Jazda hulajnogą może skończyć się gigantycznym mandatem. Kary sięgają nawet 3000 zł i coraz częściej są stosowane
Wygląda jak zwykła hulajnoga elektryczna, można ją kupić bez większego problemu, a po zmianie ustawień potrafi rozpędzić się znacznie szybciej niż modele znane z miejskich wypożyczalni. I właśnie tutaj zaczyna się problem. To, że urządzenie da się kupić, nie oznacza jeszcze, że wolno nim jeździć po drogach publicznych. Przepisy stawiają hulajnogom bardzo konkretne wymagania, a policja coraz częściej zatrzymuje użytkowników sprzętu, który osiąga prędkości zdecydowanie przekraczające ustawową granicę.

Skala problemu jest coraz większa, bo współczesne urządzenia potrafią dysponować silnikami o mocy kilkuset watów, a mocniejsze konstrukcje jeszcze większej. W wielu modelach fabryczne ustawienia lub elektroniczne ograniczenia można zmodyfikować, dzięki czemu sprzęt zaczyna osiągać 40, 50 czy nawet więcej kilometrów na godzinę. Dla użytkownika może to wyglądać jak zwykłe „odblokowanie hulajnogi”. Z punktu widzenia przepisów drogowych znaczenie ma jednak nie tylko to, jak szybko jedziemy w danej chwili, ale również czy sama konstrukcja pojazdu spełnia wymagania przewidziane dla hulajnogi elektrycznej.
Przepisy są jasne. Hulajnoga elektryczna ma mieć ograniczenie do 20 km/h
Prawo o ruchu drogowym ustala maksymalną dopuszczalną prędkość hulajnogi elektrycznej na 20 km/h. To jednak nie jest jedyny przepis dotyczący tej wartości. Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów wymaga dodatkowo, aby konstrukcja hulajnogi elektrycznej ograniczała rozwijanie prędkości przekraczającej 20 km/h i zapewniała możliwość skutecznego hamowania.
To bardzo ważne rozróżnienie. Nie wystarczy więc kupić urządzenie zdolne do jazdy 60 km/h i obiecać, że na drodze publicznej będziemy nim jeździli tylko 20 km/h. Jeżeli konstrukcja została zmodyfikowana w taki sposób, że przestała spełniać wymagania techniczne dotyczące hulajnogi elektrycznej, pojawia się znacznie poważniejszy problem niż zwykłe przekroczenie dopuszczalnej prędkości.
Ministerstwo Infrastruktury samo zwróciło na to uwagę w lipcu 2026 roku. Resort poinformował, że na polskich drogach pojawia się coraz więcej jednośladów, które przypominają hulajnogi elektryczne, ale w świetle przepisów nimi nie są, ponieważ nie spełniają wymaganych kryteriów technicznych. W przypadku hulajnóg najczęstszym problemem ma być właśnie możliwość rozwijania prędkości większej niż dopuszczalne 20 km/h.
56 km/h na hulajnodze. Policja zatrzymała 14-latka, jego matka dostała 3000 zł mandatu
Jak realny jest problem, pokazuje zdarzenie z września 2026 roku na Mazowszu. Policjanci z Ostrołęki zauważyli 14-latka jadącego hulajnogą elektryczną po drodze krajowej nr 53. Chłopak nie zatrzymał się do kontroli i próbował uciekać. Według policji urządzenie osiągało 56 km/h i nie spełniało warunków technicznych wymaganych dla hulajnogi elektrycznej.
Sprawa nastolatka trafiła do sądu rodzinnego. Konsekwencje poniosła również jego matka. Policja poinformowała, że została ukarana mandatem w wysokości 3000 zł za dopuszczenie dziecka do kierowania pojazdem niespełniającym wymagań prawa. To nie oznacza, że każdy dorosły jadący szybką hulajnogą automatycznie otrzyma mandat dokładnie takiej wysokości. Pokazuje jednak, że przy połączeniu kilku naruszeń konsekwencje mogą bardzo szybko przestać kończyć się na symbolicznych 100 zł.
Podobne sytuacje występują również w przypadku dorosłych. W 2026 roku policjanci z Ciechanowa zatrzymali mężczyznę jadącego hulajnogą drogą krajową nr 50, gdzie taki ruch był niedozwolony. Kierujący miał dodatkowo ponad 1,2 promila alkoholu. Łączna wartość nałożonych mandatów wyniosła 2600 zł.
Po zwykłej ulicy hulajnogą nie zawsze wolno jechać
Jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że skoro hulajnoga jest pojazdem, to jej miejsce zawsze znajduje się na jezdni. Przepisy działają inaczej. Kierujący powinien przede wszystkim korzystać z drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów albo pasa ruchu dla rowerów, jeżeli taki znajduje się na jego trasie.
Na jezdnię można wjechać hulajnogą elektryczną wtedy, gdy nie ma odpowiedniej infrastruktury rowerowej, a na danej drodze dopuszczalna prędkość pojazdów nie przekracza 30 km/h. Jeżeli obok biegnie droga, na której obowiązuje 50, 70 czy 90 km/h, użytkownik hulajnogi nie może po prostu włączyć się do ruchu samochodowego tylko dlatego, że jego urządzenie jest wystarczająco szybkie.
Policja przypomina, że za jazdę hulajnogą elektryczną po jezdni w miejscu, w którym jest to niedozwolone, może zostać nałożony mandat 100 zł. Jeżeli jednak dojdą kolejne wykroczenia – alkohol, stworzenie zagrożenia, nieprawidłowe zachowanie wobec pieszych albo inne naruszenia – końcowy rachunek może być wielokrotnie wyższy.
Droga ma ograniczenie do 50 km/h? Wtedy hulajnoga powinna zniknąć z jezdni
W typowej miejskiej sytuacji wygląda to następująco. Jeżeli wzdłuż ulicy biegnie droga dla rowerów, kierujący hulajnogą powinien z niej korzystać. Jeśli drogi rowerowej nie ma, ale na jezdni obowiązuje ograniczenie do 30 km/h, może jechać jezdnią. Gdy natomiast na jezdni dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h i nie ma infrastruktury rowerowej, przepisy wyjątkowo pozwalają korzystać z drogi dla pieszych.
Tam pojawia się jednak kolejna istotna zasada. Po chodniku nie wolno poruszać się z pełną dopuszczalną dla hulajnogi prędkością. Kierujący ma jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność, ustępować pieszym i nie utrudniać im ruchu. Pieszy ma w tym miejscu bezwzględne pierwszeństwo.
W praktyce oznacza to, że posiadacz bardzo mocnej hulajnogi może znaleźć się w paradoksalnej sytuacji. Kupił urządzenie zdolne do jazdy kilkadziesiąt kilometrów na godzinę, ale na legalnej trasie rowerowej nadal obowiązuje go 20 km/h, a na chodniku musi zwolnić jeszcze bardziej – do prędkości zbliżonej do pieszego.
Zdjęcie blokady może stworzyć znacznie większy problem niż samo przekroczenie prędkości
Wiele urządzeń oferowanych na rynku jest elektronicznie ograniczonych. Użytkownicy zmieniają oprogramowanie, ustawienia sterownika albo dokonują innych modyfikacji pozwalających wykorzystać pełne możliwości silnika. I właśnie tutaj warto uważać na bardzo istotny szczegół: obowiązujące warunki techniczne mówią o konstrukcyjnym ograniczeniu możliwości rozwijania prędkości ponad 20 km/h.
Ministerstwo Infrastruktury pracuje obecnie nad dodatkowym uszczelnieniem tych przepisów. Zapowiedziany w lipcu projekt ma między innymi uderzyć w handel urządzeniami, które udają legalne hulajnogi elektryczne, mimo że mają parametry niezgodne z przepisami. Resort chce także objąć sankcjami podmioty wprowadzające do obrotu pojazdy umożliwiające manipulowanie mechanizmem napędowym tak, aby można było zwiększyć prędkość ponad 20 km/h.
Ministerstwo zapowiedziało również wprowadzenie rozwiązania, które wprost obejmie problem zdejmowania blokad, oraz przyznanie strażom miejskim uprawnień do kontroli prędkości i mocy hulajnóg. To są jednak dopiero projektowane zmiany. Nie należy przedstawiać ich jako prawa już obowiązującego. Już dzisiaj istnieje natomiast wymóg techniczny ograniczający konstrukcyjnie prędkość hulajnogi do 20 km/h.
Moc 500 czy 1000 W nie jest sama w sobie najważniejszą granicą
Przy szybkich hulajnogach często pojawia się dyskusja o mocy silnika. Sprzedawane urządzenia mogą mieć kilkaset watów mocy, a mocniejsze konstrukcje znacznie więcej. W przypadku legalnej definicji hulajnogi elektrycznej kluczowym parametrem nie jest jednak obecnie prosty ustawowy limit wyrażony jedną wartością w watach, taki jak w przypadku części innych pojazdów.
Dla użytkownika znacznie ważniejsze jest to, że konstrukcja ma uniemożliwiać przekroczenie 20 km/h. Mocny silnik może poprawiać przyspieszenie lub zdolność pokonywania wzniesień, ale jeżeli urządzenie konstrukcyjnie rozwija dużo większą prędkość, zaczyna się problem z jego zgodnością z wymaganiami przewidzianymi dla hulajnogi używanej w ruchu drogowym.
Dlatego przy zakupie urządzenia nie warto patrzeć wyłącznie na napis „hulajnoga elektryczna” znajdujący się w sklepie internetowym. Ministerstwo Infrastruktury samo przyznaje, że na rynku pojawiają się sprzęty sprzedawane w sposób sugerujący przynależność do tej kategorii, choć ich parametry powodują, że w ruchu drogowym nie spełniają przewidzianych dla niej wymagań.
Alkohol na hulajnodze kosztuje 1000 albo 2500 zł
Dużo bardziej dotkliwe od mandatu za niewłaściwe korzystanie z jezdni są konsekwencje jazdy po alkoholu. Osoba prowadząca hulajnogę elektryczną przy stężeniu od 0,2 do 0,5 promila może otrzymać 1000 zł mandatu. Po przekroczeniu 0,5 promila, czyli w stanie nietrzeźwości, mandat wynosi 2500 zł.
To właśnie dlatego końcowe konsekwencje nielegalnej przejażdżki mogą sięgać kilku tysięcy złotych. Jeśli kierujący jednocześnie jedzie po drodze, po której hulajnogą poruszać się nie wolno, jest nietrzeźwy albo popełnia kolejne wykroczenia, poszczególne naruszenia mogą być rozliczane osobno. W poważniejszych przypadkach sprawa może zamiast zwykłego mandatu trafić do sądu.
W jednym z opisanych przez policję przypadków sąd ukarał 25-latka grzywną w wysokości 3000 zł i dodatkowo zakazał mu prowadzenia hulajnogi elektrycznej przez 6 miesięcy. Mężczyzna jechał hulajnogą po drodze wojewódzkiej, gdzie obowiązywało 90 km/h, a dodatkowo miał około 1,2 promila alkoholu.
Od 2026 roku dzieci obowiązują jeszcze ostrzejsze zasady
W tym roku zmieniły się również przepisy dotyczące najmłodszych użytkowników. Minimalny wiek samodzielnego korzystania z hulajnogi elektrycznej na drodze został podniesiony do 13 lat. Młodsze dzieci mogą korzystać z takiego urządzenia w strefie zamieszkania pod opieką osoby dorosłej. Osoby w wieku poniżej 16 lat mają również obowiązek używania kasku ochronnego podczas jazdy hulajnogą elektryczną.
Rodzic powinien więc zwracać uwagę nie tylko na to, czy dziecko potrafi obsługiwać urządzenie. Znaczenie mają również parametry kupionego sprzętu. Przypadek 14-latka z Mazowsza, który rozpędzał hulajnogę do 56 km/h, pokazuje, że przekazanie dziecku bardzo szybkiego, niespełniającego wymagań urządzenia może skończyć się konsekwencjami również dla opiekuna.
Wypadków jest coraz więcej. W 7 miesięcy zginęło już 11 osób
Za coraz ostrzejszym podejściem służb stoją również statystyki. Według Komendy Głównej Policji w 2025 roku odnotowano 1158 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych. Dane za pierwszych 7 miesięcy 2026 roku były jeszcze bardziej niepokojące.
Od stycznia do lipca 2026 roku liczba wypadków wzrosła z 702 w analogicznym okresie poprzedniego roku do 828. Liczba zabitych wzrosła z 5 do 11 osób, a rannych z 638 do 745. Policja zwraca szczególną uwagę na dzieci i nastolatków, bo właśnie w młodszych grupach wiekowych notowana jest bardzo duża liczba zdarzeń.
Przy prędkości 20 km/h upadek może skończyć się poważnymi obrażeniami. Przy 50 czy 60 km/h użytkownik stoi na niewielkim podeście, nie ma pasów, poduszek powietrznych ani karoserii, a średnica kół jest nieporównywalnie mniejsza niż w motocyklu. Dziura, krawężnik lub nagły manewr samochodu mogą więc mieć zupełnie inne konsekwencje niż podczas spokojnej jazdy po drodze rowerowej.
Przed wyjazdem wystarczy sprawdzić dwie rzeczy
Właściciel hulajnogi powinien przede wszystkim sprawdzić, jakie parametry ma jego urządzenie i czy nie zostało zmodyfikowane w sposób pozwalający konstrukcyjnie rozwijać prędkość wyższą niż przewidziana przez przepisy. Sam tryb sportowy, aplikacja producenta czy możliwość wejścia w ukryte ustawienia nie są argumentem usprawiedliwiającym jazdę takim sprzętem po drodze publicznej.
Druga rzecz to trasa. Nawet całkowicie legalną hulajnogą nie wolno wjechać na każdą jezdnię. Jeżeli nie ma drogi rowerowej, korzystanie z jezdni jest dozwolone tylko tam, gdzie limit dla pojazdów wynosi maksymalnie 30 km/h. Przy wyższym ograniczeniu i braku infrastruktury rowerowej należy korzystać z drogi dla pieszych na zasadach określonych dla hulajnóg, przede wszystkim zwalniając do prędkości zbliżonej do ruchu pieszego.
Największa pułapka polega więc na tym, że rynek technologicznie wyprzedził sposób, w jaki wiele osób myśli o hulajnogach. Urządzenie wyglądające niemal tak samo jak miejska hulajnoga może dysponować wielokrotnie większymi możliwościami. Na drodze publicznej nadal obowiązuje jednak granica 20 km/h i konkretne wymagania techniczne. Zakup szybkiego modelu ani zdjęcie elektronicznej blokady nie zmieniają tych zasad.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.