Rewolucja na przejściach zaczyna się w Polsce. Sprawdź, co ma Warszawa i jakie rozwiązanie jest testowane
Warszawa od lat wyposaża sygnalizacje świetlne w kamery i czujniki wykrywające pieszych, ale prawdziwym pionierem systemu, który rozpoznaje osoby poruszające się wolniej i specjalnie dla nich wydłuża zielone światło, są Gliwice. Stolica na razie takiego rozwiązania nie zapowiedziała – choć kierunek, w którym zmierza warszawski system sterowania ruchem, sugeruje, że to może być kwestia czasu.

W Warszawie działa dziś 925 sygnalizacji świetlnych, z czego 775 to instalacje adaptacyjne, dostosowujące długość zielonego światła do bieżącego natężenia ruchu. Ponad 480 skrzyżowań ma też automatyczną detekcję pieszych i rowerzystów – to znaczy, że nie trzeba na nich wciskać żółtego przycisku, żeby zapaliło się zielone.
Jak to działa dziś w stolicy? Mnóstwo sygnalizacji z nowym, ale nie pionierskim systemem
Zasada automatycznej detekcji jest prosta – piesi zbliżający się do przejścia są wykrywani przez czujnik wideo, termowizyjny lub radarowy, który wysyła sygnał do sterownika sygnalizacji. System sam „wie”, że ktoś czeka, i włącza zielone w najbliższym możliwym cyklu, bez udziału człowieka. Przycisk nigdzie nie znika – zostaje jako zabezpieczenie na wypadek awarii czujnika, a przede wszystkim jako narzędzie dla osób niewidomych i niedowidzących, bo w kaseice znajduje się sygnalizacja dźwiękowa, wibracyjna oraz tyflograficzny plan przejścia.
To jednak wciąż detekcja obecności, nie detekcja tempa. System rozpoznaje, że pieszy chce przejść, ale nie różnicuje, czy to sprawny nastolatek, czy senior z laską – każdy dostaje taki sam, z góry zaprogramowany czas na przejście przez jezdnię. Zintegrowany System Zarządzania Ruchem, do którego podłączona jest większość tych sygnalizacji, powstał zresztą już w 2008 roku i obejmował wtedy zaledwie 37 skrzyżowań – to, co dziś wygląda na rozbudowaną sieć, rosło stopniowo przez niemal dwie dekady.
Gliwice – pierwsze miasto w Polsce z prawdziwie inteligentnym systemem
W Gliwicach ruszył w tym roku nowy system sterowania ruchem, obejmujący ponad 70 skrzyżowań, który – jak informuje samo miasto – „będzie analizował ruch pojazdów, pieszych i rowerzystów oraz osób z ograniczoną mobilnością”, co ma pozwolić lepiej dopasować sygnalizację do rzeczywistych warunków na drodze. To właśnie różnica względem Warszawy – gliwicki system ma rozpoznawać nie tylko obecność pieszego, ale też jego sposób poruszania się, i na tej podstawie decydować, ile dodatkowego czasu potrzeba na bezpieczne przejście.
Warto dodać, że pomysł wydłużania zielonego dla osób starszych lub z niepełnosprawnością nie jest w Polsce zupełnie nowy – już w 2012 roku dyskutowano nad kartą miejską wzorowaną na rozwiązaniach z Singapuru, która po zbliżeniu do czytnika miała wydłużać zielone o kilka do kilkunastu sekund. Ten projekt jednak nigdy nie wszedł w Polsce do szerszego użycia. Gliwice, stawiając na automatyczne rozpoznawanie zamiast karty do noszenia w portfelu, są więc pierwszym miastem, które realnie testuje to w praktyce, a nie tylko na papierze.
Czy i kiedy podobne rozwiązanie trafi do Warszawy?
Jednoznacznej daty nie ma – żaden komunikat ZDM nie zapowiada wprost systemu wydłużającego zielone specjalnie dla wolniej poruszających się pieszych. Kierunek zmian w stolicy wskazuje jednak, że infrastruktura pod taką funkcję powstaje niezależnie od tego, czy akurat to rozwiązanie zostanie wdrożone. Nowa, wieloletnia umowa na obsługę Zintegrowanego Systemu Zarządzania Ruchem, podpisana pod koniec 2025 roku, zakłada rozszerzenie sieci o kolejne skrzyżowania wzdłuż głównych korytarzy wjazdowych do miasta oraz przejście ze sterowania pojedynczymi skrzyżowaniami na sterowanie całymi ciągami ulic. Operator ma też zasilać algorytm danymi z Automatycznych Pomiarów Ruchu, czyli w praktyce system będzie „widział” więcej niż dziś.
ZDM już wcześniej zapowiadał też stopniowe przechodzenie na pełną detekcję automatyczną wszędzie tam, gdzie dziś trzeba jeszcze wciskać przycisk, a przy okazji testował rozwiązanie dla rowerzystów informujące, z jaką prędkością jechać, żeby złapać zielone na najbliższym skrzyżowaniu. To pokazuje, że miasto eksperymentuje z bardziej precyzyjnym dopasowaniem sygnalizacji do konkretnego użytkownika – segment dla pieszych o ograniczonej mobilności byłby więc naturalnym rozszerzeniem tego kierunku, choć na razie pozostaje w sferze możliwości, a nie ogłoszonych planów.
To, co masz już dziś, warto znać i wykorzystać
- Skrzyżowania z automatyczną detekcją są oznaczone specjalną naklejką przy przycisku – jeśli ją widzisz, wystarczy podejść do krawędzi jezdni, nie trzeba nic wciskać.
- Przycisk wciąż warto wcisnąć, jeśli korzystasz z sygnalizacji dźwiękowej lub tyflograficznego planu przejścia – te funkcje działają niezależnie od tego, czy skrzyżowanie ma detekcję automatyczną.
- Jeśli regularnie brakuje Ci czasu na przejście przez konkretną, szeroką jezdnię, zgłoszenie tego do ZDM przez Warszawa 19115 ma sens już teraz – to jeden z sygnałów, które miasto bierze pod uwagę przy modernizacji poszczególnych skrzyżowań.
- Na razie żadne warszawskie przejście nie rozpoznaje indywidualnego tempa pieszego, więc bezpieczniej jest zakładac czas z zapasem, zwłaszcza przy szerokich, wielopasmowych jezdniach bez azylu na środku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.