Puma 40 km od Warszawy. Może dotrzeć do stolicy w ciągu jednej nocy

Duży kot, którego od poniedziałku 10 sierpnia szukają służby na północnym Mazowszu, w piątek został zauważony w Wyszkowie, około 40 kilometrów od granic stolicy. W sobotę poszukiwania trwały dalej. Zanim jednak zapadnie rozstrzygnięcie, warto spojrzeć na dwa wcześniejsze tegoroczne alarmy w Polsce, bo skończyły się zupełnie inaczej. Jeden ujawnił prawdziwą pumę, drugi rozpłynął się po analizie nagrań. Osobne pytanie brzmi, co w ogóle stałoby się ze zwierzęciem, gdyby udało się je złapać pod Warszawą.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Cztery powiaty w pięć dni. Od Gołymina-Ośrodka do ulicy Perłowej w Wyszkowie
Pierwsze zgłoszenie pochodzi z gminy Gołymin-Ośrodek w powiecie ciechanowskim. Zwierzę zaobserwował przez lornetkę termowizyjną myśliwy, a Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego wydał apel do mieszkańców sołectw Osiek-Wólka, Osiek-Aleksandrowo, Osiek Górny i Stare Garnowo. Nadleśniczy Nadleśnictwa Ciechanów Tomasz Dróżdż, cytowany przez RDC Ostrołęka, opisał zgłoszenie krótko: długi ogon zakręcony na końcu, generalnie duży kot. Wysłani na miejsce leśnicy znaleźli w miękkim gruncie odcisk łapy dużego kotowatego.

Kolejne sygnały napłynęły z powiatu płońskiego i z gminy Gzy. W czwartek 13 sierpnia około godziny 20:42 mieszkaniec Stawinogi w gminie Zatory zgłosił obserwację na polu przy lesie, a na miejsce ruszyły JRG Pułtusk, OSP Zatory i policja. Poszukiwania trwały do późnego wieczora bez rezultatu i zostały wznowione w piątek o 9:00, z udziałem wyspecjalizowanych łowców. Tego samego dnia zwierzę miało pojawić się już w Wyszkowie, w rejonie ulic Perłowej i Pułtuskiej, gdzie skierowano policję, rakarza, weterynarza i służby zarządzania kryzysowego. Komenda Powiatowa Policji w Wyszkowie podała, że puma pokonuje dziennie od 20 do 30 kilometrów, co tłumaczy tempo przemieszczania się między powiatami.

Policja z Pułtuska konsekwentnie zaznacza, że nie ma pewności, czy chodzi o ten sam osobnik. Nie ma jej także co do gatunku.

Puma z gminy Polanów była prawdziwa. Złapano ją wabikami i uśpiono strzałem
Pierwszy tegoroczny alarm dotyczył Zachodniopomorskiego. W nocy z 6 na 7 lipca 2026 roku myśliwy nagrał zwierzę w lasach gminy Polanów. Tym razem materiał był na tyle wyraźny, że specjaliści od dużych ssaków rozpoznali gatunek na podstawie szczegółów budowy, między innymi jasnych warg z ciemnym obrysem i resztek cętek na sierści, które u pum zanikają zwykle między 6. a 8. miesiącem życia. Chodziło więc o kilkumiesięczne, młode zwierzę.

Obława zakończyła się 12 lipca. W okolicach Karsinki specjaliści rozstawili wabiki i objęli teren monitoringiem, a gdy zwierzę wyszło z lasu, oddano celny strzał środkiem usypiającym. Jak przekazał burmistrz Polanowa Grzegorz Lipski, samica przeszła badania weterynaryjne i została przewieziona do ogrodu zoologicznego w Poznaniu. Do dziś nie wiadomo, skąd się wzięła. Służby nie odnotowały zgłoszenia o ucieczce z ogrodu zoologicznego ani z prywatnej woliery, a właściciel się nie zgłosił.

Pod Głogowem poderwano śmigłowiec, a specjaliści orzekli, że to nie puma
Drugi alarm przyszedł zaledwie kilka dni później z Dolnego Śląska. Gmina Pęcław i Nadleśnictwo Głogów ostrzegły mieszkańców po tym, jak między Droglowicami a Wojszynem nagrano sylwetkę dużego kotowatego. Do akcji skierowano nawet śmigłowiec. Po analizie zdjęć i nadesłanych materiałów specjaliści orzekli jednak, że zwierzę jest wprawdzie dużym kotowatym, ale znacznie mniejszym niż puma. Warto dodać, że w powiecie głogowskim rok wcześniej po okolicy chodził serwal zbiegły z prywatnej hodowli.

Dlaczego nagrania z termowizji tak często mylą obserwatorów
Wspólnym mianownikiem obu dolnośląskich i mazowieckich zgłoszeń jest technika obserwacji. Kadr z termowizji pokazuje jasną sylwetkę na ciemnym tle, bez umaszczenia, faktury sierści i najczęściej bez punktu odniesienia pozwalającego ocenić rozmiar. Dr Robert Maślak, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, komentując sprawę spod Głogowa zalecał wstrzemięźliwość i wskazywał, że na podstawie samych kadrów termowizyjnych nie da się wykluczyć ani wyjątkowo dużego kota domowego, ani afrykańskiego serwala, który stosunkowo często ucieka pseudohodowcom.

W praktyce liczy się kilka cech. Ryś, jedyny duży kot występujący naturalnie w polskich lasach, ma bardzo krótki, jakby ucięty ogon i charakterystyczne pędzelki na uszach. Puma ma ogon długi, sięgający około jednej trzeciej długości ciała. Serwal jest wyraźnie mniejszy, ma nieproporcjonalnie długie nogi, duże uszy i cętkowane umaszczenie. Właśnie dlatego opis z Gołymina, mówiący o długim, zakręconym na końcu ogonie, potraktowano poważnie, a jednocześnie nikt ze służb nie przesądził dotąd gatunku.

Prywatna hodowla pumy jest w Polsce zakazana. Rejestr dla stolicy prowadzi Prezydent m.st. Warszawy
Jeśli mazowieckie zgłoszenia się potwierdzą, natychmiast pojawia się pytanie o pochodzenie zwierzęcia, a odpowiedź prawna jest jednoznaczna. Puma płowa figuruje w kategorii I gatunków zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi, określonej rozporządzeniem Ministra Środowiska z 3 sierpnia 2011 r. Zgodnie z art. 73 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody obowiązuje wobec takich zwierząt zakaz posiadania, przetrzymywania i sprowadzania z zagranicy, a wyjątki dotyczą wyłącznie ogrodów zoologicznych, cyrków, placówek naukowych prowadzących badania nad zwierzętami oraz ośrodków rehabilitacji. Osoba prywatna nie może uzyskać zgody na trzymanie pumy w żadnym trybie. Zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska dotyczy dopiero gatunków kategorii II.

Rejestr zwierząt podlegających ograniczeniom prowadzi starosta właściwy dla miejsca przetrzymywania, a dla zwierząt trzymanych w Warszawie robi to Prezydent m.st. Warszawy. Obowiązek zgłoszenia powstaje z dniem wejścia w posiadanie zwierzęcia, jego utraty lub śmierci, a wniosek trzeba złożyć w ciągu 14 dni. Zaniechanie rejestracji jest wykroczeniem zagrożonym karą aresztu albo grzywny, a w grę wchodzi też przepadek zwierzęcia. W praktyce oznacza to, że każde takie zdarzenie ma dwa wątki, przyrodniczy i karny, tyle że w Polanowie ten drugi zakończył się bez ustalenia właściciela.

Azyl dla odłowionych zwierząt powstaje pod Warszawą, ale zacznie działać dopiero do 2031 roku
Pytanie, dokąd trafiłoby zwierzę odłowione na Mazowszu, nie jest teoretyczne. Docelowym miejscem dla okazów gatunków niebezpiecznych, chronionych, inwazyjnych i objętych konwencją CITES ma być Centralny Azyl dla Zwierząt, budowany w miejscowości Warszawianka w gminie Lesznowola, na terenie Nadleśnictwa Chojnów, czyli kilkanaście kilometrów od południowej granicy stolicy. Ustawa o jego utworzeniu z 4 listopada 2022 r. weszła w życie 1 stycznia 2024 r., nowelizacja podniosła limit wydatków budżetowych na lata 2026-2031 z ponad 77 mln zł do ponad 133 mln zł, a umowę na projekt siedziby podpisano 31 marca 2026 r. w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Ośrodek ma rozpocząć działalność do końca 2031 roku.

Do tego czasu, jak wskazuje kierująca placówką dr Agnieszka Czujkowska, azyl realizuje zadania we współpracy ze specjalistami, którzy transportują i doraźnie zabezpieczają zwierzęta. Działające przy warszawskim ZOO Centrum CITES przyjmuje wyłącznie gady, płazy i bezkręgowce. Dlatego pumę z Polanowa trzeba było umieścić w zoo w Poznaniu, a nie w placówce systemowej. Gdyby mazowieckie poszukiwania zakończyły się odłowieniem dużego kota, scenariusz byłby analogiczny, czyli uśpienie na miejscu, badanie weterynaryjne i szukanie ogrodu zoologicznego gotowego przyjąć zwierzę.

Co robić, jeśli zobaczysz duże zwierzę w podwarszawskim lesie
Do soboty nie odnotowano ani jednego przypadku ataku na człowieka, zwierzę domowe czy gospodarskie, i to jest najważniejszy kontekst wszystkich apeli. Służby proszą o ostrożność, a nie o rezygnację z wychodzenia z domu. Jeżeli mieszkasz w powiatach wyszkowskim, pułtuskim, legionowskim czy wołomińskim albo w północnej części stolicy, sensowne minimum to unikanie spacerów po terenach leśnych o świcie i o zmroku, kiedy koty aktywnie polują, niepuszczanie psa luzem w zadrzewieniach i pilnowanie, by dzieci nie chodziły do lasu same. Zwierzęta gospodarskie warto na noc zamknąć.

Jeśli zobaczysz duże zwierzę, nie zbliżaj się i nie próbuj go fotografować z bliska, przepędzać, dokarmiać ani łapać. Wycofuj się powoli, nie odwracając się plecami, i zadzwoń pod numer 112, podając dokładne miejsce oraz kierunek, w którym się przemieszczało. Jeśli nagranie już powstało, prześlij je policji lub urzędowi gminy, a nie wrzucaj wyłącznie do sieci, bo to właśnie analiza materiału przez specjalistów rozstrzygnęła sprawę spod Głogowa i pozwoliła zidentyfikować wiek pumy z Polanowa. Zanim wyślesz komuś alarmujący komunikat dalej, sprawdź jego źródło, bo w ostatnich dniach w obiegu krążą także zrzuty ekranu z lipcowych zdarzeń z innych województw, przedstawiane jako nagrania z Mazowsza.

Warto też zachować proporcje. Spośród trzech tegorocznych alarmów w Polsce jeden dotyczył prawdziwej pumy, jeden został przez specjalistów wykluczony, a trzeci pozostaje nierozstrzygnięty. Sytuacja na Mazowszu może skończyć się każdym z tych scenariuszy, łącznie z takim, w którym zwierzę zwyczajnie nie zostanie odnalezione, a zgłoszenia ustaną.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl