Nadchodzi rewolucja w podatku od mieszkań. Rachunek może wzrosnąć do tysięcy złotych. Projekt jest już w Sejmie

To może być jedna z największych zmian w opodatkowaniu nieruchomości od lat. W Sejmie znajduje się projekt, który odchodzi od obecnego sposobu naliczania podatku od mieszkań i domów wyłącznie według powierzchni i wiąże obciążenie z wartością nieruchomości. Szczególnie mocno odczuliby zmianę właściciele posiadający co najmniej trzy mieszkania lub domy. W ich przypadku projektowane obciążenie może wynosić od 0,5 do nawet 1,5 proc. wartości nieruchomości. Projekt nie jest jednak jeszcze obowiązującym prawem, a Ministerstwo Finansów deklarowało, że rząd nie prowadzi własnych prac nad powszechnym podatkiem katastralnym.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Bloki na jednym z osiedli w Warszawie | Fot. Warszawa w Pigułce.
Bloki na jednym z osiedli w Warszawie | Fot. Warszawa w Pigułce.

Projekt jest już w Sejmie. To nie jest tylko polityczna zapowiedź

Dyskusja o podatku katastralnym trwa w Polsce od lat, ale tym razem na stole znajduje się konkretny dokument.

20 marca 2026 roku do Sejmu wpłynął poselski projekt przygotowany przez grupę posłów Lewicy. Otrzymał numer druku 2848.

Konsultacje społeczne trwały od 23 marca do 22 kwietnia. Następnie projekt przechodził kolejne etapy opiniowania, a 27 lipca został skierowany do pierwszego czytania na posiedzeniu Sejmu.

To nadal dopiero projekt ustawy – żeby nowe zasady zaczęły obowiązywać, konieczne jest przejście całej procedury parlamentarnej i wejście ustawy w życie.

Dzisiaj liczą przede wszystkim metry

Obecny system jest zupełnie inny.

Podatek od nieruchomości jest podatkiem lokalnym. Pobierają go gminy, a stawki ustalają rady gmin w granicach określonych przepisami.

W przypadku mieszkania kluczowe znaczenie ma przede wszystkim powierzchnia, a nie jego cena rynkowa.

W efekcie dwa mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych mogą być podobnie opodatkowane, choć jedno znajduje się w niewielkiej miejscowości i jest warte 300 tys. zł, a drugie w centrum Warszawy może kosztować ponad milion.

Projekt Lewicy ma ten mechanizm zmienić.

Wartość mieszkania zaczęłaby mieć znaczenie

Projekt zakłada zmianę zasad opodatkowania budynków jednorodzinnych oraz lokali mieszkalnych.

Co szczególnie istotne, wysokość obciążenia miałaby zależeć również od liczby posiadanych nieruchomości. Tak właśnie przedmiot projektu opisuje oficjalna strona Sejmu.

Według projektu dla pierwszej i drugiej nieruchomości mieszkalnej przewidziano bardzo niską stawkę odnoszoną do wartości.

Prawdziwa różnica pojawia się jednak przy kolejnych nieruchomościach.

Trzecie mieszkanie może oznaczać zupełnie inny rachunek

W przypadku trzeciej i kolejnych nieruchomości projekt przewiduje znacznie wyższe obciążenia.

W pierwszym roku działania nowych regulacji stawka dla trzeciego i kolejnych budynków jednorodzinnych oraz mieszkań miałaby wynosić 0,5 proc.

W kolejnych etapach system przewiduje stawki sięgające 1,5 proc. wartości nieruchomości, zależnie od liczby posiadanych lokali.

I właśnie tutaj zaczynają się naprawdę duże pieniądze.

Przy mieszkaniu wartym milion złotych mówimy potencjalnie o tysiącach

Sam mechanizm procentowy pokazuje skalę potencjalnego obciążenia.

0,5 proc. od 1 mln zł to 5 tys. zł.

Przy stawce 1 proc. byłoby to 10 tys. zł, a 1,5 proc. wartości miliona złotych to 15 tys. zł.

To tylko matematyczne przykłady obrazujące skalę procentowych stawek – rzeczywisty podatek zależałby od ostatecznego brzmienia ustawy, sposobu ustalenia wartości, liczby nieruchomości i przewidzianych zwolnień.

Projektodawcy przedstawili również własne przykłady. Według uzasadnienia przy zastosowaniu stawki 0,5 proc. podatek dla trzeciej i kolejnych nieruchomości wyniósłby – w podanych tam przykładowych wyliczeniach – 1911 zł albo 3075 zł, zależnie od nieruchomości.

Pierwsze mieszkanie nie ma zostać obciążone tak jak trzecie

To kluczowa informacja dla milionów właścicieli mieszkań.

Projekt nie zakłada wrzucenia właściciela jednego mieszkania do tego samego worka co inwestora posiadającego kilka czy kilkanaście lokali.

Mechanizm został pomyślany jako progresywny – największe obciążenie ma pojawiać się przy kumulowaniu kolejnych nieruchomości.

Projektodawcy wprost argumentują, że rozwiązanie ma ograniczać gromadzenie mieszkań w celach innych niż zaspokajanie własnych potrzeb mieszkaniowych.

Dlatego zdanie „miliony Polaków zapłacą tysiące złotych podatku katastralnego” byłoby obecnie nieprawdziwe.

Są również planowane wyjątki

Projekt przewiduje szeroki katalog zwolnień z podwyższonej stawki.

Dotyczyć mają m.in. części nieruchomości związanych z budownictwem społecznym i komunalnym oraz mieszkań wykorzystywanych w ramach pomocy społecznej.

W projekcie znalazły się również preferencje dotyczące określonych budynków posiadających budowle ochronne oraz nieruchomości spełniających określone wymagania energetyczne.

To kolejny powód, dla którego nie można automatycznie przemnożyć liczby wszystkich właścicieli mieszkań w Polsce przez projektowaną stawkę.

Projekt miałby wejść w życie w 2027 roku

Projektowany termin wejścia nowych regulacji to:

1 stycznia 2027 roku.

Taki termin wskazano w dokumentacji dotyczącej projektu.

Nie oznacza to jednak, że od 1 stycznia podatek na pewno zacznie obowiązywać.

Projekt musi najpierw przejść przez Sejm i Senat, następnie potrzebny byłby podpis prezydenta i publikacja ustawy.

Na dziś tego procesu nie zakończono.

A co na to Ministerstwo Finansów?

Tutaj sytuacja robi się jeszcze ciekawsza.

Projekt nr 2848 jest projektem poselskim Lewicy, a nie rządowym projektem Ministerstwa Finansów.

Minister finansów Andrzej Domański jeszcze w marcu 2026 roku deklarował, że resort nie prowadzi prac nad wprowadzeniem powszechnego podatku katastralnego. Według relacji z jego wypowiedzi minister nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania, choć dopuszcza dyskusję na ten temat.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Podatek katastralny nie został przesądzony.

Jednocześnie nie można już powiedzieć, że temat istnieje wyłącznie w wypowiedziach polityków – konkretny projekt znajduje się w Sejmie i został skierowany do pierwszego czytania.

Dlaczego podatek katastralny wywołuje tak wielkie emocje?

Różnica pomiędzy obecnym podatkiem a podatkiem od wartości nieruchomości może być ogromna szczególnie w dużych miastach.

Mieszkanie, które kilkanaście lat temu kosztowało 300–400 tys. zł, dziś może mieć wartość przekraczającą milion złotych.

W klasycznym modelu katastralnym właśnie ta wartość – a nie wyłącznie liczba metrów – staje się podstawą naliczania daniny.

Polska nie posiada jednak obecnie kompletnego systemu powszechnej wyceny nieruchomości potrzebnego do klasycznego podatku katastralnego. Ten problem był jednym z argumentów pojawiających się w debacie nad takim rozwiązaniem.

Projekt Lewicy próbuje rozwiązać tę kwestię w inny sposób.

Najważniejsze dopiero przed nami

Dla właścicieli mieszkań kluczowe będzie więc to, co wydarzy się z drukiem nr 2848 w Sejmie.

Na dziś sytuacja wygląda następująco: projekt istnieje, konsultacje zostały zakończone i został skierowany do pierwszego czytania, ale nie jest obowiązującym prawem.

Jeżeli jednak rozwiązanie zostałoby przyjęte w proponowanym kształcie, dla części właścicieli posiadających wiele nieruchomości oznaczałoby przejście z relatywnie niewielkiego podatku naliczanego głównie od powierzchni do obciążenia mogącego wynosić tysiące, a przy drogich nieruchomościach i najwyższych stawkach nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl