Podczas alarmu rodzice nie powinni przyjeżdżać po dzieci. MSWiA wyjaśnia, co zrobi szkoła
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa opracowały wzór procedury postępowania w przypadku zagrożenia z powietrza. Dokument został przekazany do wszystkich szkół. Ma pomóc dyrektorom i nauczycielom przygotować się na sytuacje, w których konieczne będzie szybkie zapewnienie dzieciom schronienia.

Najważniejsza zasada jest jednoznaczna: podczas alarmu uczniowie nie powinni samodzielnie opuszczać budynku ani przemieszczać się na otwartej przestrzeni.
Dotyczy to również sytuacji, gdy rodzic przyjedzie pod szkołę i będzie chciał natychmiast zabrać dziecko.
Procedura przewiduje, że dzieci pozostają pod opieką placówki do czasu, aż ich bezpieczne przekazanie rodzicom lub upoważnionym opiekunom stanie się możliwe.
Co zrobi szkoła, gdy zostanie ogłoszony alarm?
Rządowe wytyczne szczegółowo opisują zachowanie nauczycieli i uczniów po otrzymaniu komunikatu o zagrożeniu.
W pierwszej kolejności nauczyciele mają skierować dzieci do wcześniej wyznaczonych miejsc schronienia.
Mogą to być odpowiednio wybrane pomieszczenia wewnątrz budynku. Ich lokalizacja powinna zostać ustalona wcześniej, z uwzględnieniem konstrukcji szkoły, liczby uczniów i dostępnych dróg przejścia.
Dzieci powinny przemieszczać się spokojnie, w grupach, pod nadzorem pracowników placówki.
Nie wolno im samodzielnie wracać do klas po pozostawione przedmioty ani szukać rodzeństwa w innych częściach szkoły.
Po dotarciu do miejsca schronienia nauczyciel ma sprawdzić obecność wszystkich uczniów.
Kontrola obecności powinna być powtarzana po każdym kolejnym przemieszczeniu grupy.
W ten sposób szkoła ma wiedzieć, gdzie znajduje się każde dziecko.
Rodzice nie powinni przyjeżdżać po dzieci. Dlaczego?
To właśnie ten element procedury może wywoływać największe emocje.
Naturalną reakcją rodzica, który dowiaduje się o zagrożeniu, jest chęć natychmiastowego dotarcia do dziecka.
Jednak MSWiA wskazuje, że takie zachowanie może zwiększyć niebezpieczeństwo.
Jeżeli setki rodziców jednocześnie ruszą samochodami w kierunku szkół i przedszkoli, ulice mogą zostać zablokowane.
W rezultacie straż pożarna, pogotowie ratunkowe lub Policja mogą mieć trudności z dotarciem do miejsc wymagających interwencji.
Dodatkowo rodzic i dziecko mogą zostać narażeni na zagrożenie podczas przemieszczania się na otwartej przestrzeni.
Dlatego rządowa procedura zakłada, że podczas alarmu rodzice pozostają w bezpiecznym miejscu i oczekują na oficjalne informacje ze szkoły.
Nie jest to jednak nowy, powszechnie obowiązujący przepis karny. Mowa o zasadzie bezpieczeństwa opisanej we wzorcowej procedurze, którą placówki powinny dostosować do swoich warunków.
Nie należy również dzwonić do nauczyciela
W wytycznych znalazło się jeszcze jedno zalecenie, które może zaskoczyć rodziców.
Podczas alarmu nie powinni oni masowo telefonować do wychowawców.
Nauczyciele będą w tym czasie odpowiedzialni za bezpieczeństwo uczniów, sprawdzanie obecności i wykonywanie poleceń związanych z zagrożeniem.
Dziesiątki połączeń telefonicznych mogą utrudnić im realizowanie tych obowiązków.
Dlatego szkoły mają wcześniej ustalić kanały komunikacji z rodzicami.
Mogą to być systemy wiadomości elektronicznych lub inne rozwiązania przyjęte w danej placówce.
Najważniejsze, aby rodzice wiedzieli, gdzie szukać potwierdzonych informacji i nie musieli kontaktować się bezpośrednio z nauczycielem opiekującym się grupą.
Kiedy będzie można odebrać dziecko?
Zgodnie z rządową procedurą dzieci mają być przekazywane rodzicom lub osobom upoważnionym po odwołaniu alarmu i sprawdzeniu, czy droga wyjścia jest bezpieczna.
Oznacza to, że sam koniec sygnału alarmowego nie musi automatycznie oznaczać możliwości natychmiastowego odbioru ucznia.
Placówka powinna najpierw upewnić się, że nie istnieje bezpośrednie zagrożenie.
Następnie ma przekazać rodzicom informacje o sposobie odbioru dzieci.
Procedura nie przewiduje automatycznego przewożenia wszystkich uczniów autobusami do nieznanych miejsc.
Jeżeli pozostanie w budynku bezpośrednio zagrażałoby życiu, sposób ewentualnego przemieszczenia powinien wynikać z oceny sytuacji i poleceń właściwych służb.
Co z dziećmi, które potrzebują szczególnej pomocy?
Ważną częścią rządowych wytycznych jest uwzględnienie uczniów ze specjalnymi potrzebami.
Szkoły powinny wcześniej ustalić, kto pomoże dzieciom mającym trudności z poruszaniem się, komunikowaniem lub rozumieniem poleceń.
Dotyczy to również uczniów z niepełnosprawnościami i dzieci wymagających indywidualnego wsparcia.
Procedury muszą uwzględniać liczbę pracowników, możliwe zastępstwa oraz sposób dotarcia wszystkich uczniów do bezpiecznego miejsca.
Szczególne znaczenie ma to w przedszkolach, gdzie najmłodsze dzieci mogą nie rozumieć przyczyny alarmu i potrzebują stałej opieki dorosłych.
Szkoły mają ćwiczyć nowe scenariusze zagrożeń
Przygotowanie procedury to dopiero pierwszy etap.
MEN przedstawiło również projekt zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa w szkołach.
Zakłada on organizowanie co najmniej dwóch szkoleń i ćwiczeń praktycznych w roku szkolnym.
Ćwiczenia mają obejmować nie tylko opuszczanie budynku podczas pożaru, ale także pozostanie w bezpiecznym miejscu w przypadku zagrożenia z powietrza.
W pierwszej kolejności mają zostać przygotowani pracownicy szkoły.
Dopiero później przewidziano ćwiczenia z udziałem poszczególnych grup uczniów.
Ministerialne wytyczne wskazują, że podczas takich zajęć nie należy wykorzystywać nagrań wybuchów ani innych bodźców mogących wywołać u dzieci silny lęk.
Na 23 października projekt nowych przepisów pozostaje na etapie konsultacji.
Dlaczego rząd wprowadza takie procedury?
Przedstawiciele MSWiA wskazują, że przygotowanie szkół do reagowania na zagrożenia jest odpowiedzią między innymi na sytuację bezpieczeństwa w regionie.
Rosyjskie ataki na Ukrainę, prowadzone również w pobliżu polskiej granicy, pokazały znaczenie odpowiedniego przygotowania placówek edukacyjnych.
Rząd chce, aby nauczyciele, uczniowie i rodzice znali zasady działania jeszcze przed wystąpieniem rzeczywistego zagrożenia.
Nie oznacza to, że ogłoszono alarm dla polskich szkół ani że zaplanowano masową ewakuację uczniów.
Chodzi o stworzenie procedur, które będzie można wykorzystać, jeśli pojawi się niebezpieczeństwo.
Pięć rzeczy, które każdy rodzic powinien ustalić ze szkołą
Rodzice nie muszą czekać na sytuację kryzysową, aby sprawdzić zasady obowiązujące w placówce.
Warto wcześniej dowiedzieć się:
- Gdzie dzieci będą przebywały podczas alarmu związanego z zagrożeniem z powietrza.
- W jaki sposób szkoła poinformuje rodziców o sytuacji.
- Kiedy i na jakich zasadach będzie można odebrać dziecko.
- Kto będzie odpowiadał za pomoc uczniom wymagającym dodatkowego wsparcia.
- Czy placówka przeprowadziła już ćwiczenia i zapoznała dzieci z zasadami bezpieczeństwa.
Takie informacje mogą ograniczyć niepewność i pomóc rodzinom zachować spokój podczas rzeczywistego zagrożenia.
Najważniejsza zasada: bezpieczeństwo dzieci przed wszystkim
Rządowa procedura zakłada, że w czasie alarmu związanego z zagrożeniem z powietrza szkoła pozostaje odpowiedzialna za bezpieczeństwo powierzonych jej dzieci.
Nauczyciele mają doprowadzić uczniów do wyznaczonych miejsc schronienia, sprawdzić obecność i zapewnić opiekę.
Rodzice powinni natomiast korzystać z oficjalnych kanałów informacji i nie utrudniać pracy służbom ratunkowym.
Najważniejsze: podczas alarmu nie należy samodzielnie ruszać do szkoły po dziecko. Zgodnie z procedurą uczniowie powinni pozostać pod opieką nauczycieli, a odbiór nastąpić po odwołaniu alarmu i potwierdzeniu bezpieczeństwa.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.