Przerażeni mieszkańcy zachodniej Polski dostali alert o zagrożeniu z powietrza. RCB wydaje pilny komunikat
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przyznało w poniedziałek 5 października, że wysłało alert o zagrożeniu z powietrza do niewłaściwych odbiorców. Wiadomość o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę, przeznaczona dla mieszkańców województwa lubelskiego, trafiła omyłkowo do odbiorców w województwie lubuskim, na przeciwległym krańcu kraju. RCB określiło to jako błąd po swojej stronie i przeprosiło za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować.

Alert miał trafić do 24 powiatów Lubelszczyzny, w tym 4 miast na prawach powiatu, a dostali go też mieszkańcy zachodniej Polski
| Element zdarzenia | Co ustalono |
|---|---|
| Kiedy | poniedziałek 5 października, ok. godz. 18:30 |
| Treść pierwszego alertu | rosyjski atak powietrzny na Ukrainę, sytuacja jest monitorowana, w przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo, oczekuj dalszych komunikatów |
| Prawidłowi adresaci | mieszkańcy 24 powiatów i miast na prawach powiatu w województwie lubelskim |
| Błędni adresaci | odbiorcy w województwie lubuskim |
| Odwołanie | po kilkunastu minutach, komunikat o braku zagrożenia na terenie Polski |
| Przyczyna pomyłki | błąd po stronie RCB, bez szczegółów |
Jak podała Polska Agencja Prasowa, alert wysłano do odbiorców w powiatach: puławskim, opolskim, lubelskim, kraśnickim, janowskim, włodawskim, łęczyńskim, świdnickim, chełmskim, krasnostawskim, hrubieszowskim, zamojskim, tomaszowskim, biłgorajskim, łukowskim, bialskim, ryckim, radzyńskim, parczewskim i lubartowskim oraz w miastach Lublin, Chełm, Zamość i Biała Podlaska. Kilkanaście minut później RCB wysłało kolejną wiadomość, że atak powietrzny na Ukrainę się zakończył i na terenie Polski nie ma zagrożenia. Jak opisał portal Lublin112, nie wszyscy mieszkańcy objętego ostrzeżeniem otrzymali pierwszy alert, a część mogła dostać wyłącznie komunikat o odwołaniu, bo pierwsza wysyłka została przerwana. RCB wyjaśniło, że w takich sytuacjach część odbiorców otrzymuje zarówno pierwszy alert, jak i wiadomość o ustaniu zagrożenia.
Treść alertu nie wymieniała województwa, więc odbiorca w lubuskim nie mógł poznać pomyłki
Treść pierwszego alertu przytoczona przez PAP nie wskazuje żadnego województwa, a mówi o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę i o tym, że w przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Mieszkaniec Zielonej Góry czy Gorzowa Wielkopolskiego, który dostał taką wiadomość na telefon, nie miał więc żadnej wskazówki, że ostrzeżenie dotyczy regionu przy wschodniej granicy. RCB zaznaczyło w komunikacie na platformie X, że Alert RCB jest dla odbiorców sygnałem do podjęcia działań służących ochronie życia i zdrowia, a błędnie skierowane ostrzeżenie mogło wywołać niepokój oraz skłonić mieszkańców do podjęcia działań ochronnych.
RCB przyznało błąd i przeprosiło, ale nie podało liczby odbiorców ani przyczyny
W opublikowanym komunikacie RCB napisało, że skierowanie wiadomości do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, i przeprosiło wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości. Komunikat nie wyjaśnia, jak do pomyłki doszło, ani nie podaje, ilu odbiorców w województwie lubuskim dostało alert. Według PAP Alert RCB powstaje między innymi na podstawie informacji z ministerstw i służb, takich jak policja, straż pożarna i straż graniczna, a także urzędów i instytucji centralnych. W komunikacie RCB wymienione zostały tylko województwa lubelskie i lubuskie, więc nic nie wskazuje, by pomyłka dotknęła Mazowsze.
Komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w sprawie błędnej wysyłki Alertu RCB
Podczas dzisiejszej wysyłki Alertu RCB dotyczącego zagrożenia z powietrza doszło do pomyłki.
Wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim.
Ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Mamy świadomość, że Alert RCB jest dla odbiorców sygnałem do podjęcia działań służących ochronie życia i zdrowia. Błędnie skierowane ostrzeżenie mogło wywołać niepokój oraz skłonić mieszkańców do podjęcia działań ochronnych.
Przepraszamy wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować.
— Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (@RCB_RP) October 5, 2026
Warszawiacy dostają Alerty RCB w tym samym systemie, który działa w całym kraju
Alerty RCB trafiają do telefonów mieszkańców stolicy tak samo jak do odbiorców w innych regionach, a w ostatnich tygodniach system był w Warszawie testowany: RCB wysłało mieszkańcom SMS-y o próbach zaplanowanych między 10 a 18 września. Pomyłka z 5 października pokazuje jednak, że sam alert jest tylko pierwszym sygnałem, a pełny obraz daje dopiero zestawienie z innymi kanałami. Zgodnie z rządowym „Poradnikiem bezpieczeństwa” o zagrożeniu informują także syreny, megafony, media i Regionalny System Ostrzegania, a po usłyszeniu sygnału alarmowego trzeba włączyć radio lub telewizor i stosować się do komunikatów.
Alert RCB bez nazwy regionu czyta się razem z komunikatami z radia, telewizji i profilu RCB
Ostrzeżenie, w którym nie ma nazwy województwa, wymaga sprawdzenia, czy dotyczy miejsca, w którym znajduje się odbiorca. Poradnik wskazuje jako źródła informacji radio i telewizję, strony rządowe oraz Alerty RCB, a poniedziałkowy przypadek pokazuje, że sprostowania RCB publikuje na platformie X. Kolejną wiadomość od RCB, na przykład o odwołaniu zagrożenia, trzeba przeczytać równie uważnie jak pierwszy alert, bo także ona może dotyczyć konkretnych obszarów. Pomyłka z 5 października dotknęła mieszkańców lubuskiego, ale to samo narzędzie, które ich zaniepokoiło, w razie realnego zagrożenia ostrzega także warszawiaków.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.