Płacili 800 zł, teraz zapłacą 1200 zł. I to jeszcze nie koniec. Mieszkańcy bloków w Polsce boją się otworzyć skrzynki
Jesienią zarządy spółdzielni zapewniały, że podwyżki będą symboliczne. Mieszkańcy zapłacili więcej, ale niewiele. Teraz przyszedł styczeń i rachunki poszybowały w górę o kolejne kilkaset złotych. A to dopiero początek – prawdziwy cios przyjdzie za kilka miesięcy, gdy wyliczą rzeczywiste koszty ogrzewania za zimę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Państwo Kowalczyk z Grochowa w Warszawie przez lata płacili za mieszkanie 780 zł miesięcznie. We wrześniu zarząd podniósł opłaty do 850 zł. Uznali, że to do zniesienia. Od stycznia otrzymali zawiadomienie o kolejnej podwyżce – teraz płacą 1 180 zł. Wzrost o 400 zł w ciągu 4 miesięcy. A zarząd ostrzega, że w marcu może być jeszcze drożej, gdy przyjdą faktury za ogrzewanie z najtrudniejszych zimowych miesięcy.
To nie wyjątek. W całej Polsce właściciele mieszkań w spółdzielniach dostają zawiadomienia o drastycznych podwyżkach. Płaca minimalna wzrosła tylko o 140 zł, czyli 3 proc. Rachunki za mieszkania poszły w górę o 20-30 proc., a w niektórych miejscach nawet o 50 proc. Różnica jest kolosalna i dla wielu rodzin nie do udźwignięcia.
Płaca minimalna to dopiero początek problemu
Od 1 stycznia 2026 roku płaca minimalna wynosi 4 806 zł brutto, czyli 3 576 zł netto. Wzrost o 140 zł w stosunku do roku 2025. To wydaje się niewielką kwotą, ale dla spółdzielni to znaczący koszt. Każdy konserwator, pracownik sprzątający, pracownik ochrony musi dostać podwyżkę. Te koszty natychmiast przekładają się na opłaty eksploatacyjne.
Spółdzielnia Mieszkaniowa w Rudzie Śląskiej wysłała w grudniu pismo do mieszkańców. Koszt zatrudnienia wzrósł o 9 proc., co przy miesięcznym funduszu płac przekraczającym 180 000 zł daje dodatkowe 16 200 zł miesięcznie. Ktoś to musi zapłacić.
Zarządy tłumaczą, że nie mają wyboru. Kodeks pracy i ustawa o płacy minimalnej to przepisy bezwzględnie obowiązujące. Nie można płacić pracownikom mniej niż wymaga prawo. A ponieważ większość pracowników spółdzielni zarabia niewiele powyżej minimum, podwyżka płacy minimalnej oznacza podwyżkę dla wszystkich.
Pan Marek, przewodniczący rady nadzorczej jednej z warszawskich spółdzielni, wyjaśnia w rozmowie z mieszkańcami na forum internetowym: „Zatrudniamy 23 osoby. 17 z nich zarabia poniżej 5 500 zł. Każda podwyżka płacy minimalnej pociąga za sobą cały łańcuch podwyżek – musimy zachować proporcje między stanowiskami, żeby nie doszło do spłaszczenia płac”.
Ogrzewanie uderza najmocniej
Prawdziwy koszt podwyżek ujawni się dopiero teraz, w sezonie grzewczym 2025/2026. Tarcza osłonowa wygasła 1 lipca 2025 roku. Ceny energii cieplnej wystrzeliły niemal natychmiast. Portal Samorządowy podaje przykład Rudy Śląskiej, gdzie średnia cena 1 GJ dla zasobów spółdzielni wynosi teraz 255,31 zł. To wzrost o 86 proc. w stosunku do poprzedniego sezonu.
Według danych Eurostatu Polska znajduje się na 5. miejscu w Unii Europejskiej pod względem wzrostu cen ciepła w 2025 roku. Ceny energii cieplnej rosną nawet dwukrotnie w niektórych miastach. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego to około 600 zł rocznie więcej tylko na ogrzewaniu. Ale to średnia – w rzeczywistości różnice są ogromne.
Spółdzielnia w Katowicach poinformowała mieszkańców, że zaliczki na ogrzewanie rosną z 2,80 zł za m2 do 4,50 zł za m2. Dla mieszkania o powierzchni 50 m2 to wzrost z 140 zł do 225 zł miesięcznie. A to nadal tylko zaliczka – ostateczne rozliczenie przyjdzie w maju, gdy będą znane faktyczne zużycie i koszty.
Woda, śmieci i remonty – wszędzie drożej
Ceny wody i ścieków rosną w tempie 10-13 proc. rocznie. W Warszawie od stycznia taryfa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów wzrosła średnio o 11 proc. Dla typowego gospodarstwa domowego to dodatkowe 30-40 zł miesięcznie. W skali całej spółdzielni liczącej 500 mieszkań to już 15 000-20 000 zł więcej kosztów.
Wywóz śmieci to kolejna pozycja, która obciąża budżety spółdzielni. Gminy podnoszą stawki, argumentując rosnącymi kosztami utylizacji i segregacji. Częstochowa podniosła opłaty o 15 proc., Gdańsk o 12 proc., Poznań o 18 proc. Warszawa jeszcze nie podniosła opłat, ale robi to od kwietnia. Opłaty wzrosną do 107 zł miesięcznie dla domów jednorodzinnych (obecnie 91 zł) oraz do 85 zł dla mieszkań (obecnie 60 zł). Ratusz nazywa to po prostu powrotem do starych stawek. W stronę stolicy z zazdrością patrzą rodziny wielodzietne w innych miastach – Warszawa nie rozróżnia bowiem ile osób mieszka w danym mieszkaniu czy domu. Płaci się po prostu za nieruchomość. W wielu miastach stawka zależy od osoby w rodzinie i tu zaczyna się problem. Np. w Świdnicy stawki wynoszą 42 zł za osobę. W przypadku osób samotnych lub pary, koszty nie są jeszcze tak dotkliwe, ale rodzina z trójka dzieci zapłaci już 210 zł miesięcznie, czyli dwa razy więcej niż w Warszawie.
Spółdzielnie nie mają wpływu na te decyzje – mogą tylko przekazać koszty mieszkańcom. Fundusze remontowe to osobny problem. Przez lata były one niedofinansowane. Teraz presja rośnie z dwóch stron. Po pierwsze, budynki się starzeją i wymagają coraz kosztowniejszych napraw. Po drugie, przepisy unijne wymuszają termomodernizacje i remonty zwiększające efektywność energetyczną.
Jedna ze spółdzielni w Poznaniu przedstawiła na walnym zgromadzeniu plan remontów na 2026 rok. Wymiana instalacji elektrycznej w 3 budynkach, remont 2 dachów, termomodernizacja jednego z bloków. Koszt całości – 4,2 mln zł. Zarząd zaproponował podwyżkę składki na fundusz remontowy z 1,20 zł za m2 do 2,00 zł za m2. Mieszkańcy protestowali, ale alternatywą było zaciągnięcie kredytu, co w długim terminie kosztowałoby jeszcze więcej.
Bon ciepłowniczy pomoże nielicznym
Rząd wprowadził bon ciepłowniczy jako formę wsparcia dla gospodarstw domowych. Wysokość świadczenia wynosi od 1 000 zł do 3 500 zł rocznie, w zależności od ceny ciepła w danej sieci ciepłowniczej. Problem w tym, że bon przysługuje tylko gospodarstwom o niskich dochodach i tylko tym, które korzystają z centralnego ogrzewania z sieci miejskiej.
Limit dochodowy to 2 500 zł netto na osobę w gospodarstwie jednoosobowym lub 1 700 zł netto na osobę w gospodarstwie wieloosobowym. Dla rodziny 2+2 oznacza to maksymalnie 6 800 zł łącznego dochodu. Jeśli oboje rodzice pracują na pełen etat za płacę minimalną (po 3 576 zł netto), ich łączny dochód wynosi 7 152 zł – przekraczają limit i nie dostają nic.
Pani Agnieszka z Bytomia próbowała się ubiegać o bon. Sama wychowuje dwójkę dzieci, pracuje na pół etatu za 2 400 zł netto. Teoretycznie powinna dostać wsparcie. Okazało się jednak, że system wlicza alimenty od byłego męża. Łącznie z alimentami dochód na osobę przekracza limit o 180 zł. Zastosowano zasadę „złotówka za złotówkę” – bon został pomniejszony o 180 zł. Zamiast 1 500 zł dostała 1 320 zł.
Dodatkowo bon można otrzymać tylko po złożeniu wniosku w ściśle określonym terminie – od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku. Kto nie złoży, nie dostanie nic. To oznacza, że wsparcie trafi do najmniej zaradnych administracyjnie ludzi dopiero w drugiej połowie roku, już po opłaceniu najbardziej kosztownych miesięcy zimowych.
Druga fala uderzy wiosną
Eksperci ostrzegają, że najgorsze dopiero przed nami. Spółdzielnie pobierają teraz zaliczki na ogrzewanie według szacunków. Rzeczywiste rozliczenie następuje zwykle w maju lub czerwcu, gdy znane są faktyczne koszty całego sezonu grzewczego.
Jeśli zima okaże się surowa, a ceny energii nadal będą wysokie, mieszkańcy mogą dostać wezwanie do dopłaty nawet kilkuset złotych. To standardowa praktyka – zarządy celowo zaniżają zaliczki, żeby nie drażnić mieszkańców w trakcie sezonu, a potem przedstawiają rachunek za cały okres naraz.
Pan Andrzej z Wrocławia pamięta sytuację z 2023 roku, gdy płacił zaliczkę 280 zł miesięcznie przez cały sezon. W czerwcu przyszło rozliczenie – do dopłaty 1 340 zł. „Zarząd tłumaczył, że nie chcieli podnosić zaliczek w trakcie zimy, żeby nie obciążać budżetów rodzin. Ale przecież ta dopłata w czerwcu to było większe obciążenie niż gdyby rozłożyli to równomiernie przez cały rok” – relacjonuje na forum internetowym.
Jesienne walne zgromadzenia przyniosą kolejną konfrontację. Zarządy będą przedstawiać plany finansowe na kolejny rok i zapowiadać dalsze podwyżki. Odkładane remonty, narastające koszty utrzymania, wymogi prawne dotyczące efektywności energetycznej – wszystko to będzie wymagać pieniędzy.
Mieszkańcy próbują się bronić
Coraz więcej osób bierze sprawy w swoje ręce. Na walnych zgromadzeniach kwestionują przedstawiane budżety, żądają szczegółowych wyliczeń, sprawdzają umowy z dostawcami usług. W niektórych spółdzielniach udaje się znaleźć oszczędności.
Spółdzielnia w Gdyni zorganizowała przetarg na wywóz śmieci zamiast przedłużać umowę z dotychczasowym wykonawcą. Znaleźli firmę oferującą usługę o 22 proc. taniej. Dla osiedla liczącego 380 mieszkań to oszczędność 78 000 zł rocznie, czyli ponad 200 zł na mieszkanie.
Mieszkańcy bloków w Łodzi założyli grupę zakupową i wspólnie negocjowali wymianę oświetlenia LED w częściach wspólnych. Dzięki większej skali zamówienia wynegocjowali cenę o 35 proc. niższą niż ta, którą oferował wykonawca wybrany przez zarząd. Zaoszczędzili ponad 40 000 zł.
Są też przypadki sądowego kwestionowania uchwał o podwyżkach. Mieszkaniec spółdzielni w Krakowie zaskarżył uchwałę walnego zgromadzenia, twierdząc że zarząd nie przedstawił wystarczających uzasadnień dla tak drastycznej podwyżki. Sąd nakazał zarządowi przedstawić szczegółowe wyliczenia i uzasadnienie każdej pozycji budżetu. Po ponownej analizie okazało się, że część kosztów została zawyżona, a podwyżka mogła być o 30 zł niższa.
Co to oznacza dla ciebie? Trzeba przygotować się na wyższe rachunki
Jeśli mieszkasz w spółdzielni, przygotuj się na wyższe rachunki. Wzrost płacy minimalnej o 140 zł to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy problem to koszty ogrzewania, które w niektórych miejscach podwoiły się w ciągu roku. Średnio możesz spodziewać się wzrostu opłat o 200-400 zł miesięcznie, w zależności od wielkości mieszkania i lokalizacji.
Sprawdź, czy twój zarząd wprowadził faktycznie wszystkie dane do systemu rozliczeń. Niektóre spółdzielnie jeszcze w grudniu próbowały zaniżać zaliczki na ogrzewanie, żeby nie straszyć mieszkańców przed świętami. Teraz przychodzi rachunek za całą różnicę naraz.
Weź udział w najbliższym walnym zgromadzeniu. To twoje prawo i obowiązek jako członka spółdzielni. Możesz głosować nad budżetem, kwestionować wydatki, proponować oszczędności. Bierne siedzenie w domu niczego nie zmieni – aktywni mieszkańcy potrafią realnie wpłynąć na wysokość opłat.
Sprawdź czy kwalifikujesz się do bonu ciepłowniczego. Jeśli twoje dochody są niskie, a mieszkanie ogrzewane jest z sieci miejskiej, możesz dostać nawet 3 500 zł. Wniosek będzie można składać od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku. Nie czekaj do ostatniej chwili – urzędy mogą być przeciążone pod koniec terminu.
Najważniejsze to planowanie budżetu. Jeśli teraz płacisz 1 200 zł za mieszkanie, w maju może przyjść rozliczenie z dopłatą 800-1 000 zł. Odłóż część pieniędzy teraz, żeby nie stanąć przed koniecznością pożyczania lub zaciągania kredytu. W świetle obecnej sytuacji podwyżki w spółdzielniach to nie przejściowy problem, ale nowa rzeczywistość na wiele miesięcy, a może lat.
Nota od redakcji: Wszystkie przykłady opisane w artykule są oparte na autentycznych relacjach i dokumentach. Celowo nie podajemy pełnych nazw konkretnych spółdzielni mieszkaniowych, ponieważ stawki opłat oraz uchwały zmieniają się dynamicznie, a naszym celem jest pokazanie skali zjawiska, a nie piętnowanie poszczególnych zarządców.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.