Pilny komunikat Prokuratury Okręgowa w Warszawie. Niepokojące wydarzenia w rejonie ulicy Czerniakowskiej i Alei Witosa w Warszawie

Nowe informacje w sprawie brutalnego ataku drogowego na warszawskim Mokotowie. 43-letni kierowca Porsche Cayenne, podejrzany o zaatakowanie trzech osób w rejonie ulicy Czerniakowskiej i alei Witosa, stawił się 2 listopada w prokuraturze wraz z adwokatem. Mężczyzna usłyszał cztery zarzuty i wyraził skruchę. Prokuratura zdecydowała, że nie będzie wnioskować o jego tymczasowe aresztowanie.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Mężczyzna został aresztowany. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
Mężczyzna został aresztowany. Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

Sprawa, która w połowie października wywołała ogromne emocje w Warszawie, ma nowy rozdział. Prokuratura Okręgowa w Warszawie opublikowała w poniedziałek 2 listopada szczegółowy komunikat dotyczący wydarzeń z 15 października.

Z ustaleń śledczych wynika, że kierowca Porsche miał zaatakować trzy osoby uczestniczące w ruchu drogowym. Jedna z kobiet została uderzona w głowę i kopnięta, a jednego z mężczyzn podejrzany miał uderzyć samochodem podczas odjeżdżania.

Po zdarzeniu 43-latek opuścił Polskę. Policja ustaliła miejsce jego pobytu za granicą. Teraz mężczyzna sam zgłosił się do prokuratury.

Brutalny atak na Czerniakowskiej. Kobieta przewróciła się na jezdnię

Do zdarzenia doszło 15 października 2026 roku w rejonie ulicy Czerniakowskiej i alei Witosa w Warszawie.

Według ustaleń prokuratury kierowca Porsche zaatakował trzy osoby podróżujące innymi samochodami.

Jedną z pokrzywdzonych była kobieta, którą podejrzany miał co najmniej dwukrotnie uderzyć pięścią i otwartą dłonią w głowę, a także uderzyć łokciem.

W wyniku ataku kobieta przewróciła się na jezdnię.

Na tym agresja miała się nie zakończyć. Według śledczych mężczyzna następnie kopnął pokrzywdzoną w prawe udo.

Kobieta doznała lekkich obrażeń ciała.

Prokuratura kwalifikuje ten czyn jako uszkodzenie ciała o charakterze chuligańskim.

Stanął w obronie innych. Kierowca Porsche miał go bić i uderzyć samochodem

Szczególnie niepokojące są ustalenia dotyczące jednego z mężczyzn, który próbował interweniować w obronie innych uczestników zdarzenia.

Według prokuratury podejrzany miał kilkanaście razy uderzyć go ręką i nogą w klatkę piersiową, doprowadzając do jego upadku na jezdnię.

Następnie, odjeżdżając Porsche Cayenne, miał uderzyć zderzakiem w nogi pokrzywdzonego na wysokości kolan.

Mężczyzna odniósł lekkie obrażenia ciała.

Drugi z pokrzywdzonych mężczyzn miał być szarpany za ubranie i odpychany podczas próby obrony kobiety.

Prokuratura zarzuca również kierowcy kierowanie gróźb karalnych wobec jednego z pokrzywdzonych.

Łącznie Michałowi K. przedstawiono cztery zarzuty dotyczące przemocy, naruszenia nietykalności cielesnej oraz gróźb.

Śledczy wskazują, że zarzucane czyny miały charakter chuligański, ponieważ zostały popełnione publicznie, z oczywiście błahego powodu i z rażącym lekceważeniem porządku prawnego.

Policja szukała go za granicą. Wcześniej zniknął z Polski

Po zgłoszeniu zdarzenia warszawscy policjanci rozpoczęli działania mające na celu ustalenie miejsca pobytu kierowcy.

Już następnego dnia po otrzymaniu oficjalnego zawiadomienia funkcjonariusze ustalili miejsce, w którym zaparkowano Porsche, oraz adresy, pod którymi mężczyzna mógł przebywać.

Przeszukano samochód i wytypowane nieruchomości.

Mimo prowadzonych czynności podejrzanego nie udało się wówczas zatrzymać.

Jak poinformowała prokuratura, mężczyzna opuścił kraj, a policjanci ustalili później jego zagraniczne miejsce pobytu.

Śledczy ocenili, że duże zainteresowanie medialne sprawą oraz działania policji wywarły na poszukiwanym presję.

22 października Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Decyzja o areszcie umożliwiłaby dalsze działania poszukiwawcze, w tym wydanie listu gończego.

Posiedzenie sądu w tej sprawie wyznaczono na 30 listopada.

Niespodziewany zwrot. Podejrzany przyszedł do prokuratury z adwokatem

W poniedziałek 2 listopada nastąpił przełom.

43-letni Michał K. stawił się osobiście w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów. Towarzyszył mu obrońca.

Śledczy mogli dzięki temu formalnie przedstawić mu zarzuty i przesłuchać go w charakterze podejrzanego.

Mężczyzna złożył krótkie wyjaśnienia i wyraził skruchę w związku ze zdarzeniem.

Przekazał również, dlaczego wcześniej nie zgłosił się do organów ścigania.

Według jego relacji chciał dobrowolnie stawić się na policji bezpośrednio po wydarzeniach z 15 października.

Ostatecznie miał zrezygnować z tego zamiaru z powodu zainteresowania mediów oraz bardzo negatywnych komentarzy kierowanych pod jego adresem.

Podejrzany tłumaczył, że obawiał się dalszej eskalacji sytuacji.

To wyjaśnienia przedstawione przez samego 43-latka, a nie ustalenie prokuratury dotyczące rzeczywistych powodów jego wcześniejszego zachowania.

Nie trafi do aresztu. Prokuratura zdecydowała o innych środkach

Mimo poważnych zarzutów prokurator nie zdecydował się na dalsze zabieganie o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Zamiast tego zastosowano wobec Michała K. kilka środków zapobiegawczych:

  • dozór Policji,
  • zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi,
  • zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych,
  • zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu,
  • poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł.

Podejrzany zadeklarował również, że będzie stawiał się na każde wezwanie organów ścigania.

Prokuratura uznała, że w obecnej sytuacji zastosowane środki są wystarczające do zabezpieczenia dalszego postępowania.

W związku z tym wycofano z sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie złożony 22 października.

Oznacza to, że 43-latek pozostaje na wolności, ale podlega ograniczeniom nałożonym przez prokuraturę.

Kim jest kierowca Porsche? Prokuratura podała nowe informacje

W komunikacie z 2 listopada śledczy ujawnili również podstawowe informacje o podejrzanym.

Michał K. ma 43 lata i prowadzi własną działalność gospodarczą.

Według prokuratury wcześniej nie był karany.

Co istotne, Porsche Cayenne, którym poruszał się podczas zdarzenia, nie należy do niego.

Prokuratura nie podała w komunikacie szczegółów dotyczących właściciela samochodu.

Co grozi podejrzanemu?

Michał K. odpowiada między innymi za zarzucane mu naruszenie nietykalności cielesnej osoby interweniującej w obronie innych, spowodowanie lekkich obrażeń ciała oraz groźby karalne.

Śledczy zastosowali również kwalifikację dotyczącą występków o charakterze chuligańskim.

Ma ona znaczenie przy ewentualnym wymierzaniu kary, ponieważ przepisy przewidują surowsze zasady odpowiedzialności za takie czyny.

Ostateczna odpowiedzialność karna i ewentualna kara będą zależały od ustaleń postępowania oraz decyzji sądu.

Na obecnym etapie Michał K. jest podejrzanym, a przedstawienie zarzutów nie oznacza stwierdzenia jego winy prawomocnym wyrokiem.

Sprawę nadal prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl