„Niewidzialne fotoradary” na dwóch kluczowych arteriach Warszawy. Szykuje się fala mandatów
Na dwóch ważnych trasach punktowa kontrola prędkości ma zostać zastąpiona systemami pilnującymi kierowcy przez cały przejazd. Tunel Wisłostrady i Most Poniatowskiego znajdą się pod nadzorem odcinkowego pomiaru prędkości, a doświadczenia z działającego już systemu na S2 pokazują, jak duża może być skala rejestrowanych wykroczeń. Warszawski rekordzista wykrywał w pierwszym półroczu średnio około 210 przekroczeń każdego dnia.

Koniec zwalniania tylko przed fotoradarem. Warszawa przechodzi na pomiar ciągły
Klasyczny fotoradar ma jedną oczywistą słabość. Kierowca, który zna jego lokalizację, może zwolnić kilkadziesiąt metrów wcześniej, przejechać obok urządzenia zgodnie z ograniczeniem, a następnie ponownie przyspieszyć. Odcinkowy pomiar prędkości działa zupełnie inaczej. Kamery zapisują moment wjazdu samochodu na kontrolowany fragment i moment jego wyjazdu, a system na podstawie czasu przejazdu oblicza średnią prędkość. Nie ma więc znaczenia, czy przy końcowej kamerze samochód jedzie 40 albo 50 km/h. Jeżeli cały odcinek został pokonany za szybko, naruszenie może zostać zarejestrowane.
Właśnie w tym kierunku idzie teraz Warszawa. Pierwszy miejski system tego typu, jeśli nie liczyć tras ekspresowych przebiegających przez stolicę, powstanie w tunelu Wisłostrady. Kolejny obejmie Most Poniatowskiego wraz z wiaduktami. To istotna zmiana również dlatego, że w obu miejscach działają lub działały klasyczne urządzenia punktowe. ZDM nie dokłada więc po prostu następnych kamer do istniejącej sieci. W najbardziej newralgicznych lokalizacjach zmienia sam sposób kontroli – z fotografowania kierowcy w jednym konkretnym punkcie na mierzenie jego zachowania na znacznie dłuższym fragmencie trasy.
37 944 wykroczenia w pół roku. Warszawski OPP łapie kierowcę średnio co 7 minut
Jak skuteczny potrafi być taki system, pokazują najnowsze dane CANARD za pierwsze półrocze 2026 roku. Odcinkowy pomiar na trasie S2 Warszawa – Zagórze zarejestrował w ciągu 6 miesięcy aż 37 944 przypadki przekroczenia dopuszczalnej średniej prędkości. To najlepszy wynik ze wszystkich odcinkowych pomiarów działających w Polsce. Po przeliczeniu daje około 210 naruszeń na dobę, czyli statystycznie jedno mniej więcej co 7 minut. W pół roku warszawski system osiągnął niemal taki wynik, jaki najlepszy OPP w Polsce w całym 2025 roku zebrał przez 12 miesięcy.
Jeszcze ciekawsze jest zestawienie z liczbą faktycznie nałożonych kar. Według danych przekazanych przez Ministerstwo Infrastruktury w związku z pracami parlamentarnymi na podstawie naruszeń zarejestrowanych na S2 wystawiono w tym okresie 10 594 mandaty. Zarejestrowane wykroczenie i wystawiony mandat nie są tym samym – w części spraw trwa ustalanie kierującego, występują problemy z identyfikacją albo postępowanie znajduje się jeszcze na wcześniejszym etapie. Sama liczba ponad 10 tys. mandatów z jednego odcinka w ciągu pół roku pokazuje jednak, że określenie odcinkowych pomiarów jako wyjątkowo skutecznego narzędzia egzekwowania ograniczeń nie jest przesadą.
Skala jest widoczna również w danych ogólnopolskich. W pierwszych 6 miesiącach 2026 roku działające w Polsce odcinkowe pomiary zarejestrowały około 384 tys. naruszeń. Dla porównania klasyczne stacjonarne fotoradary wykryły w tym samym czasie około 401,1 tys. przypadków. Systemy OPP są więc znacznie mniej liczne od tradycyjnych urządzeń, a mimo to pod względem liczby rejestrowanych przekroczeń zbliżyły się do całej sieci punktowych fotoradarów. Wynika to z samej konstrukcji pomiaru: kontrolowany jest nie jeden słup przy ulicy, ale cały fragment drogi.
Wisłostrada jako pierwsza. Umowa jest już podpisana, system ma ruszyć w 2027 roku
Najbardziej zaawansowana jest inwestycja w tunelu Wisłostrady pod Powiślem. Nie chodzi o objęcie pomiarem całej Wisłostrady od północnych do południowych granic miasta, lecz o oba tunele w centralnej części trasy. ZDM podpisał umowę z firmą Sprint S.A. 28 kwietnia 2026 roku. Wartość kontraktu wynosi około 1,839 mln zł brutto, a wykonawca zadeklarował 10-letnią gwarancję. Od podpisania umowy ma 300 dni na zaprojektowanie, dostarczenie i uruchomienie systemu. Jeśli harmonogram zostanie zachowany, oznacza to uruchomienie OPP mniej więcej w lutym 2027 roku.
Nowy system zastąpi punktową kontrolę prowadzoną dotychczas w rejonie tunelu. Fotoradar stojący przy wylocie w okolicach Karowej nie ma trafić do magazynu – Warszawa chce przenieść go na ul. Wóycickiego. To charakterystyczne dla całej operacji prowadzonej obecnie przez ZDM. W miejscach, gdzie punktowy fotoradar zostaje zastąpiony znacznie szczelniejszym OPP, dotychczasowy sprzęt jest przenoszony na inną ulicę. W praktyce liczba kontrolowanych miejsc w Warszawie rośnie, mimo że w tunelu jeden rodzaj urządzenia zastąpi drugi.
Powód wyboru Wisłostrady jest bardzo konkretny. ZDM przywołuje pomiary wykonane jeszcze w 2018 roku, według których około 15 proc. kierowców przekraczało tam 86-88 km/h, mimo że obowiązujące ograniczenie wynosi 50 km/h. To nie oznacza oczywiście, że dokładnie taki sam odsetek kierowców jeździ w ten sposób w 2026 roku, ale pokazuje skalę problemu, na podstawie którego miasto od lat zabiegało o zmianę sposobu egzekwowania prędkości w tunelu.
Most Poniatowskiego będzie jeszcze szczelniejszy. Zjazd na Wisłostradę nie pozwoli ominąć pomiaru
Jeszcze ciekawiej zapowiada się system na Moście Poniatowskiego. Dotychczas Warszawa potrzebowała tam zestawu klasycznych fotoradarów ustawionych w kilku punktach przeprawy i wiaduktów. Układ jest obecnie stopniowo wygaszany, a urządzenia mają zostać przeniesione na inne warszawskie ulice. Ich miejsce zajmie system, który ZDM określa jako pierwszy tego typu w Polsce. Odcinkowy pomiar ma obejmować nie tylko główną jezdnię mostu i wiadukty, ale również łącznice, w tym połączenie z Wisłostradą.
To bardzo ważny szczegół techniczny. W zwykłym OPP kierowca zjeżdżający z kontrolowanej drogi przed końcową kamerą może po prostu opuścić mierzony odcinek. Na Poniatowskim projekt został przygotowany tak, żeby system uwzględniał również takie przejazdy. ZDM pisze wprost, że pomiaru nie będzie można ominąć poprzez zjazd łącznicą. Kontrola ma działać na różnych możliwych trasach przejazdu przez most i jego węzły, a urządzenia zostaną zintegrowane z państwowym systemem CANARD.
Na 13 września wykonawca nie został jeszcze oficjalnie wskazany w komunikacie ZDM. Wiadomo natomiast, że po wcześniejszych nieudanych postępowaniach tym razem sytuacja wygląda znacznie lepiej. W sierpniu wpłynęły 2 oferty mieszczące się w budżecie miasta. Lifor z Bytomia zaoferował wykonanie systemu za około 1,47 mln zł, a Sprint z Olsztyna za około 1,69 mln zł. Po podpisaniu umowy wybrana firma również otrzyma 300 dni na uruchomienie całego rozwiązania. Realnym terminem rozpoczęcia działania jest więc 2027 rok, ale dokładnej daty nie można jeszcze podać.
Fotoradary nie znikają z Warszawy. Z Mostu Poniatowskiego pojadą na kolejne ulice
Dla kierowców najważniejsza jest jeszcze jedna rzecz: wymiana punktowych urządzeń na OPP nie oznacza zmniejszenia liczby kontroli w mieście. Wręcz przeciwnie. Jedno z urządzeń z Mostu Poniatowskiego zostało już w kwietniu przeniesione na skrzyżowanie Grochowskiej i Zamienieckiej. Pozostałe ZDM chce wykorzystać między innymi na Trasie Łazienkowskiej przy Rozbrat, al. Solidarności przy Szwedzkiej, w rejonie Mostu Gdańskiego, na al. Niepodległości przy Woronicza oraz na al. Wilanowskiej. Osobno na Wóycickiego trafi urządzenie zwolnione z rejonu tunelu Wisłostrady.
Warszawa buduje więc system działający na 2 poziomach. Tam, gdzie problem dotyczy dłuższego odcinka i kierowcy mogli do tej pory zwalniać tylko przed znanym urządzeniem, pojawia się OPP. Klasyczne fotoradary trafiają natomiast w kolejne punkty, w których pomiary prędkości lub statystyki zdarzeń wskazują na problem. Na al. Solidarności przy Szwedzkiej ZDM zarejestrował samochód jadący nawet 156 km/h, a przy wschodnim wjeździe na Most Gdański odnotowano 135 km/h. W al. Wilanowskiej około 15 proc. kierujących przekraczało w pomiarach poziom około 80 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h.
Odcinkowy pomiar zmienia jedną rzecz: nie liczy się prędkość przy kamerze, tylko cały przejazd
Odcinkowe pomiary bywają potocznie nazywane „niewidzialnymi fotoradarami”, chociaż kierowca jest informowany znakami o początku i końcu kontrolowanego fragmentu. Nazwa bierze się raczej z tego, że nie ma jednego miejsca, przed którym wystarczy nacisnąć hamulec. System obserwuje czas potrzebny do pokonania całego odcinka. Jeżeli ograniczenie wynosi 50 km/h, nie pomoże przejazd części trasy z prędkością 80 km/h i gwałtowne zwolnienie do 30 km/h tuż przed końcową kamerą, jeżeli średnia z całego przejazdu nadal przekroczy limit.
To właśnie może być szczególnie odczuwalne na Wisłostradzie, gdzie szeroka jezdnia i tunel mogą sprawiać wrażenie drogi pozwalającej na jazdę znacznie szybciej niż wskazuje ograniczenie. Na Moście Poniatowskiego dochodzi z kolei długa, w dużej części prosta przeprawa, po której wielu kierowców przez lata przyzwyczaiło się do charakterystycznych miejsc ustawienia klasycznych urządzeń. Po uruchomieniu nowych systemów ten sposób jazdy przestanie działać. Kontrolowana będzie średnia, a nie chwilowa prędkość dokładnie w miejscu ustawienia kamery.
Nie każde zdjęcie kończy się mandatem, ale liczby z S2 pokazują skalę
Przy wszystkich liczbach dotyczących automatycznej kontroli trzeba rozróżnić zarejestrowane naruszenie od nałożonego mandatu. W przypadku rekordowego OPP na S2 w pierwszym półroczu system zapisał 37 944 wykroczenia, natomiast według danych Ministerstwa Infrastruktury wystawiono 10 594 mandatów. Część spraw może nadal znajdować się w toku, a w systemie automatycznego nadzoru konieczne jest między innymi ustalenie osoby kierującej pojazdem. Nie można więc wziąć liczby naruszeń i automatycznie uznać jej za liczbę prawomocnie ukaranych kierowców.
Nawet po tym zastrzeżeniu skala pozostaje ogromna. Ponad 10,5 tys. mandatów z jednego warszawskiego odcinka w ciągu 6 miesięcy oznacza dziesiątki ukaranych kierowców każdego dnia. Jeżeli OPP w tunelu Wisłostrady i na Poniatowskim będzie rejestrował podobną liczbę przekroczeń, nowe systemy bardzo szybko mogą znaleźć się wśród najbardziej pracujących urządzeń w stolicy. Nie da się jednak uczciwie przewidzieć konkretnej liczby przyszłych mandatów – zachowanie kierowców zwykle zmienia się po uruchomieniu stałej kontroli, a oba miejskie odcinki mają inną długość, natężenie ruchu i ograniczenia niż S2.
Co zmieni się dla kierowców w 2027 roku?
- Na Wisłostradzie nie wystarczy zwolnić przy Karowej. Jeżeli harmonogram umowy zostanie dotrzymany, w 2027 roku przejazd przez tunele będzie kontrolowany na odcinku w obu kierunkach. Dotychczasowy punktowy fotoradar ma zostać przeniesiony na Wóycickiego, więc kontrola nie zniknie – zmieni tylko formę i jednocześnie pojawi się w kolejnym miejscu Warszawy.
- Na Moście Poniatowskiego zniknie możliwość jazdy „od fotoradaru do fotoradaru”. Nowy system ma objąć przeprawę, wiadukty i łącznice. ZDM zaprojektował go właśnie po to, żeby kierowca nie mógł ominąć kontroli przez wcześniejszy zjazd na Wisłostradę. Ograniczenie na moście wynosi 50 km/h i po uruchomieniu OPP najważniejsza będzie średnia prędkość z kontrolowanego przejazdu.
- Tradycyjnych fotoradarów w mieście nie ubędzie. Urządzenia demontowane z obu tras zostaną wykorzystane ponownie w innych lokalizacjach. Jednocześnie ZDM prowadzi kolejne przetargi na modernizację i montaż sprzętu. Dla kierowców oznacza to więc nie zastąpienie jednych kontroli drugimi w stosunku jeden do jednego, ale faktyczne rozszerzenie automatycznego nadzoru na większą część miasta.
- Dane z S2 pokazują, że trzeba patrzeć na znaki przed wjazdem na odcinek. W pierwszym półroczu 2026 roku tamtejszy OPP rejestrował średnio około 210 naruszeń dziennie. Hamowanie przy końcu pomiaru nie kasuje wcześniejszego przejazdu. Najprostszym sposobem uniknięcia mandatu pozostaje utrzymywanie prędkości zgodnej z ograniczeniem od znaku rozpoczynającego kontrolę aż do jej końca.
Dwie warszawskie inwestycje dobrze pokazują, w którą stronę zmienia się automatyczna kontrola prędkości. Żółty fotoradar stojący przez lata w jednym miejscu coraz częściej zastępuje system, którego zadaniem jest pilnowanie całej trasy. Tunel Wisłostrady ma być pierwszy, Most Poniatowskiego następny. A jeżeli wyniki z S2 są jakąkolwiek wskazówką, pierwsze miesiące działania nowych urządzeń mogą bardzo szybko pokazać, ilu kierowców nadal traktuje ograniczenie prędkości jako obowiązujące tylko w pobliżu klasycznego fotoradaru.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.