Eksperci mówią wprost: trzymaj gotówkę w domu nim będzie za późno. Rząd też wpisał ją na listę
Karta działa, telefon jest pod ręką, a bankomat stoi kilkaset metrów od domu. Dopóki działa prąd i łączność, trzymanie większej ilości banknotów może wydawać się przeżytkiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nagle nie działa żadna z tych rzeczy. Polski rząd oficjalnie zaleca już posiadanie zapasu gotówki, a podobne rekomendacje wydają banki centralne innych państw. Eksperci Europejskiego Banku Centralnego przeanalizowali prawdziwe kryzysy i pokazali, co dzieje się z płatnościami, gdy cyfrowa infrastruktura przestaje działać.

Nie chodzi o wyciąganie oszczędności z banku ani trzymanie całego majątku w szufladzie. Gotówka ma pełnić dokładnie taką samą funkcję jak latarka, powerbank, zapas wody czy radio na baterie – ma być rozwiązaniem awaryjnym na pierwsze godziny lub dni problemów. W oficjalnym polskim Poradniku Bezpieczeństwa przygotowanym przez MSWiA, MON i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa znalazło się jednoznaczne zalecenie: „Miej przy sobie zapas gotówki w różnych nominałach”. Dokument przypomina również, że długotrwały blackout może oznaczać utratę dostępu nie tylko do prądu, internetu i telefonu, ale również do płatności kartą.
Europejski Bank Centralny przeanalizował kryzysy. Gotówka zaczyna wtedy pełnić zupełnie inną rolę
We wrześniu 2025 r. eksperci Europejskiego Banku Centralnego Francesca Faella i Alejandro Zamora-Pérez opublikowali analizę dotyczącą zachowania gotówki podczas 4 poważnych kryzysów: pandemii COVID-19, rosyjskiej inwazji na Ukrainę, blackoutu na Półwyspie Iberyjskim z kwietnia 2025 r. oraz greckiego kryzysu zadłużeniowego. Wniosek nie sprowadza się do prostego stwierdzenia, że ludzie „lubią banknoty”. W okresach nagłego zagrożenia gotówka zaczyna działać jednocześnie jako awaryjny środek płatniczy i rezerwa, do której można uzyskać dostęp bez telefonu, aplikacji bankowej czy sprawnego terminala. Autorzy zwracają uwagę, że właśnie dlatego część władz i banków centralnych w Europie zaczęła oficjalnie zalecać gospodarstwom domowym posiadanie niewielkiej rezerwy banknotów na nagłe sytuacje.
Najbardziej obrazowym przykładem był blackout, który 28 kwietnia 2025 r. objął znaczną część Hiszpanii i Portugalii. Kiedy razem z energią elektryczną pojawiły się problemy z telekomunikacją, przestała działać również część infrastruktury płatniczej. Według danych przywołanych przez ECB wydatki realizowane fizycznymi kartami na dotkniętych obszarach Hiszpanii spadły tego dnia o około 41-42 proc., a wydatki w handlu internetowym w skali kraju o około 54 proc.. Terminale płatnicze, bankomaty, portfele mobilne i inne cyfrowe sposoby płatności w wielu miejscach były niedostępne przez wiele godzin. Pełne przywracanie usług trwało do następnego dnia.
ECB zwrócił uwagę na jeszcze jeden paradoks. W miejscu objętym awarią nie wystarczy przecież stwierdzić, że w razie problemów można pójść do bankomatu. Bankomat również potrzebuje działającej infrastruktury. W częściach Hiszpanii bez prądu wypłaty z bankomatów gwałtownie spadły, bo urządzenia zwyczajnie nie działały. Tymczasem na obszarach, których blackout bezpośrednio nie objął, ludzie zaczęli wypłacać gotówkę znacznie częściej niż zwykle. Po przywróceniu infrastruktury wzrost wypłat pojawił się również na terenach wcześniej odciętych od zasilania. Banknoty posiadane w domu jeszcze przed awarią miały więc zupełnie inną wartość praktyczną niż pieniądze, które teoretycznie można było wypłacić z niedziałającego urządzenia.
Podobne zachowania widziano przy zupełnie innym rodzaju zagrożenia. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. szczególnie silny wzrost popytu na banknoty pojawił się w europejskich państwach położonych najbliżej wojny. Analiza ECB wskazuje, że w Estonii, Łotwie, Litwie, Słowacji i Finlandii średnia dzienna emisja netto banknotów wzrosła w pierwszym miesiącu konfliktu o szacunkowo 36 proc. względem scenariusza bez wojny. Ludzie reagowali więc na ryzyko, zanim jakakolwiek duża awaria systemu płatniczego rzeczywiście nastąpiła.
Polacy robią dokładnie to samo. W ciągu 8 dni banki pobrały z NBP 42 mld zł
Polska ma własne doświadczenie z takim zachowaniem. Po rosyjskim ataku na Ukrainę gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na pieniądz gotówkowy. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w ciągu zaledwie 8 dni operacyjnych banki pobrały z NBP banknoty i monety o łącznej wartości 42 mld zł. Dla porównania – była to kwota zbliżona do całej gotówki pobranej przez banki w I kwartale 2021 r., kiedy wyniosła ona 44 mld zł. NBP informował wtedy, że posiada wystarczające zapasy pieniądza, choć z powodu ogromnego zainteresowania lokalnie mogły występować opóźnienia w uzupełnianiu bankomatów.
Nie jest też tak, że gotówkę awaryjną trzymają w Polsce wyłącznie osoby nieufające bankowości elektronicznej. W badaniu opinii publicznej dotyczącym znaków pieniężnych, przywołanym przez NBP w 2024 r., około 2/3 respondentów deklarowało posiadanie pieniędzy odłożonych „na wszelki wypadek”, czyli na poważny kryzys, klęskę naturalną albo katastrofę. 19,1 proc. badanych wskazało kwotę do 1000 zł, 20,8 proc. od ponad 1000 do 5000 zł, a kolejne grupy deklarowały jeszcze większe rezerwy. Jednocześnie 22,1 proc. odpowiedziało, że takiego zapasu nie ma. To pokazuje, że funkcja gotówki jako zabezpieczenia istnieje obok normalnych płatności kartą i telefonem, a nie zamiast nich.
Rząd nie wskazuje przy tym, ile dokładnie złotych powinno znajdować się w polskim domu. W Poradniku Bezpieczeństwa pojawia się za to zasada przygotowania zapasów na minimum 3 dni. Dotyczy ona m.in. wody, jedzenia, leków, oświetlenia i właśnie pieniędzy. Ma to znaczenie, bo zapas gotówki powinien odpowiadać realnym potrzebom konkretnego gospodarstwa. Inna kwota wystarczy jednej osobie, inna rodzinie z dziećmi, a jeszcze inna komuś, kto regularnie musi kupować leki albo w razie awarii potrzebuje paliwa czy transportu.
Znacznie bardziej precyzyjni są Holendrzy. National Forum on the Payment System wspólnie z De Nederlandsche Bank zalecił gospodarstwom domowym przygotowanie gotówki pozwalającej pokryć podstawowe potrzeby przez pierwsze 72 godziny kryzysu. Przyjęto kwotę 70 euro na każdego dorosłego i 30 euro na każde dziecko. W lutym 2026 r. holenderski bank centralny podał wyniki badania ponad 1700 konsumentów: 71 proc. znało to zalecenie, a 58 proc. rzeczywiście posiadało w domu rekomendowaną kwotę.
9 kwietnia 2026 r. mówił o tym również Bas ter Weel z zarządu De Nederlandsche Bank. W wystąpieniu dotyczącym odporności systemu płatniczego wskazywał, że system potrzebuje rozwiązań rezerwowych, takich jak gotówka, gdy cyfrowe systemy przestają działać. Fizyczna infrastruktura gotówkowa może w takiej sytuacji podtrzymywać część normalnego funkcjonowania społeczeństwa. Holenderski bank centralny zaleca przy tym nie tylko banknoty i monety. Osoba płacąca zwykle telefonem lub zegarkiem powinna mieć również fizyczną kartę płatniczą, a korzystanie z więcej niż jednego sposobu płatności zmniejsza zależność od awarii pojedynczego systemu.
W Warszawie temat nie jest abstrakcją. Służby przygotowują się również na duże awarie zasilania
Oficjalny Poradnik Bezpieczeństwa został udostępniony również mieszkańcom Warszawy, m.in. w serwisie dzielnicy Śródmieście. W części poświęconej blackoutowi znalazło się dokładnie to samo ostrzeżenie dotyczące utraty możliwości płacenia kartą i zalecenie posiadania gotówki w różnych nominałach. Nie jest to materiał przygotowany wyłącznie na wypadek wojny. MSWiA wyjaśniało w styczniu 2026 r., że poradnik dotyczy również klęsk żywiołowych, awarii, blackoutów, zagrożeń hybrydowych i innych sytuacji, które mogą zakłócić normalne funkcjonowanie państwa.
Na Mazowszu przygotowania związane z awariami zasilania są w 2026 r. prowadzone także na poziomie administracji wojewódzkiej. Mazowiecki Urząd Wojewódzki poinformował 17 lipca o zaktualizowaniu zasad postępowania wobec pacjentów korzystających w domach z respiratorów i koncentratorów tlenu wymagających energii elektrycznej. W razie przerwy w zasilaniu przewidziano współpracę ratownictwa medycznego, straży pożarnej i centrów zarządzania kryzysowego, w tym możliwość dostarczenia agregatu prądotwórczego. Pod koniec sierpnia w Warszawie, przy Placu Centralnym, odbywał się również krajowy trening reagowania na sygnały alarmowe i komunikaty ostrzegawcze.
Gotówka nie rozwiąże oczywiście wszystkich problemów dużego miasta pozbawionego energii. Sklep bez zasilania może zostać zamknięty, dystrybutor na stacji benzynowej również wymaga prądu, a część usług może przestać działać niezależnie od tego, czym klient chce zapłacić. Sens rezerwy jest inny. Gdy jakiś punkt nadal działa, ale terminal nie ma łączności albo przestał funkcjonować system płatności elektronicznych, banknot pozwala przeprowadzić transakcję bez oczekiwania na aplikację, bank czy operatora karty. Dokładnie ten scenariusz wystąpił podczas awarii na Półwyspie Iberyjskim.
Ile gotówki trzymać? Nie całe oszczędności, tylko kwotę pozwalającą przeżyć pierwsze dni
Nie ma oficjalnej polskiej kwoty, którą każdy powinien wypłacić i włożyć do koperty. I dobrze, bo sztywna suma nie miałaby większego sensu. Najprościej policzyć rzeczywiste wydatki gospodarstwa na około 3 dni: podstawowe jedzenie, wodę, leki, transport oraz inne rzeczy, bez których trudno funkcjonować. Do tego można dodać niewielki margines bezpieczeństwa. Rząd wyraźnie mówi natomiast o różnych nominałach. Trzymanie całego zapasu w banknotach po 200 lub 500 zł może być znacznie mniej praktyczne, jeżeli trzeba zapłacić niewielką kwotę w miejscu, które ma problem z wydawaniem reszty.
Nie ma też powodu, żeby w reakcji na takie zalecenia masowo opróżniać konto. Pieniądze znajdujące się w domu mogą zostać skradzione, zniszczone podczas pożaru albo zwyczajnie zgubione, a trzymane przez lata tracą realną wartość przez inflację. Eksperci mówią o zapasie awaryjnym, a nie o zastępowaniu rachunku bankowego plikiem banknotów. Holenderskie zalecenie obejmuje 72 godziny i właśnie ta logika dobrze pokazuje, o jakiej skali zabezpieczenia jest mowa.
Najrozsądniejszy model jest więc bardzo zwyczajny: część pieniędzy pozostaje na rachunku, używane są karty i płatności mobilne, ale w domu znajduje się niewielka gotówka pozwalająca funkcjonować przez kilka dni. Dobrze, żeby były to zarówno mniejsze banknoty, jak i monety, a jej wysokość trzeba dopasować do liczby domowników i koniecznych wydatków. Raz na jakiś czas można też sprawdzić, czy zapas w ogóle nadal znajduje się na swoim miejscu i czy po zmianach cen nie stał się symboliczny.
Najważniejsze jest jednak przygotowanie go wcześniej. Hiszpański blackout pokazał prosty problem: kiedy bankomat przestaje działać, na wypłatę pieniędzy jest już za późno. Gotówka przechowywana jako niewielka rezerwa nie jest przepowiednią katastrofy ani sygnałem do paniki. To jeden z elementów zestawu kryzysowego, obok wody, żywności, leków, powerbanku i latarki. Jeszcze kilka lat temu mogło to brzmieć jak rada dla wyjątkowo przezornych. Dziś takie zalecenie znajduje się oficjalnie w polskim rządowym poradniku bezpieczeństwa, a bankierzy centralni otwarcie mówią o gotówce jako o zabezpieczeniu na moment, w którym cyfrowy system płatniczy po prostu przestaje odpowiadać.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.