Ktoś zmienił w wyszukiwarce. Dlaczego słynny warszawski cmentarz zyskał tak szokującą nazwę w sieci?
Spróbuj sam. Wpisujesz w wyszukiwarkę „cmentarz powązkowski”, chcesz sprawdzić godziny otwarcia albo jak dojechać – i po prawej stronie wyskakuje wizytówka z nazwą anatomicznego zabiegu. Ocena 4,8 gwiazdki, 768 opinii, prawdziwy adres przy Powązkowskiej 14, prawdziwa mapa. Ktoś podmienił nazwę jednej z najważniejszych nekropolii w Polsce na żart, a gigant przez wiele godzin traktował (i nadal traktuje w chwili, gdy to piszemy) jak fakt.

Jak to w ogóle możliwe?
Google od dawna nie zatrudnia armii ludzi do ręcznego sprawdzania każdej wizytówki na mapie. Dane aktualizują sami użytkownicy – przez funkcję „Zaproponuj zmianę”. W teorii to narzędzie do poprawiania literówek w adresie albo dopisania nowej kawiarni. W praktyce każdy może tam wpisać, co chce.
Cała sztuczka polega na programie Local Guides. Im więcej zdjęć, recenzji i „potwierdzeń” ktoś wrzuci, tym wyższy poziom konta i tym mocniej system ufa jego zgłoszeniom. Wystarczy grupa znajomych z wysokim poziomem, która zgłosi tę samą zmianę w tym samym momencie – algorytm widzi kilka zgodnych, zaufanych źródeł i uznaje to za potwierdzony fakt. Żaden człowiek tego nie widzi, dopóki ktoś się nie poskarży.

Dlaczego filtr tego nie złapał?
Bo słowo „jajowody” nie jest wulgaryzmem. To zwykły termin medyczny, taki sam jak „wątroba” czy „śledziona”. Filtr antyspamowy szuka przekleństw i losowych ciągów znaków, nie skojarzeń kulturowych. Dla algorytmu to neutralne słowo ze słownika – nie ma jak zaprogramować maszynie poczucia humoru ani wstydu.
To się dzieje od lat
Powązki to nie pierwszy taki numer i na pewno nie ostatni. W Krakowie internauci na długie miesiące zamienili nazwy realnych miejsc na wulgarne. W Szczecinie stanął wirtualny „Pomnik Czynu Polaków Robaków”. Licea regularnie budzą się z wulgarnym patronem – dyrekcja III LO w Kielcach zgłaszała to nawet na policję.
A dziś, dosłownie kilka godzin przed tym tekstem, to samo spotkało Pałac Prezydencki – w Google Maps widniał jako „Pałac Kibolski”, z sąsiadującym „Biurem Bezpieczeństwa Kibolskiego” zamiast BBN. Ten sam mechanizm, ten sam dzień.
Widzisz? Zgłoś to sam
Wejdź w wizytówkę miejsca, kliknij „Zaproponuj zmianę”, wybierz „Zmień nazwę lub inne szczegóły” i wpisz poprawną nazwę. Jedno zgłoszenie niewiele zmieni, ale kilkadziesiąt w krótkim czasie zwykle wystarcza, żeby system zablokował dalsze edycje i przekazał sprawę żywemu człowiekowi z zespołu wsparcia.
Opisywana wpadka z warszawską nekropolią to niezwykle cenna lekcja z zakresu higieny cyfrowej. Żyjemy w świecie, w którym cyfrowa przestrzeń publiczna jest nieustannie modyfikowana, a automatyczne systemy weryfikacji bywają bezradne w starciu z celową manipulacją. Korzystając z codziennych narzędzi nawigacyjnych i wyszukiwarek, musimy wyrobić w sobie nawyk stosowania zasady ograniczonego zaufania wobec każdego bloku informacyjnego, który nie pochodzi z oficjalnych, certyfikowanych źródeł rządowych lub instytucjonalnych.
Dla każdego przeciętnego internauty oznacza to konieczność wdrożenia procedury podwójnej weryfikacji w sytuacjach, gdy poprawność danych ma kluczowe znaczenie — czy to w celach zawodowych, edukacyjnych, czy logistycznych. Jeśli planujesz wizytę w miejscu o dużym znaczeniu historycznym lub potrzebujesz precyzyjnych danych teleadresowych urzędu, zawsze warto poświęcić dodatkowe 2 minuty na odwiedzenie oficjalnej strony internetowej danej instytucji lub sprawdzenie zapisów w państwowych rejestrach.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.