Premier ostrzega przed możliwymi uderzeniami w Polskę. „Najbliższe miesiące” mają być krytyczne
Premier Donald Tusk przedstawił w Sejmie informacje dotyczące oceny zagrożeń związanych z dalszym przebiegiem wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Według przekazanej przez niego oceny służb w najbliższych miesiącach należy liczyć się nie tylko z nasileniem rosyjskich ataków na Ukrainę, ale również z ryzykiem prowokacji wymierzonych w państwa wspierające Kijów, w tym Polskę. Premier mówił m.in. o dronach i rakietach oraz działaniach, które miałyby pozostawać poniżej progu otwartego konfliktu z NATO.

Wystąpienie szefa rządu nastąpiło w czasie kolejnej eskalacji tuż za polską granicą. 17 września podczas rosyjskiego nalotu na zachodnią Ukrainę jeden z dronów uderzył około 4 km od granicy z Polską. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego. Dowództwo Operacyjne RSZ informowało jednocześnie, że polska granica nie została naruszona.
Tusk przedstawił scenariusz na najbliższe miesiące
Premier mówił w Sejmie, że chce przedstawić opinii publicznej scenariusz, który – według posiadanych informacji – należy brać pod uwagę w perspektywie kolejnych miesięcy.
Według relacji z wystąpienia Tusk wskazał, że szczególnie trudnym okresem może być późna jesień i zima. Rosja ma w tym czasie intensyfikować działania przeciwko Ukrainie, uderzając przede wszystkim w jej gospodarkę, logistykę, magazyny oraz infrastrukturę kolejową.
Premier mówił również o ryzyku dotyczącym bezpośrednio państw NATO położonych na wschodniej flance.
Mowa o Polsce, dronach i rakietach
Najpoważniejsza część wystąpienia dotyczyła oceny służb na temat możliwych działań Rosji wobec krajów wspierających Ukrainę.
Według przekazanej przez premiera oceny możliwe są hybrydowe działania z wykorzystaniem dronów i rakiet, obejmujące również Polskę. Tusk mówił o ryzyku wtargnięcia dronów lub innych pocisków nad terytorium jednego bądź kilku państw NATO na wschodniej flance, a nawet spowodowania przez nie zniszczeń.
Ważne jest jednak rozróżnienie: premier nie ogłosił, że Rosja podjęła decyzję o militarnym ataku na Polskę ani że taki atak jest przesądzony. Mówił o scenariuszu ryzyka i ocenie wywiadowczej dotyczącej możliwych działań hybrydowych.
Według przedstawionego scenariusza takie incydenty mogłyby być prowadzone poniżej progu otwartej wojny i przedstawiane jako przypadkowe lub wynikające z pomyłki. Premier wiązał je z próbą osłabiania spójności NATO.
Rząd już wcześniej mówił o eskalacji
Czwartkowe słowa premiera wpisują się w ostrzeżenia przedstawiane przez rząd w ostatnich dniach.
13 września, po rosyjskim ataku zaledwie kilka kilometrów od granicy, Tusk zwołał specjalną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Kancelaria Premiera informowała wówczas, że właściwe służby przechodzą na wzmocniony tryb działania. Premier mówił, że w kolejnych tygodniach i miesiącach należy spodziewać się wzmożonej aktywności rosyjskiej i nie można wykluczyć, że eskalacja będzie dotyczyła również terytorium Polski.
W czwartek Polacy dostali alerty RCB
Dzisiejsze wydarzenia pokazały, jak szybko sytuacja za wschodnią granicą może wpływać na funkcjonowanie przygranicznych regionów Polski.
W związku z rosyjskim atakiem RCB rozesłało przed południem ostrzeżenia o zagrożeniu z powietrza w województwach lubelskim i podkarpackim. W części urzędów przeprowadzono ewakuację, w szkołach dzieci kierowano na niższe kondygnacje, a lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje. Po około godzinie alarm został odwołany.
Premier: Polska musi przygotować się na prowokacje
Tusk podkreślał w Sejmie, że jego wystąpienie nie ma służyć wywoływaniu strachu. Jednocześnie ocenił, że Polska powinna być przygotowana na poważniejsze niż dotychczas prowokacje i incydenty.
Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze jest więc właściwe odczytanie komunikatu: nie jest to zapowiedź wojny ani informacja o nieuchronnym ataku na Polskę. Jest to publiczne ostrzeżenie premiera dotyczące oceny ryzyka na najbliższe miesiące, obejmującego m.in. możliwe incydenty z dronami i rakietami oraz inne działania hybrydowe.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.