Porywisty wiatr, ulewy, grad i podtopienia, a nawet struktury superkomórkowe? W czwartek możliwe gwałtowne zjawiska

W czwartek nad Warszawą szansa na opad sięga 75 proc., a to najwyższa wartość w całym tygodniu. Od piątku modele pokazują coś odwrotnego niż krążące po sieci zapowiedzi burzowego oblężenia. Z jednym zastrzeżeniem, które trzeba postawić od razu.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Burza nad Warszawą Fot. Czytelnik Tomasz
Burza nad Warszawą Fot. Czytelnik Tomasz.

Czwartek jest jedynym dniem z wysokim ryzykiem opadów

Krótkoterminowa część tej prognozy jest najpewniejsza i wygląda tak: czwartek 20 sierpnia przyniesie w stolicy około 24,5 stopnia przy prawdopodobieństwie opadu na poziomie 75 proc. To dzień, w którym rzeczywiście warto mieć w plecaku kurtkę. Sytuacja konwekcyjna jest przy tym umiarkowana, a nie dramatyczna. Prognoza Polskich Łowców Burz na noc ze środy na czwartek dopuszcza powstanie bardziej zorganizowanej formacji burzowej, a nawet struktur superkomórkowych, ale dotyczy to głównie południowej części kraju i idzie w parze z wyraźnym zastrzeżeniem: dostępna energia CAPE pozostanie stosunkowo niewielka, co ogranicza potencjał gwałtownych zjawisk.

Zjawiska towarzyszące, jakich można się spodziewać w czasie burz, to porywy wiatru powyżej 70-80 km/h, opady o natężeniu 20-30 mm na godzinę oraz grad o średnicy do 2 cm. To parametry typowego letniego epizodu burzowego, który potrafi połamać gałęzie i podtopić przejazd pod wiaduktem, ale nie zapowiada zniszczeń na skalę, jaką sugerują niektóre grafiki udostępniane w mediach społecznościowych.

Od piątku modele pokazują sucho, a noce schodzą do 11 stopni

Tu zaczyna się część, która zaskoczy większość planujących ostatnie dni wolnego. Piątek 21 sierpnia zapowiada się jako najcieplejszy dzień tygodnia, z temperaturą sięgającą blisko 27 stopni i prawdopodobieństwem opadu na poziomie zaledwie 10 proc. Sobota przyniesie około 23,5 stopnia, niedziela mniej więcej 22, a szanse na deszcz w obu tych dniach modele wyceniają na 15 proc.

Kolejne dni idą tą samą ścieżką. W poniedziałek 24 sierpnia około 22 stopni, we wtorek 21,5 stopnia przy praktycznie zerowym prawdopodobieństwie opadu, w środę około 21. Zamiast wielodniowego okresu burzowego rysuje się więc sucha i coraz chłodniejsza końcówka wakacji. Wyraźnie zmienią się przede wszystkim noce, w których temperatura zejdzie do 11-12 stopni. Kto planuje nocleg pod namiotem albo wieczorne wyjście nad wodę, powinien liczyć się z tym, że lipcowe warunki już nie wrócą.

Prognozy burzowe publikuje się na dobę do przodu i nie bez powodu

Teraz zastrzeżenie, bez którego wszystko powyżej jest tylko ciekawostką. Wszystkie liczby dotyczące soboty, niedzieli i przyszłego tygodnia pochodzą z modeli numerycznych, a nie z obserwacji. Im dalej w przyszłość, tym bardziej rozjeżdżają się warianty, a różnica między prognozą na jutro a prognozą na środę za tydzień jest jakościowa, nie ilościowa. Modele wskazują tendencję: cieplej, chłodniej, sucho, mokro. Nie mówią, czy w sobotę o 15:00 nad Bemowem będzie padać.

Najlepszym dowodem na to jest praktyka samych specjalistów. Polscy Łowcy Burz publikują prognozy konwekcyjne wyłącznie na jedną dobę do przodu, wraz z nocą, i aktualizują je codziennie po południu. Powód jest prosty: rozwój burz zależy od czynników, które ujawniają się kilkanaście godzin przed zdarzeniem, takich jak stan zachmurzenia od rana czy dokładne położenie strefy zbieżności. W ich środowej prognozie pada zdanie oddające tę niepewność wprost: nie jest do końca jasne, jak daleko na północ sięgnie strefa zjawisk konwekcyjnych, bo dużo będzie zależało od zachmurzenia. Mowa o różnicy jednego dnia, nie tygodnia.

Dlatego do zapowiedzi typu „przez tydzień będą superkomórki” warto podchodzić z tym samym dystansem, z jakim traktuje się prognozę na urlop kupowany w lutym. Nie znaczy to, że są zmyślone. Znaczy, że opisują jeden z możliwych scenariuszy, a nie ten, który się wydarzy.

Wrzesień ma być cieplejszy od normy, ale ta prognoza ma w nazwie słowo „eksperymentalna”

Na drugim krańcu skali czasowej stoi prognoza miesięczna. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej publikuje eksperymentalną prognozę długoterminową temperatury i opadu, a najnowsza edycja wskazuje, że średnia temperatura we wrześniu w całej Polsce powinna kształtować się powyżej normy wieloletniej z lat 1991-2020, przy sumie opadów mieszczącej się w normie. Nazwa nie jest przypadkowa i sam Instytut oznacza ten materiał jako eksperymentalny.

Warto rozumieć, co dokładnie oznaczają te określenia, bo brzmią precyzyjniej, niż są. Metodologia opiera się na porównaniu z trzydziestoma latami referencyjnymi. Dziesięć najniższych wartości z tego okresu wyznacza klasę „poniżej normy”, dziesięć środkowych „w normie”, a dziesięć najwyższych „powyżej normy”. Stwierdzenie, że wrzesień będzie cieplejszy od normy, mówi więc tylko tyle, że średnia miesięczna prawdopodobnie znajdzie się w górnej jednej trzeciej rozkładu z ostatnich trzech dekad. Nie mówi nic o tym, czy 1 września dzieci pójdą do szkoły w kurtkach.

Ostatni weekend wakacji lepiej planować w czwartek wieczorem niż dziś

Praktyczna zasada dla najbliższych dni brzmi tak: decyzje o czwartku podejmuj na podstawie dzisiejszej prognozy, bo ta jest wiarygodna. Decyzje o sobocie i niedzieli odłóż do czwartkowego wieczoru, kiedy modele będą operować na horyzoncie dwóch dni, a nie czterech. Wtedy różnica między „prawdopodobnie sucho” a „prawdopodobnie mokro” przestaje być loterią.

Dla planujących wyjazd z miasta liczy się jeszcze jedna rzecz, o której prognoza nie powie. Powroty przed 1 września kumulują się w ostatni weekend sierpnia, a w tym roku wypada on 29 i 30 dnia miesiąca. Na drogach wylotowych ze stolicy oznacza to szczyt niezależnie od pogody, a przy mokrej nawierzchni dochodzi wydłużona droga hamowania. Przesunięcie powrotu na czwartek albo piątek jest tańsze niż stanie w korku i statystycznie bezpieczniejsze.

Ostatnia uwaga dotyczy tego, jak czytać ostrzeżenia w najbliższych dniach. Prawdziwe alerty wydaje IMGW i mają zawsze trzy elementy: stopień zagrożenia, obszar określony powiatami i konkretne godziny obowiązywania. Zapowiedź bez tych trzech rzeczy nie jest ostrzeżeniem, tylko prognozą, choćby zawierała słowo „superkomórka”. Ta różnica decyduje o tym, czy warto zmieniać plany, czy tylko zabrać parasol.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl