Gdy padnie sieć komórkowa, ten sposób może zostać jedynym źródłem informacji. Rząd umieścił go na liście 72 godzin

Telefon jest dziś dla większości osób podstawowym źródłem informacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy razem z prądem przestają działać internet i część infrastruktury telekomunikacyjnej. Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” dlatego zaleca, aby w domowym zapasie na minimum trzy dni znalazło się zwykłe radio na baterie lub na korbkę. W sytuacji kryzysowej może ono pozwolić odebrać komunikaty nawet wtedy, gdy smartfon przestanie spełniać swoją podstawową funkcję.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

alarmująca grafika ze smartfonem
Fot. DALL·E 3 / Warszawa w Pigułce

To nie jest zalecenie wyłącznie na wypadek konfliktu zbrojnego. Oficjalny poradnik obejmuje również blackouty, ekstremalne zjawiska pogodowe, powodzie, pożary i inne awarie infrastruktury.

Rząd wpisał radio na listę zapasów na minimum trzy dni

Lista przygotowana przez państwo jest bardzo konkretna. Obok wody, żywności, leków, środków higienicznych i gotówki znajduje się osobna kategoria „oświetlenie i łączność”.

Rząd zaleca przygotowanie latarki i radia na baterie lub korbkę, a także naładowanego telefonu, ładowarki, powerbanku, odpowiednich przewodów oraz zapasowych baterii.

Radio nie zastępuje więc telefonu w normalnych warunkach. Jest jego awaryjnym uzupełnieniem, gdy zawiedzie infrastruktura, od której smartfon jest uzależniony.

Telefon może być naładowany, a mimo to niewiele pomoże

To szczególnie ważne przy długotrwałej awarii energetycznej.

Rząd ostrzega, że blackout może potrwać nawet kilka dni. W takim scenariuszu możliwa jest utrata dostępu nie tylko do energii elektrycznej, ale również wody, ogrzewania, Internetu i telefonu, a także problemy z płatnościami kartą.

Sam pełny akumulator smartfona nie gwarantuje więc dostępu do informacji. Telefon potrzebuje działającej infrastruktury telekomunikacyjnej, jeśli chcemy korzystać z połączeń, transmisji danych czy otrzymywać wiadomości przesyłane przez sieć.

Dlatego rząd zaleca również włączenie trybu oszczędzania energii i wcześniejsze naładowanie powerbanków.

A co z Alertem RCB?

Alert RCB pozostaje jednym z podstawowych kanałów ostrzegania mieszkańców. Jest to system oparty na wiadomościach SMS wysyłanych do użytkowników znajdujących się na określonym obszarze zagrożenia. Nie trzeba się do niego zapisywać.

Ale państwo nie opiera systemu informowania wyłącznie na telefonach.

W przypadku rzeczywistego zagrożenia komunikaty mogą być przekazywane również przez syreny alarmowe, megafony, radio, telewizję, internet, Regionalny System Ostrzegania oraz bezpośredni kontakt.

To właśnie dlatego posiadanie niezależnego odbiornika radiowego może mieć znaczenie.

Usłyszysz syrenę? Rząd mówi, żeby włączyć radio lub telewizor

Tu rola radia staje się jeszcze bardziej konkretna.

Zgodnie z aktualnym rządowym „Poradnikiem bezpieczeństwa” w Polsce obowiązują dwa podstawowe sygnały alarmowe: ogłoszenie alarmu to modulowany dźwięk syreny trwający trzy minuty, natomiast odwołanie alarmu to trzyminutowy dźwięk jednostajny.

Po usłyszeniu alarmu oficjalna instrukcja mówi, aby włączyć radio lub telewizor i stosować się do przekazywanych komunikatów.

Syrena informuje więc, że należy zwrócić uwagę na zagrożenie. Szczegółowe informacje – czego dotyczy sytuacja i jak należy postępować – mają być przekazywane kolejnymi kanałami.

Radio rzeczywiście jest wykorzystywane do przekazywania ostrzeżeń

To nie jest wyłącznie teoretyczny scenariusz.

We wrześniu 2026 roku, podczas uruchamiania Alertów RCB związanych z rosyjskimi atakami powietrznymi na Ukrainę, RCB informowało, że treść ostrzeżeń przekazywano operatorom telefonii komórkowej, ale równocześnie również Polskiemu Radiu, Telewizji Polskiej, Polskiej Agencji Prasowej i poprzez media społecznościowe.

Pokazuje to zasadę redundancji: ważna informacja ma docierać różnymi kanałami, ponieważ w sytuacji kryzysowej nie każdy z nich musi być dostępny dla wszystkich.

Radio na baterie czy na korbkę?

Rząd dopuszcza oba rozwiązania.

Radio bateryjne jest proste, ale wymaga posiadania zapasu odpowiednich baterii. Dlatego baterie również znajdują się na oficjalnej liście wyposażenia.

Radio z dynamem, czyli popularną korbką, daje dodatkową możliwość ręcznego wytworzenia energii potrzebnej do jego działania. To może mieć znaczenie przy wielodniowej awarii, kiedy wyczerpią się baterie i nie będzie możliwości ich kupienia.

Nie oznacza to jednak, że trzeba kupować drogie urządzenie survivalowe. Z punktu widzenia rządowego zalecenia kluczowa jest możliwość odbioru radia bez korzystania z gniazdka elektrycznego.

Jedna rzecz jest równie ważna jak samo radio

Jeżeli wybieramy model zasilany bateriami, zapas powinien rzeczywiście znajdować się w domu i pasować do urządzenia.

Nie wystarczy więc radio schowane od kilku lat w szafie. Warto raz na jakiś czas sprawdzić, czy działa, czy baterie nie są rozładowane oraz czy wszyscy domownicy wiedzą, gdzie urządzenie się znajduje.

Rząd zaleca zresztą, aby cały trzydniowy zapas przeglądać co kilka miesięcy i kontrolować stan zgromadzonych rzeczy.

Telefon zostaje, ale nie powinien być jedynym planem

Smartfon nadal będzie pierwszym narzędziem, po które większość osób sięgnie w sytuacji kryzysowej. Może dostarczyć Alert RCB, umożliwić kontakt z rodziną i służbami oraz dostęp do oficjalnych komunikatów.

Rządowa lista na pierwsze 72 godziny pokazuje jednak, że nie powinien być jedynym kanałem informacji.

Jeżeli zabraknie energii, przestanie działać domowy router, telefon zacznie tracić baterię, a sieć komórkowa będzie niedostępna lub przeciążona, niewielkie radio działające niezależnie od gniazdka może stać się jednym z najprostszych sposobów odbierania komunikatów.

Dlatego obok wody, jedzenia i leków rząd umieścił na liście zapasów na minimum trzy dni coś, co wiele osób dawno przestało mieć w domu: zwykłe radio na baterie lub korbkę.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl