Skandal w Warszawie. Ktoś podmienił nazwy zabytkowych parków w popularnych mapach na „Stepana Banderę” i wulgaryzmy
Mieszkańcy stolicy oraz turyści przecierali wstrząśnięci oczy, gdy w niedzielny wieczór próbowali wyszukać w popularnej aplikacji nawigacyjnej trasę do znanych, zabytkowych miejsc odpoczynku w Warszawie. Największy na świecie system kartograficzny padł ofiarą ordynarnego i zuchwałego ataku wandalizmu w sieci, w wyniku którego oficjalne, historyczne nazwy kluczowych obiektów zielonych zostały zastąpione obraźliwymi sformułowaniami oraz nazwiskiem postaci budzącej ogromne kontrowersje historyczne.

Zmiany dotknęły między innymi Ogród Krasińskich oraz Park Stefana Żeromskiego, które przez wiele godzin były wyświetlane milionom użytkowników smartfonów pod zafałszowanymi szyldami. W jaki sposób zorganizowana grupa internetowych trollerów zdołała po raz kolejny przechytrzyć automatyczne algorytmy weryfikacyjne giganta technologicznego i dlaczego filtry bezpieczeństwa nie zablokowały tak rażącej prowokacji w przestrzeni informacyjnej miasta?
Ordynarny wandalizm w Śródmieściu. Ogród Krasińskich celem wulgarnego ataku
Pierwsze zgłoszenia od zbulwersowanych warszawiaków zaczęły napływać w godzinach popołudniowych. Osoby szukające informacji o zabytkowym parku w rejonie Muranowa i Śródmieścia zauważyły, że oficjalna wizytówka obiektu została całkowicie zniekształcona. Wyszukiwarka nie pozostawia złudzeń co do skali wulgarności tego incydentu. Historyczny Ogród Krasińskich został przez żartownisiów przemianowany na nazwę, której nie da się zacytować.
Wizytówka z wulgarną nazwą wyświetlała poprawne zdjęcie przedstawiające Pałac Rzeczypospolitej, autentyczną lokalizację geograficzną przy ulicy Gen. W. Andersa oraz mapę z poprawnie naniesionym punktem nawigacyjnym. Profil ten posiadał gigantyczną bazę ocen – średnią 4,7 gwiazdki opartą na opinii ponad 9900 użytkowników sieci. Fakt, że tak ordynarne słowo zostało dopisane do profilu odwiedzanego przez tysiące ludzi dziennie i wisiało tam przez długi czas, wywołał falę oburzenia wśród mieszkańców stolicy, którzy natychmiast zaczęli organizować akcje masowego zgłaszania błędu do administracji serwisu.
Prowokacja polityczna na Żoliborzu. Park Żeromskiego nazwany imieniem Stepana Bandery
Równolegle do incydentu w Śródmieściu, identyczny i znacznie groźniejszy pod względem społecznym atak został przeprowadzony w odniesieniu do lewobrzeżnej infrastruktury parkowej na Żoliborzu. Wpisując w oknie wyszukiwania frazę „park stefana żeromskiego”, użytkownicy aplikacji otrzymywali wynik, który bezpośrednio uderzał w polską wrażliwość historyczną. Oficjalna nazwa tego popularnego miejsca rekreacji została podmieniona na „Park Stepana Bandery”.
Profil parku na Starym Żoliborzu, zawierający zdjęcia zabytkowego Fortu Sokolnickiego (Żoliborski Dom Kultury) oraz ponad 4700 opinii ze średnią oceną 4,7 gwiazdki, witał internautów nazwiskiem przywódcy ukraińskich nacjonalistów odpowiedzialnego za tragiczne wydarzenia historyczne.

Jak napastnicy oszukują system? Wykorzystanie luk w programie Lokalnych Przewodników
Wiele osób zastanawia się, jak to jest możliwe, że pojedynczy internauci są w stanie w ciągu 1 minuty zmienić nazwę obiektu o statusie narodowego zabytku. Klucz do zrozumienia tej awarii leży w architekturze crowdsourcingowej, na której opierają się współczesne mapy internetowe. Korporacja technologiczna od dawna nie utrzymuje zespołów ludzkich weryfikatorów dla każdego miasta na świecie. Nadzór nad bazą danych powierzono automatycznym algorytmom oraz programowi zaangażowanych użytkowników o nazwie Local Guides (Lokalni Przewodnicy).
System ten działa na zasadzie grywalizacji – im więcej opinii, recenzji i zdjęć prześle dany użytkownik, tym wyższy poziom zyskuje jego konto. Wraz z wyższym poziomem rośnie tzw. wskaźnik zaufania algorytmu. Jeśli pojedyncza osoba z 1 poziomem zgłosi zmianę nazwy przez funkcję „Zaproponuj zmianę”, system zignoruje taki wniosek. Jeśli jednak zorganizowana grupa trollerów posiadających konta na 7, 8 lub 9 poziomie zaufania prześle dokładnie taką samą propozycję modyfikacji w tym samym czasie, automatyczny filtr uzna to za zbiorowe potwierdzenie faktu i natychmiast zaktualizuje bazę danych bez wiedzy jakiegokolwiek pracownika firmy. To potężna luka w zabezpieczeniach sieciowych, która pozwala na bezkarne manipulowanie przestrzenią informacyjną dużych miast.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.