Nowa, obowiązkowa opłata dla każdego Polaka już od przyszłego roku? Każdy zapłaci, bo nie będzie miał wyjścia
Rząd ma projekt ustawy i datę: 1 stycznia 2027 roku miałby być ostatnim dniem obowiązywania abonamentu RTV w dotychczasowej formie. Brzmi jak dobra wiadomość – i w dużej mierze jest. Problem w tym, że za głównym wariantem reformy stoi poważna finansowa dziura, którą Ministerstwo Finansów wycenia na nawet 25 mld zł w ciągu dekady. A jeśli ustawa upadnie lub trafi na weto prezydenta, w grze zostaje powszechna opłata audiowizualna pobierana automatycznie przez urząd skarbowy przy rozliczeniu PIT. Zapłaci ją każdy pracujący Polak – bez rejestracji, bez listów z Poczty Polskiej, bez możliwości „zapomnienia”.

Fot. Warszawa w Pigułce
Projekt trafił na biurko – po latach samych obietnic
8 grudnia 2025 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (oznaczony symbolem UC130). To pierwsza konkretna propozycja legislacyjna, nie kolejna deklaracja. Dokument zakłada uchylenie ustawy o opłatach abonamentowych z dniem 1 stycznia 2027 roku. Konsultacje publiczne trwały do 23 stycznia 2026 roku, a projekt ma trafić pod obrady Rady Ministrów w II lub III kwartale 2026 roku.
Reforma nie jest wyłącznie polska inicjatywa. Projekt ma wdrożyć do polskiego prawa unijne Rozporządzenie UE 2024/1083, czyli tzw. Europejski Akt o Wolności Mediów (EMFA). To istotny kontekst – Polska ma obowiązek dostosowania przepisów do unijnych wymogów dotyczących finansowania i niezależności mediów publicznych, a obecny system abonamentowy tych wymogów po prostu nie spełnia.
Projekt obejmuje też zmiany w strukturze zarządzania mediami publicznymi: zarządy spółek telewizyjnych i radiowych mają być 1-osobowe, powoływane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w drodze otwartego konkursu. Kandydaci musieliby spełniać wymóg apolityczności – brak przynależności do jakiejkolwiek partii przez co najmniej 5 lat przed nominacją. Projekt zakłada też likwidację Rady Mediów Narodowych, której dotychczasowe kompetencje przejąć miałaby KRRiT.
Główny plan: media finansowane z budżetu. Ministerstwo Finansów mówi: nie ma pieniędzy
Podstawowa koncepcja MKiDN jest prosta: po zlikwidowaniu abonamentu media publiczne miałyby być finansowane bezpośrednio z budżetu państwa – bez żadnej nowej opłaty dla obywateli. Projekt wskazuje kwotę co najmniej 2,5 mld zł rocznie, przelewanych przez ministra finansów na rachunek zarządzany przez KRRiT, która rozdzielałaby środki między TVP i Polskie Radio.
Skąd ta kwota? Rząd wyliczył ją jako sumę dotychczasowego wsparcia publicznego dla mediów – w 2025 roku wyniosło ono 2,01 mld zł – powiększoną o dotychczasowe wpływy abonamentowe. Dla porównania: w 2024 roku z tytułu abonamentu RTV wpłynęło do systemu około 605 mln zł. Cała reszta i tak już była finansowana z budżetu.
Reforma zderzyła się jednak z twardym sprzeciwem wewnątrz koalicji. W opinii z 29 grudnia 2025 roku Minister Finansów i Gospodarki stwierdził wprost, że budżetu państwa do 2028 roku nie stać na pełne finansowanie mediów publicznych w zaproponowanej formie. Wiceminister finansów Hanna Majszczyk w uwagach do projektu napisała, jak podał „Fakt”, że „projektowane rozwiązania będą generować bardzo duże skutki finansowe – o charakterze sztywnym – zwiększając wydatki budżetu państwa w ciągu 10 lat o kwotę ok. 25 mld zł”. I dodała, że „przedstawiona kwota jest niemożliwa do poniesienia przez budżet”.
To nie jest drobna uwaga techniczna – to sygnał, że główny wariant reformy ma poważny problem ze swoim fundamentem finansowym, zanim jeszcze trafi do Sejmu.
Plan B: 9 zł miesięcznie doliczone do PIT – i nie ma jak uciec
W Ocenie Skutków Regulacji projektu MKiDN przyznaje, że analizowało kilka alternatywnych scenariuszy finansowania. Jeden z nich – coraz częściej omawiany jako realne zabezpieczenie na wypadek upadku głównego wariantu – to powszechna opłata audiowizualna pobierana automatycznie przy rozliczeniu podatku PIT.
Mechanizm byłby radykalnie prostszy niż obecny abonament: urząd skarbowy nalicza opłatę przy rocznym rozliczeniu podatkowym, bez żadnej rejestracji odbiornika, bez kontrolerów Poczty Polskiej, bez możliwości „zapomnienia o opłacie”. Jak ustalił „Fakt”, składka obejmowałaby wszystkich podatników PIT – za jej pobór i egzekucję odpowiadałyby urzędy skarbowe. Według doniesień Dziennika Gazety Prawnej proponowana kwota wynosi około 9 zł miesięcznie, czyli 108 zł rocznie, waloryzowane corocznie. Obowiązek objąłby osoby fizyczne między 26. a 75. rokiem życia – ze zwolnieniami m.in. dla uczniów, studentów i osób o najniższych dochodach.
Na pierwszy rzut oka 108 zł rocznie wydaje się wyraźnie tańsze niż obecny abonament. I dla jednej osoby faktycznie takie jest. Ale diabeł tkwi w szczegółach konstrukcyjnych tej opłaty.
Czteroosobowa rodzina może zapłacić więcej, nie mniej
Obecny abonament RTV działa według logiki gospodarstwa domowego: jedna opłata niezależnie od liczby osób pod jednym dachem. Jeśli w mieszkaniu jest zarejestrowany telewizor i jedna osoba opłaca abonament – rodzina jest rozliczona. Nieważne, czy razem mieszka 2, 3 czy 5 osób.
Opłata audiowizualna działa odwrotnie: jest indywidualna, przypisana do podatnika, nie do lokalu. W rodzinie, gdzie dwoje rodziców i dwoje dorosłych, pracujących dzieci po 26. roku życia mieszka razem – każde z nich płaci osobno. Łączny roczny rachunek: 4 × 108 zł = 432 zł. Dla porównania: tegoroczna stawka abonamentu za telewizor przy płatnościach miesięcznych wynosi 30,50 zł, czyli 366 zł rocznie (zgodnie z rozporządzeniem KRRiT z 27 czerwca 2025 r., Dz.U. 2025 poz. 885). Wieloosobowe gospodarstwa domowe zapłacą zatem de facto więcej, nie mniej.
Jest jednak drugi wymiar tej zmiany – i to ten, który najbardziej zmienia realia finansowania mediów publicznych. Abonament RTV regularnie płaci zaledwie około 30% zobowiązanych. Jak wynika z danych KRRiT, pod koniec 2024 roku w Polsce działało ok. 12,5 mln gospodarstw domowych, z czego telewizor posiadało 92,7%, ale zarejestrowanych odbiorców było zaledwie 38,8%, a faktycznie płacących – tylko 32,1%. W liczbach bezwzględnych to ok. 700 tys. gospodarstw na 12,5 mln.
Przy opłacie ściąganej przez urząd skarbowy ten model przestaje działać. Nie ma „zapominania”, nie ma nierejestrowania odbiornika – jest automatyczne potrącenie przy rozliczeniu. To radykalna zmiana nie tylko dla mediów, ale i dla kilku milionów Polaków, którzy dziś abonament po prostu ignorują.
KRRiT: chaos, nie reforma
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w oficjalnym stanowisku skrytykowała projekt MKiDN. KRRiT co prawda przyznała, że popiera wdrożenie EMFA, ale zarzuciła resortowi, że projekt wykracza daleko poza unijne wymagania. Z 47 stron dokumentu niemal połowa dotyczy zmian niezwiązanych z implementacją europejskiego aktu. Szczególne zastrzeżenia wzbudziły zapisy dotyczące kryteriów wyboru władz mediów publicznych, likwidacji abonamentu i zmian w strukturze samej KRRiT – organ de facto sprzeciwia się reformie, która go wzmacnia kosztem Rady Mediów Narodowych, ale jednocześnie zmienia zasady jego funkcjonowania.
Ministerstwo Kultury odpowiedziało przez swojego rzecznika Piotra Jędrzejowskiego, który nazwał abonament RTV „archaiczną, nieefektywną, nieściągalną opłatą, która dzisiaj nie służy nikomu poza członkami KRRiT”.
Weto w tle – i dlatego plan B w ogóle istnieje
Polityczne ryzyko tej reformy jest realne. Były prezydent Andrzej Duda zawetował kilka ustaw z obszaru mediów publicznych – m.in. ustawę okołobudżetową z 2023 roku, przez co TVP i Polskie Radio nie dostały wówczas planowanych rekompensat budżetowych. Czy prezydent Karol Nawrocki pójdzie tą samą drogą? Portal Telepolis.pl, który zapytał o to bezpośrednio MKiDN, odnotował, że resort jest dobrej myśli – Nawrocki wielokrotnie deklarował chęć przeprowadzenia reformy mediów publicznych. To jednak deklaracje, nie gwarancje.
Projekt zakłada likwidację Rady Mediów Narodowych i zmianę zasad wyboru władz KRRiT – obie kwestie mają jednoznaczny polityczny ciężar. Nie wiadomo, jak nowy prezydent zapatruje się na te konkretne rozwiązania. I właśnie dlatego opłata audiowizualna przy PIT krąży w dyskusji jako awaryjny wariant: gdyby główna ścieżka reformy upadła – czy to z braku głosów w Sejmie, czy z powodu weta – rząd miałby gotowy mechanizm zapewniający mediom stabilne finansowanie bez corocznej walki w ustawie budżetowej.
W 2026 roku stary system nadal działa – i kara za niezarejestrowany telewizor wynosi 915 zł
Do czasu wejścia w życie nowych przepisów obowiązują zasady dotychczasowe – i w 2026 roku stały się one surowsze. Od 1 stycznia 2026 roku stawki abonamentowe wzrosły: za telewizor (lub komplet radia i telewizora) to 30,50 zł miesięcznie lub 366 zł rocznie przy jednorazowej wpłacie; za samo radio – 9,50 zł miesięcznie. Ci, którzy wpłacili za cały rok do 25 stycznia 2026 roku, mogli skorzystać z 10% zniżki.
Jednocześnie wzrosły kary. Za używanie niezarejestrowanego telewizora grozi sankcja w wysokości 30-krotności miesięcznej stawki – to 915 zł. Za niezarejestrowane radio – 285 zł. Do tego doliczane są zaległy abonament, odsetki i koszty upomnienia, a egzekucją zajmuje się urząd skarbowy, nie Poczta Polska.
Co istotne: likwidacja abonamentu nie wymaże starych długów. Poczta Polska zachowuje prawo dochodzenia zaległości aż do 31 grudnia 2028 roku. Kto przez ostatnie lata ignorował wezwania – nie może liczyć na amnestię z chwilą wejścia nowych przepisów.
Co to oznacza dla ciebie
Przez cały 2026 rok obowiązują obecne zasady. Jeśli masz zarejestrowany odbiornik i płacisz abonament – nic się nie zmienia. Jeśli go nie płacisz i masz niezarejestrowany telewizor, ryzykujesz karą 915 zł – i podwyżka stawek sprawia, że ryzyko jest dziś wyższe niż rok temu.
Jeśli jesteś osobą samotną lub w małym gospodarstwie domowym – przejście na opłatę audiowizualną przy PIT będzie dla ciebie tańsze niż obecny abonament. 108 zł rocznie to o 258 zł mniej niż 366 zł abonamentu telewizyjnego. Zysk jest realny.
Jeśli masz wieloosobowe gospodarstwo domowe z kilkorgiem pracujących dorosłych – przelicz uważnie. Przy 3 lub 4 podatnikach pod jednym dachem łączna roczna opłata audiowizualna przekroczy kwotę, którą dziś płacisz raz za całe mieszkanie.
Jeśli należysz do grupy, która dziś abonamentu po prostu nie płaci – zmiana oznacza koniec tej opcji. Opłata przy PIT nie wymaga żadnej inicjatywy z twojej strony: urząd skarbowy naliczy ją automatycznie. Jedyna droga uniknięcia opłaty to formalne zwolnienie – na które muszą się zakwalifikować studenci do 26. roku życia, osoby o najniższych dochodach i część seniorów.
Reforma i tak wejdzie w życie najwcześniej 1 stycznia 2027 roku – i tylko wtedy, gdy projekt przejdzie przez Sejm i nie trafi na weto. Harmonogram jest napięty: Rada Ministrów ma przyjąć gotowy dokument między lipcem a wrześniem 2026 roku. To zostawia bardzo mało czasu na pełną ścieżkę legislacyjną przed końcem roku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.