrze objął on 35 szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz 15 przedszkoli. Program szkoli wszystkie grupy społeczności szkolnej – uczniów, nauczycieli i rodziców – z zakresu higieny cyfrowej.
Program zainaugurowano konferencją 6 października 2025 r. w Bielańskim Centrum Edukacji Kulturalnej, a jego merytorycznym fundamentem jest poradnik „Higiena cyfrowa w szkole i przedszkolu” skierowany do nauczycieli, dyrektorów i poradni psychologiczno-pedagogicznych. Ustawa o zakazie patostreamingu wzmacnia te działania edukacyjne o twardy instrument prawny – szkoły i rodzice będą mogli wskazywać dzieciom, że tworzenie takich treści wiąże się dziś z realną odpowiedzialnością karną.
Ogólnopolski Dzień Bezpiecznego Internetu, w ramach którego WCIES zaprasza szkoły do lokalnych inicjatyw, odbywa się corocznie – w 2026 r. placówki z całej Warszawy brały w nim udział, organizując warsztaty i debaty. Nowe przepisy dają tym inicjatywom konkretny kontekst: patostreaming to od tej chwili nie tylko problem etyczny, ale i kwestia prawa karnego.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, czy Twoje dziecko jest na liście widzów. Rozmawiaj, edukuj i przestrzegaj
Ustawa zmienia coś ważnego w rozmowach rodziców z dziećmi – patostreaming przestaje być „kontrowersjami w internecie”, a staje się tematem prawa karnego. Oto co warto teraz zrobić:
- Porozmawiaj z dzieckiem o tym, co ogląda. Badania UKE pokazują, że ponad 30 proc. dzieci w wieku 7-12 lat miało kontakt z patostreamingiem. Pytaj wprost – nie o „złe filmy w internecie”, ale o konkretne kanały i transmisje na żywo.
- Sprawdź historię oglądania na YouTube, TikToku i Instagramie. Algorytmy serwisów podsuwają nowe treści nawet użytkownikom, którzy ich nie szukali. Jeśli dziecko oglądało patostreamy, konto mogło być podpowiadane automatycznie. Konta patostreamerów są przez platformy często blokowane, co daje niewiele, bo zakładają nowe i po kilku tygodniach ich subskrybenci wracają.
- Wyjaśnij dziecku, że donowanie i subskrypcje patostreamerów finansują przestępstwo. Nowe prawo uderza w monetyzację – każda wpłata przez widza sprawia, że stream generuje „korzyść majątkową” stypizowaną w ustawie.
- Zgłoś szkodliwe treści do platformy. Do czasu wejścia ustawy w życie najskuteczniejsza metoda to zgłoszenie przez wbudowane narzędzia YouTube, TikTok czy Instagram. Po wejściu ustawy – można zawiadomić policję lub prokuraturę.
- Śledź dalsze kroki legislacyjne. Ustawa jest po Sejmie, ale wymaga jeszcze prac Senatu i podpisu prezydenta. Dopiero po publikacji w Dzienniku Ustaw przepisy zaczną obowiązywać – z terminem vacatio legis wskazanym w ustawie.
- Skorzystaj z miejskich programów edukacyjnych – jeśli Twoje dziecko chodzi do warszawskiej szkoły, zapytaj wychowawcę o program „Warszawa chroni dzieci w sieci” i dostępne materiały dla rodziców.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.