Niedługo przymusowa opłata obejmie wszystkich Polaków. Nikt się nie uchyli, bo dostaniesz rachunek na koniec roku
Rząd ma gotowy projekt, konkretną datę i obietnicę: koniec abonamentu radiowo-telewizyjnego z dniem 1 stycznia 2027 roku. Tyle, że rząd na razie nie pracuje nad ustawą, a na drodze stanął nie prezydent ani opozycja, lecz własne Ministerstwo Finansów. Sprawdź, ile naprawdę kosztuje ta reforma i dlaczego abonament w 2026 roku zamiast zniknąć, podrożał.

Rząd ma projekt, datę i kwotę – 1 stycznia 2027 i co najmniej 2,5 mld zł rocznie
Autorem reformy nie jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jak często błędnie się powtarza, lecz rząd – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kierowane przez ministrę Martę Cienkowską. Projekt nowelizacji ustawy medialnej trafił do konsultacji publicznych i międzyresortowych w grudniu 2025 roku, a uwagi można było zgłaszać do 23 stycznia 2026 roku. Sama KRRiT jest nie tyle autorem zmian, ile ich przedmiotem – i zgłosiła do projektu poważne zastrzeżenia, między innymi co do sposobu finansowania i nowego składu Rady.
Założenia są jasne. Abonament znika 1 stycznia 2027 roku, a Telewizja Polska, Polskie Radio i rozgłośnie regionalne mają być finansowane wprost z budżetu państwa kwotą nie niższą niż 2,5 mld zł rocznie. Do tego dochodzi likwidacja Rady Mediów Narodowych, przebudowa KRRiT (9 członków powoływanych na 6-letnie kadencje – czterech wskazuje Sejm, dwóch Senat, trzech prezydent), ograniczenie wydawania prasy przez samorządy oraz wdrożenie unijnego Europejskiego Aktu o Wolności Mediów, czyli rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1083 z 11 kwietnia 2024 roku. Minister Cienkowska nazywa obecny abonament wprost absolutnie nieskutecznym i archaicznym. Sam abonament reguluje dziś ustawa z 21 kwietnia 2005 roku o opłatach abonamentowych (Dz.U. 2005 nr 85 poz. 728 z późn. zm.).
Ministerstwo Finansów postawiło barierę, której reforma nie przeskoczyła
To jest punkt, w którym reforma zatrzymała się naprawdę. Ministerstwo Finansów otwarcie zakwestionowało możliwość udźwignięcia nowego wydatku przez budżet. Resort wyliczył, że przejęcie finansowania mediów publicznych przez państwo, bez wskazania nowego, stałego źródła dochodów, oznaczałoby w perspektywie dekady dodatkowe obciążenie sięgające nawet 25 mld zł. Opinię w tej sprawie podpisała Hanna Majszczyk, wiceminister finansów uznawana za jedną z kluczowych osób przy konstruowaniu budżetu – informację o tym ujawnił dziennik „Fakt”.
Stanowisko finansów idzie dalej niż sam sprzeciw wobec kwoty. Resort oczekuje, że przed likwidacją abonamentu powstanie szczegółowa analiza kosztów funkcjonowania mediów publicznych – nie tylko ogólna suma, ale rozbicie wydatków na realizację misji i poszczególne programy. Ministerstwo Kultury odpowiada, że finansowanie z budżetu to jedyne systemowe i zgodne ze standardami europejskimi rozwiązanie. Efekt tego sporu jest jednak namacalny: dwa resorty tego samego rządu nie doszły do porozumienia, a projekt, który miał trafić do Sejmu na początku 2026 roku, według rządowych szacunków może zostać przyjęty dopiero w drugim lub trzecim kwartale 2026 roku.
201 miliardów na obronność i 271 miliardów deficytu – z tym konkurują pieniądze dla TVP
Spór o 2,5 mld zł nie toczy się w próżni. Wystarczy spojrzeć na ustawę budżetową na 2026 rok, którą prezydent Karol Nawrocki podpisał 20 stycznia 2026 roku, by zobaczyć, jak napięta jest przestrzeń, do której reforma chce sięgnąć. Dochody budżetu zaplanowano na 647,2 mld zł, wydatki na 918,9 mld zł, a deficyt na 271,7 mld zł, czyli 6,5 proc. PKB. Polska pozostaje przy tym objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, co dodatkowo ogranicza pole do swobodnego dokładania nowych, stałych pozycji.
Drugą stroną tego samego równania są rekordowe nakłady na obronność. W 2026 roku łączne wydatki na ten cel – z budżetu państwa i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – mają sięgnąć około 201 mld zł, czyli 4,83 proc. PKB. Z samego budżetu państwa to 124,8 mld zł, a kolejne 79,5 mld zł pochodzi z zadłużenia Funduszu zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Dla porównania – cała proponowana, coroczna dotacja dla mediów publicznych to 2,5 mld zł, a więc ułamek tego, co państwo przeznacza na zbrojenia. Problem nie polega na tym, że 2,5 mld to dużo. Polega na tym, że to kolejny stały wydatek dokładany do budżetu, który już domyka się gigantycznym deficytem.
| Pozycja w budżecie / projekcie na 2026 | Kwota | Odniesienie |
| Wydatki budżetu państwa ogółem | 918,9 mld zł | ustawa budżetowa na 2026 r. |
| Deficyt budżetu państwa | 271,7 mld zł | 6,5 proc. PKB |
| Wydatki na obronność (łącznie) | ok. 201 mld zł | 4,83 proc. PKB |
| Obronność z samego budżetu państwa | 124,8 mld zł | 3,0 proc. PKB |
| Proponowana dotacja dla mediów publicznych | min. 2,5 mld zł rocznie | projekt ustawy medialnej |
Zamiast zniknąć, abonament w 2026 roku podrożał
Najbardziej wymowny jest jednak fakt, który dotyka portfela każdego abonenta już dziś. Mimo zapowiedzi likwidacji, od 1 stycznia 2026 roku stawki abonamentu wzrosły. Opłata za odbiornik radiowy to 9,50 zł miesięcznie wobec 8,70 zł w 2025 roku, a za odbiornik telewizyjny (lub telewizyjny i radiowy razem) 30,50 zł miesięcznie wobec 27,30 zł rok wcześniej. W skali roku to 366 zł za telewizor. Kto zapłaci za cały rok z góry, dostaje 10 proc. zniżki, czyli 329,40 zł. Stawki ustala KRRiT i ogłasza je w Monitorze Polskim, a opłatę wnosi się z góry do 25. dnia miesiąca.
Paradoks polega na tym, że system, który rząd chce zlikwidować jako nieskuteczny, jest faktycznie dziurawy. Z danych KRRiT za 2024 rok wynika, że odbiornik zarejestrowało nieco ponad 38 proc. gospodarstw domowych, a realnie płaci tylko około 32 proc. Zaległości nie przepadają – egzekwuje się je w trybie egzekucji administracyjnej, czyli przez urzędy skarbowe, łącznie z możliwością zajęcia wynagrodzenia. Dopóki nowa ustawa nie wejdzie w życie, obowiązek płacenia abonamentu trwa w niezmienionej, a od stycznia wyższej formie.
Plan B istnieje, ale to nie jest dziś obowiązujące prawo
W publicznej dyskusji wraca pomysł powszechnej opłaty audiowizualnej doliczanej do podatku PIT lub CIT, pobieranej przez administrację skarbową od większości pracujących. To rozwiązanie bywa przedstawiane jako gotowy następca abonamentu, ale stan faktyczny jest inny: opłata audiowizualna to wariant zapasowy, a nie zapis obowiązującego projektu rządowego, którego osią pozostaje finansowanie z budżetu. Żadna z tych wersji nie jest dziś prawem – reforma nie przeszła nawet pierwszego czytania w Sejmie, a podpis prezydenta to dopiero ostatni etap, do którego jeszcze daleko.
Decyzje i pieniądze koncentrują się w Warszawie
Dla stolicy ta reforma nie jest abstrakcją, bo to właśnie w Warszawie mieszczą się wszystkie instytucje, wokół których toczy się spór. Centrala Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza, gmach Polskiego Radia przy al. Niepodległości, siedziba KRRiT oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – to adresy w jednym mieście. Każda decyzja o sposobie finansowania mediów publicznych przekłada się tu bezpośrednio na budżety dużych, stołecznych instytucji i tysięcy etatów.
Druga warstwa jest czysto portfelowa. Warszawa to jedno z największych w kraju skupisk gospodarstw domowych, a więc i abonentów. Każda podwyżka stawki, jak ta ze stycznia 2026 roku, mnoży się tu przez setki tysięcy adresów, a każda zaległość trafia ostatecznie do warszawskich urzędów skarbowych odpowiedzialnych za egzekucję. Mieszkaniec stolicy, który dziś zignoruje opłatę w przekonaniu, że i tak za chwilę zniknie, zderzy się z prostym faktem: dopóki Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Kultury nie dogadają się co do pieniędzy, abonament obowiązuje na dotychczasowych, podwyższonych zasadach.
Nie przestawaj płacić, bo reforma wciąż jest tylko projektem
Najważniejszy wniosek jest praktyczny: na dziś nic się nie zmieniło poza tym, że abonament zdrożał. Zanim uznasz, że opłata Cię już nie dotyczy, sprawdź kilka rzeczy:
- Płać abonament za 2026 rok. Reforma to wciąż projekt bez podpisu – obowiązek trwa, a stawki od stycznia są wyższe: 9,50 zł miesięcznie za radio i 30,50 zł za telewizor.
- Rozważ płatność roczną z góry. Opłata za cały rok z góry daje 10 proc. zniżki, czyli 329,40 zł zamiast 366 zł za telewizor. Krótsze okresy dają niższe ulgi.
- Sprawdź, czy nie przysługuje Ci zwolnienie. Ustawa o opłatach abonamentowych zwalnia między innymi część seniorów, osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności czy o niskich dochodach – zwolnienie trzeba jednak zgłosić w placówce Poczty Polskiej wraz z dokumentami.
- Nie licz na automatyczne umorzenie zaległości. Niezapłacony abonament jest egzekwowany przez urzędy skarbowe, a projekt reformy przewiduje, że dawne zaległości rozlicza się według dotychczasowych przepisów.
- Śledź losy projektu w Sejmie, nie zapowiedzi. Dopóki ustawa nie zostanie uchwalona i podpisana, data 1 stycznia 2027 roku pozostaje planem, a nie pewnikiem – a kluczową przeszkodą są dziś finanse, nie sama idea likwidacji.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.