Łoś wparował przez okno prosto do salonu pod Warszawą. To nie jest jego pierwsza wizyta w okolicy
W czwartek w jednym z domów w Wólce Kozodawskiej koło Piaseczna zrobiło się nieoczekiwanie tłoczno – przez otwarte okno do środka wtargnął dorosły łoś. Jak informuje RMF MAXX zwierzę było zdezorientowane i zaczęło poruszać się po wnętrzu, przez co uszkodziło kilka mebli, zanim na miejscu pojawiły się służby.

Zwierzę już wcześniej krążyło po okolicy
Na miejsce natychmiast wezwano odpowiednie służby. Straż Miejska w Piasecznie potwierdziła, że cała interwencja przebiegła sprawnie i bezpiecznie – zarówno dla mieszkańców domu, jak i dla samego zwierzęcia.
To niecodzienne spotkanie nie było w Wólce Kozodawskiej pierwszym kontaktem z tym samym zwierzęciem. Sołectwo już wcześniej ostrzegało mieszkańców, że w okolicy pojawił się łoś, którego spotkało w ostatnich dniach wiele osób. W komunikacie sołtysa apelowano o szczególną ostrożność – zarówno do spacerowiczów z dziećmi, jak i do kierowców czy właścicieli psów – przypominając, że to dzikie zwierzę, do którego nie należy się zbliżać.
Wólka Kozodawska leży nad Jeziorką, tuż przy granicy Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, więc bliskość rozległych terenów leśnych tłumaczy, skąd w okolicy w ogóle wziął się tak duży, leśny gość.
To nie tylko problem okolic Piaseczna – łosie coraz śmielej wchodzą też do Warszawy
Podobne spotkania w ostatnich latach zdarzają się coraz częściej, i to niekoniecznie na obrzeżach aglomeracji. Jak tłumaczyła w rozmowie z tvn24.pl zastępca dyrektora do spraw gospodarki leśnej Lasów Miejskich Andżelika Gackowska, Warszawa jest zielonym miastem, a dziki, praski brzeg Wisły pozwala łosiom przemieszczać się niezauważenie nawet w głąb miasta. W stolicy zwierzęta te widziano już między innymi na rondzie Wiatraczna i na ulicy Modlińskiej, a wcześniej także na Bemowie i biegające po Wisłostradzie. Jak dowiedziała się Warszawa w Pigułce, był także przypadek, gdy Łosia odławiano w samym centrum stolicy. Gackowska zwracała też uwagę, że łosi w całej Polsce jest po prostu coraz więcej – to gatunek objęty całorocznym moratorium łowieckim, praktycznie bez naturalnych wrogów w polskich warunkach.
Ten wzrost populacji ma swoją drugą stronę. Statystyki obejmujące lata 2003-2019 mówią o co najmniej 467 udokumentowanych zderzeniach samochodów z łosiami w całym kraju, a eksperci leśnictwa wskazują, że dziś takich zdarzeń może być jeszcze więcej – populacja gatunku rośnie od czasu wprowadzenia moratorium na początku lat 2000., a jednocześnie coraz gęstsza sieć dróg przecina doliny rzeczne i tereny leśne, którymi zwierzęta od wieków migrują.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak zachować się w razie spotkania z łosiem
Mieszkańcy okolic Piaseczna, Konstancina i innych podwarszawskich terenów blisko lasów powinni zachować czujność zwłaszcza wieczorami i wcześnie rano, kiedy łosie najchętniej się przemieszczają – to właśnie wtedy dochodzi do większości takich spotkań. Zwierzę zawsze najlepiej obserwować z bezpiecznej odległości, nie zbliżać się do niego i nie próbować go przeganiać czy fotografować z bliska, szczególnie w pobliżu młodych. Domykanie okien i drzwi tarasowych na parterze w domach sąsiadujących z terenami zielonymi to prosty sposób, by uniknąć powtórki z Wólki Kozodawskiej. O każdym spotkaniu z dużym dzikim zwierzęciem w rejonie zabudowanym najlepiej od razu poinformować straż miejską lub najbliższy posterunek policji.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.