Staranował 14 aut, wjechał w przejście podziemne. Jest opinia biegłego w sprawie autobusu. Zaskakujące ustalenia

Są nowe ustalenia dotyczące jednego z najbardziej niezwykłych wypadków komunikacji miejskiej w Warszawie w ostatnich miesiącach. Autobus MZA, który 5 lipca 2026 roku uczestniczył w serii zderzeń w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich, a następnie wjechał w rejon przejścia podziemnego, został dokładnie zbadany. Miejskie Zakłady Autobusowe przekazały, jaki jest stan techniczny pojazdu.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Wypadek w tunelu niedaleko Dworca Zachodniego. | Komenda Miejska PSP m.st. Warszawy.
Wypadek w tunelu niedaleko Dworca Zachodniego. | Komenda Miejska PSP m.st. Warszawy.

MZA: autobus był sprawny technicznie. Badania nie wykazały żadnej usterki

Nowe informacje przekazał w rozmowie z RMF MAXX prezes Miejskich Zakładów Autobusowych Jan Kuźmiński. Jak poinformował, wszystkie przeprowadzone badania techniczne wykazały sprawność pojazdu. Sprawdzane były urządzenia znajdujące się na pokładzie autobusu oraz jego komputery. Analizy przeprowadzano pod nadzorem prokuratury i biegłego sądowego. Według przewoźnika nie znaleziono usterki, która mogłaby wyjaśnić zachowanie autobusu podczas lipcowego zdarzenia.

To bardzo istotna informacja, ponieważ bezpośrednio po wypadku jedną z branych pod uwagę możliwości była awaria techniczna. Szczególne zainteresowanie wzbudzał układ odpowiedzialny za przyspieszanie i hamowanie pojazdu. Ostatecznie badania miały jednak wykluczyć między innymi awarię hamulców. Prokuratura dysponuje już opinią dotyczącą stanu technicznego autobusu, ale na obecnym etapie nie komentuje szczegółowo ustaleń ujawnionych przez przewoźnika.

Autobus najpierw uderzał w kolejne pojazdy. Potem wjechał w przejście podziemne

Do zdarzenia doszło w niedzielę 5 lipca w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich na warszawskiej Ochocie. Autobus linii 186 uczestniczył w serii zderzeń, podczas których uszkodzone zostały liczne samochody. Według wcześniejszych ustaleń łącznie ucierpiało 14 aut. Pojazd miał również zderzyć się z tramwajem, a następnie kontynuował jazdę w kierunku ronda. Ostatecznie zjechał z jezdni i wjechał w rejon schodów prowadzących do przejścia podziemnego.

Skala zdarzenia od początku rodziła pytanie, czy kierujący w ogóle miał możliwość zatrzymania autobusu. Miejski pojazd o dużej masie przemieszczał się dalej mimo kolejnych kolizji, dlatego naturalnie pojawiły się spekulacje dotyczące awarii układu hamulcowego, problemu z elektroniką albo innej usterki technicznej. MZA początkowo nie przesądzały żadnego scenariusza i zapowiadały dokładne badania autobusu. Teraz przewoźnik przekazuje, że technicznej przyczyny nie znaleziono.

Sześć osób zostało rannych

W wyniku lipcowego zdarzenia poszkodowanych zostało 6 osób. Na miejscu pracowały służby ratunkowe, policja oraz straż pożarna. Widok autobusu znajdującego się przy wejściu do przejścia podziemnego i uszkodzonych samochodów na trasie jego przejazdu szybko obiegł media w całym kraju. Ze względu na charakter zdarzenia sprawą zajęła się również warszawska prokuratura.

Od początku zabezpieczano materiał pozwalający odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań: czy autobus był sprawny, jak zachowywał się bezpośrednio przed kolejnymi zderzeniami, jakie działania podejmował kierujący oraz czy na jego zachowanie mogły mieć wpływ czynniki zdrowotne lub substancje oddziałujące na organizm. Po ponad 2 miesiącach jeden z tych głównych wątków został znacząco zawężony. Według MZA stan techniczny pojazdu nie tłumaczy przebiegu wypadku.

Kierowca nie wróci za kierownicę autobusu MZA

Po zdarzeniu kierowca został odsunięty od pracy. Z najnowszych informacji wynika, że nie będzie już prowadził autobusów MZA. Przewoźnik poinformował również o zleceniu dodatkowej opinii toksykologicznej dotyczącej kierującego. Sam fakt wykonania takiej opinii nie przesądza oczywiście, że kierowca znajdował się pod wpływem jakiejkolwiek substancji. Jest to kolejny element postępowania mającego pozwolić na możliwie dokładne odtworzenie jego stanu w chwili zdarzenia.

Śledczy na razie nie przedstawili nikomu zarzutów. Postępowanie nadal trwa, analizowane są zgromadzone materiały i wyniki kolejnych badań. Dopiero po zakończeniu tych czynności będzie można przesądzić, co dokładnie doprowadziło do sytuacji, w której autobus przez dłuższy odcinek nie został zatrzymany mimo zderzeń z innymi pojazdami.

MZA rozważa dodatkowe kamery obserwujące kierowców

Lipcowy wypadek może wpłynąć również na sposób monitorowania pracy kierowców warszawskiej komunikacji. Prezes MZA przekazał RMF MAXX, że spółka analizuje możliwość zastosowania kamer obserwujących kierującego. System miałby nie służyć jedynie do nagrywania obrazu, ale również pozwalać na bieżącą ocenę zachowania i samopoczucia osoby prowadzącej autobus.

W założeniu rozwiązanie mogłoby wykrywać nietypowe zachowanie i reagować, gdy system rozpozna symptomy wskazujące, że kierujący nie jest w stanie bezpiecznie kontynuować jazdy. Szczegóły takiego rozwiązania nie zostały jeszcze przedstawione, a MZA nie poinformowały o podjęciu ostatecznej decyzji. Sam fakt rozważania dodatkowych zabezpieczeń pokazuje jednak, jak poważnie przewoźnik traktuje wnioski po lipcowym zdarzeniu.

Śledztwo nadal trwa. Przyczyna wypadku nie została jeszcze oficjalnie wskazana

Nowa opinia rozwiązuje więc tylko jedną część zagadki. Wiadomo, że według przeprowadzonych badań autobus linii 186 nie miał usterki technicznej, która wyjaśniałaby jego zachowanie. Nadal nie wiadomo natomiast, co było bezpośrednią przyczyną całego zdarzenia. Nie ma również prawomocnego rozstrzygnięcia dotyczącego odpowiedzialności żadnej z osób.

Dla pasażerów i mieszkańców Warszawy jest to jednak znaczące ustalenie. Pojazd, który staranował kolejne samochody i ostatecznie znalazł się przy wejściu do przejścia podziemnego na jednym z ważnych warszawskich skrzyżowań, był według MZA technicznie sprawny. Hipoteza o awarii, która mogła pozbawić kierowcę możliwości zatrzymania autobusu, nie znalazła potwierdzenia. Odpowiedź na pytanie, dlaczego więc doszło do tak dramatycznego przebiegu zdarzenia, musi teraz przynieść dalsze śledztwo.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl