Stare bloki wchodzą w krytyczny okres. Instalacje nie wytrzymują

Bloki z wielkiej płyty wciąż zamieszkują miliony Polaków, ale ich infrastruktura coraz wyraźniej daje o sobie znać. Specjaliści z branży budowlanej ostrzegają, że bez pilnej modernizacji zużyte instalacje z czasów PRL mogą w najbliższych latach doprowadzić do fali poważnych i kosztownych awarii.

Fot. Warszawa w Pigułce

Mieszkańcy wielkiej płyty muszą przygotować się na falę awarii. Eksperci ostrzegają przed poważnymi problemami

Bloki z wielkiej płyty wciąż są domem dla milionów Polaków. Choć przez lata uznawano je za solidne i trwałe, dziś coraz wyraźniej widać, że ich infrastruktura dobiega kresu wytrzymałości. Eksperci nie mają wątpliwości: jeśli modernizacja nie ruszy na szeroką skalę, mieszkańców czeka fala kosztownych i uciążliwych awarii.

Co się zmienia w blokach z wielkiej płyty

Większość budynków powstałych w latach 60., 70. i 80. wciąż opiera się na oryginalnych instalacjach. Dotyczy to przede wszystkim pionów wodno-kanalizacyjnych, instalacji elektrycznych oraz systemów wentylacyjnych. Elementy te projektowano z myślą o zupełnie innych realiach – mniejszym zużyciu wody, ograniczonej liczbie urządzeń elektrycznych i prostszym standardzie życia.

Dziś te same instalacje obsługują nowoczesne łazienki, pralki, zmywarki, płyty indukcyjne, klimatyzatory i coraz więcej elektroniki. Skutki widać coraz częściej w postaci przecieków, zapchanych pionów, problemów z prądem i pogarszającej się jakości powietrza w mieszkaniach.

Fakty i tło sprawy

Największym problemem są instalacje wodno-kanalizacyjne. W wielu blokach nadal funkcjonują żeliwne lub stalowe rury, które od kilkudziesięciu lat ulegają korozji. Na ich ściankach odkłada się osad, zmniejszający przekrój przewodów i utrudniający przepływ wody. To prosta droga do pęknięć, cofania się ścieków i zalania mieszkań.

Specjaliści zwracają uwagę, że instalacje mające ponad 40–50 lat są na granicy technicznej wytrzymałości. Szacunki wskazują, że w perspektywie najbliższych kilku lat liczba awarii może gwałtownie wzrosnąć, szczególnie w budynkach, które nie przeszły żadnego kompleksowego remontu.

Równie poważnym zagrożeniem jest przestarzała instalacja elektryczna. W czasach PRL standardem były przewody aluminiowe, które dziś nie spełniają wymogów bezpieczeństwa. Aluminium z biegiem lat się utlenia, połączenia w puszkach tracą stabilność, a przewody zaczynają się nagrzewać. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do zwarć i pożarów.

Nie lepiej wygląda sytuacja z wentylacją. Grawitacyjne systemy, powszechne w wielkiej płycie, przestały działać prawidłowo po wymianie okien i uszczelnieniu budynków. Niedrożne kanały powodują słaby ciąg, nadmiar wilgoci i sprzyjają rozwojowi pleśni, co bezpośrednio wpływa na zdrowie mieszkańców.

Co to oznacza dla mieszkańców

Rosnąca liczba awarii to nie tylko dyskomfort, ale także realne koszty. Wymiana jednego pionu wodno-kanalizacyjnego może kosztować kilka tysięcy złotych, a kompleksowe prace w całym budynku – dziesiątki lub nawet setki tysięcy złotych, które finalnie ponoszą mieszkańcy.

Instalacja elektryczna to z kolei problem indywidualny. Wymiana przewodów w mieszkaniu oznacza często generalny remont, kucie ścian i wydatki sięgające kilkunastu, a czasem nawet 20 tysięcy złotych. Do tego dochodzą koszty dodatkowych zabezpieczeń, nowych rozdzielni i prac wykończeniowych.

Brak sprawnej wentylacji przekłada się na gorszą jakość powietrza, większą wilgotność i problemy zdrowotne. Mieszkańcy skarżą się na zaparowane okna, nieprzyjemne zapachy i grzyb na ścianach, który bywa trudny do usunięcia bez ingerencji w całą instalację.

Działanie zamiast bezczynności

Eksperci podkreślają, że kluczowe jest działanie z wyprzedzeniem, a nie reagowanie dopiero po wystąpieniu awarii. Wspólnoty i spółdzielnie powinny zacząć od rzetelnej oceny stanu technicznego budynków. W przypadku pionów wodnych coraz częściej stosuje się inspekcje kamerami, które pozwalają dokładnie sprawdzić stopień korozji bez rozkuwania ścian.

Właściciele mieszkań ze starą instalacją elektryczną nie powinni zwlekać z jej wymianą, zwłaszcza jeśli pojawiają się sygnały ostrzegawcze. Migające światła, nagrzewające się gniazdka czy często wyskakujące bezpieczniki to jasny znak, że instalacja nie radzi sobie z obciążeniem.

Równie ważna jest rozmowa z administracją budynku. Wspólne planowanie modernizacji pozwala rozłożyć koszty w czasie i uniknąć chaosu związanego z nagłymi awariami. Choć inwestycje w infrastrukturę są kosztowne, brak działań może w dłuższej perspektywie okazać się jeszcze droższy.

Bloki z wielkiej płyty nie znikną z polskiego krajobrazu w najbliższych dekadach. To, czy pozostaną bezpiecznym miejscem do życia, zależy dziś od decyzji podejmowanych przez mieszkańców, wspólnoty i spółdzielnie. Eksperci są zgodni: czas na modernizację właśnie się kończy.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl