Surowe przepisy już działają. Wystarczy, że zostawisz i zapłacisz nawet 30 tys. zł. Nie ma wyjątków ani taryfy ulgowej
Rower oparty o poręcz, wózek dziecięcy zostawiony pod drzwiami, kartony po remoncie czekające na wyniesienie – dla wielu mieszkańców Warszawy, Krakowa czy Gdańska to codzienny widok na klatce schodowej, traktowany jak nieszkodliwe, tymczasowe rozwiązanie. Od stycznia 2026 roku za takie praktyki grożą już nie tylko upomnienia od administracji, ale realne mandaty sięgające kilku tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu z groźbą znacznie wyższej grzywny.

Co zmieniło się od stycznia 2026 roku?
Zaostrzone przepisy przeciwpożarowe traktują klatkę schodową i korytarz w budynku wielorodzinnym jednoznacznie jako drogę ewakuacyjną, która musi pozostać drożna przez cały czas – nie tylko w trakcie kontroli straży pożarnej. W postępowaniu mandatowym inspektor Państwowej Straży Pożarnej może nałożyć grzywnę w wysokości do 5 tysięcy złotych, a jeśli jednocześnie stwierdzonych zostanie więcej niż jedno wykroczenie – do 6 tysięcy złotych. Jeśli sprawa trafi do sądu, na przykład przy uporczywym powtarzaniu tego samego naruszenia, maksymalna grzywna może wynieść nawet 20, a nawet 30 tysięcy złotych. Przepisy nie przewidują przy tym żadnego wyjątku dla „chwilowego” czy okazjonalnego zastawienia przejścia – z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia, czy przedmiot stał na klatce godzinę, czy miesiąc.
Co dokładnie jest zabronione?
Zakaz obejmuje przechowywanie na klatkach schodowych i w korytarzach mebli, materiałów łatwopalnych oraz wszelkich przedmiotów ograniczających swobodne przejście – rowerów, wózków dziecięcych, hulajnóg, sprzętu sportowego, kartonów czy starych szafek. Przepisy przewidują wąski wyjątek dla wózków i rowerów, ale tylko wtedy, gdy w budynku faktycznie brakuje alternatywnego miejsca do ich przechowywania, na przykład piwnicy czy wydzielonego pomieszczenia gospodarczego – sam brak ochoty na noszenie roweru do piwnicy nie jest podstawą do trzymania go na wspólnym korytarzu.
Zagrożenie to nie tylko przedmioty na podłodze
Warto wiedzieć, że naruszeniem przepisów przeciwpożarowych jest też coś, o czym rzadziej się myśli – zasłanianie opraw oświetlenia awaryjnego czy blokowanie klap i kanałów systemu oddymiania. Oświetlenie awaryjne na klatkach schodowych musi działać przez co najmniej 90 minut po zaniku zasilania podstawowego, umożliwiając identyfikację drogi ewakuacyjnej nawet w całkowitych ciemnościach. Z kolei w budynkach wyposażonych w system oddymiania, składowanie przedmiotów pod klapami oddymiającymi czy na kratkach wentylacyjnych może uniemożliwić jego prawidłowe działanie w razie pożaru – a wtedy dym pozostaje w klatce schodowej znacznie dłużej, co realnie pogarsza warunki ewakuacji.
Kto odpowiada? Nie tylko lokator
Za utrzymanie dróg ewakuacyjnych w należytym stanie odpowiada formalnie zarządca nieruchomości – spółdzielnia, wspólnota mieszkaniowa lub zewnętrzny administrator. W praktyce oznacza to, że zarządca powinien najpierw upomnieć lokatora, najlepiej pisemnie i z dokumentacją, a w razie braku reakcji zlecić usunięcie przedmiotów na koszt właściciela lokalu oraz, przy powtarzających się naruszeniach, zgłosić sprawę bezpośrednio do straży pożarnej. To istotne zastrzeżenie również dla samych zarządców – jeśli administracja wie o systematycznie zastawianej klatce i nic z tym nie robi, sama naraża się na odpowiedzialność w razie pożaru, niezależnie od tego, kto faktycznie zostawił tam swoje rzeczy.
Korzystaj z piwnicy, komórek i schowków
Jeśli w Twoim bloku jest piwnica, komórka lokatorska czy wspólne pomieszczenie na rowery, korzystaj z niego, nawet jeśli oznacza to dodatkowe kilkanaście sekund dłużej przy każdym wyjściu z domu – to jedyny sposób, by uniknąć realnego ryzyka mandatu, gdy w budynku pojawi się kontrola straży pożarnej. Jeśli takiego miejsca faktycznie brakuje, zgłoś to na najbliższym zebraniu wspólnoty lub bezpośrednio do zarządu spółdzielni – wymuszenie stworzenia miejsca do przechowywania rowerów i wózków leży w Twoim własnym interesie, a nie tylko w interesie sąsiadów.
Jeśli to Ty jesteś osobą, którą irytuje zastawiona klatka schodowa u sąsiadów, najpierw zgłoś sprawę pisemnie do administracji budynku – to zarządca ma obowiązek zareagować w pierwszej kolejności, zanim w ogóle dojdzie do interwencji straży pożarnej. Dopiero przy braku jakiejkolwiek reakcji ze strony zarządcy warto rozważyć bezpośrednie zgłoszenie do Państwowej Straży Pożarnej właściwej dla Twojej dzielnicy – to rozwiązanie ostateczne, nie pierwszy krok w tego typu sąsiedzkim sporze.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.