Masz pieniądze na koncie, ale nie możesz nimi zapłacić. Rząd wskazuje, co warto mieć w domu
Pieniądze są na rachunku, karta znajduje się w portfelu, a telefon jest naładowany. Mimo to przy kasie może pojawić się poważny problem. Wystarczy dłuższa awaria prądu lub systemu płatniczego, aby codzienne zakupy stały się znacznie trudniejsze. Rząd w oficjalnym „Poradniku bezpieczeństwa” wskazuje, co każdy powinien przygotować na taką sytuację. Chodzi o gotówkę, ale ważny jest jeden szczegół.

Polacy coraz częściej korzystają z płatności bezgotówkowych. Telefon, karta płatnicza czy zegarek pozwalają zapłacić za zakupy w kilka sekund. Wygoda sprawia jednak, że wiele osób praktycznie przestało nosić przy sobie banknoty i monety.
W normalnych warunkach nie stanowi to problemu. Sytuacja może się jednak zmienić podczas rozległej awarii zasilania, problemów z siecią telekomunikacyjną lub czasowej niedostępności terminali płatniczych.
Nawet jeśli na koncie znajdują się oszczędności, w takich okolicznościach dostęp do nich może być chwilowo utrudniony. Nie oznacza to utraty pieniędzy ani problemów z wypłacalnością banku. Chodzi o techniczną możliwość dokonania płatności.
Rząd wskazuje, co warto mieć w każdym domu
W oficjalnym „Poradniku bezpieczeństwa”, przygotowanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, znalazły się zalecenia dotyczące domowych zapasów na sytuacje kryzysowe.
Jednym z wymienionych elementów jest gotówka w różnych nominałach.
To ważny szczegół. Nie chodzi wyłącznie o posiadanie pieniędzy w banknotach o wysokiej wartości. W czasie awarii praktyczniejsze mogą okazać się mniejsze nominały, pozwalające zapłacić za podstawowe produkty bez konieczności wydawania dużej reszty.
Rządowe zalecenia dotyczą zarówno przygotowania domowych zapasów, jak i wyposażenia plecaka ewakuacyjnego.
Gotówka ma stanowić dodatkowe zabezpieczenie na wypadek sytuacji, w której dostęp do elektronicznych metod płatności będzie ograniczony.
Karta może nie zadziałać, nawet jeśli masz pieniądze
Wiele osób utożsamia dostępność środków na rachunku z możliwością natychmiastowego ich wykorzystania. Tymczasem płatności elektroniczne wymagają sprawnie działającej infrastruktury.
Terminale płatnicze potrzebują zasilania i odpowiedniej łączności. Bankomaty również zależą od infrastruktury technicznej. W przypadku poważniejszej awarii dostęp do tych urządzeń może zostać ograniczony.
W praktyce oznacza to, że sklep może mieć na półkach żywność, wodę czy podstawowe artykuły higieniczne, ale nie być w stanie przyjąć płatności kartą.
Nie każda awaria powoduje całkowite wyłączenie płatności bezgotówkowych. Niektóre terminale obsługują rozwiązania pozwalające na czasowe działanie bez standardowego połączenia z systemem autoryzacji. Nie można jednak zakładać, że będą one dostępne w każdym sklepie.
Dlatego posiadanie niewielkiego zapasu gotówki może ułatwić zakupy w trudnych warunkach.
Ile gotówki trzeba przygotować? Rząd nie podaje jednej kwoty
W rządowym „Poradniku bezpieczeństwa” nie wskazano jednej obowiązkowej sumy, którą każde gospodarstwo domowe powinno trzymać w gotówce.
Zalecenie dotyczy przede wszystkim przygotowania zapasu i posiadania pieniędzy w różnych nominałach.
Potrzeby będą różne w zależności od liczby domowników, wydatków na żywność, leki, transport czy inne podstawowe produkty.
Najrozsądniej oszacować, ile pieniędzy rodzina potrzebowałaby na codzienne, niezbędne zakupy przez kilka dni, gdyby płatności elektroniczne były czasowo niedostępne.
Nie oznacza to konieczności wypłacania wszystkich oszczędności z banku.
Przechowywanie dużych sum w domu wiąże się z ryzykiem kradzieży, pożaru lub przypadkowej utraty pieniędzy. Gotówka awaryjna powinna być uzupełnieniem środków na rachunku bankowym, a nie ich całkowitym zastępstwem.
Nie tylko pieniądze. Rząd zaleca zapasy na minimum trzy dni
W części poradnika poświęconej przygotowaniu domu władze wskazują, że gospodarstwa domowe powinny dysponować podstawowymi zapasami na co najmniej trzy dni.
Na oficjalnej liście znalazły się między innymi:
- Woda pitna — minimum trzy litry na osobę na dobę.
- Żywność o długim terminie przydatności, najlepiej niewymagająca gotowania.
- Leki przyjmowane na stałe i apteczka.
- Latarka oraz radio na baterie lub korbkę.
- Naładowany telefon i powerbank.
- Podstawowe środki higieniczne.
- Gotówka w różnych nominałach.
Istotne jest również regularne sprawdzanie zapasów i terminów przydatności produktów.
Zalecenia nie oznaczają, że mieszkańcy Polski powinni spodziewać się natychmiastowej katastrofy. Ich celem jest zwiększenie samodzielności gospodarstw domowych na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń.
Warszawa również nie jest całkowicie odporna na awarie
Mieszkańcy Warszawy i okolic korzystają z rozbudowanej infrastruktury energetycznej, telekomunikacyjnej i bankowej. Jednak nawet w dużym mieście lokalna awaria zasilania może utrudnić funkcjonowanie sklepów, punktów usługowych czy bankomatów.
Nie musi to oznaczać problemów w całej stolicy. Czasami wystarczy przerwa w dostawie energii obejmująca pojedynczy budynek lub kilka ulic.
Z tego powodu warto wcześniej sprawdzić, czy w domu znajdują się podstawowe zapasy oraz niewielka ilość gotówki pozwalająca opłacić najpilniejsze wydatki.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli na co dzień płacisz wyłącznie telefonem lub kartą, warto przygotować dodatkową metodę płatności na wypadek awarii.
Nie trzeba wypłacać dużych kwot ani rezygnować z usług bankowych. Wystarczy rozsądnie oszacowany zapas gotówki, najlepiej w kilku nominałach, przechowywany w bezpiecznym miejscu.
Warto również upewnić się, że pozostali domownicy wiedzą, gdzie znajdują się awaryjne pieniądze, o ile mogą potrzebować do nich dostępu.
Najważniejsze jest rozróżnienie dwóch sytuacji: posiadania pieniędzy na koncie i możliwości skorzystania z nich w danym momencie.
Rządowy poradnik przypomina, że podczas poważnej awarii te dwie rzeczy nie zawsze muszą oznaczać to samo.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.