Eksperci ostrzegają: „Gromadźcie gotówkę, zanim będzie za późno”. Cała Europa rusza do bankomatów

Banki zamykały oddziały i likwidowały bankomaty, a Szwecja niemal całkiem pożegnała banknoty. Dziś te same instytucje rozsyłają komunikaty z prośbą, by mieć w domu kilkaset euro. To jeden z najbardziej zaskakujących zwrotów we współczesnych finansach, a jego punktem zapalnym był jeden kwietniowy wtorek na Półwyspie Iberyjskim.

Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. Shutterstock
Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. Shutterstock

28 kwietnia 2025 roku Hiszpania pokazała, co znaczy świat bez prądu

To nie był scenariusz z filmu. 28 kwietnia 2025 r. hiszpańska sieć energetyczna rozpadła się w ciągu kilku sekund, a z systemu zniknęło około 15 gigawatów mocy, blisko 60 proc. krajowego zapotrzebowania. Bez prądu zostały Madryt, Barcelona i setki mniejszych miejscowości, a awaria objęła także Portugalię, Andorę i część południowej Francji, dotykając dziesiątki milionów ludzi.

W kilka minut przestały działać karty, bankomaty i terminale. CaixaBank Research podał, że tego dnia liczba płatności kartą w Hiszpanii spadła o ponad połowę. Sieci handlowe takie jak Carrefour i Dia przyjmowały wyłącznie gotówkę albo zamykały drzwi. Ludzie z tysiącami złotych na kontach nie mogli kupić chleba, a ci, którzy mieli przy sobie banknoty, poradzili sobie najlepiej. Straty hiszpańskiej gospodarki w ciągu jednego dnia szacowano na około 400 mln euro. Po przywróceniu zasilania liczba wypłat z bankomatów w Europie skoczyła, a w części krajów pojawiły się przejściowe braki gotówki w placówkach.

Symbolem zwrotu jest Szwecja, która wcześniej najgłośniej żegnała banknoty

Najmocniej całą zmianę widać po tym, kto ją ogłasza. Szwecja przez lata była dumnym symbolem społeczeństwa bezgotówkowego, w którym banknot stał się rzadkością. To właśnie tamtejszy bank centralny Riksbank rozesłał do mieszkańców broszury z zaleceniem trzymania w domu co najmniej 1000 koron na dorosłą osobę, czyli równowartości około 400 zł. Gubernator Erik Thedeen ostrzegał przed cyfrowym wykluczeniem w sytuacjach awaryjnych, a sam Riksbank przyznał wprost, że bezgotówkowość, będąca wcześniej powodem do dumy, stała się zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju.

Holandia poszła równie daleko. Tamtejszy bank centralny De Nederlandsche Bank zalecił, by każde gospodarstwo domowe miało w gotówce od 200 do 500 euro, a jego prezes Klaas Knot tłumaczył to przygotowaniem na możliwe zakłócenia wywołane cyberatakami. Holenderski minister obrony dorzucił kontekst geopolityczny, mówiąc wprost o konieczności przygotowania na scenariusze związane z zagrożeniem ze strony Rosji. Austria i Finlandia zaleciły z kolei rezerwę rzędu 70 do 100 euro na osobę, wystarczającą na pierwsze 72 godziny kryzysu.

Kraj lub instytucja Zalecana rezerwa gotówki Uzasadnienie
Holandia (De Nederlandsche Bank) 200-500 euro na gospodarstwo cyberataki, zakłócenia w systemie płatności
Szwecja (Riksbank) co najmniej 1000 koron na dorosłego ryzyko cyfrowego wykluczenia, bezpieczeństwo
Austria i Finlandia 70-100 euro na osobę samodzielność przez pierwsze 72 godziny
Polska (eksperci, nieoficjalnie) 500-1000 zł, a dla rodzin do 3000-6000 zł krótkotrwałe problemy z płatnościami bezgotówkowymi

Europejski Bank Centralny nazwał gotówkę kołem zapasowym systemu

Za apelami poszczególnych krajów stoją też instytucje unijne, które jeszcze kilka lat temu mówiły zupełnie innym językiem. W raporcie z października 2025 r. Europejski Bank Centralny napisał wprost, że gotówka zapewnia niezbędną redundancję, swego rodzaju koło zapasowe dla systemu płatności na wypadek awarii infrastruktury cyfrowej. Wcześniej, w priorytetach nadzorczych na lata 2025-2028, EBC ostrzegał, że banki muszą przygotować się na wstrząsy o skali nienotowanej w najnowszej historii, napędzane napięciami geopolitycznymi i rosnącą liczbą cyberataków.

Szerszą ramę dała Komisja Europejska. W marcu 2025 r., jeszcze przed hiszpańskim blackoutem, ogłosiła strategię gotowości, w której wezwała obywateli do zapewnienia sobie samowystarczalności na minimum 72 godziny w razie poważnego kryzysu. Gotówka jest w tym podejściu jednym z filarów, obok zapasu wody, żywności i leków. To zwrot o tyle wymowny, że przez poprzednią dekadę przekaz brzmiał odwrotnie: im mniej fizycznych pieniędzy, tym nowocześniej.

Polska nie ma oficjalnej kwoty, ale Polacy i tak ruszyli po banknoty

Nasz kraj nie wydał oficjalnej, kwotowej rekomendacji na wzór Holandii czy Szwecji. Mimo to dane mówią same za siebie. Według Narodowego Banku Polskiego wartość gotówki w obiegu pod koniec sierpnia 2025 r. sięgnęła 443 mld zł, co oznaczało wzrost o ponad 7 proc. od początku roku i historyczny rekord. Jednocześnie z badań NBP wynika, że około dwie trzecie Polaków trzyma rezerwy gotówkowe nieprzekraczające 5000 zł, a niemal wszyscy wciąż w jakiejś formie korzystają z banknotów.

Stanowisko banku centralnego jest spójne z europejskim. Prezes NBP wskazywał, że gotówka pełni rolę, której nic nie jest w stanie zastąpić w sytuacji ataku cybernetycznego. Do tego dochodzi krajowy kontekst zagrożeń, w tym przywoływany przez analityków scenariusz hipotetycznego cyberataku na infrastrukturę energetyczną, który mógłby wywołać kilkudniowy blackout. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w swoich materiałach o plecaku ewakuacyjnym od dawna wymienia gotówkę w małych nominałach jako jeden z elementów wyposażenia na czarną godzinę.

To nie jest apel o ucieczkę z banków

Warto postawić sprawę jasno, bo łatwo tu o nadinterpretację. Żadna z tych instytucji nie sugeruje, że banki są niestabilne ani że należy wypłacić oszczędności i schować je pod materacem. Przeciwnie, wszystkie podkreślają, że masowe, paniczne wycofywanie środków byłoby szkodliwe i mogłoby samo w sobie wywołać problemy z płynnością, nawet bez żadnego realnego ataku. Chodzi o coś znacznie skromniejszego: o niewielką rezerwę na kilka dni, traktowaną tak samo jak zapas wody czy latarka.

Sens tej zmiany jest więc nie finansowy, lecz infrastrukturalny. Pieniądze na koncie są bezpieczne, ale dostęp do nich zależy od prądu, internetu i działających serwerów. Gotówka jest jedynym środkiem płatniczym, który działa, gdy to wszystko zawodzi. Hiszpania pokazała, że taki scenariusz nie jest abstrakcją, a Europa wyciągnęła z niego wniosek, który jeszcze kilka lat temu zabrzmiałby jak herezja.

Warszawa: stolica płatności telefonem najwięcej ma do stracenia

Dla mieszkańca stolicy ten temat jest szczególnie konkretny, bo Warszawa to jedno z najbardziej bezgotówkowych miast w Polsce. Płatność telefonem czy zegarkiem jest tu normą, a wielu warszawiaków całymi tygodniami nie dotyka banknotu. To wygoda, która w dniu poważnej awarii zamienia się w słabość, bo brak nawyku noszenia gotówki oznacza, że w kryzysie nie ma się czym posłużyć.

Gęsta, w pełni cyfrowa infrastruktura miasta, od biletomatów po terminale w każdej kawiarni, działa znakomicie, dopóki jest prąd i sieć. Blackout albo poważny cyberatak uderzyłby w aglomeracji najmocniej właśnie dlatego, że jest najbardziej ucyfrowiona. Praktyczny wniosek dla warszawiaka jest prosty: nawet jeśli na co dzień płacisz wyłącznie telefonem, warto mieć w domu odłożone kilkaset złotych w drobnych nominałach, bo w sytuacji awaryjnej nikt nie wyda reszty z banknotu o wysokim nominale.

Co to oznacza dla Ciebie? Rozsądna rezerwa, nie domowy skarbiec

Zbudowanie domowej rezerwy gotówki nie wymaga ani dużych pieniędzy, ani paniki. Kilka prostych zasad:

  • Zacznij od kwoty na tydzień podstawowych wydatków. W polskich realiach eksperci wskazują 500 do 1000 zł na gospodarstwo jako rozsądne minimum, a dla większej rodziny równowartość miesięcznych kosztów, czyli 3000 do 6000 zł.
  • Trzymaj drobne nominały. W czasie awarii sklepy często nie mają jak wydać reszty, więc banknoty 10, 20 i 50 zł są warte więcej niż jeden duży nominał.
  • Nie wypłacaj oszczędności w panice. To nie jest sygnał o problemach banków. Masowe wycofywanie środków szkodzi i Tobie, i systemowi, a rezerwa ma być mała i awaryjna.
  • Połącz gotówkę z resztą zapasu na 72 godziny. Woda, żywność, leki, latarka, powerbank i radio na baterie tworzą całość, w której banknoty są tylko jednym z elementów.
  • Zadbaj o cyfrowe bezpieczeństwo. Dwuetapowe logowanie do bankowości i czujność wobec phishingu zmniejszają ryzyko, że stracisz dostęp do pieniędzy nie przez blackout, lecz przez oszusta.

Powrót gotówki nie jest nostalgią ani krokiem wstecz. To przyznanie, że najwygodniejszy system płatności na świecie ma jeden słaby punkt, czyli zależność od prądu i sieci. Banknot w szufladzie nie zastąpi konta, ale w dniu, w którym gaśnie światło, bywa jedyną rzeczą, która nadal działa. Hiszpania nauczyła tego całą Europę w pięć sekund.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl