Robisz to w bloku? Tłumaczenia nie pomogą. W 2026 roku mandat to nawet 5000 zł
W polskiej kulturze sąsiedzkiej klatka schodowa od zawsze pełniła funkcję „przedłużenia przedpokoju”. Wychodzisz z windy i potykasz się o hulajnogę sąsiada, mijasz szafkę na buty wystawioną przez panią spod „piątki”, a w rogu więdnie paprotka, która nie zmieściła się w salonie. Traktujemy te przestrzenie jako ziemię niczyją, którą można dowolnie anektować na własne potrzeby magazynowe. Jednak w 2026 roku, w obliczu zaostrzonych przepisów przeciwpożarowych i rygorystycznych kontroli prowadzonych przez spółdzielnie w asyście służb, ten nawyk staje się niebezpieczną i kosztowną pułapką. Klatka schodowa w świetle prawa to nie składzik, lecz droga ewakuacyjna. Gdy wybuchnie pożar, a dym odetnie widoczność, ten „niewinny” wózek dziecięcy może stać się śmiertelną pułapką dla uciekających ludzi i ratowników. Strażacy nie mają już litości dla zagraconych korytarzy.

Fot. Warszawa w Pigułce
Problem zagraconych części wspólnych narastał latami. Deweloperzy budują coraz mniejsze mieszkania, często bez piwnic czy komórek lokatorskich, zmuszając mieszkańców do kreatywnego poszukiwania miejsca na rower czy zimowe opony. Jednak wygoda lokatora kończy się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo ogółu. Przepisy regulujące tę kwestię są jasne, surowe i – co najważniejsze – egzekwowane z całą bezwzględnością. Zarządcy nieruchomości, bojąc się odpowiedzialności karnej za niedopełnienie obowiązków, coraz częściej organizują „naloty” i czyszczą korytarze do gołego betonu, obciążając kosztami wywozu właścicieli rzeczy. Ale utrata szafki to najmniejszy wymiar kary w porównaniu z mandatem karnym lub odpowiedzialnością za czyjeś życie.
Droga ewakuacyjna to rzecz święta. 120 cm życia
Podstawą prawną, która reguluje, co może, a co nie może stać na korytarzu, jest Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków. Przepisy te precyzyjnie określają minimalną szerokość drogi ewakuacyjnej.
W większości budynków mieszkalnych szerokość ta musi wynosić minimum 120 cm (w nowych budynkach często 140 cm). Wielu mieszkańców bierze miarkę, mierzy korytarz, który ma 2 metry szerokości, i stawia szafkę o głębokości 40 cm, twierdząc: „Przecież zostało 160 cm, strażak się zmieści”.
To błędne myślenie. Przepisy zabraniają nie tylko zawężania drogi ewakuacyjnej poniżej wymaganego minimum, ale także składowania na niej materiałów palnych. Nawet jeśli Twój korytarz jest szeroki jak autostrada, nie możesz na nim trzymać starej kanapy, kartonów, szafki z płyty wiórowej czy worków ze śmieciami. W świetle przepisów ppoż. są to materiały łatwopalne, które w razie pożaru:
- Zwiększają obciążenie ogniowe budynku (ogień rozprzestrzenia się szybciej).
- Wydzielają gęsty, toksyczny dym, który jest główną przyczyną zgonów podczas pożarów (zaczadzenie, a nie spalenie).
Buty przed drzwiami – pułapka w ciemności
Najbardziej powszechnym i bagatelizowanym przewinieniem jest zostawianie obuwia na wycieraczce. „Przecież to tylko buty, zajmują 30 centymetrów” – tłumaczą mieszkańcy. Strażacy patrzą na to inaczej.
W warunkach pożaru, na klatce schodowej panuje ciemność (często wysiada prąd) i gęste zadymienie. Ewakuujący się ludzie poruszają się po omacku, w panice, często czołgając się przy podłodze, gdzie jest więcej tlenu. W takiej sytuacji buty leżące przed drzwiami działają jak potykacz. Jeden przewrócony człowiek w wąskim przejściu może zablokować ucieczkę całej rodziny z piętra wyżej. To nie jest scenariusz z filmu katastroficznego, to realia akcji ratowniczych. Dlatego strażacy podczas kontroli bezwzględnie nakazują usunięcie obuwia do środka mieszkania.
Wózki i rowery – święte krowy korytarzy
Rodzice małych dzieci i cykliści to grupy, które najczęściej wchodzą w konflikt z przepisami ppoż. O ile wózek dziecięcy budzi pewną społeczną empatię („nie będę wnosić błota do domu”, „nie mam miejsca w kawalerce”), o tyle prawo nie przewiduje wyjątków dla „pojazdów dziecięcych”.
Wózek stojący na drodze ewakuacyjnej to podwójne zagrożenie:
- Blokada fizyczna: Strażak w pełnym rynsztunku bojowym (aparat oddechowy, butla, węże) potrzebuje dużo miejsca. Wózek może uniemożliwić szybkie dotarcie z linią gaśniczą do płonącego mieszkania.
- Toksyczna bomba: Nowoczesne wózki i foteliki wykonane są z tworzyw sztucznych i pianek, które podczas spalania wydzielają cyjanowodór i inne śmiertelne toksyny. Jeden płonący wózek na klatce może „zagazować” mieszkańców trzech pięter powyżej, odcinając im drogę ucieczki.
To samo dotyczy rowerów i hulajnóg elektrycznych. Te ostatnie są szczególnie niebezpieczne ze względu na baterie litowo-jonowe. Ładowanie lub przechowywanie hulajnogi elektrycznej na drodze ewakuacyjnej to w 2026 roku proszenie się o prokuratora. W przypadku samozapłonu baterii na korytarzu, droga ucieczki staje się ścianą ognia.
Kwiatki w donicach – estetyka vs bezpieczeństwo
Wielu seniorów lubi upiększać klatki schodowe roślinami doniczkowymi. Parapety i półpiętra zamieniają się w dżungle. Niestety, donice (zwłaszcza te duże, ceramiczne stojące na podłodze) również są przeszkodą.
Podczas akcji ratowniczej, węże strażackie są ciągnięte pod dużym ciśnieniem. Wąż „pracuje”, uderzając o ściany. Doniczki w takich warunkach rozbijają się w drobny mak. Kawałki ceramiki i ziemia na posadzce tworzą śliską, ostrą nawierzchnię, na której łatwo o wypadek ratownika lub uciekającego mieszkańca. Straż Pożarna toleruje czasem kwiaty na parapetach (jeśli nie utrudniają otwarcia okna oddymiającego), ale stanowczo zakazuje stawiania czegokolwiek na stopniach i spocznikach schodów.
Kto wystawia mandaty? Straż, Policja czy Administrator?
W 2026 roku system karania jest wielostopniowy. Bezpośrednio mandat karny może nałożyć funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej podczas czynności kontrolno-rozpoznawczych. Strażacy rzadko chodzą „od drzwi do drzwi” w celach mandatowych, ale jeśli przyjadą na kontrolę (np. po zgłoszeniu sąsiada) i stwierdzą rażące naruszenia, mandat jest pewny.
Częściej jednak karę nakłada… sąd, na wniosek Policji. Zgodnie z art. 82 Kodeksu wykroczeń:
„Kto nieostrożnie obchodzi się z ogniem lub wykracza przeciwko przepisom dotyczącym zapobiegania i zwalczania pożarów (…) podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany.”
Mandat od policjanta może wynieść do 500 zł. Jeśli jednak odmówisz przyjęcia mandatu lub sprawa trafi do sądu (bo np. zagrożenie było duże), grzywna może wynieść nawet 5000 zł.
Co istotne, Straż Pożarna najczęściej karze zarządcę budynku (spółdzielnię/wspólnotę) za nieutrzymanie drogi ewakuacyjnej w należytym stanie. Zarządca, płacąc mandat, nie ma skrupułów – obciąża kosztami konkretnego lokatora (regres) lub podnosi czynsz wszystkim, jeśli winnego nie da się ustalić.
Odpowiedzialność cywilna i karna – najczarniejszy scenariusz
Mandat to tylko pieniądze. Prawdziwy dramat zaczyna się, gdy przez Twoje „graty” dojdzie do tragedii. Jeśli podczas pożaru sąsiad nie zdąży uciec, bo potknął się o Twój rower, albo zaczadził się dymem z Twojej szafki – wkracza prokurator.
W grę wchodzi wtedy nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kodeks karny przewiduje za to karę pozbawienia wolności. Co więcej, w procesie cywilnym rodzina poszkodowanego może żądać od Ciebie wielomilionowych odszkodowań i rent.
Warto też wiedzieć, że ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania za spalony dobytek, jeśli biegły pożarnictwa stwierdzi, że przyczyną rozprzestrzeniania się ognia były składowane na klatce materiały łatwopalne należące do ubezpieczonego. Polisa OC w życiu prywatnym może nie zadziałać, jeśli doszło do rażącego niedbalstwa i łamania przepisów prawa.
Administrator ma prawo wyrzucić Twoje rzeczy
W 2026 roku spółdzielnie przestały się patyczkować. W regulaminach porządku domowego znajdują się zapisy, że przedmioty pozostawione w częściach wspólnych (które nie są własnością lokatora, lecz współwłasnością wszystkich) są traktowane jako porzucone z zamiarem wyzbycia się własności.
Administratorzy wywieszają ogłoszenie: „Prosimy o usunięcie rzeczy z korytarzy do dnia X”. Po tym terminie przychodzi ekipa sprzątająca i wywozi rowery, szafki i wózki na śmietnik lub do magazynu depozytowego (za którego wydanie trzeba słono zapłacić). Lokatorzy często wzywają wtedy policję, zgłaszając kradzież, ale sprawy te są zazwyczaj umarzane – administrator działał w stanie wyższej konieczności, przywracając bezpieczeństwo pożarowe budynku.
Co to oznacza dla Ciebie?
Twoje mieszkanie kończy się na progu Twoich drzwi. Klatka schodowa to strefa bezpieczeństwa, a nie dodatkowy metraż.
Zrób to dla bezpieczeństwa swojego i sąsiadów:
- Usuń „zagracacze”: Spójrz krytycznie na swój korytarz. Buty schowaj do środka. Wózek składaj i wnoś do przedpokoju lub zostawiaj w wózkowni (jeśli istnieje). Rower trzymaj na balkonie lub w piwnicy. Każdy przedmiot na drodze ewakuacyjnej to ryzyko.
- Zlikwiduj „palarnię”: Jeśli wystawiłeś na korytarz szafkę, fotel czy stertę makulatury – usuń to natychmiast. To paliwo dla pożaru. Nawet metalowa szafka może być przeszkodą, jeśli przewróci się podczas akcji ratowniczej.
- Nie zamykaj korytarza na klucz: W wielu blokach mieszkańcy montują dodatkowe kraty, oddzielając część korytarza. Jeśli taka krata nie ma systemu automatycznego otwierania w razie pożaru lub klucz nie jest dostępny dla służb – jest to śmiertelna pułapka i samowola budowlana, którą nadzór budowlany nakaże rozebrać.
- Reaguj na sąsiadów: Jeśli sąsiad zamienił klatkę w składzik, zacznij od rozmowy. Jeśli to nie pomaga, zgłoś sprawę do administratora. Nie chodzi o donosicielstwo, ale o Twoje życie. W razie pożaru dym z jego gratów wejdzie do Twojego mieszkania.
W 2026 roku estetyka klatki schodowej jest drugorzędna. Liczy się tylko to, czy w ciągu 60 sekund da się nią uciec z płonącego budynku.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.