Kierowca autobusu miejskiego uderzył w auto z rodziną i odjechał. To nie są jedyne przewinienia. Policja analizuje nagranie

Kierowca autobusu miejskiego linii 728 miał wykonać niebezpieczny manewr na ul. Mrokowskiej w Złotokłosie pod Piasecznem, uderzyć w samochód, którym podróżowała rodzina, a następnie odjechać z miejsca kolizji. Zdarzenie zostało nagrane kamerą samochodową. Sprawę jako pierwszy opisał TVN Warszawa, do którego zgłosił się uczestnik kolizji. Policja w Piasecznie potwierdziła, że prowadzi czynności wyjaśniające i ustala, kto 26 sierpnia siedział za kierownicą pojazdu.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Radiowóz na sygnale. Fot. Shutterstock.
Radiowóz na sygnale. Zdjęcie poglądowe. Fot. Shutterstock.

Materiał jest mocny, bo nie opiera się wyłącznie na relacji kierowcy samochodu. Kierowca dysponuje nagraniem z wideorejestratora, a o sprawie wypowiedziała się podkom. Magdalena Gąsowska z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie, która również zapisem dysponuje. Według policjantki zapis wskazuje, że kierowca autobusu nie tylko doprowadził do kolizji i stworzył zagrożenie, ale miał popełnić także inne wykroczenia. Funkcjonariusze wystąpili już do przewoźnika o dane osoby, która realizowała tego dnia kurs.

Autobus miał wyprzedzać mimo podwójnej linii ciągłej i przejścia dla pieszych

Do zdarzenia doszło w środę 26 sierpnia. Jak opowiedział TVN Warszawa 35-letni uczestnik kolizji, jechał samochodem razem z żoną i dzieckiem. Za nimi poruszał się autobus linii 728. W pewnym momencie kierowca autobusu miał rozpocząć wyprzedzanie na odcinku, na którym obowiązywało ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Według relacji kierowcy samochodu i materiału opisanego przez TVN Warszawa autobus przejechał przez podwójną linię ciągłą, a manewr obejmował również przejście dla pieszych. Wracając na swój pas, pojazd komunikacji miejskiej uderzył w samochód 35-latka. Jednocześnie z przeciwnego kierunku nadjeżdżało inne auto. Jego kierowca miał zahamować, aby uniknąć czołowego zderzenia z autobusem.

Jednak zarzut dotyczy również tego, co stało się chwilę później. Kierowca autobusu nie zatrzymał się po kontakcie z osobówką. Poszkodowany próbował zwrócić jego uwagę sygnałami świetlnymi, ale autobus kontynuował kurs. Z relacji przekazanej TVN Warszawa wynika, że pojazd zatrzymywał się na kolejnych przystankach i wysadzał pasażerów.

Po zakończeniu trasy miał zawrócić i pojechać dalej

Linia 728 kursuje między rejonem Warszawy a miejscowościami położonymi na południe od stolicy. Od 2025 r. jej trasa została wydłużona do Henrykowa-Urocza. Autobus przejeżdża m.in. przez Raszyn, Janki, Łazy, Mroków, Szczaki i Złotokłos. To właśnie na tej trasie doszło do opisywanej kolizji.

Uczestnik zdarzenia przekazał TVN Warszawa, że po dojechaniu do Henrykowa-Urocza autobus nie miał zakończyć jazdy w sposób, którego się spodziewał. Według jego relacji kierowca zawrócił na rondzie i ruszył dalej. 35-latek uznał, że zachowanie kierującego wskazywało, iż miał świadomość wcześniejszego zdarzenia. To jest jednak ocena uczestnika kolizji – policja dopiero wyjaśnia dokładny przebieg całej sytuacji.

Podkom. Magdalena Gąsowska potwierdziła TVN Warszawa, że 35-letni pokrzywdzony został już przesłuchany, a materiał z jego kamery samochodowej został zabezpieczony. Policjantka wskazała, że zapis pokazuje zarówno samo stworzenie zagrożenia i kolizję, jak również szereg innych zachowań kierowcy autobusu wymagających wyjaśnienia.

Na obecnym etapie prowadzone są czynności wyjaśniające. Policja wystąpiła do przewoźnika z prośbą o informację, kto 26 sierpnia prowadził autobus uczestniczący w zdarzeniu przy ul. Mrokowskiej w Złotokłosie.

Nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska firmy dotyczącego zachowania kierowcy ani informacji, czy wobec pracownika zostały podjęte wewnętrzne działania.

Nie zostały też publicznie podane informacje o osobach rannych. Sprawa jest obecnie traktowana jako kolizja drogowa, ale sposób jazdy widoczny na nagraniu może być oceniany przez policję oddzielnie w odniesieniu do poszczególnych naruszeń przepisów. Ostateczna kwalifikacja oraz konsekwencje będą zależały od ustaleń funkcjonariuszy.

Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych jest co do zasady zabronione

Opis zdarzenia ma znaczenie również z punktu widzenia przepisów. Prawo o ruchu drogowym zabrania wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany. Osobnym naruszeniem może być niestosowanie się do znaków poziomych, w tym przekraczanie linii, której przejeżdżać nie wolno.

Każdy z tych elementów musi jednak zostać oceniony w konkretnych okolicznościach przez policję. Sam fakt, że nagranie wygląda jednoznacznie dla oglądającego, nie zastępuje formalnych ustaleń. Funkcjonariusze muszą ustalić kierującego, przesłuchać uczestników, przeanalizować zapis kamery i ocenić poszczególne manewry. Dopiero później będzie można mówić o konkretnych zarzutach lub karach.

Sprawa jest szczególnie istotna, bo chodzi o autobus wykonujący regularny kurs z pasażerami. Linia 728 obsługuje zarówno osoby dojeżdżające w kierunku Warszawy, jak i mieszkańców miejscowości położonych między stolicą a gminą Piaseczno. Kierowca autobusu odpowiada więc nie tylko za własne bezpieczeństwo, ale również za pasażerów znajdujących się w pojeździe i innych uczestników ruchu.

Nagranie może przesądzić o dalszym postępowaniu

W takich sprawach zapis z wideorejestratora może mieć ogromne znaczenie. Pozwala odtworzyć położenie pojazdów, oznakowanie drogi, moment rozpoczęcia i zakończenia manewru oraz zachowanie kierowcy po zderzeniu. W tym przypadku policja potwierdziła już TVN Warszawa, że nagranie znajduje się w materiale sprawy.

Osoba uczestnicząca w podobnym zdarzeniu powinna zabezpieczyć oryginalny plik z kamery i nie nadpisywać go kolejnymi nagraniami. Przydatne są także zdjęcia uszkodzeń, dokładna godzina zdarzenia, numery rejestracyjne pojazdów, dane świadków oraz zapis trasy. W przypadku autobusu komunikacji publicznej czas i miejsce pozwalają dodatkowo ustalić konkretny kurs i kierowcę poprzez dokumentację przewoźnika.

Na razie wiadomo, że piaseczyńska policja prowadzi czynności, a przewoźnik został poproszony o wskazanie kierowcy. TVN Warszawa, który jako pierwszy opisał sprawę na podstawie zgłoszenia do Kontakt24 i nagrania uczestnika kolizji, poinformował również, że według policji kierujący będzie musiał liczyć się z konsekwencjami. Jakie dokładnie one będą, okaże się po zakończeniu postępowania.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl