Odcinkowy pomiar na S8 w Warszawie. Nie każdy wie ile można jechać, a mandaty leją się strumieniami

Wśród kierowców regularnie pokonujących warszawski odcinek S8 krąży przekonanie, że sprytne przełączanie się między pasami myli system pomiaru prędkości – w końcu skoro kamera „złapała” auto na jednym pasie, to może na drugim już go nie zauważy. Fizyka i technologia stojąca za tym systemem mówią coś zupełnie innego, a ci, którzy licząc na tę sztuczkę, wciąż dostają mandaty, przekonują się o tym dopiero z przesyłki poleconej.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Korek na Trasie S8
Korek na Trasie S8. | Fot. Fotokon / Shutterstock.

30 kamer na dwóch odcinkach, monitoring od 2021 roku

System odcinkowego pomiaru prędkości na warszawskim fragmencie S8 działa od listopada 2021 roku i obejmuje dziś dwa odrębne odcinki. Pierwszy, między węzłem Konotopa a węzłem Bemowo, liczy około 5 km, drugi – między węzłem Łabiszyńska a węzłem Piłsudskiego w Markach – ma długość około 12 km. Łącznie zainstalowano tam 30 kamer: na trzech z czterech kontrolowanych nitek po 8 urządzeń, na jednej – 6. Pomiary prowadzone są w obu kierunkach jazdy, na wszystkich pasach głównego ciągu drogi ekspresowej, a obowiązujący limit wynosi 120 km/h dla samochodów osobowych i 80 km/h dla pojazdów ciężarowych. Koszt samej instalacji systemu wyniósł blisko 4 mln zł.

Mandaty leją się strumieniami

S8 wciąż rejestruje tysiące kierowców. Są nowe dane GITD

Najnowsze dane pokazują, że warszawski odcinkowy pomiar prędkości nie przestał wyłapywać kierowców po pierwszych latach działania. Jak informuje Radio dla Ciebie, powołując się na dane przekazane bezpośrednio przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego, w całym 2025 roku odcinkowe pomiary prędkości działające w Warszawie zarejestrowały łącznie 26,9 tys. wykroczeń. Najwięcej, ponad 13,7 tys., przypadło na tunel Południowej Obwodnicy Warszawy na S2. Kolejne miejsca w tym zestawieniu zajęły jednak właśnie systemy działające na S8 – odcinek w kierunku Marek oraz pomiar między Macierzyszem a Bliznem Łaszczyńskiego.

Jeszcze świeższe statystyki pochodzą z początku 2026 roku. W samym styczniu odcinkowy pomiar na S8 w kierunku Marek zarejestrował 323 przypadki przekroczenia dopuszczalnej prędkości. W lutym wśród najbardziej aktywnych warszawskich OPP ponownie znalazł się system na S8, tym razem na odcinku między Macierzyszem a Bliznem Łaszczyńskiego. GITD nie podał w udostępnionym zestawieniu dokładnej liczby lutowych naruszeń dla tego fragmentu.

Dane z 2026 roku trzeba jednak odczytywać w odpowiednim kontekście. Od 2 stycznia działa również nowy, ponad 10-kilometrowy odcinkowy pomiar na S2 między Warszawą a Zagórzem. Już w pierwszym pełnym miesiącu działania stał się zdecydowanym liderem stołecznych statystyk. W styczniu zarejestrował aż 8260 naruszeń, podczas gdy wszystkie cztery analizowane przez GITD lokalizacje OPP zanotowały łącznie około 9,5 tys. przypadków. W lutym system na S2 zarejestrował kolejnych 7530 naruszeń.

Nie oznacza to jednak, że urządzenia na S8 stały się nieaktywne. Wręcz przeciwnie – nadal regularnie rejestrują kierowców przekraczających średnią dopuszczalną prędkość. Zmieniła się przede wszystkim skala w porównaniu z pierwszym okresem funkcjonowania systemu. Kierowcy jeżdżący tą trasą codziennie wiedzą już, gdzie zaczyna się i kończy kontrolowany fragment. To jeden z powodów, dla których liczby są dziś znacznie niższe niż bezpośrednio po uruchomieniu kamer.

Kamery obejmują całą szerokość jezdni – zmiana pasa nic nie daje

Odpowiedź na pytanie o zmianę pasa jest jednoznaczna: nie, to nie działa, i to z prostego, technicznego powodu. Kamery zamontowane na bramownicach przy wjeździe i wyjeździe z kontrolowanego odcinka są wielopasmowe – obejmują jednocześnie całą szerokość jezdni, nie pojedynczy pas. System wykorzystuje technologię rozpoznawania tablic rejestracyjnych (ANPR), która identyfikuje pojazd niezależnie od tego, którym pasem akurat się porusza, a algorytm i tak liczy jedno: czas, jaki upłynął między przejazdem przez bramownicę początkową a końcową, niezależnie od tego, ile razy auto zmieniło pas w międzyczasie. Z tego samego powodu nie działa też chowanie się za ciężarówką – kamery montowane są zarówno z przodu, jak i z tyłu odcinka, więc pojazd zostanie zarejestrowany niezależnie od tego, co jechało przed nim czy za nim.

Nie sprawdza się również popularny „trik na kawę”, czyli gwałtowne zwolnienie lub zatrzymanie się tuż przed bramownicą końcową, żeby sztucznie obniżyć wyliczoną średnią. Na drodze ekspresowej takiej jak S8 zatrzymanie się poza wyznaczonym miejscem jest samo w sobie wykroczeniem, więc kierowca, próbując uniknąć jednego mandatu, naraża się na drugi, zupełnie niezależny od systemu OPP. Jedyną realnie działającą metodą pozostaje utrzymanie równomiernej, zgodnej z limitem prędkości przez cały kontrolowany odcinek – nie tylko w jego pierwszej czy ostatniej części.

10 km/h buforu i rosnąca kara za każdy kolejny próg przekroczenia

System, mimo swojej precyzji, ma wbudowany margines tolerancji – pojazdy poruszające się do 10 km/h powyżej dozwolonej prędkości średniej na całym odcinku nie są kierowane do dalszego postępowania mandatowego. Powyżej tego progu kara rośnie skokowo wraz ze skalą przekroczenia, a przy przekroczeniu limitu o ponad 71 km/h mandat sięga 2500 zł, a w przypadku recydywy w ciągu dwóch lat – nawet 5000 zł i 15 punktów karnych. Warto też wiedzieć o mniej znanej luce technicznej: systemy OPP klasyfikują pojazdy głównie po ich typie, a nie po tym, czy ciągną przyczepę – w efekcie samochód osobowy z przyczepą, dla którego obowiązuje niższy limit prędkości taki jak dla ciężarówek, bywa rozliczany według limitu właściwego dla zwykłej osobówki, co w skrajnych przypadkach oznacza brak mandatu mimo realnego przekroczenia obowiązującego tę konkretną konfigurację ograniczenia.

Skala, w jakiej systemy odcinkowego pomiaru w ogóle wyłapują kierowców, robi wrażenie. Tylko w 2025 roku wszystkie odcinkowe pomiary prędkości w Polsce zarejestrowały łącznie ponad 227 tys. wykroczeń, a pojedynczy odcinek statystycznie okazuje się około czterokrotnie skuteczniejszy niż klasyczny, stacjonarny fotoradar – ten pierwszy notuje przeciętnie około 5 tys. naruszeń, drugi około 2 tys. Rekordowy pod tym względem okazał się odcinek na S7 w rejonie Zakopianki, gdzie od uruchomienia w lipcu 2025 roku w ciągu zaledwie pół roku wystawiono aż 51 tys. mandatów. Dokładnych, osobnych statystyk dla samego warszawskiego odcinka S8 GITD nie publikuje w podziale na pojedyncze lokalizacje, ale biorąc pod uwagę, że to jeden z najdłużej działających i najbardziej ruchliwych odcinków tego typu w kraju, trudno zakładać, że wypada on poniżej ogólnokrajowej średniej.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl