Spółdzielnie mówią dość. Kontrole z kamerami termowizyjnymi ruszają w blokach. Kara może wynieść nawet do 500 zł
Choć widok kontrolera z termometrem w mieszkaniu jest niecodziennym widokiem, właśnie tak to będzie teraz wyglądać. Spółdzielnie w całej Polsce przeprowadzają kontrole temperatury w lokalach, by zapobiec sytuacjom, w których część lokatorów celowo wychładza swoje mieszkania, co negatywnie odbija się na rachunkach i komforcie sąsiadów. Zarządcy odwołują się do przepisów, które obowiązują od ponad 20 lat, ale dopiero teraz – przy rekordowych cenach energii – zaczynają je egzekwować bardziej konsekwentnie. Kara może wynieść nawet 500 zł.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Problem dotyczy budynków z centralnym ogrzewaniem
Zjawisko dotyczy głównie budynków z centralnym ogrzewaniem, gdzie system działa jako całość. Gdy jedno mieszkanie jest znacząco chłodniejsze od pozostałych, instalacja automatycznie zwiększa moc, próbując wyrównać temperaturę w pionach. To z kolei oznacza wyższe zużycie energii i większe rachunki dla wszystkich mieszkańców.
W budynkach z centralnym ogrzewaniem ciepło przenika przez ściany, stropy i instalację pionową. Jeśli ktoś całkowicie zakręci kaloryfery i utrzymuje w mieszkaniu 12-14°C, jego ściany stają się zimne. System grzewczy w budynku odbiera to jako ubytek ciepła i automatycznie zwiększa moc, by wyrównać średnią temperaturę w instalacji.
Efekt jest taki, że sąsiedzi tego lokalu muszą grzać mocniej – ich grzejniki pracują intensywniej, żeby utrzymać komfortową temperaturę, ponieważ część ciepła ucieka przez zimne przegrody do wychłodzonego mieszkania obok. W rozliczeniach za ciepło właściciel zimnego lokalu wykazuje bardzo niskie zużycie, mimo że faktycznie korzysta z ogrzewania – tylko że z cudzego.
Przepisy obowiązują od 2002 roku – teraz je egzekwują
Podstawą prawną, na którą powołują się zarządcy, jest Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W paragrafie 134 tego rozporządzenia określono temperatury obliczeniowe dla różnych pomieszczeń.
Zgodnie z tym przepisem instalacje ogrzewcze powinny być zaprojektowane tak, aby zapewniały:
- 20°C w pokojach mieszkalnych, kuchniach i przedpokojach
- 24°C w łazienkach i pomieszczeniach do kąpieli
- 8°C na klatkach schodowych
Kluczowa kwestia prawna polega na tym, że przepis nie nakłada bezpośredniego obowiązku na mieszkańców do utrzymywania konkretnej temperatury. Określa on parametry techniczne, według których projektuje się i eksploatuje instalacje grzewcze. Dopiero spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w swoich regulaminach wewnętrznych mogą wprowadzać zapisy o minimalnych temperaturach w lokalach.
Kontrola z termometrem i kamerą termowizyjną
Zarządcy bloków nie wchodzą do mieszkań bez powodu. Kontrola temperatury jest zwykle poprzedzona sygnałami od sąsiadów, którzy zgłaszają, że jedna ze ścian w ich lokalu jest lodowata albo że grzejniki w pionie grzeją nierówno.
Pierwszym krokiem jest analiza danych z podzielników kosztów ogrzewania lub ciepłomierzy indywidualnych. Jeśli wskazania pokazują, że w danym lokalu zużycie ciepła jest drastycznie niższe niż w pozostałych mieszkaniach o podobnym metrażu, zarządca może zażądać kontroli.
Kontrolerzy sprawdzają temperaturę w poszczególnych pomieszczeniach za pomocą termometrów lub kamer termowizyjnych. Badają też temperaturę ścian, szczególnie tych wspólnych z sąsiednimi lokalami. Dokumentują stan instalacji – czy zawory termostatyczne są otwarte, czy grzejniki są sprawne, czy nie ma problemów z odpowietrzeniem.
Jeśli okaże się, że temperatura jest znacząco niższa niż określona w regulaminie spółdzielni, właściciel lokalu otrzymuje wezwanie do jej podniesienia. W przypadku braku reakcji zarządca może naliczyć opłatę ryczałtową lub skierować sprawę do dalszych działań zgodnych z regulaminem.
Kary do 500 zł za wychładzanie mieszkania
Najczęstszą sankcją stosowaną przez spółdzielnie jest dodatkowa opłata w rozliczeniu kosztów ciepła. Może to być kilkaset złotych, w skrajnych przypadkach nawet do 500 zł. Wysokość kary wynika z regulaminu danej wspólnoty lub spółdzielni, nie z przepisów ogólnokrajowych.
Niektóre spółdzielnie stosują system minimalnego zużycia ciepła. Oznacza to, że nawet jeśli ktoś przez cały sezon miał zakręcone kaloryfery, zostanie obciążony opłatą za pewien minimalny próg zużycia – na przykład 70% średniego zużycia dla danego typu lokalu w budynku. Takie rozwiązanie ma eliminować sytuacje, w których niektórzy lokatorzy płacą symboliczne kwoty, korzystając z ciepła od sąsiadów.
Jeśli w wyniku długotrwałego wychładzania lokalu dojdzie do uszkodzeń w budynku – zawilgocenia ścian, rozwoju pleśni, pęknięcia rur – wspólnota może zażądać od właściciela zwrotu kosztów naprawy. W takich przypadkach sprawa może trafić do sądu cywilnego.
Warto zaznaczyć, że spółdzielnie nie mogą nakładać kar arbitralnie. Każda sankcja musi wynikać z regulaminu uchwalonego przez członków spółdzielni lub właścicieli lokali podczas walnego zgromadzenia.
Czy lokator może odmówić kontroli?
Mieszkanie jest chronione konstytucyjną zasadą nienaruszalności lokalu. Oznacza to, że ani spółdzielnia, ani wspólnota mieszkaniowa nie mogą wejść do lokalu „z marszu”, bez zgody właściciela lub najemcy. Kontroler nie ma prawa otworzyć drzwi siłą tylko dlatego, że administracja chce sprawdzić temperaturę.
Kontrola może się odbyć wyłącznie za zgodą lokatora albo w sytuacjach wyjątkowych, takich jak awaria instalacji, zagrożenie zalaniem czy podejrzenie uszkodzenia pionów grzewczych. W innych przypadkach wejście do mieszkania wymagałoby decyzji sądu, co w sprawach temperatury zdarza się niezwykle rzadko.
Odmowa wpuszczenia kontrolera nie oznacza jednak pełnej bezkarności. Jeśli regulamin spółdzielni przewiduje minimalną temperaturę lub możliwość kontroli, a lokator konsekwentnie uniemożliwia jej przeprowadzenie, zarządca może oprzeć się na danych pośrednich – wskazaniach podzielników kosztów ogrzewania, analizie zużycia w pionie oraz porównaniu z lokalami o podobnym metrażu.
W takich sytuacjach spółdzielnia może zastosować rozliczenie ryczałtowe albo naliczyć minimalne zużycie ciepła, nawet bez fizycznego wejścia do mieszkania. Odmowa kontroli nie zamyka więc sprawy, a często prowadzi do mniej korzystnego rozliczenia dla lokatora.
Termowizja nie narusza prywatności
Wielu mieszkańców obawia się, że pomiary temperatury lub użycie kamer termowizyjnych naruszają ich prywatność. W praktyce takie działania nie są traktowane jako ingerencja w życie osobiste, o ile są prowadzone zgodnie z określonym celem i zakresem.
Pomiar temperatury powietrza lub ścian nie stanowi danych wrażliwych w rozumieniu przepisów o ochronie danych osobowych. Termowizja pokazuje jedynie rozkład temperatur na przegrodach budynku – ścianach, stropach, grzejnikach – a nie to, co dzieje się wewnątrz mieszkania. Nie pozwala zobaczyć osób, wyposażenia ani codziennych aktywności lokatora.
Kluczowe znaczenie ma sposób wykorzystania takich pomiarów. Spółdzielnia ma prawo zbierać dane wyłącznie w celu prawidłowego rozliczenia ogrzewania i ochrony instalacji budynku. Wyniki kontroli nie mogą być udostępniane innym mieszkańcom ani wykorzystywane do celów niezwiązanych z ogrzewaniem.
Inteligentne systemy wykrywają anomalie automatycznie
Współczesne instalacje grzewcze w wielu budynkach wyposażone są w inteligentne podzielniki kosztów ogrzewania, które działają w systemie radiowym. Urządzenia te przesyłają dane o zużyciu w czasie rzeczywistym, co pozwala zarządcom szybko wykrywać nieprawidłowości.
Jeśli system zauważy, że w jednym z mieszkań przez kilka tygodni utrzymuje się bardzo niska temperatura – poniżej 15°C – automatycznie może wysłać powiadomienie do zarządcy. To znacznie ułatwia identyfikację problemu zanim doprowadzi on do poważnych szkód w budynku.
Niektóre wspólnoty instalują też czujniki temperatury w częściach wspólnych – na klatkach schodowych, w korytarzach, w piwnicach. Dzięki temu mogą mapować, gdzie w budynku występują największe straty ciepła i które lokale mogą być ich źródłem.
Kamery termowizyjne, które jeszcze kilka lat temu były drogie i rzadko stosowane, dziś stają się standardowym narzędziem kontroli. Pozwalają szybko zobaczyć, które mieszkanie wyróżnia się temperaturą – bez potrzeby wchodzenia do środka.
Co to oznacza dla czytelnika? Sprawdź regulamin swojej wspólnoty lub spółdzielni
Sprawdź regulamin swojej wspólnoty lub spółdzielni. Dokument powinien być dostępny w administracji budynku albo na stronie internetowej zarządcy. Znajdziesz tam informacje, czy obowiązują minimalne temperatury w lokalach i jakie sankcje grożą za ich nieprzestrzeganie.
W praktyce większość regulaminów przewiduje minimalną temperaturę na poziomie 16-18°C. To próg, który zapewnia bezpieczeństwo instalacji i chroni budynek przed wilgocią. Utrzymywanie takiej temperatury nie oznacza luksusowego ogrzewania – to zdrowe minimum, które nie szkodzi konstrukcji i nie generuje dodatkowych kosztów dla sąsiadów.
Jeśli otrzymasz powiadomienie o kontroli, nie musisz się jej obawiać, o ile w mieszkaniu panują normalne warunki. Kontrolerzy sprawdzają temperaturę w kilku pomieszczeniach, robią zdjęcia lub pomiary termowizyjne i sporządzają protokół. Jeśli wszystko jest w porządku, sprawa kończy się na tym etapie.
W przypadku, gdy kontrola wykaże zbyt niską temperaturę, najpierw dostaniesz wezwanie do poprawy sytuacji. Kary finansowe są zwykle ostatecznością, stosowaną wobec osób, które uporczywie ignorują zalecenia i doprowadzają do problemów w całym budynku.
Nie zakręcaj całkowicie kaloryferów na długi czas. Głowice termostatyczne można ustawić na niższą pozycję – na przykład 2 lub 3 na skali – co da temperaturę około 18-19°C. To wystarczy, by uniknąć wychłodzenia przegród i wilgoci, a jednocześnie pozwala na pewne oszczędności.
Wietrz mieszkanie krótko, ale intensywnie. Otwarte uchylone okno przez wiele godzin powoduje ogromne straty ciepła, bo kaloryfer grzeje na pełnej mocy, próbując wyrównać temperaturę. Lepiej wietrzyć 5-10 minut, ale przy całkowicie otwartych oknach i zakręconych zaworach termostatycznych.
Jeśli w mieszkaniu pojawiają się zimne ściany, wilgoć lub pleśń, zgłoś to do zarządcy. Często problem nie leży w „zimnym sąsiedzie”, ale w źle wyregulowanej instalacji, nieszczelnych oknach albo wadliwych grzejnikach. Wczesna interwencja może uchronić przed kosztowną naprawą.
Jeśli wyjeżdżasz na dłużej – na urlop, wyjazd służbowy – nie wyłączaj całkowicie ogrzewania. Zaleca się obniżenie temperatury do około 16-17°C. To minimum, które chroni instalację wodną przed zamarznięciem i zapobiega nadmiernemu wychłodzeniu ścian.
Jeśli chcesz realnie oszczędzać na ogrzewaniu bez ryzyka konfliktu, postaw na długoterminowe rozwiązania. Uszczelnienie okien, wymiana starych kaloryferów na modele z lepszymi zaworami termostatycznymi, docieplenie ścian od wewnątrz – to inwestycje, które zwracają się po kilku sezonach. Część spółdzielni oferuje programy termomodernizacji, w ramach których mieszkańcy mogą współfinansować takie prace z funduszy remontowych.
Nie warto zamieniać mieszkania w chłodnię w nadziei na niższy rachunek. W praktyce takie działanie przynosi oszczędność, która szybko zostanie zjedzona dodatkowymi opłatami, karami i – w najgorszym przypadku – kosztami naprawy zawilgoconych ścian. Zdrowe, umiarkowane ogrzewanie to nie przepych, tylko podstawa bezpiecznego użytkowania lokalu w budynku wielorodzinnym.
Od przyszłego roku problem może zniknąć
Od sezonu grzewczego 2026/2027 może wejść w życie istotna zmiana w sposobie rozliczania kosztów ogrzewania – wprowadzenie minimalnej opłaty za ogrzewanie wynoszącej co najmniej 15% kosztów zmiennych, nawet jeśli mieszkaniec ma zakręcone grzejniki. Nowelizacja ustawy o efektywności energetycznej przewiduje taki mechanizm, który ma ograniczyć „wampiryzm cieplny”. Jeśli przepisy wejdą w życie zgodnie z planem, kontrole temperatury i kary za wychładzanie mieszkań mogą stać się rzadsze, bo każdy będzie płacił określone minimum niezależnie od faktycznego zużycia.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.