Rząd z ważną informację dla kierowców. Zatankujcie do 1 września. Podano różnicę na litrze

Rząd przywrócił częściowo program CPN, ale w ograniczonym zakresie i z konkretną datą. Obniżony VAT na paliwo działa jeszcze tylko do 31 sierpnia. Kolejnego dnia rano, gdy kierowcy ruszą odwozić dzieci do szkół, ceny wrócą do poprzedniego poziomu.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.
Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.

Stawka 8 proc. obowiązuje od 17 do 31 sierpnia, potem wraca 23 proc.

Rząd przywrócił część programu „Ceny Paliw Niżej”, w skrócie CPN. Podstawą jest rozporządzenie Ministra Finansów i Gospodarki z 13 sierpnia 2026 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług, opublikowane w Dzienniku Ustaw tego samego dnia. Obniżona do 8 proc. stawka objęła benzyny silnikowe, olej napędowy oraz biokomponenty stanowiące samoistne paliwa i obowiązuje od 17 do 31 sierpnia włącznie.

Powrót do stawki podstawowej nastąpi automatycznie, bez żadnej dodatkowej decyzji. Od 1 września VAT wynosi znowu 23 proc., chyba że rząd zmieni rozporządzenie, a takich zapowiedzi na razie nie ma. Program w tej odsłonie jest zresztą wyraźnie skromniejszy od pierwotnego: koszt dla budżetu oszacowano na około 0,5 mld zł, podczas gdy poprzednia edycja, wygaszona 30 czerwca, kosztowała mniej więcej 4,7 mld zł i obejmowała także czasową obniżkę akcyzy.

Obok VAT działa drugi mechanizm, o którym mówi się znacznie mniej

Sama obniżka podatku nie gwarantuje, że pieniądze trafią do kierowcy, a nie zostaną po stronie sprzedawcy. Dlatego równolegle przywrócono ceny maksymalne. Minister energii ogłasza codziennie górny limit, powyżej którego stacja nie może sprzedawać paliwa. W pierwszym obwieszczeniu, obowiązującym od 17 sierpnia, ustalono go na 6,41 zł za litr benzyny 95, 7,20 zł za benzynę 98 oraz 7,37 zł za olej napędowy.

Limity są aktualizowane każdego dnia i dotyczą wszystkich stacji w kraju, niezależnie od sieci i lokalizacji. Dla kierowcy oznacza to prostą możliwość weryfikacji: jeśli cena na pylonie przekracza aktualny limit ogłoszony przez resort energii, stacja łamie obowiązujące przepisy. Jak powiedział premier Donald Tusk w wypowiedzi cytowanej przez Polską Agencję Prasową, minister energii będzie każdego dnia informował, jaka jest możliwie najwyższa cena tych paliw na stacjach benzynowych, tak żeby nikt nie wykorzystał obniżenia VAT dla siebie.

Powodem interwencji jest wzrost cen ropy związany z przedłużającą się wojną na Bliskim Wschodzie. Szef rządu wskazał przy tym, że skala ulgi mogłaby być większa, gdyby weszła w życie ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych; prezydent Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Ministerstwo energii zapowiedziało przygotowanie nowego projektu takiej daniny.

Przy pełnym baku różnica sięga 45-50 zł, a przy dwóch tankowaniach w miesiącu setki złotych rocznie

Rząd szacuje, że obniżka przekłada się na ceny niższe o 90 groszy do nieco ponad złotówki na litrze, w porównaniu z poziomem, jaki obowiązywałby bez tej interwencji. Przy tankowaniu 50 litrów daje to około 45-50 zł różnicy na jednym baku. Kierowca przejeżdżający miesięcznie 1500 kilometrów samochodem spalającym 7 litrów na sto kilometrów zużywa około 105 litrów, więc pełne dwa tygodnie obniżki oznaczają dla niego mniej więcej 50 zł.

Warto przy tym rozumieć, jak działa to porównanie, bo bywa źródłem rozczarowań. Podana różnica dotyczy cen, jakie byłyby na stacjach bez obniżki, a nie tych sprzed dwóch tygodni. Jeżeli w tym samym czasie ropa na giełdach drożeje, cena na pylonie może wcale nie spaść o złotówkę, a mimo to obniżka działa, bo bez niej byłaby wyższa. Odwrotnie: przy taniejącej ropie spadek na dystrybutorze bywa większy niż sam efekt podatkowy.

1 września wypada we wtorek, czyli w pierwszy dzień roku szkolnego

Zbieg dat jest dla mieszkańców stolicy szczególnie niewygodny. 31 sierpnia to poniedziałek i ostatni dzień obowiązywania niższej stawki. Nazajutrz, we wtorek 1 września, VAT wraca do 23 proc., znikają ceny maksymalne, a jednocześnie zaczyna się rok szkolny. Poranny ruch w Warszawie wraca wtedy do wrześniowego natężenia, z odwożeniem dzieci do szkół i pełnym obłożeniem dróg dojazdowych.

Praktyczny wniosek dotyczy przede wszystkim tych, którzy dojeżdżają do stolicy z gmin obwarzanka. Mieszkaniec Piaseczna, Legionowa czy Ożarowa Mazowieckiego pokonujący codziennie kilkadziesiąt kilometrów w obie strony tankuje zwykle raz w tygodniu, więc data ostatniego tankowania przed końcem miesiąca przekłada się u niego na realną kwotę. Podobnie wygląda to u rodzin, które w ostatni weekend sierpnia wracają z urlopu i po drodze i tak muszą zatankować.

Rzecz dotyczy też wszystkich, którzy jeżdżą po Warszawie okazjonalnie i zwykle nie śledzą cen paliw. Przy jednym tankowaniu w miesiącu różnica między 31 sierpnia a 2 września to około 45 zł, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje bilet dobowy na komunikację miejską dla całej rodziny.

Zostało 11 dni, a bak i tak ma swoją pojemność

Najprostsza decyzja dotyczy terminu ostatniego tankowania przed końcem miesiąca. Kto zwykle dolewa po 20-30 litrów, w ostatnich dniach sierpnia powinien rozważyć zatankowanie do pełna, bo przy pojemności rzędu 50-60 litrów oszczędność sięga wtedy około 50 zł zamiast dwudziestu kilku. To jedyny moment, w którym pełny bak realnie się opłaca, i wynika z kalendarza, a nie z prognoz cenowych.

Nie ma natomiast sensu kupowanie paliwa na zapas w kanistrach. Przechowywanie benzyny w warunkach domowych jest ograniczone przepisami przeciwpożarowymi, paliwo traci parametry, a przy niewielkich ilościach oszczędność nie równoważy ryzyka. Podobnie wygląda kwestia kolejek: w ostatni weekend sierpnia na stacjach przy trasach wylotowych ruch będzie większy niż zwykle, więc tankowanie w poniedziałek rano bywa szybsze niż w niedzielę po południu.

Ostatnia rzecz to sprawdzenie ceny przed zatankowaniem. Aktualny limit ogłaszany przez resort energii publikowany jest każdego dnia, a różnice między stacjami w obrębie miasta sięgają kilkudziesięciu groszy na litrze, co przy pełnym baku daje kolejne kilkanaście złotych. Przy paliwie objętym cenami maksymalnymi to jedyna zmienna, na którą kierowca nadal ma wpływ.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl