GPS może przestać działać. Rząd zaleca rzecz, której wielu kierowców nie ma już od lat

Nawigacja w telefonie prowadzi dziś kierowców niemal od drzwi do drzwi, ale rządowy Poradnik Bezpieczeństwa zaleca przygotowanie rozwiązania, które jeszcze kilkanaście lat temu było standardowym wyposażeniem samochodu. W sytuacji kryzysowej GPS może nie działać, dlatego kierowca powinien mieć przy sobie coś, co nie potrzebuje ani internetu, ani sygnału z satelitów.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Młody kierowca sprawdza wiadomości na smartfonie po jeździe samochodem.
Fot. Shutterstock.

Rządowe zalecenie jest bardzo konkretne: papierowa mapa lub atlas samochodowy. Alternatywą mogą być również mapy zapisane wcześniej w pamięci telefonu, ale najlepiej nie uzależniać się wyłącznie od jednego urządzenia. Nie jest to teoretyczny scenariusz. W 2026 roku polskie instytucje monitorują zakłócenia systemów nawigacji satelitarnej, a w niektórych częściach kraju użytkownicy telefonów i innych odbiorników rzeczywiście doświadczają problemów z ustaleniem prawidłowej lokalizacji.

Rząd pisze wprost: system GPS może nie działać

W oficjalnym Poradniku Bezpieczeństwa, przygotowanym przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, znajduje się osobna część dotycząca transportu. Wśród zaleceń dla kierowców pojawia się zdanie, które dla osób przyzwyczajonych do Google Maps, Apple Maps czy nawigacji samochodowej może brzmieć jak powrót do zupełnie innej epoki.

„Miej przy sobie papierową mapę lub atlas samochodowy. Możesz wcześniej pobrać mapy offline. System GPS może nie działać” – wskazuje rządowy Poradnik Bezpieczeństwa. To oficjalna rekomendacja, a nie informacja o obowiązku wyposażenia samochodu. Poradnik ma charakter informacyjny i edukacyjny, a jego zalecenia dotyczą przygotowania na różne sytuacje kryzysowe, od awarii infrastruktury i klęsk żywiołowych po zagrożenia militarne.

W tym samym rozdziale kierowcom zalecono również utrzymywanie samochodu w dobrym stanie technicznym i zadbanie o paliwo. W aucie powinny znaleźć się apteczka, gaśnica, trójkąt ostrzegawczy, koło zapasowe lub zestaw naprawczy oraz narzędzia potrzebne do wymiany koła. Rząd wymienia również możliwość przygotowania dodatkowych środków łączności, takich jak CB radio lub krótkofalówki.

Brak internetu i brak GPS to dwie różne rzeczy

Warto rozdzielić dwa problemy, które często wrzucane są do jednego worka. Smartfon może stracić dostęp do internetu, a mimo tego nadal odbierać sygnały systemów nawigacji satelitarnej i ustalać swoją pozycję. Problem pojawia się wtedy, gdy aplikacja nie ma zapisanej mapy danego obszaru i próbuje pobrać ją z sieci. Dlatego właśnie wcześniejsze zapisanie map offline może pozwolić na dalszą orientację nawet podczas awarii sieci komórkowej.

Inna sytuacja występuje, gdy problem dotyczy samego systemu GNSS, do którego należy między innymi amerykański GPS i europejski Galileo. Sygnały mogą zostać zakłócone. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego wskazuje dwa podstawowe rodzaje takich zdarzeń: jamming, czyli zagłuszanie uniemożliwiające odbiornikowi poprawne korzystanie z sygnałów satelitarnych, oraz spoofing, gdy urządzenie otrzymuje fałszywe sygnały i może wskazać błędne położenie. EASA w 2026 roku ponownie zaktualizowała swoje zalecenia dotyczące zakłóceń GNSS ze względu na rosnącą skalę takich zdarzeń w Europie.

W Polsce nawigacja naprawdę bywa zakłócana

Nie trzeba przy tym budować scenariusza wyłącznie na przyszłość. Instytut Łączności opublikował w 2026 roku analizę zakłóceń GNSS obserwowanych w Trójmieście. Dane z sierpnia były bardzo wyraźne: w pierwszych 19 dniach miesiąca całkowite zakłócenia występowały przez 63 proc. dni. Instytut wskazał, że w takich warunkach mapy w telefonach mogą całkowicie zgubić pozycję, pokazywać błędną lokalizację albo nie być w stanie prawidłowo wyznaczyć trasy.

Według Instytutu Łączności anomalie w tym rejonie są obserwowane systematycznie od 2024 roku, a sytuacja wyraźnie pogorszyła się w 2026 roku. Instytucja zaleciła mieszkańcom i turystom, aby nie polegali wyłącznie na nawigacji w telefonie oraz korzystali z tradycyjnych sposobów orientacji lub przygotowanych wcześniej map offline. To dokładnie ten sam kierunek, który pojawia się w rządowym Poradniku Bezpieczeństwa.

Także Główny Urząd Geodezji i Kartografii oraz Polska Agencja Kosmiczna rozpoczęły w czerwcu 2026 roku współpracę dotyczącą monitorowania jakości i dostępności sygnałów GPS, GNSS i usług pozycjonowania. Jednym z celów porozumienia jest właśnie przeciwdziałanie zakłóceniom oraz rozwijanie systemów pozwalających je wykrywać. :contentReference[oaicite:5]{index=5}

W Warszawie telefon może być potrzebny do znacznie więcej niż znalezienia drogi

Dla mieszkańców Warszawy problem nie ogranicza się do zwykłej nawigacji samochodowej. Stołeczna Państwowa Straż Pożarna przypomina o oficjalnym narzędziu „Gdzie się ukryć”, które pokazuje Punkty Schronienia znajdujące się w pobliżu. Są to między innymi stacje metra, przejścia podziemne, tunele i masywne garaże podziemne, które w sytuacji nagłego zagrożenia mogą zapewnić tymczasową osłonę.

I tutaj pojawia się szczególnie ważne rozwiązanie. Dane można pobrać wcześniej do telefonu. Warszawska PSP wskazuje, że po zapisaniu ich w pamięci urządzenia podstawowe funkcje, w tym mapa, wyszukiwanie i prowadzenie do punktu schronienia, mogą działać również offline. Strażacy podkreślają, że właśnie dlatego dane należy pobrać jeszcze zanim wystąpi zagrożenie.

Baza „Gdzie się ukryć” rozwija się bardzo szybko. W maju 2026 roku obejmowała już ponad 83 tys. miejsc doraźnego schronienia w całej Polsce, które według danych administracji mogą zapewnić miejsce dla blisko 24 mln osób. Nie oznacza to, że wszystkie są schronami. Administracja wyraźnie zaznacza, że aplikacja pokazuje przede wszystkim miejsca doraźnego schronienia wykorzystujące istniejącą infrastrukturę.

Papierowa mapa ma jedną ogromną przewagę. Niczego nie potrzebuje

Atlas samochodowy nie rozładuje się, nie utraci zasięgu i nie przestanie pokazywać dróg dlatego, że wystąpiła awaria operatora albo zakłócenie sygnału satelitarnego. Z tego powodu papierowa mapa nadal może pełnić rolę awaryjnego zabezpieczenia, szczególnie podczas dalszej podróży. Nie zastąpi nowoczesnej nawigacji w codziennym użytkowaniu – nie pokaże korków, remontów czy zamkniętej przed chwilą ulicy – ale w sytuacji awaryjnej pozwoli określić położenie miejscowości, głównych dróg, rzek i kierunek dalszej podróży.

Nie trzeba przy tym wozić w samochodzie kolekcji szczegółowych planów każdego miasta. Przy trasach po Polsce wystarczy współczesny atlas drogowy kraju, a w przypadku częstego poruszania się po jednym regionie można dołożyć dokładniejszą mapę województwa lub aglomeracji. Papier najlepiej traktować jako ostatnią warstwę zabezpieczenia, a nie podstawowe narzędzie wykorzystywane każdego dnia.

W kryzysie rząd zaleca ograniczyć jazdę samochodem

Jest jeszcze jedna część rządowego zalecenia, o której łatwo zapomnieć, skupiając się wyłącznie na GPS. Poradnik mówi wprost, że w sytuacjach kryzysowych należy ograniczyć korzystanie z samochodu. Powód jest praktyczny: drogi powinny pozostać przejezdne dla służb ratowniczych oraz transportów wojskowych. Papierowa mapa nie jest więc instrukcją do natychmiastowego wyjazdu z miasta po pojawieniu się zagrożenia.

Rząd zaznacza również, że sama publikacja Poradnika Bezpieczeństwa nie oznacza, że wzrosło zagrożenie atakiem na Polskę. Dokument dotyczy szerokiego katalogu zdarzeń, w tym pożarów, powodzi, awarii prądu i innych sytuacji kryzysowych. Ewakuacja jest traktowana jako rozwiązanie stosowane w wyjątkowych przypadkach i na polecenie właściwych służb.

Co kierowca może przygotować już teraz

  1. Pobierz mapy offline. Najważniejsze jest zapisanie w telefonie obszaru, po którym poruszasz się najczęściej, oraz tras używanych podczas dalszych wyjazdów. Zrób to wcześniej – gdy sieć przestanie działać, może być już za późno na pobieranie dużej ilości danych.
  2. Wrzuć do samochodu atlas Polski. Nie musi zastępować nawigacji. Ma pozwolić określić położenie i znaleźć drogę, kiedy elektronika przestanie być pomocna. Raz kupiony atlas może leżeć w schowku albo bagażniku razem z innym wyposażeniem awaryjnym.
  3. Przygotuj „Gdzie się ukryć” w trybie offline. W Warszawie i innych miastach aplikacja może wskazać najbliższe miejsce doraźnego schronienia, ale dane trzeba wcześniej pobrać do pamięci urządzenia. PSP właśnie do tego zachęca.
  4. Nie uzależniaj wszystkiego od jednego telefonu. Nawet zapisane mapy nie pomogą, jeśli bateria urządzenia się wyczerpie. Rządowy poradnik wymienia dlatego nie tylko mapy, ale cały zestaw przygotowań związanych z samochodem i alternatywną łącznością. Papierowy atlas jest jednym z najprostszych elementów tego zabezpieczenia.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl