Przestawiamy zegarki tylko do końca roku. Co potem? Jest ruch Komisji Europejskiej

Dwukrotne przestawianie zegarków w ciągu roku doczeka się w końcu poważnej analizy – Komisja Europejska zapowiada, że szczegółowe opracowanie zasadności zmiany czasu ma być gotowe jeszcze w tym roku. Pod uwagę brane są różne warianty, od jednolitego czasu dla całej Wspólnoty po pozostawienie decyzji każdemu krajowi z osobna – a to drugie rozwiązanie mogłoby, wbrew pozorom, skomplikować podróże po Europie bardziej, niż mogłoby się wydawać.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Zegar w Piątej Alei w Nowym Jorku.
Zegar w Piątej Alei w Nowym Jorku. Fot. Warszawa w Pigułce

Impas trwa od 2019 roku

Sama idea zniesienia sezonowej zmiany czasu wcale nie jest nowa. Już w 2018 roku Komisja Europejska zaproponowała rezygnację z obowiązkowego przestawiania zegarków, a w marcu 2019 roku Parlament Europejski przegłosował zniesienie tego systemu, wskazując 2021 rok jako możliwy termin wdrożenia. Na tym jednak prace utknęły – Rada Unii Europejskiej, skupiająca rządy wszystkich 27 państw członkowskich, nie zdołała dojść do porozumienia w kluczowej kwestii: który czas, letni czy zimowy, miałby obowiązywać na stałe. Niemcy, Francja i Holandia opowiedziały się za stałym czasem letnim, inne kraje – za zimowym, argumentując to naturalnym rytmem słońca i względami zdrowotnymi. Brak konsensusu oznaczał brak głosowania, a temat rok po roku odkładano – najpierw z powodu pandemii, potem wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego.

Nowy impuls: analiza, która ma być gotowa jeszcze w tym roku

W czerwcu 2026 roku Komisja Europejska formalnie rozpoczęła prace nad oceną skutków likwidacji sezonowej zmiany czasu. Impuls do ponownego podjęcia tematu dała między innymi Polska, proponująca dwuletni eksperyment ze stałym czasem letnim obowiązującym w całej Unii – obecnie eksperci analizują już dziesięć możliwych scenariuszy rozwiązania sprawy. Pierwotnie zapowiadano, że szczegółowa analiza będzie gotowa najpóźniej pod koniec cypryjskiej prezydencji w Radzie UE, czyli do 30 czerwca 2026 roku, jednak ten termin się nie utrzymał – najnowsze informacje mówią już o „jeszcze w tym roku”, bez wskazania dokładnej daty.

Dwa warianty: jeden czas dla całej Unii albo decyzja każdego kraju osobno

Wśród rozważanych rozwiązań są dwa zasadniczo różne podejścia. Pierwsze zakłada jednolitą zmianę – wszystkie kraje Wspólnoty przyjęłyby na stałe ten sam czas, czy to letni, czy zimowy, zachowując obecną spójność między państwami członkowskimi. Drugie podejście pozostawiałoby decyzję każdemu krajowi z osobna, co pozornie wydaje się bardziej elastyczne, ale w praktyce może prowadzić do nowych komplikacji, których dziś nie ma.

Co by było, gdyby każdy kraj wybierał sam – przykład Polski i Portugalii

Tu warto dokładnie prześledzić rachunek, bo intuicja łatwo może zmylić. Obecnie Portugalia jest zawsze o godzinę za Polską, niezależnie od pory roku, ponieważ oba kraje przestawiają zegarki w tym samym momencie – polski czas zimowy to UTC+1, portugalski zimowy to UTC+0, a polski letni to UTC+2, portugalski letni to UTC+1, więc różnica zawsze wynosi tyle samo, godzinę.

Scenariusz Czas w Polsce Czas w Portugalii Różnica
Obecny system (oba kraje razem zmieniają czas) UTC+1 lub UTC+2 UTC+0 lub UTC+1 zawsze 1 godzina
Polska wybiera zimowy, Portugalia wybiera letni UTC+1 UTC+1 0 godzin – ten sam czas
Polska wybiera letni, Portugalia wybiera zimowy UTC+2 UTC+0 2 godziny

Gdyby więc Polska zdecydowała się na stałe pozostać przy czasie zimowym, a Portugalia – przy czasie letnim, różnica między krajami zniknęłaby całkowicie: wysiadając z samolotu w Lizbonie, ustawiałoby się zegarek dokładnie tak samo jak w Warszawie, bez żadnej korekty. Odwrotna kombinacja – Polska na stałe przy czasie letnim, Portugalia przy zimowym – dawałaby maksymalną możliwą rozbieżność, czyli dwie godziny różnicy, większą niż jakakolwiek różnica obecnie istniejąca między tymi krajami. To właśnie ryzyko tworzenia nowych, wcześniej niewystępujących różnic czasowych między sąsiadującymi lub bliskimi sobie krajami jest jednym z głównych argumentów za wariantem jednolitym, a nie pozostawieniem wyboru każdemu państwu z osobna.

Kiedy jednolity czas mógłby faktycznie wejść w życie?

Obecne Europejskie przepisy mówią o zmianie czasu przynajmniej do 2031 roku. To da się jednak zmienić, a data sama w sobie niczego nie definiuje – po prostu Komisja ustaliła ją, by państwa członkowskie miały na czym oprzeć swoje przepisy. Kiedy więc jednolity czas mógłby wejść w życie?

Nawet gdyby Komisja Europejska przedstawiła gotowe wytyczne jeszcze w tym roku, kraje członkowskie miałyby następnie około osiemnastu miesięcy na wdrożenie nowych przepisów do prawa krajowego. W praktyce oznaczałoby to, że pierwsze pełne lato bez sezonowej zmiany czasu w całej Unii mogłoby nastąpić nie wcześniej niż w 2028 roku – a biorąc pod uwagę, jak wielokrotnie w przeszłości ten temat się już opóźniał, nawet ten termin należy traktować z dużą ostrożnością.

Polskie rozporządzenie kończy się w tym roku

Obecnie obowiązujące w Polsce rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku określa terminy wprowadzania i odwoływania czasu letniego wyłącznie na lata 2022-2026 – dokumentem tym objęta jest jeszcze najbliższa zmiana, zaplanowana na 25 października 2026 roku, ale to już ostatnia data, jaką ten akt prawny wskazuje. Jednocześnie w Polsce wciąż formalnie obowiązuje unijna dyrektywa z 2001 roku, nakazująca państwom członkowskim synchronizowanie sezonowej zmiany czasu – dopóki ta dyrektywa nie zostanie zmieniona lub uchylona na poziomie unijnym, Polska nie może samodzielnie, jednostronnie zrezygnować z systemu zmiany czasu. Taki krok oznaczałby naruszenie prawa unijnego, co mogłoby skutkować karami finansowymi oraz realnymi trudnościami w funkcjonowaniu międzynarodowego transportu i systemów komunikacyjnych – na przykład w rozkładach lotów czy połączeń kolejowych, które zakładają spójność czasową między krajami.

Dlatego, biorąc pod uwagę zarówno obecny stan prawny w Unii Europejskiej, jak i brak ostatecznej decyzji na poziomie europejskim, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje wydanie przez polski rząd kolejnego rozporządzenia, kontynuującego dotychczasowy system dwukrotnej zmiany czasu w roku na następny okres – podobnie jak zrobiono to w 2022 roku na lata 2022-2026. Potwierdza to zresztą sama Komisja Europejska, która w marcu 2026 roku opublikowała kalendarz dat zmiany czasu na lata 2027-2031, przygotowany właśnie na wypadek, gdyby unijne prace nad zniesieniem tego systemu nie zdążyły się zakończyć na czas – a jak pokazuje historia tego tematu, taki scenariusz wydaje się dziś bardziej prawdopodobny niż jego szybkie, ostateczne rozstrzygnięcie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl