W Warszawie niedługo 31 stopni. Tydzień później wleje się piekielny upał. Będą nawet 44 stopnie

Najbliższa niedziela przyniesie stolicy najcieplejszy dzień tego weekendu – i powrót deszczu. To jednak dopiero rozgrzewka. W długoterminowych wyliczeniach modeli pogodowych na początek sierpnia pojawia się liczba, która budzi respekt nawet u samych synoptyków, choć sami podchodzą do niej z dużą rezerwa.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Upały w Warszawie. Pałac na Wodzie w Łazienkach Królewskich. Zbliżenie na termometr, który pokazuje 42 stopnie.
Upały w Warszawie. Pałac na Wodzie w Łazienkach Królewskich. Zbliżenie na termometr, który pokazuje 42 stopnie. | Grafika wygenerowana przy pomocy AI.

Weekend w Warszawie: chłodny piątek, spokojna sobota, gorąca i mokra niedziela

W piątek, 24 lipca, stolicę czeka spore zachmurzenie i przelotny deszcz, ale temperatura maksymalna sięgnie około 22 stopni. Sobota, 25 lipca, ma być najspokojniejszym dniem weekendu – bez opadów, choć wciąż pod dużym zachmurzeniem, z temperaturą do około 25 stopni. Najchłodniej zrobi się w nocy z soboty na niedzielę, gdy termometry spadną do około 14 stopni.

Prawdziwy zwrot przyniesie niedziela. To zdecydowanie najcieplejszy dzień weekendu – temperatura może sięgnąć nawet 31 stopni Celsjusza, choć wyższym wartościom może towarzyszyć powrót deszczu. Ten sam klin gorącego powietrza obejmie zresztą całą Polskę – jak zaznacza synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek, w niedzielę nad kraj wnika masa pochodzenia zwrotnikowego, podnosząca temperaturę na zachodzie kraju powyżej 25 stopni, podczas gdy od zachodu napiera już chłodniejsze powietrze znad Atlantyku, formując nad Niemcami i zachodnią Polską front burzowy. Na mapach pogodowych na niedzielę cieplejsze barwy obejmują praktycznie cały kraj – to sygnał, że fala ciepła nie ograniczy się do stolicy.

To nie koniec – fala ciepła w Polsce będzie się jeszcze wahać?

Po niedzielnym epizodzie pogoda w kraju nie uspokoi się na dobre. W poniedziałek, 27 lipca, upał na chwilę odpuści na północy i zachodzie, ale na wschodzie utrzyma się jeszcze temperatura rzędu 28 stopni. We wtorek, 28 lipca, zrobi się wyraźnie chłodniej niemal wszędzie – od kilkunastu stopni na Podhalu do 22-23 we Wrocławiu i Zielonej Górze. Już od środy, 29 lipca, gorące powietrze zacznie jednak z powrotem zajmować kolejne regiony, a w Szczecinie i Koszalinie temperatura ponownie sięgnie 27-29 stopni.

To właśnie ten wzorzec – naprzemienne fale ciepła i krótkie ochłodzenia – ma, zdaniem synoptyków, doprowadzić do kolejnego, poważniejszego uderzenia gorąca na przełomie lipca i sierpnia.

Nie byłby to zresztą odosobniony epizod tego lata. Dopiero 28 czerwca Polska przeżyła falę upałów, która skończyła się nowym rekordem temperatury – 40,5 stopnia w Słubicach i 40,3 w Toruniu, przy obowiązujących wcześniej ostrzeżeniach IMGW trzeciego stopnia. Tamten epizod przełożył się realnie na przeciążone sieci energetyczne oraz wzrost liczby interwencji medycznych, a po samym szczycie gorąca nad kraj napłynęły gwałtowne burze. To właśnie dlatego kolejne sygnały modeli o podobnej skali upału są dziś traktowane poważnie, choć wciąż z ostrożnością.

To nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie. Podobne, pojedyncze mapy z ekstremalnymi wartościami temperatury pojawiały się już wcześniej tego lata i chętnie rozchodziły się w sieci, choć część z nich traciła aktualność już po kolejnej aktualizacji modelu. Nie oznacza to, że upału nie będzie – oznacza tylko, że konkretną liczbę z jednej mapy warto traktować jako sygnał do obserwacji, a nie gotową zapowiedź.

Modele wskazują na 1 sierpnia. Europejski mówi o 42 stopniach

Według europejskiego modelu ECMWF, już 1 sierpnia nad znaczną część kraju napłynie bardzo gorące powietrze, przede wszystkim w centralnej Polsce, ale też miejscami na południu i wschodzie. Lokalnie temperatura w cieniu mogłaby przekroczyć 40 stopni, a w pojedynczych miejscach dojść nawet do około 42 stopni – to więcej, niż wynosi obecny rekord ciepła w Polsce. Wyjątkiem mają pozostać rejony nadmorskie, gdzie bliskość wody utrzyma temperaturę w granicach 25-28 stopni.

Zbliżony obraz sytuacji rysuje amerykański model GFS. Według jego wyliczeń fala gorąca ma zacząć się 1 sierpnia na zachodzie i w centrum kraju (31-35 stopni), dzień później przesunąć się na wschód i objąć większy obszar Polski (lokalnie do 38 stopni na południowym wschodzie), a szczyt osiągnąć 3 sierpnia, gdy upał obejmie już większość kraju. Tego dnia najgoręcej ma być właśnie w rejonie Mazowsza, a więc również w Warszawie i okolicach, gdzie termometry mogłyby wskazać od 36 do 38 stopni. Podobnie wysokie wartości, między 34 a 37 stopni, prognoza przewiduje też dla Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Górnego Śląska, Małopolski i Podkarpacia.

44 stopni? Warto na nią patrzeć z dystansem

W obiegu pojawiła się też jeszcze bardziej ekstremalna wartość – 44 stopnie na początku sierpnia. Warto jednak wiedzieć, skąd ona pochodzi. To pojedynczy przebieg modelu ECMWF w horyzoncie około dwóch tygodni, a więc raczej symulacja jednego z możliwych scenariuszy. Sam ECMWF w swoich materiałach podkreśla, że jego produkty na tak odległy termin wymagają interpretacji synoptyka, a nie automatycznego odczytu liczby z mapy.

Skok z obecnych, już ekstremalnych 40-41 stopni od razu do 44 oznaczałby więc kolejny, jeszcze bardziej skrajny rekord i wymagałby bardzo specyficznego układu barycznego oraz napływu mas powietrza. Nawet gdyby sierpniowy upał zatrzymał się na wartościach z prognozy GFS, czyli 36-38 stopni, a nie sięgnął 44, i tak byłby to jeden z najsilniejszych epizodów gorąca w historii polskich pomiarów.

Warto przy tym odróżnić prognozę na pojedyncze, najgorętsze dni od prognozy na cały miesiąc. Ta druga, według wyliczeń IMGW, zakłada dla Warszawy średnią temperaturę sierpnia na poziomie około 19,2 stopnia – a więc znacznie mniej niż wartości szczytowe z prognoz na 1-3 sierpnia. Średnia miesięczna liczona jest bowiem z uwzględnieniem chłodniejszych nocy i dni bez fali upałów, więc pojedyncze ekstremalne odczyty nie przekładają się wprost na cały bilans miesiąca.

Jak przygotować się na wracający upał?

W niedzielę najlepiej zaplanować aktywności na zewnątrz na godziny poranne lub wczesnowieczorne. Szczyt temperatury, czyli okolice południa i wczesnego popołudnia, zbiegnie się z powrotem opadów – ten sam napływ ciepłego, wilgotnego powietrza, który podniesie słupki rtęci do 31 stopni, sprzyja też gwałtownym, krótkotrwałym burzom. Kierowcy i rowerzyści planujący w niedzielę dłuższe trasy powinni więc zabrać ze sobą nie tylko krem z filtrem, ale i parasol albo pelerynę – w tym wypadku upał i deszcz nie są sprzecznością, tylko skutkiem tego samego frontu.

Prognozy na przełomie lipca i sierpnia warto z kolei traktować jako sygnał ostrzegawczy, a nie gotowy scenariusz – konkretne wartości temperatury będą się jeszcze zmieniać z każdą kolejną aktualizacją modeli, czasem nawet o kilka stopni z dnia na dzień. To jednak nie powód, żeby je zignorować. Osoby starsze i przewlekle chore już teraz mogą zaplanować, jak w tym okresie ograniczyć wysiłek fizyczny w najgorętszych godzinach dnia – niezależnie od tego, czy ostatecznie będzie to 36, czy 42 stopnie, kierunek zmian jest dziś dość spójny między modelami ECMWF i GFS.

Najbardziej wiarygodnym źródłem w miarę zbliżania się do 1 sierpnia pozostaną bieżące komunikaty IMGW, a nie pojedynczy przebieg modelu sprzed dwóch tygodni. To Instytut wydaje oficjalne ostrzeżenia przed upałem z odpowiednim wyprzedzeniem, i to jego prognozy krótkoterminowe – aktualizowane na kilka dni przed samym zjawiskiem – najdokładniej pokażą, czy sierpniowa fala gorąca rzeczywiście osiągnie zapowiadaną dziś skalę.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl