„Niewidzialne” fotoradary na ulicach Warszawy. Kierowcy nawet nie wiedzą, gdzie są. Mandaty leją się szerokim strumieniem
Nie stoją przy drodze jak charakterystyczne żółte skrzynki i nie wystarczy zwolnić na kilkadziesiąt metrów przed kamerą. Odcinkowe pomiary prędkości obejmują już kilka ważnych tras w Warszawie i jej bezpośrednim sąsiedztwie, a kolejne pojawią się na typowo miejskich arteriach. Skala jest ogromna. Tylko jeden system na S2 Warszawa-Zagórze zarejestrował w pierwszym półroczu 2026 roku prawie 38 tys. przypadków przekroczenia prędkości. Wkrótce podobna kontrola obejmie tunel Wisłostrady i Most Poniatowskiego.

Określenie „niewidzialne fotoradary” jest oczywiście potoczne. Urządzenia nie są ukrywane przed kierowcami, a o początku kontroli informują znaki drogowe. Różnica polega na czymś innym. Kierowca przyzwyczajony do zwykłego fotoradaru wypatruje dużego urządzenia ustawionego przy jezdni, tymczasem przy OPP najważniejsze kamery mogą wisieć wysoko na konstrukcji nad drogą. Co więcej, pojedyncza kamera nie mierzy prędkości samochodu w miejscu, w którym się znajduje. System zapisuje moment wjazdu i wyjazdu z całego kontrolowanego fragmentu, a dopiero później wylicza średnią prędkość.
Zwolnienie przed kamerą nic nie daje. System sprawdza cały przejazd
W przypadku klasycznego fotoradaru kierowca może hamować bezpośrednio przed urządzeniem, przejechać obok niego zgodnie z ograniczeniem i ponownie przyspieszyć. Przy odcinkowym pomiarze taka metoda nie działa. Kamery identyfikują samochód na początku kontrolowanej trasy, a kolejne urządzenia rejestrują jego wyjazd. Znana jest długość odcinka i czas, który kierowca potrzebował na jego przejechanie. Na tej podstawie system automatycznie oblicza średnią prędkość.
Jeżeli wynik jest wyższy od dopuszczalnej wartości, materiał trafia do systemu CANARD. Kamery potrafią identyfikować pojazdy również nocą, rozpoznają pas ruchu i zapisują dane potrzebne do dalszego prowadzenia sprawy. Dlatego gwałtowne hamowanie tuż przed końcem pomiaru nie zawsze uratuje kierowcę. Jeżeli wcześniej przez kilka kilometrów jechał zdecydowanie za szybko, krótki wolniejszy fragment może nie wystarczyć, żeby obniżyć średnią do obowiązującego limitu.
Na warszawskiej S8 kierowców kontroluje 30 kamer. Pomiar obejmuje około 14 km
Jednym z pierwszych dużych systemów tego typu w Warszawie jest odcinkowy pomiar na trasie S8. CANARD uruchomił go w listopadzie 2021 roku. Kontrola została podzielona na dwa fragmenty. Pierwszy prowadzi od rejonu ul. Łabiszyńskiej w Warszawie do ul. Szpitalnej w Markach, drugi obejmuje zachodnią część trasy pomiędzy węzłem Warszawa Zachód a rejonem Bliznego Łaszczyńskiego. Pomiar prowadzony jest w obu kierunkach i obejmuje główne jezdnie trasy.
Łącznie zainstalowano tam 30 kamer, które kontrolują około 14 km S8. Przy uruchamianiu systemu CANARD informował, że samochody osobowe mogą poruszać się po tych fragmentach z prędkością do 120 km/h, natomiast dla pojazdów ciężarowych obowiązuje 80 km/h. To właśnie na takich trasach odcinkowy pomiar jest szczególnie skuteczny. Kierowca nie jest kontrolowany przez kilka sekund, ale przez kilka minut jazdy.
Tunel pod Ursynowem. 12 kamer patrzy na wszystkie pasy ruchu
Kolejnym miejscem jest tunel Południowej Obwodnicy Warszawy pod Ursynowem. System ruszył tam w grudniu 2021 roku. Odcinkową kontrolą objęto około 2,5 km drogi S2, a w obu kierunkach pracuje łącznie 12 kamer. Urządzenia obejmują wszystkie trzy pasy ruchu. W tunelu obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h i właśnie ta wartość stanowi podstawę do obliczenia, czy kierowca przejechał kontrolowany fragment zbyt szybko.
To nie jest urządzenie, które stoi niewidoczne gdzieś za filarem. Kamery wykorzystują istniejące konstrukcje tunelu i znajdują się na jego wjazdach oraz wyjazdach. Mimo tego liczba rejestrowanych wykroczeń pozostaje duża. Z danych GITD udostępnionych w 2026 roku wynika, że w całym 2025 roku system w tunelu zarejestrował ponad 13,7 tys. naruszeń. To pokazuje, że samo oznakowanie kontroli nie powoduje, iż wszyscy kierowcy przestrzegają limitu przez cały monitorowany odcinek.
Rekord Polski jest na S2. Prawie 38 tys. naruszeń w zaledwie pół roku
Prawdziwym rekordzistą został jednak znacznie nowszy system na Południowej Obwodnicy Warszawy. Odcinkowy pomiar S2 Warszawa-Zagórze uruchomiono na początku 2026 roku. Kontrolowany fragment ma około 10,3 km i biegnie w rejonie węzłów Warszawa Wilanów i Lubelska, obejmując również trasę prowadzącą przez prawobrzeżną część aglomeracji. Dla samochodów osobowych obowiązuje tam limit 100 km/h, dla ciężarowych 80 km/h.
Wyniki z pierwszych miesięcy działania urządzeń były ogromne. W styczniu system zarejestrował ponad 8,2 tys. naruszeń, a w lutym ponad 7,5 tys. W całym pierwszym półroczu 2026 roku licznik zatrzymał się na 37 944 przypadkach przekroczenia średniej prędkości. Był to najwyższy wynik ze wszystkich działających w tym czasie odcinkowych pomiarów w Polsce. Po przeliczeniu oznacza około 210 zarejestrowanych naruszeń każdego dnia, czyli statystycznie jedno mniej więcej co 7 minut.
Nie każde zarejestrowane naruszenie oznacza natychmiast wysłany mandat. Materiał musi zostać zweryfikowany, konieczne jest również ustalenie osoby kierującej samochodem. Według danych Ministerstwa Infrastruktury dotyczących pierwszej połowy 2026 roku w związku ze zdarzeniami zarejestrowanymi właśnie przez ten system nałożono jednak 10 594 mandaty. Trudno więc mówić już o pojedynczych kierowcach, którzy nie zauważyli ograniczenia. Jeden odcinek generuje tysiące spraw.
Warszawa idzie krok dalej. Odcinkowy pomiar pojawi się w tunelu Wisłostrady
Dotychczas warszawskie OPP kojarzyły się przede wszystkim z trasami ekspresowymi. To się zmienia. Zarząd Dróg Miejskich przygotowuje system, który obejmie tunel Wisłostrady. Umowa z wykonawcą została już podpisana. Przy ogłaszaniu przetargu ZDM zakładał, że wykonawca będzie miał 300 dni na instalację i uruchomienie urządzeń. Będzie to pierwszy typowo miejski odcinkowy pomiar prędkości w Warszawie, jeśli nie liczyć ekspresowych S2 i S8.
Powód jest prosty. W tunelu obowiązuje obecnie ograniczenie do 50 km/h, ale historyczne pomiary ZDM pokazały skalę przekroczeń, która robi wrażenie nawet na tle innych warszawskich ulic. Podczas badań przeprowadzonych w 2018 roku jedynie około 5 proc. pojazdów jechało z prędkością nie większą niż 50 km/h. Średnie prędkości mieściły się w granicach 66-72 km/h, a 15 proc. kierowców przekraczało 86-88 km/h. Rekordowy zarejestrowany przejazd wynosił niemal 174 km/h.
Wraz z uruchomieniem OPP z rejonu tunelu zniknie klasyczny fotoradar znajdujący się przy ul. Karowej. Nie zostanie jednak wyrzucony ani odstawiony do magazynu. Miasto uzyskało zgodę na przeniesienie urządzenia na ul. Wóycickiego. Warszawa wykorzystuje więc zmianę systemu nie tylko do objęcia dłuższego odcinka ciągłą kontrolą, ale również do przesuwania klasycznych fotoradarów w kolejne miejsca.
Most Poniatowskiego też zostanie objęty OPP. Tego systemu nie da się ominąć zjazdem
Jeszcze ciekawszy system ma powstać na Moście Poniatowskiego wraz z jego wiaduktami. Obecnie kierowców kontrolują tam klasyczne fotoradary, ale ZDM chce je zastąpić odcinkowym pomiarem prędkości. W lipcu 2026 roku ogłoszono przetarg na dostawę i montaż urządzeń. Wykonawca będzie miał 300 dni od podpisania umowy na uruchomienie systemu. Na dziś OPP na moście jeszcze nie działa, dlatego nie należy mylić zapowiedzianej inwestycji z już funkcjonującymi urządzeniami na S2 i S8.
Warszawski system ma być wyjątkowy również pod względem konstrukcji. Kontrola obejmie nie tylko sam most i wiadukty, ale również łącznice przy węźle z Wisłostradą. ZDM zapowiada, że będzie to pierwszy tak szczelny odcinkowy pomiar prędkości w Polsce. Kierowca, który wjedzie w kontrolowany układ drogowy, nie uniknie pomiaru tylko dlatego, że zjedzie z głównej jezdni na Wisłostradę albo włączy się do ruchu w połowie trasy.
Dotychczasowe fotoradary z Mostu Poniatowskiego zostaną wykorzystane w innych miejscach. Jedno z urządzeń trafiło już na skrzyżowanie Grochowskiej i Zamienieckiej, natomiast ZDM przygotował kolejne lokalizacje między innymi przy al. Wilanowskiej, al. Solidarności, al. Niepodległości, ul. Wóycickiego, Moście Gdańskim i Trasie Łazienkowskiej. Są to jednak klasyczne fotoradary, a nie następne odcinkowe pomiary – tych dwóch systemów nie należy ze sobą mieszać.
„Niewidzialne” nie oznacza ukryte. Odcinek musi być oznakowany
Kierowca nie może tłumaczyć przekroczenia tym, że nie zauważył charakterystycznej żółtej skrzynki. W przypadku OPP takiej skrzynki przy poboczu często po prostu nie ma. CANARD podkreśla jednak, że odcinki automatycznej kontroli są oznakowane. Informacja pojawia się przed początkiem pomiaru, dlatego określenie „niewidzialne fotoradary” opisuje przede wszystkim sposób działania i wygląd urządzeń, a nie jakąś próbę ukrycia ich przed kierowcami.
W praktyce właśnie ten mechanizm stanowi największą różnicę. Kierowca musi przestrzegać ograniczenia przez kilka kilometrów, a w przyszłości również przez całe miejskie przeprawy czy tunele. Nie ma jednego punktu, w którym wykonane zostaje zdjęcie za zbyt szybką jazdę. System zna czas przejazdu całego odcinka i z niego wylicza wynik. Dlatego OPP potrafi rejestrować znacznie więcej przekroczeń niż pojedynczy radar stojący przy ulicy.
Mandat może wynieść 2500 zł, a przy recydywie nawet 5000 zł
Odcinkowy pomiar nie ma osobnego taryfikatora. Po ustaleniu przekroczenia stosowane są zwykłe stawki mandatów za prędkość. W 2026 roku zaczynają się one od 50 zł za przekroczenie do 10 km/h i rosną wraz ze skalą naruszenia. Przy przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o ponad 70 km/h kierowca może dostać 2500 zł mandatu i 15 punktów karnych. Przy ponownym wykroczeniu objętym zasadami recydywy kara może wzrosnąć nawet do 5000 zł.
Od marca 2026 roku rozszerzono również przepisy dotyczące zatrzymywania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h. Trzymiesięczna utrata uprawnień nie dotyczy już wyłącznie przekroczenia w obszarze zabudowanym, ale w określonych przypadkach także dróg jednojezdniowych dwukierunkowych poza obszarem zabudowanym. Dla typowych warszawskich OPP najważniejszym skutkiem pozostają jednak automatycznie rejestrowane wykroczenia, punkty i mandaty.
Gdzie uważać? Najprościej patrzeć na znaki, a nie szukać kamer
Przy odcinkowym pomiarze szukanie urządzenia stojącego przy poboczu nie ma większego sensu. Najważniejsza jest informacja o rozpoczęciu kontrolowanego fragmentu i obowiązujące ograniczenie prędkości. Na S8 działają dwa duże systemy, kolejny kontroluje tunel S2 pod Ursynowem, a rekordowy OPP pracuje na wschodnim fragmencie Południowej Obwodnicy Warszawy w kierunku Zagórza. W przygotowaniu są tunel Wisłostrady i Most Poniatowskiego.
Kierowca, który wjechał na taki odcinek, powinien po prostu utrzymywać prędkość zgodną ze znakami do samego końca pomiaru. Nie warto zakładać, że kilkaset metrów wolniejszej jazdy przed kamerą wyjazdową „skasuje” wcześniejsze przekroczenie. Dane z Warszawy pokazują, że właśnie na tym założeniu regularnie przejeżdżają się tysiące osób. Prawie 38 tys. naruszeń w pół roku na jednym odcinku S2 najlepiej pokazuje, że odcinkowy pomiar nie jest już dodatkiem do sieci fotoradarów. Stał się jednym z głównych narzędzi automatycznej kontroli prędkości w stolicy.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.