Spółdzielnie zapowiadają kontrole w mieszkaniach. Kary, dodatkowe opłaty i nowe prawo od przyszłego roku [AKTUALIZACJA 18.12.2025]
Spółdzielnie w całej Polsce ruszają z kontrolami temperatury w blokach. Choć widok kontrolera z termometrem jest niecodziennym widokiem, tak to właśnie będzie się teraz odbywać. Od przyszłego roku kary i kontrole będą rzadsze, bo rząd wprowadzi nowe przepisy. Zapłaci się tak czy inaczej i problem zniknie.

Fot. Warszawa w Pigułce
Skąd wzięły się zapowiedzi kontroli
W grudniu 2024 roku w mediach społecznościowych i na portalach informacyjnych pojawiły się informacje o kontrolach temperatury w mieszkaniach prowadzonych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Zarządcy tłumaczą, że chodzi o zapobieganie sytuacjom, w których część lokatorów celowo wychładza swoje lokale, co negatywnie odbija się na rachunkach i komforcie sąsiadów.
Problem dotyczy głównie budynków z centralnym ogrzewaniem, gdzie system działa jako całość. Gdy jedno mieszkanie jest znacząco chłodniejsze od pozostałych, instalacja automatycznie zwiększa moc, próbując wyrównać temperaturę w pionach. To z kolei oznacza wyższe zużycie energii i większe rachunki dla wszystkich mieszkańców.
Spółdzielnie podkreślają, że nie wymyślają nowych zasad. Odwołują się do przepisów, które obowiązują od ponad dwudziestu lat, ale dopiero teraz – przy rekordowych cenach energii – zaczynają je egzekwować bardziej konsekwentnie.
Jakie przepisy regulują temperaturę w mieszkaniach
Podstawą prawną, na którą powołują się zarządcy, jest Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W paragrafie 134 tego rozporządzenia określono tak zwane temperatury obliczeniowe dla różnych pomieszczeń.
Zgodnie z tym przepisem instalacje ogrzewcze powinny być zaprojektowane tak, aby zapewniały:
- 20°C w pokojach mieszkalnych, kuchniach i przedpokojach
- 24°C w łazienkach i pomieszczeniach do kąpieli
- 8°C w klatkach schodowych i innych pomieszczeniach, gdzie ludzie przebywają krótko
Kluczowa kwestia prawna polega na tym, że przepis nie nakłada bezpośredniego obowiązku na mieszkańców do utrzymywania konkretnej temperatury. Określa on parametry techniczne, według których projektuje się i eksploatuje instalacje grzewcze. W praktyce oznacza to, że budynek powinien być zdolny do osiągnięcia takich temperatur, ale sam przepis nie mówi, że każdy lokator musi je utrzymywać.
Dopiero spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w swoich regulaminach wewnętrznych mogą wprowadzać zapisy o minimalnych temperaturach w lokalach. Takie regulaminy są dokumentami wiążącymi dla członków spółdzielni lub właścicieli lokali, którzy je uchwalili większością głosów.
Co to jest wampiryzm cieplny
Termin „wampiryzm cieplny” lub „pasożytnictwo cieplne” nie występuje w żadnym przepisie prawa. To potoczne określenie stosowane przez zarządców i wspólnoty, gdy opisują sytuację, w której mieszkaniec drastycznie obniża temperaturę we własnym lokalu, ale faktycznie korzysta z ciepła przenikającego od sąsiadów.
Zjawisko polega na tym, że w budynkach z centralnym ogrzewaniem ciepło przenika przez ściany, stropy i instalację pionową. Jeśli ktoś całkowicie zakręci kaloryfery i utrzymuje w mieszkaniu 12–14°C, jego ściany stają się zimne. System grzewczy w budynku odbiera to jako ubytek ciepła i automatycznie zwiększa moc, by wyrównać średnią temperaturę w instalacji.
Efekt jest taki, że sąsiedzi tego lokalu muszą grzać mocniej – ich grzejniki pracują intensywniej, żeby utrzymać komfortową temperaturę, ponieważ część ciepła ucieka przez zimne przegrody do wychłodzonego mieszkania obok. W rozliczeniach za ciepło właściciel zimnego lokalu wykazuje bardzo niskie zużycie, mimo że faktycznie korzysta z ogrzewania – tylko że z cudzego.
Jak wygląda kontrola w praktyce
Zarządcy bloków nie wchodzą do mieszkań bez powodu. Kontrola temperatury jest zwykle poprzedzona sygnałami od sąsiadów, którzy zgłaszają, że jedna ze ścian w ich lokalu jest lodowata albo że grzejniki w pionie grzeją nierówno.
Pierwszym krokiem jest analiza danych z podzielników kosztów ogrzewania lub ciepłomierzy indywidualnych. Jeśli wskazania pokazują, że w danym lokalu zużycie ciepła jest drastycznie niższe niż w pozostałych mieszkaniach o podobnym metrażu, zarządca może zażądać kontroli.
Kontrolerzy sprawdzają temperaturę w poszczególnych pomieszczeniach za pomocą termometrów lub kamer termowizyjnych. Badają też temperaturę ścian, szczególnie tych wspólnych z sąsiednimi lokalami. Dokumentują stan instalacji – czy zawory termostatyczne są otwarte, czy grzejniki są sprawne, czy nie ma problemów z odpowietrzeniem.
Jeśli okaże się, że temperatura jest znacząco niższa niż określona w regulaminie spółdzielni, właściciel lokalu otrzymuje wezwanie do jej podniesienia. W przypadku braku reakcji zarządca może naliczyć opłatę ryczałtową lub skierować sprawę do dalszych działań zgodnych z regulaminem.
Jakie konsekwencje grożą za wychładzanie mieszkania
Najczęstszą sankcją stosowaną przez spółdzielnie jest dodatkowa opłata w rozliczeniu kosztów ciepła. Może to być kilkaset złotych, w skrajnych przypadkach nawet do 500 złotych. Wysokość kary wynika z regulaminu danej wspólnoty lub spółdzielni, nie z przepisów ogólnokrajowych.
Niektóre spółdzielnie stosują system minimalnego zużycia ciepła. Oznacza to, że nawet jeśli ktoś przez cały sezon miał zakręcone kaloryfery, zostanie obciążony opłatą za pewien minimalny próg zużycia – na przykład 70 procent średniego zużycia dla danego typu lokalu w budynku. Takie rozwiązanie ma eliminować sytuacje, w których niektórzy lokatorzy płacą symboliczne kwoty, korzystając z ciepła od sąsiadów.
Jeśli w wyniku długotrwałego wychładzania lokalu dojdzie do uszkodzeń w budynku – zawilgocenia ścian, rozwoju pleśni, pęknięcia rur – wspólnota może zażądać od właściciela zwrotu kosztów naprawy. W takich przypadkach sprawa może trafić do sądu cywilnego.
Warto zaznaczyć, że spółdzielnie nie mogą nakładać kar arbitralnie. Każda sankcja musi wynikać z regulaminu uchwalonego przez członków spółdzielni lub właścicieli lokali podczas walnego zgromadzenia.
Jak spółdzielnie rozliczają koszty ogrzewania
W większości budynków z centralnym ogrzewaniem rachunek za ciepło składa się z dwóch części: stałej i zmiennej. Część stała obejmuje koszty utrzymania mocy zamówionej oraz ogrzewanie elementów wspólnych – pionów, klatek schodowych, piwnic. Część zmienna zależy od indywidualnego zużycia odczytanego z podzielników lub ciepłomierzy.
Gdy w budynku pojawia się problem z nierównomiernym ogrzewaniem i skrajnymi różnicami w zużyciu, spółdzielnie często zwiększają udział części stałej. Dzięki temu każdy lokator płaci pewną bazową kwotę niezależnie od własnego zużycia. To rozwiązanie ma zapobiegać sytuacjom, w których jedna osoba płaci 100 złotych za ogrzewanie, a jej sąsiad w identycznym mieszkaniu – 400 złotych.
Niektóre wspólnoty wprowadzają też korekty dla lokali skrajnych – tych na ostatnich piętrach, narożnych czy z większą liczbą ścian zewnętrznych. Takie mieszkania naturalnie tracą więcej ciepła i ich właściciele mogą otrzymać bonifikaty w rozliczeniach.
Od lipca 2023 roku obowiązuje Rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie szczegółowego zakresu informacji zawartych w indywidualnych rozliczeniach. Wprowadza ono obowiązek ustalania minimalnego i maksymalnego zużycia ciepła w rozliczeniach, co ma sprawiedliwiej rozłożyć koszty i ograniczyć skrajne przypadki.
Nowoczesne systemy monitoringu
Współczesne instalacje grzewcze w wielu budynkach wyposażone są w inteligentne podzielniki kosztów ogrzewania, które działają w systemie radiowym. Urządzenia te przesyłają dane o zużyciu w czasie rzeczywistym, co pozwala zarządcom szybko wykrywać nieprawidłowości.
Jeśli system zauważy, że w jednym z mieszkań przez kilka tygodni utrzymuje się bardzo niska temperatura – poniżej 15°C – automatycznie może wysłać powiadomienie do zarządcy. To znacznie ułatwia identyfikację problemu zanim doprowadzi on do poważnych szkód w budynku.
Niektóre wspólnoty instalują też czujniki temperatury w częściach wspólnych – na klatkach schodowych, w korytarzach, w piwnicach. Dzięki temu mogą mapować, gdzie w budynku występują największe straty ciepła i które lokale mogą być ich źródłem.
Kamery termowizyjne, które jeszcze kilka lat temu były drogie i rzadko stosowane, dziś stają się standardowym narzędziem kontroli. Pozwalają szybko zobaczyć, które mieszkanie wyróżnia się temperaturą – bez potrzeby wchodzenia do środka.
Co może zrobić lokator, żeby uniknąć problemów
Oszczędzanie na ogrzewaniu jest zrozumiałe, szczególnie przy obecnych cenach energii. Problem pojawia się wtedy, gdy oszczędność jednej osoby odbija się na portfelach innych. Żeby uniknąć konfliktów i ewentualnych kar, warto przestrzegać kilku zasad.
Po pierwsze, nie należy całkowicie zakręcać kaloryferów na długi czas. Głowice termostatyczne można ustawić na niższą pozycję – na przykład 2 lub 3 na skali – co da temperaturę około 18–19°C. To wystarczy, by uniknąć wychłodzenia przegród i wilgoci, a jednocześnie pozwala na pewne oszczędności.
Po drugie, warto regularnie wietrzyć mieszkanie – krótko, ale intensywnie. Otwarte uchylone okno przez wiele godzin powoduje ogromne straty ciepła, bo kaloryfer grzeje na pełnej mocy, próbując wyrównać temperaturę. Lepiej wietrzyć 5–10 minut, ale przy całkowicie otwartych oknach i zakręconych zaworach termostatycznych.
Po trzecie, jeśli w mieszkaniu pojawiają się zimne ściany, wilgoć lub pleśń, warto zgłosić to do zarządcy. Często problem nie leży w „zimnym sąsiedzie”, ale w źle wyregulowanej instalacji, nieszczelnych oknach albo wadliwych grzejnikach. Wczesna interwencja może uchronić przed kosztowną naprawą.
Jeśli ktoś wyjeżdża na dłużej – na urlop, wyjazd służbowy – nie powinien całkowicie wyłączać ogrzewania. Zaleca się obniżenie temperatury do około 16–17°C. To minimum, które chroni instalację wodną przed zamarznięciem i zapobiega nadmiernemu wychłodzeniu ścian.
[AKTUALIZACJA 18.12.2025]
Od sezonu grzewczego 2025/2026 wchodzi istotna zmiana w sposobie rozliczania kosztów ogrzewania w budynkach wielorodzinnych – w praktyce „koniec darmowego ciepła”. Zgodnie z nowelizacją ustawy o efektywności energetycznej (Dz.U. 2025 poz. 711) wprowadza się minimalną opłatę za ogrzewanie, którą każdy lokator będzie musiał ponieść nawet wtedy, gdy ma zakręcone grzejniki. Nowe zasady przewidują, że opłata ta wyniesie co najmniej 15% kosztów zmiennych ogrzewania, czyli tej części, która zależy od faktycznego zużycia – nawet jeśli mieszkasz w lodówce, nie uciekniesz od tej kwoty. To rozwiązanie zostało zaprojektowane, żeby ograniczyć tzw. pasożytnictwo cieplne – sytuację, kiedy ktoś grzeje sąsiadów swoją bierną stratą ciepła bez wkładu w rachunek innych.
Przepisy już weszły w życie w 2025 r., ale ich wdrożenie jest rozłożone w czasie i zależne od zarządcy budynku: spółdzielnie i wspólnoty mają czas na dostosowanie do końca 2026 r., a obowiązek montażu liczników i podzielników ze zdalnym odczytem musi być zrealizowany najpóźniej do 1 stycznia 2027 r. – dzięki temu odczyty będą automatyczne i bardziej precyzyjne.
Co istotne: to nie jest jedynie sugestia, ale obowiązek ustawowy, który ma być stopniowo wdrażany – ale już od nadchodzącego sezonu grzewczego część wspólnot może zacząć naliczać opłatę minimum 15 %, nawet jeśli lokal próbuje zużyć „zero ciepła”.
W skrócie: tak, minimalna opłata za ogrzewanie będzie, przepisy są już w mocy, a mechanizm odliczania kosztów będzie bardziej „twardy” niż dotychczas – z jasnym minimum kosztów zmiennych, które trzeba pokryć, oraz obowiązkiem nowoczesnych liczników do 2027 r.
Co to oznacza dla Ciebie
Kontrole temperatury w mieszkaniach nie są wymysłem spółdzielni ani próbą ingerencji w życie prywatne lokatorów. To działania wymuszane sytuacją – wysokimi cenami energii, rosnącymi kosztami ogrzewania i coraz częstszymi przypadkami sporów między mieszkańcami.
Jeśli mieszkasz w bloku z centralnym ogrzewaniem, sprawdź regulamin swojej wspólnoty lub spółdzielni. Dokument powinien być dostępny w administracji budynku albo na stronie internetowej zarządcy. Znajdziesz tam informacje, czy obowiązują minimalne temperatury w lokalach i jakie sankcje grożą za ich nieprzestrzeganie.
W praktyce większość regulaminów przewiduje minimalną temperaturę na poziomie 16–18°C. To próg, który zapewnia bezpieczeństwo instalacji i chroni budynek przed wilgocią. Utrzymywanie takiej temperatury nie oznacza luksusowego ogrzewania – to po prostu zdrowe minimum, które nie szkodzi konstrukcji i nie generuje dodatkowych kosztów dla sąsiadów.
Jeśli otrzymasz powiadomienie o kontroli, nie musisz się jej obawiać, o ile w mieszkaniu panują normalne warunki. Kontrolerzy sprawdzają temperaturę w kilku pomieszczeniach, robią zdjęcia lub pomiary termowizyjne i sporządzają protokół. Jeśli wszystko jest w porządku, sprawa kończy się na tym etapie.
W przypadku, gdy kontrola wykaże zbyt niską temperaturę, najpierw dostaniesz wezwanie do poprawy sytuacji. Kary finansowe są zwykle ostatecznością, stosowaną wobec osób, które uporczywie ignorują zalecenia i doprowadzają do problemów w całym budynku.
Pamiętaj, że spółdzielnia nie może nałożyć kary bez podstawy prawnej. Jeśli uważasz, że decyzja jest niesprawiedliwa, masz prawo złożyć odwołanie do zarządu lub – w ostateczności – skierować sprawę do sądu. W praktyce większość sporów udaje się rozwiązać na etapie rozmowy z zarządcą, gdy obie strony przedstawią swoje argumenty.
Jeśli chcesz realnie oszczędzać na ogrzewaniu bez ryzyka konfliktu, postaw na długoterminowe rozwiązania. Uszczelnienie okien, wymiana starych kaloryferów na modele z lepszymi zaworami termostatycznymi, docieplenie ścian od wewnątrz – to inwestycje, które zwracają się po kilku sezonach. Część spółdzielni oferuje programy termomodernizacji, w ramach których mieszkańcy mogą współfinansować takie prace z funduszy remontowych.
Nie warto zamieniać mieszkania w chłodnię w nadziei na niższy rachunek. W praktyce takie działanie przynosi oszczędność, która szybko zostanie zjedzona dodatkowymi opłatami, karami i – w najgorszym przypadku – kosztami naprawy zawilgoconych ścian. Zdrowe, umiarkowane ogrzewanie to nie przepych, tylko podstawa bezpiecznego użytkowania lokalu w budynku wielorodzinnym.
Jeśli masz wątpliwości, jak prawidłowo użytkować ogrzewanie w swoim mieszkaniu, zapytaj administratora. W wielu spółdzielniach organizowane są spotkania lub szkolenia dla lokatorów, gdzie specjaliści tłumaczą, jak działa instalacja, jak ustawić termostaty i jak unikać najczęstszych błędów. To znacznie lepsze rozwiązanie niż eksperymentowanie na własną rękę i ryzykowanie konflikt z sąsiadami lub zarządcą.
[AKTUALIZACJA]
Czy lokator może odmówić kontroli temperatury w mieszkaniu?
Mieszkanie jest chronione prawem, a konkretnie konstytucyjną zasadą nienaruszalności lokalu. Oznacza to, że ani spółdzielnia, ani wspólnota mieszkaniowa nie mogą wejść do lokalu „z marszu”, bez zgody właściciela lub najemcy. Kontroler nie ma prawa otworzyć drzwi siłą tylko dlatego, że administracja chce sprawdzić temperaturę.
W praktyce kontrola może się odbyć wyłącznie za zgodą lokatora albo w sytuacjach wyjątkowych, takich jak awaria instalacji, zagrożenie zalaniem czy podejrzenie uszkodzenia pionów grzewczych. W innych przypadkach wejście do mieszkania wymagałoby decyzji sądu, co w sprawach temperatury zdarza się niezwykle rzadko.
Odmowa wpuszczenia kontrolera nie oznacza jednak pełnej bezkarności. Jeśli regulamin spółdzielni przewiduje minimalną temperaturę lub możliwość kontroli, a lokator konsekwentnie uniemożliwia jej przeprowadzenie, zarządca może oprzeć się na danych pośrednich. Chodzi przede wszystkim o wskazania podzielników kosztów ogrzewania, analizę zużycia w pionie oraz porównanie z lokalami o podobnym metrażu.
W takich sytuacjach spółdzielnia może zastosować rozliczenie ryczałtowe albo naliczyć minimalne zużycie ciepła, nawet bez fizycznego wejścia do mieszkania. Odmowa kontroli nie zamyka więc sprawy, a często prowadzi do mniej korzystnego rozliczenia dla lokatora.
Czy pomiary temperatury i termowizja naruszają prywatność?
Wielu mieszkańców obawia się, że pomiary temperatury lub użycie kamer termowizyjnych naruszają ich prywatność. W praktyce takie działania nie są traktowane jako ingerencja w życie osobiste, o ile są prowadzone zgodnie z określonym celem i zakresem.
Pomiar temperatury powietrza lub ścian nie stanowi danych wrażliwych w rozumieniu przepisów o ochronie danych osobowych. Termowizja pokazuje jedynie rozkład temperatur na przegrodach budynku – ścianach, stropach, grzejnikach – a nie to, co dzieje się wewnątrz mieszkania. Nie pozwala zobaczyć osób, wyposażenia ani codziennych aktywności lokatora.
Kluczowe znaczenie ma sposób wykorzystania takich pomiarów. Spółdzielnia ma prawo zbierać dane wyłącznie w celu prawidłowego rozliczenia ogrzewania i ochrony instalacji budynku. Wyniki kontroli nie mogą być udostępniane innym mieszkańcom ani wykorzystywane do celów niezwiązanych z ogrzewaniem. Powinny być przechowywane tylko przez czas niezbędny do rozliczeń lub ewentualnych postępowań wyjaśniających.
Jeśli kontrola odbywa się za zgodą lokatora, w określonym zakresie i na podstawie regulaminu, nie można mówić o naruszeniu prywatności. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy zarządca wykracza poza ten zakres – na przykład dokumentuje wnętrze mieszkania lub zbiera dane bez uzasadnionego celu.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.