Rząd wprowadził ustawę, prezydent podpisał. Gigantyczne obniżki na stacjach paliw. Wiemy, o ile mają spaść ceny

Kierowcy mogą zobaczyć zupełnie inne ceny na pylonach już w najbliższych dniach. Po tygodniach politycznego sporu zapadła decyzja, która otwiera rządowi drogę do ponownego uruchomienia mechanizmów obniżających koszt paliwa. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podał już konkretną skalę spodziewanej zmiany. Jeśli zapowiedź się potwierdzi, różnica przy jednym tankowaniu będzie liczona w dziesiątkach złotych.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.
Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.

Prezydent Karol Nawrocki 1 października podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Tego samego dnia została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw. Niedługo później minister finansów i gospodarki zapowiedział, że już w weekend paliwa na stacjach mogą stanieć o około 1,2-1,3 zł na litrze. To jedna z największych jednorazowych zmian cen zapowiadanych w tym roku.

Benzyna może spaść poniżej 7 zł, diesel poniżej 8 zł

Skalę możliwej zmiany najlepiej widać po zestawieniu zapowiedzi ministra z obecnymi cenami. Według notowania e-petrol.pl z 30 września litr benzyny Pb95 kosztował średnio w kraju 8,19 zł, a oleju napędowego 9,14 zł. Gdyby ceny rzeczywiście zmniejszyły się o 1,2-1,3 zł na litrze, średnia cena benzyny znalazłaby się w okolicach 6,89-6,99 zł, a diesla około 7,84-7,94 zł.

Podobny scenariusz przedstawiła w rozmowie z Polską Agencją Prasową Urszula Cieślak z biura Reflex. Po decyzji prezydenta oceniła, że cena benzyny może zejść poniżej 7 zł za litr, a oleju napędowego poniżej 8 zł. Ostateczne ceny będą oczywiście różnić się pomiędzy stacjami, regionami i sieciami, dlatego nie oznacza to wprowadzenia jednej identycznej ceny dla całego kraju.

Dla kierowcy różnica będzie jednak bardzo odczuwalna. Przy obniżce o 1,20 zł zatankowanie 50 litrów oznacza oszczędność około 60 zł. Przy spadku o 1,30 zł w kieszeni zostanie około 65 zł. Jeżeli samochód zużywa miesięcznie 100 litrów paliwa, mówimy już o różnicy rzędu 120-130 zł w skali jednego miesiąca, o ile niższe ceny utrzymają się przez cały ten okres.

Sam nowy podatek nie obniża ceny na dystrybutorze

Podpisana przez prezydenta ustawa nie nakazuje stacjom obniżenia ceny benzyny o 1,3 zł. Nie znajdziemy w niej przepisu mówiącego, że od konkretnej godziny litr paliwa ma kosztować o określoną kwotę mniej. Ustawa wprowadza podatek od nadzwyczajnych zysków osiąganych przez część przedsiębiorstw paliwowych i ma stworzyć źródło finansowania działań osłonowych podejmowanych przez państwo.

Dopiero kolejnym etapem ma być ponowne uruchomienie rozwiązań dotyczących podatków pośrednich od paliw. Andrzej Domański zapowiedział, że po publikacji ustawy resort przystąpi do wydania odpowiednich przepisów wykonawczych. Minister mówił o obniżeniu VAT i akcyzy. To właśnie te działania mają bezpośrednio przełożyć się na ceny widoczne dla kierowców na stacjach.

Podobny mechanizm Polska stosowała już wcześniej w 2026 roku w ramach programu CPN – „Ceny Paliwa Niżej”. Wiosną stawka VAT na benzynę i olej napędowy została czasowo obniżona z 23 do 8 proc., a akcyza została sprowadzona do minimalnego poziomu dopuszczonego przez przepisy unijne. W przypadku benzyny oznaczało to redukcję akcyzy o 29 gr na litrze, a w przypadku oleju napędowego o 28 gr. Rząd szacował wówczas łączny efekt na około 1,2 zł na litrze.

Minister: niższe ceny już w weekend

Początkowo minister finansów mówił w czwartek, że niższe ceny powinny pojawić się w przyszłym tygodniu i że ich spadek może być bliski 1 zł. Wieczorem, po dotarciu podpisanej ustawy do Rządowego Centrum Legislacji, podał jednak znacznie bardziej konkretną prognozę. Według Domańskiego obniżki powinny być widoczne już w weekend, a ich skala może wynieść około 1,2-1,3 zł na litrze.

Ustawa została rzeczywiście ogłoszona jeszcze 1 października jako pozycja 1287 Dziennika Ustaw. Jej pełny tytuł mówi o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 roku do marca 2027 roku ze zbycia paliw ciekłych. To ważne, ponieważ jest to już ostateczny tekst opublikowanego aktu, a nie jedna z wcześniejszych wersji projektu, które przewidywały krótszy okres obowiązywania daniny.

Nowy podatek zapłacą firmy osiągające nadzwyczajne zyski

Mechanizm został przygotowany jako tak zwany windfall tax, czyli podatek od nadzwyczajnych zysków. Punktem odniesienia są wyniki osiągane przez przedsiębiorstwa na rynku paliw przed gwałtownym skokiem cen związanym z kryzysem energetycznym i sytuacją na Bliskim Wschodzie. Założeniem rządu jest pobranie dodatkowej daniny od części zysków uznanych za nadzwyczajne, a następnie wykorzystanie wpływów do finansowania programu ograniczającego ceny paliw dla konsumentów.

W rządowych materiałach dotyczących projektu wskazywano, że opodatkowaniu ma podlegać wyłącznie zysk przekraczający wyznaczony poziom referencyjny, a planowana stawka wynosi 60 proc. nadwyżki. Rząd szacował wcześniej możliwe wpływy z rozwiązania na około 4 mld zł. Środki mają rekompensować budżetowi między innymi ubytek wpływów wynikający z czasowego obniżania podatków nakładanych na paliwa.

Prezydent podpisał ustawę, ale skieruje ją również do Trybunału Konstytucyjnego

Podpis prezydenta nie oznacza zakończenia sporu prawnego wokół nowych przepisów. Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Karol Nawrocki podpisał ustawę, ale jednocześnie skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Oznacza to, że ustawa została ogłoszona i może wejść w życie zgodnie ze swoim harmonogramem, natomiast jej zgodność z konstytucją ma zostać dodatkowo zbadana.

Zastrzeżenia prezydenta dotyczą przede wszystkim działania części regulacji wstecz. Podatek obejmuje bowiem nadzwyczajne zyski osiągane od marca 2026 roku, podczas gdy sama ustawa została uchwalona i opublikowana znacznie później. Kancelaria Prezydenta podnosiła wcześniej, że taki mechanizm może naruszać zasadę niedziałania prawa wstecz. Rząd bronił rozwiązania, wskazując na wyjątkową sytuację na rynku paliw i potrzebę sfinansowania instrumentów osłonowych. Ostateczną ocenę prawną ma przeprowadzić Trybunał.

Historia przepisów jest dłuższa. Pierwszą ustawę dotyczącą podatku od nadzwyczajnych zysków parlament przyjął latem. Prezydent nie podpisał jej wówczas, lecz skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. We wrześniu rząd ponownie skierował projekt do parlamentu, a po przejściu procedury ustawodawczej nowa wersja trafiła do Pałacu Prezydenckiego.

Tym razem Karol Nawrocki zdecydował o podpisaniu ustawy, pozostawiając jednocześnie swoje zastrzeżenia konstytucyjne i wybierając kontrolę następczą. Dzięki temu akt został opublikowany, a rząd zapowiedział natychmiastowe uruchomienie kolejnych elementów pakietu dotyczącego cen paliw.

Ceny paliw w Polsce są obecnie wyjątkowo wysokie, ale i tak niższe niż w niektórych krajach UE

Moment uruchomienia obniżek nie jest przypadkowy. Ostatnie notowania e-petrol.pl pokazały średnią cenę Pb95 na poziomie 8,19 zł za litr oraz oleju napędowego na poziomie 9,14 zł. Benzyna Pb98 kosztowała średnio 8,99 zł, natomiast LPG 3,22 zł. Rynek przez ostatnie miesiące pozostawał pod bardzo silnym wpływem konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz problemów związanych z dostawami ropy.

W przypadku diesla ceny powyżej 9 zł szczególnie mocno uderzają także w transport i przedsiębiorstwa, ponieważ olej napędowy pozostaje podstawowym paliwem dla ciężarówek i wielu pojazdów dostawczych. Wysokie ceny na stacjach przekładają się więc nie tylko na rachunek kierowcy podczas tankowania, ale pośrednio również na koszt przewozu towarów i usług.

Nie wiadomo jeszcze, czy każdy rodzaj paliwa stanieje dokładnie o 1,3 zł

Zapowiedź ministra należy rozumieć jako szacunek dotyczący skali obniżki, a nie nowy urzędowy cennik. Szczegółowe zasady kolejnej odsłony programu mają wynikać z przepisów wykonawczych. Nie należy więc dziś zakładać, że na każdej stacji, dla każdego gatunku paliwa i dokładnie w tym samym momencie cena zmniejszy się o identyczne 1,30 zł.

W poprzednich odsłonach programu podstawowe obniżki podatkowe obejmowały przede wszystkim benzyny silnikowe i olej napędowy. Dlatego do czasu publikacji nowych przepisów nie należy automatycznie przenosić zapowiedzi 1,2-1,3 zł także na LPG. Podobnie stacje mają różne poziomy marż, inne zapasy paliwa zakupionego wcześniej i różne ceny wyjściowe, przez co rzeczywista zmiana na pylonie może być nierówna.

Przy pełnym baku oszczędność może przekroczyć 60 zł

Dla zwykłego kierowcy najłatwiej przeliczyć zmianę na pełne tankowanie. Jeżeli litr rzeczywiście stanieje o 1,20 zł, zatankowanie 40 litrów będzie kosztowało o 48 zł mniej niż wcześniej. Przy 50 litrach różnica wyniesie 60 zł, a przy 60 litrach już 72 zł. Przy obniżce o 1,30 zł oszczędności wzrosną odpowiednio do 52, 65 i 78 zł.

W przypadku osoby tankującej samochód 2 razy w miesiącu może to oznaczać ponad 100 zł różnicy w domowym budżecie. Znacznie większe kwoty pojawiają się przy przedsiębiorcach, którzy zużywają setki lub tysiące litrów miesięcznie. Wszystko zależy jednak od tego, jak długo obniżone stawki będą utrzymywane i jak w tym samym czasie będą zachowywały się ceny ropy i paliw na rynku hurtowym.

Rząd chce utrzymać niższe ceny przynajmniej do końca roku

Andrzej Domański zapowiedział, że chciałby utrzymać mechanizm niższych cen co najmniej do końca 2026 roku. Minister wskazuje przy tym na utrzymujące się napięcie wokół Cieśniny Ormuz i nadal wysokie ceny ropy oraz gotowych produktów paliwowych na światowych rynkach. Ostateczny okres obowiązywania poszczególnych instrumentów będzie jednak wynikał z wydawanych przepisów i sytuacji gospodarczej.

Wcześniejsze doświadczenia z programem CPN pokazują, że terminy obniżonego VAT i akcyzy były kilkukrotnie przedłużane. Rząd reagował na bieżącą sytuację na rynku, czasowo wydłużając lub ponownie uruchamiając rozwiązania osłonowe. Podobnego mechanizmu można spodziewać się również teraz, choć każde kolejne przedłużenie będzie wymagało odpowiedniej podstawy prawnej i decyzji właściwych organów.

Weekend będzie pierwszym testem zapowiedzi

Najważniejsze dla kierowców są teraz najbliższe dni. Minister finansów podał bardzo konkretną skalę – około 1,2-1,3 zł mniej za litr – i zapowiedział, że pierwsze efekty powinny być widoczne już w weekend. Przy obecnych średnich cenach oznaczałoby to możliwość zejścia Pb95 w okolice 7 zł, a oleju napędowego poniżej 8 zł za litr.

Nie jest to jednak gwarancja identycznej zmiany na wszystkich stacjach. Faktyczną skalę będzie można ocenić dopiero po publikacji przepisów dotyczących VAT i akcyzy oraz po zmianach cenników hurtowych i detalicznych. Podpis prezydenta i publikacja ustawy zamykają natomiast kluczowy etap legislacyjny, na który rząd wskazywał jako warunek finansowania kolejnej odsłony programu. Dla kierowców odpowiedź na najważniejsze pytanie powinna pojawić się bardzo szybko – bezpośrednio na pylonach stacji paliw.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl