Ponad 300 tys. ewakuowanych we Francji i Hiszpanii. Dym mknie nad Polskę. Co zauważymy w Warszawie?

Komisja Europejska nazwała trwającą ewakuację jedną z największych operacji tego typu w historii Europy. Z domów uciekło ponad 300 tys. osób, w tym ponad 250 tys. we Francji i ponad 90 tys. w Hiszpanii. Dym z tych pożarów dotarł już nad Europę Środkową, w tym nad Polskę i nad Warszawę.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Warszawa w czasie smogu.
Fot. Warszawa w Pigułce

We Francji spłonęło 116 tys. hektarów, najwięcej odkąd prowadzone są statystyki

Skala tegorocznego sezonu jest bezprecedensowa. Według francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych od stycznia przez kraj przetoczyło się ponad 13,5 tys. pożarów, które objęły 116 tys. hektarów – to najwyższy wynik w historii tamtejszych statystyk. Hiszpańskie ministerstwo transformacji ekologicznej szacuje straty na 153 tys. hektarów. Europejski System Informacji o Pożarach Lasów podaje, że w obu krajach spłonęło w tym roku łącznie około 300 tys. hektarów.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w departamencie Żyronda w południowo-zachodniej Francji, gdzie ewakuowano 167 tys. osób, oraz w sąsiednich Landach z kolejnymi 30 tys. ewakuowanych. W Hiszpanii ogień objął około 25 tys. hektarów w okolicach Madrytu i miasta Avila. Prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że obecne pożary są najdotkliwsze w całym okresie po II wojnie światowej.

Pożar w Żyrondzie wytwarza własny wiatr i nie rozwija się według znanej logiki

Skalę problemu najlepiej oddaje opis zjawiska, z którym mierzą się służby. Jak powiedziała szefowa prefektury Żyrondy Sophie Brocas, cytowana przez Polską Agencję Prasową, ten bezprecedensowy pożar nie rozwija się według znanej logiki, wytwarza własny wiatr i zmusza do ciągłego dostosowywania działań. Chodzi o zjawisko, w którym rozgrzane powietrze unosi się nad frontem ognia tak gwałtownie, że zasysa powietrze z otoczenia i tworzy lokalny układ wiatrów, napędzający sam pożar.

Ustalono też prawdopodobną przyczynę. Prokurator Bordeaux Renaud Gaudeul poinformował, że ogień w Żyrondzie pojawił się najpewniej przypadkowo, na skutek użycia podkaszarki przez robotników oczyszczających teren przy linii wysokiego napięcia. Według pierwszych ustaleń nie naruszono obowiązującego regulaminu prac.

Polska wysyła 105 strażaków do Castilla-La Mancha od 1 sierpnia

Oba kraje korzystają z unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności, w ramach którego skierowano tam 13 samolotów gaśniczych, cztery helikoptery, 134 strażaków i 41 wozów strażackich. Polska zadeklarowała własne wsparcie: od 1 do 30 sierpnia w rejonie Castilla-La Mancha służbę pełnić będzie 105 strażaków Państwowej Straży Pożarnej z modułu GFFF Poland, pracujących rotacyjnie w trzech 35-osobowych zmianach. Hiszpania po raz pierwszy w historii ogłosiła z powodu pożarów stan wyjątkowy, a Francja po raz pierwszy użyła do gaszenia przystosowanego samolotu wojskowego A400.

Dym znad Francji dotarł nad Polskę, ale przemieszcza się na dużych wysokościach

To jest sedno pytania, które zadaje sobie większość czytelników. Dym z francuskich pożarów rzeczywiście dotarł już nad Europę Środkową, w tym nad Polskę. Kluczowe jest jednak to, że przemieszcza się on na wysokich pułapach atmosfery i dociera do nas w znacznie niższych stężeniach niż nad samym obszarem pożarów. Może być zauważalny, ale zauważalny wzrokowo, a nie w postaci gwałtownego pogorszenia jakości powietrza na poziomie ulicy.

To nie pierwszy raz – w 2023 i 2025 roku dym przyleciał nad Polskę znad Kanady

Wbrew powszechnemu wrażeniu poprzednie epizody tego typu nie miały nic wspólnego z Włochami ani z Grecją. W czerwcu 2023 roku nad Polskę dotarł dym z rekordowych pożarów w Kanadzie, a prognoza Copernicus Atmosphere Monitoring Service, centrum koordynowanego przez Komisję Europejską, wskazywała, że chmura pojawi się nad krajem pod koniec czerwca i opuści go 2 lipca. Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego informowali wtedy, że pył dotarł nawet wcześniej, niż zakładał model.

Sytuacja powtórzyła się na przełomie maja i czerwca 2025 roku, przy pożarach w kanadyjskich prowincjach Manitoba i Saskatchewan. Zjawisko było widoczne na zdjęciach satelitarnych jako szara, zmętniona strefa nad północą i wschodem Polski, o czym mówił w TVN24 prezenter tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski. Pierwsze smugi tego dymu zauważono nad Morzem Śródziemnym już 18 i 19 maja, a nad północno-zachodnią Europą 1 czerwca.

Copernicus: dym z dużych wysokości nie wpływa istotnie na powietrze przy ziemi

Stanowisko europejskiego serwisu monitoringu jakości powietrza jest w tej sprawie konsekwentne od lat. CAMS wskazywał przy poprzednich epizodach, że spodziewany dym nie powinien mieć znaczącego wpływu na jakość powietrza przy powierzchni ziemi, ponieważ zjawisko zachodzi przede wszystkim na dużych wysokościach. Norweski badacz Nikolaos Evangeliou zwracał wtedy uwagę na drugi mechanizm: dym po przebyciu tysięcy kilometrów zawiera znacznie mniej sadzy niż w momencie powstania, bo cząstki opadają i ulegają rozproszeniu po drodze.

Nad źródłem pożaru sytuacja wygląda odwrotnie. W południowej Francji gęste kłęby dymu ograniczyły widoczność i doprowadziły do gwałtownego wzrostu stężenia pyłów zawieszonych w całym regionie oraz nad Morzem Śródziemnym. Różnica między Bordeaux a Warszawą nie polega więc na tym, że dymu u nas nie ma, tylko na tym, na jakiej wysokości się on znajduje i jak bardzo zdążył się rozrzedzić.

Nad Warszawą efektem będzie mleczne niebo, a nie wzrost stężeń przy ulicy

Praktycznie oznacza to, że warszawiacy mogą zobaczyć niebo bardziej mleczne niż zwykle, przygaszone słońce i wyraźnie czerwone wschody oraz zachody, bo cząstki dymu rozpraszają światło. Taki obraz bywa mylony z mgłą albo ze smogiem, ale ma inną naturę i występuje kilka kilometrów nad głowami. Warszawska sieć stacji pomiarowych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska mierzy stężenia przy powierzchni ziemi i to jej odczyty, a nie wygląd nieba, rozstrzygają, czy powietrze faktycznie jest gorsze.

Warto przy tym zachować proporcje. Realne problemy Warszawy z pyłem zawieszonym mają źródło lokalne i sezonowe: w chłodnej części roku odpowiada za nie ogrzewanie budynków, a przez cały rok transport. Epizod dalekiego transportu dymu bywa spektakularny wizualnie, lecz w skali roku ma dla stołecznego powietrza znaczenie marginalne w porównaniu z tym, co dzieje się w mieście w styczniu.

Zmętniałe niebo nad Warszawą nie oznacza, że powietrze przy ziemi jest gorsze

Najczęstszy odruch po takich doniesieniach to zamknięcie okien i odwołanie biegania, tymczasem żadna z tych decyzji nie powinna zapadać na podstawie wyglądu nieba ani nagłówka o chmurze dymu. Rozstrzygają odczyty ze stacji pomiarowych. Zanim cokolwiek zmienisz w planach, sprawdź aktualne stężenia pyłu PM2,5 i PM10 dla swojej dzielnicy w serwisie Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska albo w aplikacji korzystającej z jego danych, a nie w serwisach opartych na czujnikach komercyjnych o nieznanej kalibracji. Jeżeli wartości są normalne, dym leci nad Tobą i nie ma powodu, żeby cokolwiek odwoływać.

Inaczej wygląda to u osób z astmą, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc czy chorobami układu krążenia, które reagują na zmiany jakości powietrza wcześniej i mocniej niż reszta. Tu zasada jest prosta: obserwuj siebie, a nie prognozy. Nasilenie duszności, kaszlu czy uczucia ucisku w klatce piersiowej w dniach z podwyższonymi stężeniami jest sygnałem do ograniczenia wysiłku na zewnątrz i do kontaktu z lekarzem prowadzącym, niezależnie od tego, skąd pył pochodzi. Przy trwającej właśnie fali upałów obciążenie organizmu i tak jest większe niż zwykle.

Osobno warto pamiętać, że to samo zjawisko w drugą stronę dotyczy naszych własnych pożarów. Susza, która napędza ogień w Europie Zachodniej, występuje również w Polsce, a lipcowe i sierpniowe pożary lasów i traw bywają u nas skutkiem wypalania, niedopałków i iskier z maszyn – dokładnie tak jak w Żyrondzie, gdzie prawdopodobnym źródłem była podkaszarka. Zgłoszenia o pożarze lasu przyjmuje numer 112 i to jedyna reakcja, która ma sens, gdy zobaczysz dym nad drzewami, zamiast fotografowania go z drogi.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl