Przestawiamy zegarki. Bruksela właśnie ujawniła, kiedy może to być ostatni raz
W nocy z soboty 28 marca na niedzielę 29 marca zegarki pójdą o godzinę do przodu. Przesypiamy 60 minut mniej, przez kilka dni chodzimy niewyspani i zaczynamy kolejny sezon narzekania na to, że Unia Europejska obiecuje zniesienie zmiany czasu od ośmiu lat. Teraz jednak prezydencja cypryjska odmieniła ten stan rzeczy. Cypr po raz pierwszy podał konkretny termin, do kiedy Komisja Europejska ma wreszcie przedstawić swoją analizę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Cypr ujawnia termin: najwcześniej koniec czerwca
Rzeczniczka cypryjskiej prezydencji w Radzie UE potwierdziła w środę, że Komisja Europejska przygotowuje obecnie długo oczekiwaną analizę dotyczącą zniesienia sezonowej zmiany czasu. Jednocześnie zaznaczyła, że dokument będzie gotowy najwcześniej pod koniec trwającej do 30 czerwca prezydencji Cypru. – Na razie czekamy zatem na wyniki prac Komisji – przyznała rzeczniczka, cytowana przez TVN24.
To istotne, bo jeszcze podczas polskiej prezydencji w 2025 roku KE zobowiązała się przeprowadzić tę ocenę skutków przed ubiegłorocznymi wakacjami. Nie dotrzymała słowa. Teraz mamy kolejne zobowiązanie i kolejny termin – tym razem przed wakacjami 2026 roku. Jeśli analiza rzeczywiście pojawi się do końca czerwca, cypryjska prezydencja zadeklarowała gotowość do jej przedstawienia i przeprowadzenia debaty w odpowiedniej grupie roboczej Rady UE.
To oczywiście nie koniec drogi, bo przedstawiciele rządów są zgodni: potrzeba minimum 2 lat na wdrożenie i przygotowane zmian. Najwcześniej więc możemy liczyć na zmianę czasu w 2028 roku.
Osiem lat, jeden projekt – i żadnej decyzji
Historia tej sprawy zaczyna się w 2018 roku, kiedy Komisja Europejska przedstawiła projekt dyrektywy znoszącej zmianę czasu w całej Unii. Propozycja była prosta: każde państwo samo decyduje, czy zostaje na stałe przy czasie letnim, czy zimowym, i powiadamia o tym Brukselę. Projekt miał silne zaplecze społeczne – konsultacje z 2018 roku pokazały, że aż 84 proc. Europejczyków chce skończyć z przestawianiem zegarków. W Polsce badanie CBOS z 2019 roku dało podobny wynik: 74 proc. Polaków wolałoby zostać przy czasie letnim na stałe.
Problem tkwi nie w chęciach, ale w szczegółach. Stolice nie mogły się dogadać, który czas wybrać – a gdyby każdy kraj wybrał inaczej, Europa skończyłaby z mozaiką stref czasowych rozbijającą rozkłady lotów, połączenia kolejowe i komunikację między giełdami. Polska przy czasie zimowym, a Czechy przy letnim oznaczałoby dwie różne strefy zamiast jednej – kłopot dla logistyki, transportu i zwykłych ludzi mieszkających przy granicy. Właśnie ta niemożność koordynacji blokowała decyzję przez kolejne lata.
Państwa wytknęły KE zaniedbanie – i miały rację
Gdy polska prezydencja w 2025 roku zaczęła sondować gotowość krajów członkowskich do podjęcia decyzji, odpowiedź była zaskakująco zgodna: większość stolic wytknęła Komisji, że przez osiem lat nie przeprowadziła żadnej oceny skutków zniesienia zmiany czasu. Nikt nie policzył, co dokładnie zmiana stałej strefy czasowej oznaczałaby dla zużycia energii, zdrowia publicznego, rolnictwa czy transportu. Bez tej analizy trudno było oczekiwać, że politycy podpiszą się pod wiążącą decyzją.
KE zobowiązała się wówczas nadrobić zaległości przed wakacjami 2025 roku. Nie nadrobiła. Teraz, rok później, prezydencja cypryjska tłumaczy, że analiza jest „w przygotowaniu” i może być gotowa do końca czerwca. Jeśli tym razem Komisja dotrzyma słowa, jesień 2026 mogłaby przynieść pierwszą realną debatę polityczną o tym, kiedy i czy w ogóle Europejczycy przestają przestawiać zegarki. Ale to wciąż warunek, a nie obietnica.
Co to oznacza dla Ciebie?
Co to oznacza dla Ciebie? Najbliższa zmiana czasu – z 28 na 29 marca – na pewno jeszcze obowiązuje, a jesienną zmianę powrotną też przejdziemy zgodnie z dotychczasowymi zasadami. Nawet jeśli KE opublikuje analizę przed wakacjami i Rada UE natychmiast podejmie decyzję – co jest scenariuszem bardzo optymistycznym – każda zmiana prawa unijnego wymaga czasu na wdrożenie. Realny koniec przestawiania zegarków, jeśli w ogóle nastąpi, to kwestia co najmniej 2027-2028 roku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.