Robisz tak? 3000 złotych mandatu i 12 punktów karnych. Taryfy ulgowej nie ma
W piątek na trasie S8 w kierunku Marek kierowca samochodu osobowego był świadkiem skrajnie niebezpiecznej sytuacji. Z jadącego przed nim pojazdu zaczęły odrywać się potężne tafle lodu, które spadały na jezdnię. Choć tym razem cudem udało się uniknąć uderzenia, zdarzenie to mogło zakończyć się karambolem. Policja przypomina: za „latający lód” grozi mandat w wysokości nawet 3000 złotych, a brak wyobraźni nie jest okolicznością łagodzącą.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
Zimowa aura na drogach ekspresowych obnaża zaniedbania wielu kierowców. Piątkowe zdarzenie na trasie S8 to klasyczny przykład zagrożenia, z jakim muszą liczyć się podróżujący. Z dachu pojazdu – najprawdopodobniej ciężarowego lub dostawczego – przy dużej prędkości zaczęły odpadać kawałki lodu. Spadające bryły rozbijały się o asfalt tuż przed jadącą osobówką, zmuszając kierowcę do zachowania maksymalnej czujności.
To nie musi uderzyć, byś dostał mandat. 3000 zł kary za stwarzanie zagrożenia
Wielu kierowców błędnie zakłada, że mandat grozi im tylko wtedy, gdy dojdzie do kolizji. To nieprawda. Już samo dopuszczenie do sytuacji, w której z pojazdu spadają elementy (w tym lód i śnieg), jest wykroczeniem. Jeśli taki „pocisk” spadnie na jezdnię, zmuszając innych do gwałtownego hamowania lub zmiany pasa, policja kwalifikuje to jako stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Konsekwencje prawne zaniedbania obowiązku odśnieżenia pojazdu (art. 66 Prawa o ruchu drogowym) są dotkliwe:
- Mandat karny: Za nieodśnieżony pojazd, z którego sypie się lód, policjant może nałożyć grzywnę do 3000 zł.
- Punkty karne: Na konto kierowcy trafi 12 punktów karnych. Wystarczą dwa takie wykroczenia, by stracić prawo jazdy.
- Zatrzymanie dowodu: Jeśli stan pojazdu zagraża bezpieczeństwu, funkcjonariusz ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny i zakazać dalszej jazdy do momentu usunięcia lodu.
Kodeks karny: Od mandatu do więzienia jest cienka granica
Sytuacja na S8 w kierunku Marek zakończyła się na strachu, ale granica między wykroczeniem a przestępstwem jest w takich przypadkach bardzo cienka. Wystarczy, by spadająca tafla lodu zmusiła innego kierowcę do manewru, który zakończy się uderzeniem w bariery lub inny pojazd.
Jeśli w wyniku takiego zdarzenia ktoś ucierpi (dozna obrażeń ciała), sprawca odpowiada już nie z kodeksu wykroczeń, ale z Kodeksu Karnego. Za spowodowanie wypadku grozi wówczas kara pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli skutki będą tragiczne, kara może wynieść nawet 8 lat więzienia.
Widzisz lód na dachu? Reaguj
Policja apeluje do świadków takich zdarzeń:
- Zachowaj dystans: Jeśli widzisz ciężarówkę lub busa z czapą śniegu na dachu, zwiększ odstęp. Lód przy prędkości 90 km/h zachowuje się nieprzewidywalnie.
- Nagrywaj: Zapis z wideorejestratora, na którym widać spadające tafle lodu i numery rejestracyjne sprawcy, jest wystarczającym dowodem, by policja mogła ukarać kierowcę za stworzenie zagrożenia – nawet jeśli nie doszło do kontaktu między pojazdami.
- Zgłaszaj: Takie zachowania należy piętnować. Zgłoszenie sprawy na policję może uchronić kogoś innego przed tragedią na drodze.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.